„Birofilia kopyrowym okiem” odc. 2.

28
253

czyli wrażenia na gorąco.

Przed wyjazdem do Żywca nagrałem moje oczekiwania i zachęcałem do przyjazdu do Żywca. Teraz wypadałoby całość na gorąco podsumować. A zatem kilka moich przemyśleń i wrażeń z minionego Festiwalu Birofilia. Będzie o Grand Championie, o KPD i KPR, o tym ile kupiłem piw w festiwalowym sklepie, które z próbowanych piw wywarło na mnie najlepsze wrażenie i dlaczego sędziowanie to ciężka i niewdzięczna robota.

Tym razem z dźwiękiem powinno być już dobrze, a przynajmniej tak samo, jak przed erą MONO. 😉

Byliście na Festiwalu, jakie są Wasze wrażenia? A może próbowaliście któregoś ze stoutów warzonych na blogu? Bardzo jestem ciekaw Waszych opinii. Dziękuję, za wszelkie przejawy sympatii, które mnie spotkały z Waszej strony.

28 KOMENTARZE

  1. Nany :D, zazdrość mnie lekka bierze, ale nadrobię niedługo zaległości. I ma te 225 IBU, czy Brewdog pojechał grafomanią w ich stylu ??

    • Za górną granicę zakłada się 120 IBU. Można sobie oczywiście nasypać chmielu wg kalkulatora i na 1000 IBU. Tyle, że taka ilość alfa kwasów się nie rozpuści w brzeczce. Każdą liczbę powyżej 100 – 120 można uznać za chwyt marketingowy.

  2. Tak dużo piwa, tak mało czasu!
    Przydałby się festiwal w chłodniejszy dzień, żeby cięższe piwa lepiej pasowały, bo w weekend rządziły wity 😀 Niestety, nie udało mi się zakupić roggenbiera, na którego miałem ochotę, ale poza tym było bardzo fajnie.

  3. Tomek, nie wspomniałeś jak został przyjęty Twój stout?
    Miałeś chyba wystawiać go w alei piw domowych, wystawiłeś czy jednak zrezygnowałeś?
    Żałuję że mnie tam nie było…

    • Może sam sobie odpowiem…
      Oczywiście napisałeś słownie że wystawiłeś 😀
      Już po raz kolejny oglądam, piszę i na końcu czytam opis do filmu…
      Postaram się to zmienić 😉

  4. Bardzo żałuję -nie byłem. Firma miała inny pomysł na ten weekend-byłem na targach w Opolu. Napiłem się mojego ulubionego Tyskiego-z kija w ilościach hurtowych. Chciałem z Kopyrem stuknac się kufelkiem. Nie udało się-ale może się w końcu uda.

    • Później także jest obecna…

      A na poważnie mam takie pytanie: czy warto wybierać się do Żywca poza Birofiliami? Z okołopiwnego punktu widzenia? Będzie trochę czasu w wakacje i zastanawiam się czy wziąć to miejsce pod uwagę czy sobie darować.

      • W restauracji w Browarze Artyksiążęcym czasem da się czasem dostać bardzo ciekawe piwa, a poza tym w Żywcu jest też browar restauracyjny Krajcar.

  5. Można by paradoksalnie rzec że piwa było za dużo, bo jednak aby wszystkiego spróbować to taka impreza musiałaby trwać kilka dni. Ilość piwa w sklepiku była tak przytłaczająca, że odchodząc żałowałem posiadania tak małej ilości żetonów…

    Szkoda, że nie spróbowałem Twoich piw choć szukałem, ale już kilka wymienionych zdań jakoś to zrekompensowało 🙂

    Czekam na degustacje Rednik Stout, bo również stoi u mnie na półce.

  6. Dla mnie „must have” do zakupu to Cafe Silk Porter i DORIS The Destroyer Double Imperial Stout z browaru Hoppin Frog ze Stanów oraz Chocolate Stout z Rouge Ales, a jakże, ze Stanów. Impreza udana, szkoda że mogłem być tylko w sobotę. Zamieniłem kilka słów z Tomkiem tuż przed jego wykładem. Niestety lekko znieczulony DORIS … Extract Stout degustowałem po DORIS, więc wydawał mi się troszkę wodnisty. Jednak mam butelkę do spokojnej degustacji. Tomku ile można maksymalnie leżakować ES, żeby nie zwietrzały?

    • Ja niestety byłem w sobotę dopiero od 15 i nie zdążyłem na piwne mity i co najgorsze kopyra też nie spotkałem .Co się tyczy festiwalu to impreza robi wrażenie niestety w tych godzinach z powodu natłoku ludzi ciężko było spokojnie przejść się po alei piw świata tam największe wrażenie zrobiło na mnie oude gueuze to piwo nie smakowało jak piwo a raczej jak wytrawne wino .Niestety były tez minusy kufelki się skończyły później doszły jakieś zeszłoroczne ale w cenie 7 żetonów czyli 14 zl w tej cenie to bolałem sobie kupić już jakieś piwo a pod sklepem festiwalowym spędziłem chyba dobre pól godziny w kolejce pewnie gdybym się nie wydarł postałbym drugie tyle jedzenie tez drogie ale to nie problem bo parę minut drogi na piechotę od festiwalu był spożywczak z ciepłym jedzeniem gdzie wszytko było o wiele tańsze .Podsumowując impreza ogólnie warta polecenia ale za rok wybiorę się w piątek i wczesniej by moc na spokojnie wszystkiego popróbować i nie stać w kolejkach .

  7. Byłem po raz pierwszy na festiwalu, tylko w sobotę. Po dotarciu od razu natknąłem się na kopyra, ale zaczepiać nie chciałem, bo to przecież bardzo zajęty człowiek. 😉 Ogólnie jestem cholernie zadowolony, przywiozłem 30 piw, w tym te, na których najbardziej mi zależało – 3 RIS-y, Oude Kriek i Oude Gueze oraz barley wine. Ogólnie po podliczeniu, piwa z 6 krajów i w ok. 20 stylach (rozróżniając np. krieka i lambika). Wydatków wolę nie podliczać. 😉

    Na miejscu spróbowałem kilkunastu piw, w tym kopyrowy Extract Stout. W moim mniemaniu jak najbardziej poprawne, od piw kolaboracyjnych wyróżnia się tym, że się nie wyróżnia, ale to było raczej wiadome przed faktem, więc absolutnie nie jest to żaden zarzut. Beczkowego niestety nie spróbowałem.
    Z piw, które najbardziej mi smakowały, wymienić muszę Oude Bruin od Szałów i Ruthless Rye ze Sierra Nevada. W ogóle zacząłem całkowicie sprzecznie ze sztuką, bo o 10 poszedłem zwiedzać browar, w związku z czym pierwszym próbowanym przeze mnie piwem był żywiecki porter, i to w ilości 300 ml. Ale jakoś dałem radę.

    Co mnie najbardziej uderzyło, to zderzenie dwóch piwnych światów – z jednej strony multum świetnego piwa, piwowarzy domowi, browary rzemieślnicze i ogólnie raj dla piwosza, z drugiej – wielki browar będący częścią ogromnego koncernu, warzący marne piwa w dużych ilościach i będący z tego zadowolony, a do tego „eksperci” od sztuki serwowania piwa typu stołt (wymowa oryginalna).

    Generalnie jednak, świetna impreza, mam nadzieję, że to nie był mój ostatni raz.

  8. Witam
    dzięki mocnym staraniom mojego przyjaciela ALKA z BROWAMATORA, który był na BIROFILII 2013 otrzymałem od niego „zdobyczną” butelkę stauta … i poddałem ją degustacji. Trudno mi je oceniać nie mam dużego doświadczenia w tym temacie (na koncie dopiero mam 8 domowych warek) i dodatkowo ciemne piwa nie są moim oczkiem w głowie, ale wrażenie ogólne pozytywne, szczególnie świeżość i bukiet chmielu miłe zaskoczenie które długo pozostaje na podniebieniu i końcu języka. Piwo ciekawe … o ile bym miał szansę pewnie bym do niego wrócił przynajmniej jeszcze z raz. Tak ogólnie pozdrownienia dla pana Tomka za szereg cennych uwag na blogu.
    Pozdrawiam.

  9. Również chciałbym podziękować, w dużym stopniu przyczyniłeś się do otworzenia przeze mnie browaru domowego!!!
    Tak trzymać!!!! 🙂

Dodaj komentarz