Przegląd piw z BrewDoga

7
1123

BrewDog to szkocki browar założony w 2006 r. przez dwóch przyjaciół ( James Watt i Martin Dickie). Pierwsza warka została uwarzona w kwietniu 2007 roku, a dziś… browar jest znany na całym świecie, eksportuje piwo do USA, Japonii, Szwecji, Norwegii, Holandii, skąd trafia czy to bezpośrednio, czy via Czechy, także do Polski. A znany jest głównie dzięki zaangażowaniu się w wyścig, którego celem było uwarzenie najmocniejszego piwa na świecie. Wszystko zaczęło się od piwa Tokyo* (russian imperial stout z 18% alkoholu), które podpadło organizacji The Portman Group, która zrzesza brytyjskich producentów alkoholu. Zarzucili BrewDogowi, że wprowadzając piwo o tak wysokiej zawartości alkoholu rozpijają młodzież i w ogóle. Skoro więc tak, to w browarze postanowili uwarzyć jeszcze mocniejsze piwo i tak powstał Tactical Nuclear Penguin (32% alkoholu). Ogłosili go najmocniejszym piwem na świecie. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać, niemiecki browar  Schorschbräu w odpowiedzi wypuścił specjalną 40% wersję swojego Schorschbocka. BrewDog odpowiedział piwem o 41% zawartości alkoholu i nazwie Sink the Bismarck, czyli zatopić Bismarcka (co nawiązywało do zatopienia pancernika Bismarck 27 maja 1941 r.). Aby zakończyć sprawę uwarzono rok temu piwo The End of History, które dzięki wielokrotnemu wymrażaniu miało osiągnąć 55% alkohol. Żeby szum był jeszcze większy 12 butelek z tym piwem zapakowano w wyprawione skórki wiewiórek i tym podobnych gryzoni. Podobno pozyskano je spośród zwierzaków przejechanych przez samochody. Cena od 500-700 funtów. Pisano o tym w serwisach internetowych na całym świecie, łącznie z Polską.

Jak już pisałem regularne piwa z BrewDoga via Holandia można kupić i w Polsce. Do tej pory udało mi się spróbować 5 piw z tego browaru, a wrażenia z degustacji zamieszczę poniżej.

To akurat piwo zakupiłem w Pradze w sklepie przylegającym do lokalu Zly Casy. Hardcore IPA to piwo w stylu Imperial India Pale Ale, czyli wzmocniona, zarówno pod kątem ekstraktu, jaki i ilości użytego chmielu, wersja IPA. Etykiety BrewDoga są w jednym stylu, zmieniają się jedynie nazwy, układ napisów i kolor etykiety. Mają kojarzyć się z takim punkowym stylem (motto BrewDoga to Beer for Punks). Tym co szczególnie mi się podoba jest nr warki wybity na etykiecie. Kapsel z logo występuje w kilku kolorach.

Po otwarciu butelki już unosi się fantastyczny aromat chmielowy. Podczas przelewania formuje się obfita, gęsta i kremowa piana, która pięknie odmierza każdy łyk na ściankach szklanki. Barwa jest herbaciana, ciemnobursztynowa, w toni zawieszone drobinki drożdży. Po powąchaniu wyczuć można feerię aromatów, z cytrusami i nutami żywicznymi na pierwszym planie. W smaku jest jeszcze lepiej. Wyraźna, żywiczna goryczka skontrowana solidną słodowo-karmelową bazą, alkohol (a jest go 9,2%) objawia się jedynie w postaci lekkiego rozgrzewającego uczucia w przełyku. Piwo, jak na ten ekstrakt i tę zawartośc alkoholu jest ekstremalnie pijalne. Ma się ochotę brać łyk za łykiem. Jedno z najlepszych IPA jakie piłem.

To również prywatny import z Pragi. Paradox Smokehead to stout imperialny, leżakowany w beczkach po whisky, akurat ten próbowany po whisky z wyspy Islay. Wiele sobie po tym piwie obiecywałem, bo od jakiegoś czasu RIS, obok IPA, jest najbardziej poszukiwanym przeze mnie stylem. Po przelaniu do gobletu pojawia się obfita, beżowa i trwała piana, która oblepia szkło. Kolor jest czarny jak smoła, absolutnie nieprzejrzysty. W powietrzu unosi się intensywny aromat… spalonych przewodów elektrycznych, spalonej gumy, farmaceutyków. To nuty fenolowe, którymi przesiąkło piwo leżakujące w beczkach. Podejrzewam, że to aromat whisky wyprodukowanej ze słodu suszonego w dymie torfowym. Sam nie jestem miłośnikiem rudej wódy na myszach, więc być może nie potrafię docenić tego bukietu ;). W smaku mamy wyraźną goryczkę, piwo nie jest szczególnie tęgie, jest rozgrzewające od alkoholu, no i wszystko dominuje ten agresywny torfowo-dymny aromat whisky. Na opakowaniu ekipa BrewDoga napisała coś w stylu, że to piwo jest tak odjechane i wymagające, że nie będziemy mieć o Tobie złego zdania, jeśli nie będzie Ci smakować. Dzięki, ulżyło mi, bo mimo że kocham RISy jak i piwa wędzone, to Paradoxa nie kupuję. 😀

Pozostałe piwa, w tym Punk IPA, trafiły do mnie też z Czech, dzięki uprzejmości jednego kolegi (dzięki Darku). Piana po przelaniu jest średnioobfita, drobna, ale jakaś taka delikatna, zwiewna. Za to, jak zwykle, pięknie oblepia szkło. Kolor jest złocisty, niemal pilsowy, jedynie delikatnie opalizujący. W zapachu mamy znów owocowy koktajl estrowo-chmielowy. Aromaty owocowe trudno rozdzielić na te pochodzące z pracy drożdży górnej fermentacji oraz cytrusowo-żywiczne nuty pochodzące od amerykańskich (Chinook, Simcoe) i nowozelandzkich (Ahtanum, Nelson Sauvin) chmieli. Wszystko razem stanowi taką mieszankę, którą można wąchać i wąchać bez końca. W smaku jednak, szczególnie w porównaniu do Hardcore IPA, rozczarowuje. Piwo jest wytrawne, by nie rzec wodniste, goryczka intensywna, niby fajnie ale brakuje tu tej karmelowej podbudowy. Punk IPA jest przez to jednowymiarowe i nudne. To znaczy ogólnie jest to bardzo fajne, mocnogoryczkowe IPA, tylko że piłem kilka znacznie lepszych.

Kolejnym piwem jest 5 A.M. Saint, piwo w stylu Amber Ale. Nawiązując do nazwy do produkcji piwa użyto 5 rodzajów słodu i 5 odmian chmielu. No i ma 5% alkoholu. Piana była dość obfita, drobna, beżowa, oblepiała szkło. Barwa ciemnobursztynowa, delikatnie opalizujące. Kolor każe nam oczekiwać piwa słodowego, karmelowego. Tymczasem w aromacie obok nut karmelowych, pojawiają się cytrusy, żywice z amerykańskich i nowozelandzkich chmieli. W smaku wytrawne, by nie rzec wodniste, brakuje tego karmelu, którego jest sporo w zapachu. Goryczka za to bardzo przyjemna, wyraźna. Jednym zdaniem piwo bardzo dobre, ale nie genialne. Z racji małego dotychczas kontaktu z Amber Ale, stawiam 5 A.M. Saint przed Punk IPA, bo to pierwsze jest najlepsze z bursztynowych, a to drugie dopiero pod koniec drugiej piątki wśród IPA.

Na koniec piwo… miodowe. Jak widać Szkoci nie gęsi i też miodowe mają. 😉 Tym wyrobem ekipa BrewDoga po raz kolejny postanowiła wkurzyć The Portman Group. Jest to ale z dodatkiem orzeszków koli, ziaren maku, guarany oraz miodu – jeśli Szkocja, to oczywiście wrzosowego. Mak miał stanowić nawiązanie do heroiny, a orzeszki koli do kokainy, dlatego piwo pierwotnie miało nazywać się Speedball, jak praktyka polegająca na jednoczesnym zażywaniu obu tych narkotyków. Tego było za wiele i  BrewDog dostał szlaban na tę, promującą narkomanię, nazwę. Piwo zostało więc nazwane Dogma. Przejdźmy do konkretów. Piana była drobna, beżowa, ale średnioobfita. Kolor – miedziany, bursztynowy. W zapachu rzeczywiście nuty miodowe oraz nieco chmielu. W smaku wyraźna goryczka i lekkie nuty alkoholowe, miodu, a zwłaszcza w polskim stylu brak, nie jest też słodkie. Generalnie nie wywarło na mnie wielkiego wrażenia.

Podsumowując, mimo iż wydawałoby się, że cały BrewDog to jedynie marketing, public relations i kabaret, to jednak ich piwa są na pewno warte uwagi. Zdecydowanie polecam Hardcore IPA, które zresztą w ubiegłym roku wygrało w kategorii Imperial India Pale Ale w World Beer Cup, w pokonanym polu zostawiając 68 innych piw. Miłośników whisky powinien zainteresować Paradox, w innej wersji nagrodzony w 2008r., choć mojego uznania nie zdobył. Na pewno jest jednak piwem oryginalnym, by nie rzec ekstremalnym i warto go spróbować w ramach poszerzania horyzontów. Bardzo solidnymi piwami są też Punk IPA i 5 A.M. Saint. Dogmę polecam zaś spróbować, żeby zobaczyć jak subtelne są piwa miodowe poza naszymi granicami.

7 KOMENTARZE

  1. Denerwuje mnie ten browar, widać, że to bardziej showmani i PR-owcy niz piwowarzy. Dotychczas piłem ich jedno piwo i nie powaliło mnie na kolana.

    Teraz mam dodatowy powód, żeby nie sięgać po ich produkty:
    “piwo pierwotnie miało nazywać się Speedball, jak praktyka polegająca na jednoczesnym zażywaniu obu tych narkotyków”

    Jakby chcieli zrównać ten szlachetny napój z narkotykami. Że niby piwo pije się po to żeby się ogłupić i nawalić, a piwosz ma podobne motywacje jak jakiś brudny ćpun.

    Palanty.

    • Myślę, że nie chodziło im o brudnych ćpunów. Raczej klimaty w stylu Pulp Fiction i “zajoba za tysiąc” ;). Oczywiście promowanie drugów nie jest ok, ale jest to jakiś tam element popkultury.

      A jakie piwo z BrewDoga próbowałeś? Bo wg mnie Hardcore IPA jest naprawdę genialne.

    • Według mnie piwowar rzemieślnik, który chce sprzedawać swoje piwa musi mieć odrobinę charyzmy i zainteresować ludzi tym co tworzy. Bez fortuny na reklamę i całej machiny marketingowej, którą mają koncerny nie jest łatwo.
      Chłopaki z brewdoga bawią się tym dobrze i to chyba bez jakiś kolosalnych nakładów na tą reklamę, a docierają z tym nawet do nas 🙂 Gdyby ich piwa były tak genialne jak sposób w jaki robią o nich rozgłos ciężko było by o lepsze, piłem kilka i są naprawdę ciekawe, a dzięki rozgłosowi jaki robią parę osób może zainteresować się piwami nie masowymi.

  2. Azeby oczyscic troche z zarzutow “codera” BrewDoga,dodam,ze warza oni tez piwo bezalkoholowe “Nanny state”!Dziwne,ale prawdziwe.

  3. Witajcie panowie 🙂 Pracuje w BREWDOGU wiec duzo wam moge powiedziec o piwach robionych tutaj:) Jak kolega slusznie zauwazyl Hardcore IPA jest jednym z lepzych piw produkowanych w tym browarze . Drugim najlepszym piwem robionym w tym malym Szkockim browarze jest Hello My Name is Ingrid. Warto sprobowac lecz calosc produkcji trafia glownie do szwecji i barow firmowych. Pan prezentuje tutaj Punk IPA pierwszej generacji:) warto sprobowac Punk’a drugiej generacji bardzo latwo mozna zauwazyc ze Martin i James zdecydowali sie zmienic bardzo gorzki smak piwa na bardzo chmielisty smak uzyskiwane przez dodawanie chmielu do tankofermentatorow przed filtrowaniem. Tyle co mam do powiedzenia na temat mojego zakladu pracy. oczywiscie polecam piwa z gornej polki czyli Tactocal Nucler Pengiun oraz Sink The Bismarck. Od listopada albo od pazdzernika zamierzam rzopoczac sprzedaz tego piwa na terenie naszego kraju. Zainteresowanych juz teraz kupnem piwa prosze o kontakt emailowy marcin_ksc1@o2.pl

  4. Miałem okazje skosztować dwukrotnie hardcore IPA

    Zapach piękny aż się chciało wąchać i wąchać :P.

    Smak: Po wypiciu 100 ml piwa miałem DOŚĆ! Nie da się nawet tym delektować, każdy łyk to mordęga, na Osiem osób z którymi próbowałem tego piwa Jednej smakowało ( nie słodzi herbaty ). Więc piwo dla osób co lubią Amerykański chmiel z nastawieniem na Żywice. Żywica potem Żywica potem owoce itd…

Dodaj komentarz