Wesele Wojciecha Smarzowskiego [trochu kultury]

1
369

Jak ktoś poszedł jak na komedię, to serio współczuję.

1 KOMENTARZ

  1. Czy można się obrazić na prawdę ?
    Problem antysemityzmu jest oczywiście głębszy i nie zaczął się z wybuchem wojny.
    Akurat mam już swoje lata i mieszkam na wschód od Wisły.
    W okolicach gdzie po klęsce 1939 nie weszła armia czerwona.
    A w tym regionie blisko połowę lub większość mieszkańców miasteczek stanowili Żydzi.
    (Kałuszyn, Węgrów, Sokołów, Siedlce, Parczew, Lubartów itp.)
    Dlatego nie można przede wszystkim usprawiedliwiać pogromów odpowiedzią na jakąś współpracę z nkwd.
    Bo po prostu i zwyczajnie tam nkwd do roku 1944 nie było.
    Natomiast szykany i zbrodnie w stosunku do Żydów zdarzały się już nawet na długo przed wybuchem wojny.
    Moja babka w czasie okupacji jeździła na targ sprzedawać warzywa itp. do jednego z tych miasteczek.
    Z dzieciństwa pamiętam jej powtarzane opowieści jak widziała zabijanie ludzi (Żydów).
    Opisywała jak brano małe dzieci za nóżki i z zamachem roztrzaskiwano główki o mur.
    Wtedy dla mnie były to opowieści abstrakcyjne jak o dinozaurach odległe niemal prehistoria, bez emocji.
    Kilka lat temu zacząłem się interesować historią okolicy.
    Trafiłem na książkę, spisaną relację ocalałego (uciekiniera) z węgrowskiego pogromu.
    Książka: „Ostatni Żyd z Węgrowa”.
    Gdy czytałem te relacje dokładnie opisujące co się działo wróciły do mnie opowieści mojej babki których słuchałem jako dzieciak kilkadziesiąt lat temu.
    Cóż tu mogę powiedzieć, to co „widziałem” czytając relacje tego ocalałego z tym co „widziałem” ze wspomnień mojej babki spięło się klamrą po kilkudziesięciu latach.
    Jak podobne były to opisy i zbieżne to najbardziej mnie przejmuje.

Leave a Reply