PINTA – rew(ela/olu)cyjny pomysł

21
863

Piwna rewolucja w Polsce ciągle nie może wybuchnąć na dobre. Wszystko buzuje, o piwowarstwie domowym mówi i pisze się coraz więcej. Liczba piwowarów rośnie, liczba tych bardzo doświadczonych również. Powstają nowe browary restauracyjne, ale wciąż daleko nam do takich krajów jak Dania, Włochy czy choćby Czechy. W Czechach w tym roku powstało ok. 15 browarów, w tym samym czasie w Polsce 5, a to i tak istny wysyp, bo przez cały 2010 r. otwarto 1 (słownie: jeden) browar.  Z tym większym zainteresowaniem należy przyjrzeć się projektowi o nazwie PINTA. Nazwa ta jak sądzę ma się kojarzyć z miarą objętości, stosowaną przez Anglosasów głównie wobec piwa. Na czym polega cały koncept? Głównymi barierami przy budowie browaru są wysokie koszty inwestycji oraz biurokracja związana głównie z Urzędem Celnym. Skoro wiec jest powiedzenie, że aby napić się piwa, nie trzeba kupować browaru, może trzeba je strawestować, że aby uwarzyć piwo nie potrzeba budować browaru. Można go… wynająć. Wtedy, co prawda koszt produkcji piwa jest wyższy, ale nie ma takich wielkich kosztów inwestycji, no i browar zleceniobiorca odwali za nas całą papierkową robotę. Czym się to różni od zlecenia uwarzenia piwa przez sieci handlowe czy np. rozlewnię Jako lub przedsiębiorstwo o nazwie Browar Gontyniec? Fundamentalnie – sieci handlowe zwykle zadowalają się, którymś standardowo warzonym w browarze piwem, istotna jest tylko i wyłącznie cena. W przypadku Jako czy Gniewosza istotne są również inne parametry, ale także tutaj zleceniodawca zadowala się piwem z aktualnej oferty. W przypadku PINTY piwa warzone są wg autorskich receptur, pod nadzorem zleceniodawcy i nie mają odpowiedników w ofercie browaru. Nie da się uniknąć podejrzeń o inspirowanie dokonaniami duńskiego “browaru” Mikkeler (zresztą nikt się tego nie wypiera). Tam piwowar domowy postanowił, że będzie wynajmował browary, aby uwarzyć swoje piwo. Projekt odniósł niesamowity sukces, a Mikkel Borg Bjergsø warzył w browarach w Danii, Holandii, Belgii, Szkocji i za Oceanem. W ubiegłym roku Mikkeler wypuścił ponad 70 piw. Robi wrażenie, prawda? Można więc powiedzieć, że PINTA czerpie ze znakomitych wzorców.

Kto tworzy ten projekt? Jest to trójka przyjaciół: Grzegorz Zwierzyna i Marek Semla (współpracujący od wielu lat w Piwiarni Żywieckiej i przy różnych innych projektach np. wycieczka dla zwycięzcy Profesjonaliów ;)) oraz Ziemowit Fałat z Browamatora – człowiek-instytucja w kręgu piwowarstwa domowego – piwowar domowy, współzałożyciel Browamatora, wiceprezes PSPD, redaktor naczelny Piwowara.

Do tej pory PINTA wypuściła na rynek 6 piw. 3 pierwsze (A’la Grodziskie, Czarna Dziura i Atak Chmielu) miały premierę na Wrocławskich Warsztatach Piwowarskich, 3 kolejne (70/- Szylingów, Pierwsza Pomoc i Odsiecz Wiedeńska) na Festiwalu Birofilia. Wszystkie uwarzono w browarze Na Jurze z Zawiercia, z którego piwa opisywałem tutaj. Dlaczego, akurat taki zestaw? A’la Grodziskie było nawiązaniem do Piwa A’la Grodziskiego, które rok wcześniej uwarzył tandem Grzegorz Zwierzyna aka Żywiec i Ziemowit Fałat aka Zdrój w lubelskim browarze Grodzka 15. Atak Chmielu, to ukłon w stronę Wrocławskich Warsztatów Piwowarskich, gdzie piwo w stylu American India Pale Ale było jedną z kategorii konkursowych. Pierwsza Pomoc to wypełnienie ziejącej przepaścią niszy, jaką jest brak polskich lekkich piw na wzór czeskich desitek. Pozostałe 3 piwa, to próba przybliżenia nieznanych szerzej stylów piwa, które były oceniane podczas Konkursu Piw Domowych w Żywcu. To rzeczywiście już jest niesienie kaganka oświaty, bo 70/- czy Vienna Lager to nie są jakieś style z ogromnym potencjałem. Szkoda, że nie zdecydowano się na Russian Imperial Stouta, który też był przecież wśród kategorii IX KPD w Żywcu.

Słów kilka o opakowaniu. Miało być oryginalnie, z jajem i sexy. 😉 Zwłaszcza, że etykiety tworzy zawodowiec, artysta grafik, Ormianin od 20 lat mieszkający w Polsce, Tigran Vardikyan. Tutaj możecie zobaczyć jego prace. Niestety efekt końcowy jakoś do mnie nie przemawia. Zacznijmy od najważniejszego, czyli od dziewczyny, niektórzy twierdzą, że ma na imię Pinta. Złośliwi piszą wręcz Pinda :D. No jak bardzo lubię takie pin up girls (to od przypinania ich przez jankeskich żołnierzy nad łóżkiem), to jakoś tej nie trawię. Jakaś taka naburmuszona, wyniosła, no i co ona ma na głowie? Kojarzy mi się to z takimi wizualizacjami znaków zodiaku, gdy fryzura ma symbolizować skorpina, koziorożca czy coś w tym stylu. Także sympatii mojej nie budzi. Idźmy dalej nie podoba mi się czcionka i ta prymitywna skracająca perspektywa (nie wiem, czy to dobre określenie), którą napisano nazwę piwa. Kojarzy mi się to z pierwszymi czcionkami true type  z Worda. W latach ’90 może było to nowatorskie, dziś jest raczej passé. Nie podoba mi się również czcionka, którą napisano wszystkie teksty na tylnej części etykiety. Wiem jaki efekt miało to dać, ale jednak comic sans mi strasznie zgrzyta. Dobra pojeździłem po tych etykietach, ale jednak trochę dobrego trzeba o nich napisać. Po pierwsze, cieszy komplet informacji: pełen skład surowcowy, w tym użyte drożdże, ekstrakt początkowy, temperatura serwowania, kilka zdań o charakterze i rodowodzie danego piwa. Pod względem informacyjnym do niczego nie można się przyczepić. Po drugie, trzeba przyznać, że etykiety są spójne, w tej samej beżowej tonacji, w tym samym komiksowym stylu. Złośliwi mogliby się czepiać gołego kapsla, ale wiele większych browarów nie ma firmowego kapsla, więc nie ma to większego uzasadnienia.

Piwem, które zrobiło największe wrażenie, które rozbudziło największe oczekiwania, które jest murowanym kandydatem do tytułu Debiutu Roku wg browar.biz jest Atak Chmielu. Pierwsze polskie piwo w stylu India Pale Ale, a konkretnie American India Pale Ale. Uczciwie trzeba przyznać, że ten styl święci tryumfy na zachodzie i jest jakby ikoną całej piwnej rewolucji (craft beer). Dość powiedzieć, że w konserwatywnych Czechach piw w tym stylu jest kilka, ze słynnym IPA Samurai na czele. Po przelaniu ukazuje się średnioobfita piana koloru kremowego, która cudownie oblepia szkło. Kolor jest klasyczny (choć i jaśniejszy byłby na miejscu), herbaciany, miedziany. Piwo jest klarowne. W zapachu bardzo przyjemne nuty żywiczne, trochę mało aromatów cytrusowych typowych dla amerykańskich odmian chmielu. Wersja lana o dziwo była jeszcze mniej cytrusowo-żywiczna. Pojawiały się za to nuty karmelowo-miodowe. Za to smakowi nie można niczego zarzucić – wyraźna, intensywna goryczka skontrowana karmelową słodyczą, nutami miodowymi. Piwo jest wg mnie murowanym kandydatem na debiut roku i murowanym zwycięzcą w jasnych piwach górnej fermentacji.

Jeżeli Atak Chmielu jest faworytem wśród piw górnej fermentacji, to Czarna Dziura jest, moim zdaniem, pewniakiem w kategorii piw dolnej fermentacji. Ale nie uprzedzajmy faktów. Na etykiecie napisano Dark Lager, nieoficjalnie nazywano to piwo Schwarzbierem, a miało być nawiązaniem do Bohemskiego Ciemnego, czyli potocznie mówiąc  Tmavego, który był wśród piw ocenianych na żywieckim KPD. Piana niestety niezbyt obfita, beżowa, drobno- i średniopęcherzykowa. Kolor brązowy, brunatny, klarowny. W średniointensywnym zapachu można wyróżnić aromaty ciemnych słodów i słodów karmelowych. W smaku jest bardzo ciekawie – wyraźna palona goryczka, aromaty kawy i kawy zbożowej. Piwo jest wytrawne, wręcz nieco wodniste. Co jest absolutnie typowe dla Schwarzbiera.

Nowo-stare A’la Grodziskie z beczki na Wrocławskich Warsztatach Piwowarskich bardzo mi smakowało, przyjemna wędzoność, jak na 8° Plato dość treściwe, orzeźwiające. Jednak gdy przyszło do oceny wersji butelkowej, już tak świetnie nie było. Piana jest skąpa, średniopęcherzykowa, nietrwała, a to wszystko dlatego, że piwo jest za słabo wysycone. Rozmawiałem na ten temat z ekipą PINTY i okazuje się, że planowano refermentację w butelce, ale chyba nieco zabrakło skłonności do ryzyka 😉 i zdecydowano się na piwo niefiltrowane, ale pasteryzowane. To jednak nie tłumaczy dlaczego piwo smakuje jak odgazowane. Wytłumaczenie jest prozaiczne – piwowar PINTY nie siedzi cały czas w browarze (pojawia się w czasie warzenia, rozlewu), natomiast ekipa browaru Na Jurze nie miała wystarczającego doświadczenie z piwami tak lekkimi i górnofermentacyjnymi. A’la Grodziskie zaskoczyło ich po prostu szybkością fermentacji i za późno zamknięto zbiorniki, a zatem większość CO2 zdążyła się ulotnić. Wróćmy do wrażeń z degustacji – piwo było zdecydowanie zbyt mocno mętne. Prawdopodobnie szczep drożdży S-33 za słabo flokuluje. W każdym bądź razie piwo wyglądało bardziej jak weizen, niż szampan. A oryginalny Grodzisz był nazywany polskim szampanem. W zapachu pustka, nic ciekawego nie wyczułem. W smaku są wyczuwalne przyjemne nuty dymu, jak na ten ekstrakt smak bogaty i złożony. Goryczka jest, choć mogłaby być wyraźniejsza.

Kolejne 3 piwa miały swoją premierę na Festiwalu Birofilia. Już po stylach widać, że kandydata na hit ciężko się spodziewać. Nazwa 70/- czyli 70 szylingów wywodzi się ze szkockiego systemu podatkowego. Obok 70/- występuje lżejsza wersja 60/-, oraz mocniejsza 80/-. Pomimo, że 70/- to Scottish Heavy, to widełki ekstraktu to 8,8-10° Blg. Jak powiedział, podczas sędziowania w Żywcu, Don Jeffrey siedemdziesiątka, to jest piwo mało ciekawe, w którym nie ma na czym języka zawiesić, brutalnie rzecz ujmując ma po prostu lekko wchodzić. Piana była skąpa, co nie jest wielkim dramatem, ale była brzydka średniopęcherzykowa. Kolor był ciemnobursztynowy, klarowne. Zapach bardzo ubogi, w zasadzie nic nie wyczułem. Smak bardzo przyjemny, niestety ze zbyt intensywną wędzonością. Z sędziowania w Żywcu wyniosłem przeświadczenie, że dodawanie słodów wędzonych, a takowy występuje w zasypie, do szkockich ale jest błędem. Aczkolwiek trzeba przyznać, że piwo jest przez to bardziej wyraziste, ciekawsze. Pijalność jest wysoka, choć znów odwołując się do wiedzy sędziów z Wysp, piwo powinno być znacznie bardziej treściwe. Goryczka średnia, do niskiej. Podsumowując, przyjemne lekkie piwo, ale takie piwa na kolana nie rzucają.

Kolejnym obok A’la Grodziskiego i 70/- Szylingów lekkim piwem jest Pierwsza Pomoc. To piwo, które ma wypełnić lukę na polskim rynku, na którym nie ma uczciwych lekkich piw, w stylu czeskich desitek. Piana podobnie kiepska jak na Siedemdziesiatce – skąpa, rachityczna, nietrwała, znika do zera. Kolor ciemnozłoty, klarowny. Zapach skąpy, aromatu chmielowego niestety brak. W smaku wyraźna goryczka, przyjemna pełnia, choć wytrawne. Wg mnie piwo jest zbyt karmelowe i zbyt ciemne. Moim zdaniem nie na miejscu jest tam Caramunich II, raczej widziałbym tu zwykły słód monachijski lub Carapils.

Ostatnim dotychczas wypuszczonym przez PINTĘ piwem jest Odsiecz Wiedeńska. Piwo w stylu lager wiedeński, który tak naprawdę nie wiadomo jak ma smakować. W samej Austrii nieco zapomniany, zastąpiony raczej przez austriacką wersję marcowego. W klasyfikacji BJCP jako wzorcowe podawane są piwa amerykańskie i najsłynniejszy przedstawiciel tego stylu Negra Modelo z… Meksyku. Przyznacie, że to jakieś qui pro quo. Wreszcie mamy ładną, drobną, średnioobfitą pianę. Kolor głęboki, miedziany, klarowne. Wysycenie, tylko trochę poniżej niskiego. W zasadzie to dobrze, choć staje się to wizytówką PINTY, a nie do każdego stylu to pasuje. Zapach słaby, delikatnie chmielowy, po ogrzaniu wychodzą na wierzch melanoidyny, które manifestują się aromatem przypieczonego ciasta. Mnie skojarzyły się z tiramisu. Smak był głęboki, słodowy, ładnie zbalansowany, bez wad. Goryczka średnia, nieco czekoladowa.

Podsumowując PINTA jest najciekawszym wydarzeniem na polskiej scenie piwowarskiej od lat. 6 nowych piw, a to raczej nie koniec, podobno można się spodziewać jakichś nowości jesienią, to chyba atak na rekord Polski w liczbie premierowych piw w danym roku. W dodatku jest wśród nich kamień milowy polskiego piwowarstwa, jakim nie waham się określić Atak Chmielu. Polska scena piwowarska będzie od teraz dzielić się na to, co było przed PINTĄ i Atakiem Chmielu i na to, co po nich nastąpiło. Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. Za projekt PINTA trzymam kciuki i wierzę w jego sukces.

21 KOMENTARZE

  1. “Polska scena piwowarska będzie od teraz dzielić się na to, co było przed PINTĄ i Atakiem Chmielu i na to, co po nich nastąpiło” – idealne podsumowanie! Ja również wierzę w Pintę, są skazani na sukces.

  2. Chłopaki z PINTy już chyba nasłuchali się pochwał i słów uznania więc kilka słów krytyki się przyda. Uważam, że spośród całej palety PINTowych piw warte zakupu są tylko Atak Chmielu oraz A’la Grodziskie. Są to piwa w stylach rzadko spotykanych na krajowym rynku, do tego naprawdę smaczne. Wybór pozostałych gatunków przy końcowej cenie uważam za pomyłkę. Rozumiem, że należy zrobić polską dziesiątkę, ale dlaczego ma ona być w cenie oscylującej wokół 5 pln za butlekę? Absurd. Tak samo ze szkockim czy ciemniakiem – są to piwa solidne i nic więcej, wg mnie nie warte swej ceny.

    Fajnie, że PINTa warzy coś, czego jeszcze polskie browary się nie podjęły. Ważne jednak by polskie wersje nie były droższe niż ich zagraniczne odpowiedniki. Dlatego czekam na style, których próżno szukać na sklepowych półkach. A więc: Russian imperial Stout, American Pale Ale czy Porter (wyspiarski). Szczególnie liczę na piwa chmielone amerykańskimi odmianami chmielu – w Czechach warzy je już coraz więcej minibrowarów. Warto pójść za ciosem wyprowadzonym przez Atak Chmielu i rzucić spragnionym piwoszom kolejnego “amerykana”.

    • No nie powiedziałbym. O ile rzeczywiście Pierwsza Pomoc nieco mnie rozczarowała, nie spodziewałem się też niczego wielkiego po 70/-, to uważam, że Odsiecz Wiedeńska i przede wszystkim Czarna Dziura nie mają w Polsce konkurencji. Ja nie miałem na co zagłosować w ostatnim plebiscycie browar.biz w kategorii dolny ciemniak. Teraz mam dwóch faworytów Czarną Dziurę i Stouta 😉 z Południa.

      Prawdą jednak jest, że amerykańskie chmiele to jest samograj, więc zdziwiłbym się gdyby PINTA z niego nie skorzystała.

    • Etykiety moim zdaniem są super są inne ciekawe i zwracają na siebie uwagę, a nie kolejny widoczek albo jedynie nazwa piwa.

      Tak samo nie zgadzam się z docentem co do wyboru piw dla mnie dwoma piwami wartymi wracania do nich są jedynie Atak Chmieli i Odsiecz wiedeńska i to z naciskiem na to drugie.

      Grodziskiego oryginały nie miałem okazji pić za to z trzy wersje piwowarów domowych i były po prostu lepsze. Tak samo Atak Chmielu jest ciekawy jedynie dlatego że jest pierwszą IPĄ na Polskim rynku ale piłem już lepsze wersje tego stylu.

      No i chyba wszyscy są zgodni że cena jest jednak zbyt wygórowana. 6zł za piwo gdzie za tą cenę jestem w stanie kupić dwa piwa z Czech albo Niemiec to za dużo

      • No i chyba wszyscy są zgodni że cena jest jednak zbyt wygórowana. 6zł za piwo gdzie za tą cenę jestem w stanie kupić dwa piwa z Czech albo Niemiec to za dużo

        Ja się absolutnie nie zgadzam. 😀 Wręcz uważam, że jeśli piwna rewolucja w końcu nadejdzie, to piwa z PINTY będą wyznaczały dolną granicę cen za piwo rzemieślnicze, a nie górną. Do Niemiec absolutnie nie ma się co porównywać – tam jest niższa akcyza, niższy VAT i browary już dawno zamortyzowane. Piwo z nowego (niezamortyzowanego) browaru musi być droższe niż z jakiegoś zabytku z Górnej Frankonii. Co do Czech, to masz rację tylko jeżeli weźmiesz do porównania browary przemysłowe, ale jeśli weźmiesz takie jak Matuska czy Kocour to już tak ekstra nie jest.

      • Dolna granica 6zł? Czyli uważasz że dobre piwa rzemieślnicze powinny kosztować ile? 10zł? Jeżeli tak to ja podziękuję postoję nie stać mnie ja chce móc pić dobre piwo na co dzień a nie od święta albo tylko jak sobie uwarzę. Tym bardziej że w mojej opinii niższa cena mogła by spowodować większe zainteresowanie u osób nie interesujących się na co dzień piwem. Bo teraz wiadomo każdy piwowar musiał kupić min jeden inne osoby lubiące dobre piwo podobnie ale czy typowy Kowalski Zaryzykuje spróbować coś innego jeżeli jest to 3 razy droższe od jego normalnego piwa. Ja nie mówię że to piwo ma kosztować 2zł ale moim zdaniem okolice 5zł za dobre piwo to dobra cena 8-10 zł w pubie

        • Ja nie mówię że to piwo ma kosztować 2zł ale moim zdaniem okolice 5zł za dobre piwo to dobra cena 8-10 zł w pubie

          Tak, to dobra cena, ale nierealna. Ok. 5 zł to kosztują już portery, Ciechan Miodowy, Fortuny z browarów małych, ale przemysłowych. A piwa rzemieślnicze, niestety będą, bo muszą być, droższe. Przecież Porter Warmiński kosztuje ponad 7 zł. RIS z browaru rzemieślniczego będzie pewnie kosztował z 9-12 zł… za 0,33L.

      • Nie wierzę, że niska cena przyciągnie do Pinty osoby na codzień nie interesujące się piwem. Miałem takie złudzenia jeszcze jakichś czas temu ale ostatni pobyt w Czechach uświadomił mi, że cena gra tu ostatnią rolę. W przygranicznych marketach cena za stouta i Pale Ale Primatora wynosiła coś około 2,20 i jak myślisz, POlacy walili drzwiami i oknami by je próbować? Rozczaruję Cię – poza rodowitymi Czechami chyba ja jako jedyny kupowałem te piwa. Jak zobaczyłęm później kaucja za butelki w wysokości 3 Kc to zbyt wiele by zdecydować się na jakichś zakup i jeśli coś już ktoś brał to w 80% Gambrinus/Staropramen z puchy. Gdyby w Albercie rzucili niefiltrowane Opaty i piwa z Varnsdorfu po 10 Kc to też by przeszli obok nich niewzruszeni.

  3. Co do cen to ja uważam, że powinny być między sobą zróznicowane – cena za 70 szylingów i Pierwszą Pomoc powinna być nieco niższa niż za Atak Chemilu czy Odsiecz. Popularyzacja piw lekkich jest bardzo ważna i nie raz użalałem się, ze w Polsce prózno znaleźć coś sesyjnego, z tym że gdyby w Czechach “desitki” kosztowały więcej niż 12stki to też by rynku nie zawojowały. Ceny za Atak, Grodzisza czy Odsiecz są dla mnie jak najbardziej akceptowalne – nie są niskie ale rozumiem że to rzadkie style i jedyni ich przedstawiciele na polskim rynku. Dobre jest porównanie do czeskich “rewolucjonistów” – w Pradze lana Matuska lezak 13% kosztuje przeszło 60 Kc za 0,5l. To bardzo podobna cena do tej za lany “Atak” w łodzkiej Piwotece Narodowej.

  4. @pioterb4 To nie niska cena ma przyciągać tylko wysoka ma nie odpychać. Sam jeszcze z dwa lata temu byłem tym Kowalskim który zaczął próbować innych piw na półce i wtedy nie wyobrażał bym sobie kupić piwo za 10zł Dzisiaj to co innego bo często kupię chociażby jakiegoś belga dla spróbowania ale dziwi mnie to że kopyr uważa że rzemieślnicze piwo powinno kosztować praktycznie jak co niektóre importowane z Belgii piwa. A jedyny powód to amortyzacja sprzętu która wcale nie powinna tak strasznie wpływać na cenę chyba że ktoś założył że browar ma mu się zwrócić po 3 latach

    @Kopyr Że RIS będzie znacznie droższy wiadomo surowce i akcyza praktycznie razy dwa. Porter Warmiński podobny problem a cena jak za Atak Chmielu. Ciechan jeszcze niedawno kosztował 3,5 od kiedy stał się “modny” cena poszybowała.

    Muszę się przyznać że zapomniałem o Blg dla AC i odsieczy a biorąc to pod uwagę faktycznie cena 6-6,5zł jest odpowiednia ale za dolną granicę dla piw rzemieślniczych bym tego nie wziął bo zaraz się okaże że wszystko co rzemieślnicze nieważne Blg kosztuje 10zł bo sobie wymyślili amortyzację browaru 2 lata

    • Nie mówię o amortyzacji 2-3 lata, ale 5 lat to standard. Praktycznie wszystko (maszyny) w normalnym biznesie (nie piszę o jakichś kopalniach) amortyzuje się na max 5 lat. Budynki 25 lat.

      • Tutaj mogę się mylić bo to nie moja branża a dziewczyna w Niemczech ale czy przypadkiem nie jest to związane z możliwością odpisywania tego od podatku tyle czasu a nie z realnymi założeniami inwestora?

        • To jest przede wszystkim związane z finansowaniem tego przez kredyt czy leasing. Żaden bank nie da Ci pieniędzy na maszyny, które zwrócą się za 10 lat, bo dla nich to tak jakby się nie zwróciły nigdy. Kwestie podatkowe chyba nie mają tu nic do rzeczy. Dla fiskusa najlepiej żebyś amortyzował jak najdłużej, firmy chcą amortyzować wszystko jak najszybciej.

  5. Bardzo ciekawe piwa. Piłem co prawda tylko Atak Chmielu, Czarną Dziurę i 70/-. Wszystkie oryginalne, przyznam, że smaki które prezentują były mi zupełnie obce 🙂
    Niestety kilka minusów rzuca się od razu w oczy. Tak jak już wspomniano etykiety! Niestety nie wyglądają jakby zostały zaprojektowane przez grafika z 20 letnim stażem, a człowieka który kilka dni temu ściągnął photoshopa. Kroje czcionek zakrawają o kpinę, ich rozmieszczenie i kolorystyka odpycha. Rysunek damy jest lepszy, ale tez wygląda na mocno niedopracowany. Widocznie ormiańscy graficy dopiero się uczą fachu 😉 Miało być kontrowersyjnie i jest. Szkoda, że zaniedbano ten aspekt, bo osłabia on ogólne wrażanie o browarze Pinta.
    Drugim minusem jest słabe wysycenie i praktycznie brak piany. Może to wina złej temperatury nalanego piwa. Piłem butelkowe pinty.
    Ogólne wrażenia bardzo pozytywne. Muszę spróbować pozostałych pint. Panom mocno kibicuję i wierzę w sukces Pinty.
    Na koniec dodam, że dałem do spróbowania Atak Chmielu żonie i szwagrowi, którzy raczej lubują się w “koncernówkach” z Kasztelanem niepasteryzowanym na czele i byli zachwyceni jego smakiem 🙂

  6. Inicjatywa przednia, to jasne, ale jeśli będzie tak jak pisze Kopyr, czyli te 6.5pln to ma być dolna granica ceny piw rzemieślniczych to wg mnie niestety rewolucja na tym rynku nie nadejdzie, a pierwsze browary rzemieślnicze które zaproponują >7zł za butelkę piwa w Polsce po prostu zbankrutują.

    Jest wielu fanów dobrego piwa, ale na taką cenę nie wiele osób da się skusić, nie mówiąc już o granicy 10pln wokół której oscylują najlepsze europejskie przykłady styli. Wtedy już każdy sobie zada pytanie co kupić: wzorzec stylu czy ‘Pintę’.

      • Jasne że nie ma i dlatego Pinta jest atrakcyjna ale kosztuje 5,50zł, a nie >7pln. Tyle za te (tego typu) piwa ja nigdy bym nie zapłacił i większość moich znajomych również. Myślę że wielbicieli takich ‘perełek’ nie ma w Polsce aż tylu, aby się z tego utrzymać i sensownie na tym zarabiać zakładając ceny o których pisze Kopyr. Przynajmniej na tą chwilę.

  7. Zakupiliśmy dzisiaj z żoną jedną butelkę grodziskiego na spróbowanie. Wszystkie inne PINTY przelały się przez nasze kufle wielokrotnie, więc i tym razem spodziewaliśmy się że będzie co najmniej b. dobre. Niestety porażka totalna. Nie wiem, jakie są wytyczne tego stylu, ale piwo było mętne, drożdży tyle samo, albo i więcej niż w pszenicznym. Kolor niemal pomarańczowy, nieprzejrzysty. Ale najlepsza jest “wędzonka”. Pardon… nie wędzonka tylko smród zleżałej kiełbasy krakowskiej, o której zapomnieli właściciele lodówki, wyjeżdżając na 3 tygodnie za granicę… Goryczka dobra, piana ok, ale potem musiałem przegryźć żywiecką. Jeżeli tak ma smakować polski szampan, to ja dziękuję.

  8. Rzeczywiście w porównaniu do oryginału A’la Grodziskie jest zbyt mętne. Nie da się go nalać klarownego, a powinno się. Aromaty dymu są również nie klasyczne, bo w oryginale słód pszeniczny był suszony w dymie dębowym, natomiast do A’la Grodziskiego użyto słodu jęczmiennego wędzonego dymem bukowym. Co robi różnicę. Tyle teorii, bo oryginału nie było mi dane spróbować.

Dodaj komentarz