Wywiad z Ziemowitem Fałatem

35
363

o planach Pinty na podbój Świata, kosztach surowców i perspektywach dla piwowarstwa w Polsce.

Przy okazji premiery Orki postanowiłem wykorzystać fakt, że w Browarze Widawa pojawił się piwowar z Pinty, czyli Ziemowit Fałat. Niech Was nie zniechęca słaba jakość dźwięku i oświetlenia, wywiad jest naprawdę wart obejrzenia. Pada kilka sensacyjnych faktów, a Ziemek odsłania kulisy planów Pinty. Dowiecie się, którego piwa z Pinty już nie spróbujecie, do jakiego kraju wybierze się ekipa Pinty w tym roku, ile kosztują surowce do A’la Grodziskiego, a ile do Ataku Chmielu (w wywiadzie Ziemek błędnie wymienił Imperium Atakuje, które jest od Ataku Chmielu ok. 20-25% droższe), jak przyjęto Koniec Świata w Finlandii i co dalej z tym piwem. Zapraszam do obejrzenia.


Zachęcam do komentowania, a także oceniania filmu, czyli “łapka w górę”, jak mawiają vlogerzy. 😉

35 KOMENTARZE

    • Zapytałem, czy mowa o sake, Ziemek się uśmiechnął. Zakładam, że nie chodzi o IPA z Sorachi Ace, więc jeśli to ma być sensacja na miarę 3/5 Sahti, to powinno być Sake. Chociaż IMO Sake to jest praktycznie równe Sahti, a nie 3/5, więc…

      • Chodzi o to, że chcą zrobić sake? Sake oryginalne się fatalnie sprzedaje w Polsce i ma ceny zaporowe, więc zastanawia mnie po co się porywać na coś, co i tak będzie miało inne konotacje (zwłaszcza że w Polsce sake jest rozumiane dwojako i zawsze błędnie). Identyczna jest sytuacja z umeshu.

        • Po pierwsze Ziemek wcale nie potwierdził, że to będzie sake, to jest mój domysł. Po drugie to właśnie świetna sprawa, że sake jest droga i traktowana jak trunek ekskluzywny, bardziej pokrewny whisky czy tequili, bo stoi na tej samej półce ;), niż piwu. Już na wstępie cena Sake z Pinty będzie atrakcyjna, można rzec, że za półdarmo. 😀 Po drugie śmiem twierdzić, że w świadomości przeciętnego Kowalskiego sake jest bardziej rozpoznawalne niż sahti.

        • No to zobaczymy. Sake jest rozpoznawalne ale albo że wódka albo że to wino. O Sahti mało kto słyszał to fakt, bo to jest nisza nisz.

  1. Wybierają się do Japonii, o ile dobrze usłyszałem. Szkoda, że wywiad nic nowego nie wnosi, bo profil Pinty na FB podobne informacje ujawnił już trochę temu (może poza Japonią).

  2. Wywiad dobry, tylko dźwięk kiepski :/ bardzo wielu rzeczy nie słychać było niestety. Tak czy owak, trzymam kciuki browar, bo myślę, że jeszcze nie raz Pinta narobi swoim piwem fermentu (nomen omen)

  3. Mogliście rozmawiać w leżakowni;) co do pinty zastanawia mnie dlaczego nie używają takich samych butelek co browar na jurze? czy jak by dwa browary zamawiały ten sam produkt w większej ilości nie było by taniej.

    • Okazało się, że wcale nie był to tak dużo lepszy pomysł, agregat do wody lodowej i inne urządzenia też solidny hałas robią. Fakt, że światło było lepsze. W fermentowni nakręciliśmy wywiad z Bartkiem Napierajem i stanęło na tym, że… nakręcimy go jeszcze raz, bo nie jestem z niego zadowolony.

      Co do butelek zwrotnych, to Ziemek dał odpowiedź w filmie. Po pierwsze i tak w większości wypadków byłyby bezzwrotne, bo przecież nikt nie będzie odsyłał kurierem pustych butelek, a po drugie jest obawa o skuteczność myjki.
      EDIT: Poza tym nie zapominajmy, że butelka zwrotna od bezzwrotnej jest w najlepszym razie tańsza o jakieś 20 groszy.

      • Z Napierajem nakręcisz jeszcze raz ?
        Ale kiedy ?
        Może będzie okazja z powodu jakiejś zbliżającej się premiery nowego piwa z AleBrowaru ?

        • Aha przy okazji:
          Kopyr a kiedy zdegustujesz Left Hand Smoke Jumper ?
          Chyba prezentowałeś go w swej kolekcji – kolejce do spróbowania ?
          Gdybyś mógł porównać go do Alaskan Smoked Porter.

        • No w końcu zdegustuję. Na razie, dziś poszło wielkie piwo – Mikkeller 黑. Myślę, że nie zniechęcę nikogo do oglądnięcia jutro recenzji jeśli napiszę, że… urywa dupę.

        • Sorry, nie rozpoznałem tego krzaka na pierwszy rzut oka. To trzeba spróbować? A czy tamtejszy Minister ostrzega, że piwo urywa dupę ?

        • Chyba nie. Mogę ich pozwać, bo mnie narazili. chociaż pewien nie jestem, bo jest po duńsku napisane. Już za chwileczkę, już za momencik będzie nowy wpis i film z 黑 w roli głównej.

  4. Kolejny raz poruszony został temat kosztów produkcji piwa i kolejny raz ani słowa o zysku. Czy to wstyd rozmawiać o tym, że biznes prowadzi się dla pieniędzy? Pinta to 3 osoby plus zapewne kilka do pomocy. Każdy z nich musi z czegoś żyć. I nie ma w tym nic złego, że każda z tych osób bierze pieniądze za swoją pracę. Nawet nie interesuje mnie ile kto zarabia i w złym smaku byłoby pytać, ale można powiedzieć, że np. 30% ceny piwa to zysk, który w 50% przeznaczany jest na pensje i w 50% na rozwój browaru.

    • Wydaje mi się, że mylisz zysk z marżą. Po drugie, każdy z 3 wspólników zajmuje się czymś innym. Można wręcz rzec, że Pinta to jest dodatek, hobby. Nie sądzę, że obecnie byliby się w stanie utrzymać tylko z Pinty. Myślę, że te pierwsze 3 lata (i być może jeszcze kilka kolejnych) były przez nich traktowane z jednej strony jako zabawa, a z drugiej jako budowanie marki, kreowanie popytu itd. Nie zdziwiłbym się gdyby przez te 3 lata dopiero wyszli na zero, czyli pokryli zainwestowane środki.

      • Zysk czy marża, dla mnie nieistotne, nie znam się na słupkach. Ważne, że nikt nie pracuje charytatywnie, ale wszyscy nie wiadomo dlaczego boją się do tego przyznać. Ty także odwracasz kota ogonem. W koszcie piwa musi być skalkulowany zarówno zarobek dla producenta, jak i wszystkich pośredników ze sklepem detalicznym na końcu łańcucha. Jakiej wysokości jest to zarobek i czy ktoś jest w stanie z tego wyżyć czy nie, to już jakby nie moja sprawa.

        Rozumiem, że kwestia marży jest dla niektórych tajemnicą handlową, ale myślę, że nikt z konsumentów się nie obrazi, jeśli Widawa czy Pinta przyznają się, że zarabiają X% z ceny gotowego piwa.

        Ja sam chętnie kupuję i życzę każdemu piwowarowi, by kiedyś mógł godnie żyć uprawiając wyłącznie własne hobby.

        • Możesz sobie sam to policzyć mniej więcej w następujący sposób, marża dla sklepu 20-40%, marża dla pubu 90-100% – jest to wielkość orientacyjna, ale w wielu przypadkach się potwierdza. O średnich kosztach produkcji piwa słyszałeś w wielu wypowiedziach, teraz wystarczy połączyć fakty i uzyskasz odpowiedź. Nie są to gigantyczne kwoty i złoty interes, jakby to się mogło wydawać (bo przecież płacimy jak za zboże, nie ? 😉 😉 ).

        • Po pierwsze piszesz o narzucie [(Cs-Cz)/Cz]*100%= narzut [%], a nie o marży [(Cs-Cz)/Cs] *100%= marża [%]. Marża nigdy nie przekroczy 100%, a narzut może być nieskończenie wielki, w wielu pubach może to być 200-300%. Jeśli coś kupimy za 2 zł, a sprzedamy za 4 zł, to narzutu jest 100% (4-2)/2 * 100%=100%, a marży tylko (4-2)/4 * 100% =50%. W rzeczywistości jeszcze mniej, bo jest VAT. Jeśli kupimy za 2 zł, a sprzedamy za 10 zł, a wiele knajp tak robi z koncernówkami, to masz (10-2)/2*100%=400% narzutu i (10-2)/10 *100%)= 80% marży. Oczywiście to jest tylko różnica w zapisie, ale chciałem to po prostu sprostować, jako handlowiec.

          Marże na jakich operuje się w handlu detalicznym wynoszą od 10-30%. Czasem w promocji sprzedaje się piwo z marżą 1-2%, żeby przyciągnąć klienta. Tylko wtedy dokładasz do interesu, bo 1,7-2% musisz zapłacić bankowi, jeśli klient płaci kartą. Pamiętajmy jeszcze, że w cenie płaconej w knajpie, czy w sklepie, jest 23% VATu. Czyli jeśli piwo kosztuje w pubie 10 zł, to prawie 2 zł (dokładnie 1,87 zł) idzie dla Vincenta.
          PS:
          Cs- cena sprzedaży
          Cz – cena zakupu

        • Dobrze Tomasz, jest jasne rozróżnienie pomiędzy narzutem, a marżą, tylko jak kolega napisał, że dla niego jest to nieistotne, to napisałem tak a nie inaczej. Ludzie (nie zajmujący się handlem) i tak utożsamiają te dwa pojęcia na potęgę, więc lepiej posługiwać się lekkim kłamstwem by być zrozumianym 😉 . To mniej więcej takie małe kłamstwo, jak Twoje, że jest to tylko różnica w zapisie 😀 .
          Zakładam, że chodzi nam o piwo z browaru typu Widawa, a nie np. z KP, stąd 100% narzutu.

        • Ale to naprawdę jest tylko kwestia zapisu. Przecież czy masz narzut 100% czy marżę 50% to jest tyle samo złotówek. Problem się robi jak te pojęcia są mieszane i jest mowa o 20% marży, a ktoś myśli o narzucie.

        • Oczywiście jest bardzo złym mieszkanie pojęcia marży i narzutu (a niektórzy jeszcze mówią o narzucie brutto albo netto 😉 ) i tu nie ma dyskusji, ale co zrobić. Jako upierdliwy matematyk zawsze zadaje studentom pytanie: dlaczego uważasz, że jest to tylko kwestia zapisu, skoro uzyskujesz różne wyniki ? Jeżeli chodzi Ci o zgadzanie się w portfelu, to ok, z perspektywy interpretacji wzorów – średnio, bo masz różne wielkości. Najważniejsze jest zinterpretowanie, ale w ten sposób odchodzimy od tematu, za co przepraszam.

        • i jeszcze 1,4% dla miasta ( w przypadku sklepu za zezwolenie ) za możliwość sprzedaży piwa:)

    • Zarabiam tyle, że po odliczeniu kosztów utrzymania, zostaje mi jakieś 50% pensji w kieszeni. Takiej odpowiedzi oczekiwałem od browarów, ale widocznie to zbyt tajemna tajemnica, żeby się nią dzielić publicznie.

    • Mi też Ognie Szczęścia bardzo smakowały i żałuję, że nie będzie już tego piwa na rynku. Takie normalne piwo bez fajerwerków.

Dodaj komentarz