Cracker & NutCracker – Deer Bear & whisker.beer

19
319

Wiecie już dlaczego nie szanuję aromatów w piwie. Zobaczmy jednak, czy efekt uzyskany za ich pomocą może być dobry, czy też można z czystym sumieniem powiedzieć, że wali sztucznotą na kilometr. Czy NutCracker będący owocem współpracy Deer Bear i whisker.beer skłoni mnie do zrewidowania poglądów na kwestie aromatów?

19 KOMENTARZE

  1. Cracker – wypiłem tego wiadro :), najlepszy coffe stout na jaki trafiłem.

    Nut Cracker – dobrze że piłem go na pół z kumplem, dla mnie niepijalny, czuć sztuczność tych aromatów i zupełny brak balansu przez przegięcie z jego ilością. Żal że zepsuli połowę Crakcera i nie mogę go już kupić :(

  2. To odczucie, że po wypiciu Nut Crackera to drugie piwo nie pachnie, ja na swojej stronie nazwałem kastracją. I chyba tak jest niestety. Aromaty kastrują piwa bazowe z ich naturalnych właściwości, dominują w piwie. Takie trochę nomen omen samce alfa.

  3. To trochę tak, jakbyś poszedł do drogiej restauracji zamówił stek , a oni dowalili do niego łyżeczkę glutaminianu sodu 🙁 Podobno azjatyckie knajpy na tym bazują … :0

  4. Cracker – genialny, klasa światowa. Nut cracker – świetne, ale jak Tomek wspomina … przede wszystkim naturalność.

  5. Wersje klasyczną wypiłem z przyjemnością ale tej orzechowej nie dałem rady zmęczyć. Przy pierwszym łyku jest super a później czar pryska i robi się niedobrze. Dopiłem wersję orzechową do połowy do połowy i wylałem do kibla.

  6. Czy gdyby kraftowiec z zacięciem sam wyekstrahował aromat w przybrowarnym laboratorium to to już by wg. Ciebie było ok, czy nadal nie?

  7. Właśnie pije to orzechowe. Po kilku łykach jest tak męczące że powinni to raczej sprzedawać w buteleczkach 100 ml.
    Niestety zwykłą wersję mi wykupili i zostało tylko to … coś… Zresztą nic w tym dziwnego, sam bym kupił tylko oryginał.
    Do tego przy tak silnym aromacie nawet ta nieduża cierpkość, która powinna mi się z orzechami skojarzyć wywołuje takie chemiczne odczucia.
    Marketowe ciasto w plastiku z datą przydatności na kilka lat… firmy Ciastex S.A. z Wąbrzeźna
    Te aromaty są tak powtarzalne że ciężko to znieść jak tym samym pachnie , ciastko, lód, jakiś tam napój, krem, alko i cholera wie co , czego by nie kupić.
    Do tego nie mieszają się z innymi aromatami i są tak jakby obok.
    Polemizowałbym też z “naturalnością” tych aromatów, stosowanych w przemyśle spożywczym.
    Gdyby to była prawda to każdy byłby minimalnie inny , jak sok jabłkowy, jak mleko… rozróżnialny nawet w mikro-stopniu.

  8. …skąd to takie zaskoczenie że ”no dobre, naprawde super” tak jak by bylo na etykiecie napisane że zjebanane bedzie na bank. Nie wiem cieżko jest powiedzieć że ktoś uważył wpsaniałe piwo biorąc pod uwage że dziesiątka i stout i z aromatem ?

Dodaj komentarz