Dlaczego nie szanuję aromatów [1 ze 100 pytań]

26
310

Dlaczego nie szanuję aromatów, bez względu na to jak świetny efekt można byłoby z ich pomocą uzyskać? Ideologicznie.


26 KOMENTARZE

  1. No już nie mów, że tak nikt nie pytał, bo nie dalej jak miesiąc temu zadałem Ci pytanie dlaczego nie szanujesz dodawania aromatów, a dopuszczasz dodawanie ekstraktów słodowych. Przecież jak ktoś nie ma warzelni pozwalającej na uwarzenie Risa 24 Blg to niech warzy 18-stkę.

    • Bo dodanie jakiejś ilości ekstraktu słodowego niczego ci w piwie nie gwarantuje, ciągle musisz wykonać wszytskie inne elementy poprawnie, żeby uzyskać zakładane efekty. Dodając aromat masz zagwarantowany efekt końcowy.

      • Jeżeli wszystko inne wypali, to gwarantuje, ale jeżeli patrzymy na aromat naturalny jako ekstrakt czegoś, to w tym sensie ekstrakt słodowy można porównać do ekstraktu naturalnego i to chyba u Pan a Kopyry jest niekonsekwętne .

  2. Jak zobaczyłem tytuł to już myślałem że po spróbowaniu nut crakera aż 1000 IBU nagrałeś 😛

    Co do aromatów to zgadzam się z tobą, ale wynika to też z tego że nie piłem jeszcze piwa z aromatami które było świetne, nie waliło sztucznotą i się to skomponowało jakoś żeby nie było tego czuć. A już ten craker to wogóle nie pamiętam kiedy ostatnio nie dałem rady dopić jakiegoś piwa 0,33

  3. Nie. Nie zrozumiałem chyba 🙂 Odpowiadam na pytanie postawione na koniec nagrania. Nie przeszkadza Ci napój wyprodukowany drogą przemysłową, nasycony chemią po uszy. Co więcej – smakuje Ci bo jak powiedziałeś smakuje podobnie jak woda nachmielona (mając świadomość jak to zostało zrobione). Natomiast masz problem w sytuacji w której ktoś dokona tego samego w piwie…
    Zgadzam się z Tobą, że robienie tego po cichu jest przegięciem i że każdy producent powinien o tym otwarcie informować. Zgadzam się, że wygrywanie konkursów takim piwem jest jeszcze większym przegięciem. Ale takie dogmatyczne podejście do tematu?? Niech każdy robi co mu pasuje byle uczciwie. Ludzie zobaczą i sami ocenią.

    Ja nie chcę być tak kategoryczny. Cała ta piwna rewolucja to ciągłe szukanie nowych pomysłów. Mi osobiście parę lat temu do głowy by nie przyszło, że do piwa można dodać np. śledzia. Ktoś by mi zaproponował takie coś to pewnie był grzecznie acz kategorycznie podziękował. A teraz? Why not…

    Jak mówiłeś. Wszystko jest dla ludzi byle było to uczciwie powiedziane.

    • Pewnie jakby miał całą półkę Ice Tea robioną naturalnie a jedną z aromatem to by wybierał te bez, Tak mnie sie zdaje…

      • W dzisiejszych czasach jak ktoś chce poszukać piwa rzemieślniczego to go znajdzie albo sam w domu zrobi. Jak ktoś chce pić naturalny sok to go znajdzie albo sam zrobi. Jak ktoś chce napój zrobiony na naturalnych składnikach to go znajdzie albo j.w.

        Tomek wyraźnie powiedział, że mu to nie przeszkadza. I ja to rozumiem. Mi zresztą też nie. Tyle że wiem z grubsza z czego to zrobione i mam możliwość dokonania wyboru co jem i co piję.

  4. Zgoda.
    A jeśli kogoś to “gówno interesuje”, to znaczy, że więcej spraw go “gówno interesuje”. Rzekłbym nawet, że ma ogólnie gówniany stosunek do rzeczywistości.

  5. Pełna zgoda. Dobrym przykładem takiego “piwa” jest Grimbergen, którego zdegustowałeś (nomen omen samym faktem otrzymania tego piwa byłeś zdegustowany 😉 ). Skład tego produktu tonpo prostu jakaś granda.

    • Tutaj akurat sprawa, nie była tak oczywista. Rzeczywiście na etykiecie był karmel amoniakalny, co mocno skrytykowałem, ale bardzo możliwe, że dostał się on do piwa w naturalny, a przynajmniej tradycyjny, sposób, a mianowicie jako składnik syropu kandyzowanego, który jest tradycyjnie używany przez belgijskie browary.

  6. Nie sądziłem, że taka gorąca dyskusja się rozwinie na ten temat. Ja uważam, może bardziej w kontekście piwowarstwa domowego dodawanie sztucznych aromatów hamuje kreatywność piwowara oraz jego doskonalenie się w tej dziedzinie. Dajmy na to wspomniany przez Tomka hefeweizen. Dodamy aromatu bananów i co? No fajnie, będzie buchało tym, ale piwowar nie nauczy się tego fachu w pełni. Zrobi jedno piwo, w którym tego aromatu bananu nie ma… myśli sobie, ale czemu nie ma.. docieka, czyta, warzy kolejne piwo juz w inny sposób niż poprzednio i nagle ten aromat się pojawił. Już wie, co zrobił dobrze, a wcześniej czemu nie wyszło i to doskonali jego umiejętności. Przykłady można mnożyć Ja tak to widzę.

  7. Jeżeli chodzi o aromaty to mam dokładnie takie samo zdanie. Nie szanuję, szczególnie z pozycji początkującego piwowara domowego. Po co uczyć się np. chmielenia, jak można dodać aromaty dające podobny odbiór jak chmiele zza oceanu. Dla mnie Nut Cracker jest taką wykastrowaną wersją piwa bazowego, właśnie przez użycie aromatów.

  8. Dziadek kiedyś wędził ryby. Ludzie często kupowali od rybaka i przynosili je mu tylko dlatego, że uwędzone przez niego smakowały lepiej. Drewno dębowe, bukowe, wiśniowe, jałowiec itd. Wszystko w zależności od upodobań i gatunku ryb. Dziś już nie wędzi gdyż go nie ma na tym świecie. Jestem pewien, że dziś również ludzie przychodziliby do niego, a nie kupowali gotowe w sklepie rybnym. Podobnie jest z nalewkami, które robi moja mama. Nigdzie nie piłem tak dobrej wiśniówki jak u niej. Nikt nie robi tak dobrej drożdżówki jak moja znajoma. Bardzo dobre kiełbasy z dziczyzny robi mój kolega. Z chęcią też kupuję kaczkę od znajomego rolnika. Jeśli przy okazji mam świadomość, że wszystko to jest przygotowane z naturalnych składników, a smakuje wyśmienicie, to tym bardziej doceniam pracę jaką oni w to wkładają. Dla mnie są mistrzami w tym co robią. Jestem w stanie przepłacić, za to wszystko kilkakrotnie(często mam to darmo). Podobnie jest z piwem. Tu chodzi o szacunek, o rzemiosło, o naturalny smak. Tu chodzi o to by wiedzieć, kto jest prawdziwym piwowarem, a nie kto potrafi dodawać aromaty.

  9. No słabe słabe to jak żywność modyfikowana np. truskawki które wyglądają jak milion $ z Biedry ale w smaku woda, jak Hardcorowy Kosk który wygląda jak Terminatos ale jest na sterydach, to sztuczne jak cycki Pameli to dobre na jeden raz ale na dłuższą metę… zwraca się samo 🙂

  10. Czyli jeden z piwnych mitów przestaje być mitem? Naprawdę zdarzają się piwa bez chmielu, które udają, że go mają?

  11. A co do aromatu kawy: Najlepiej smakujące kawą piwa które piłem zwykle wcale nie miały kawy. W większości tych gdzie kawa była w jakiś sposób dodana, wyczuwałem specyficzny aromat podobny do zielonych ziaren kawy (który kojarzy mi się z bobem albo fasolką), którego wcale nie czuć w dobrze zaparzonej kawie. Najmniej tej nuty wprowadza chyba dodanie do piwa espresso, ale w stoucie gdzie kilka butelek tak potraktowałem też da się to wyczuć.
    Czyli najlepsze nuty kawowe z palonych słodów. Z kolei słód brown dał mi w piwie piękny zapach orzechów i syropu klonowego (przed butelkowaniem, okaże się jaki efekt końcowy). Może Reinheitsgebot nie jest takie głupie 😉

Dodaj komentarz