Felieton z serii 1000 IBU opowiadający o kolejnym z Czterech Piwnych Jeźdźców Piwnej Apokalipsy, czyli o piwie 10,5 (dziesięć i pół), które doprowadziło do zniknięcia piw o ekstrakcie 10 Plato z rynku piwa w Polsce.
Strona główna kopyr masakruje 1000 IBU 10,5 dziesięć i pół – piwo, które zaorało desitki w Polsce



























![Szwajcaria Saksońska i Czeska [bez żadnego trybu]](https://blog.kopyra.com//wp-content/uploads/2023/05/szwajcaria-saksonska-i-czeska-218x150.jpeg)




Czyli u Was na Dolnym Śląsku te sprawy wyglądały trochę inaczej niż np. w Małopolsce. Tu w latach 90-tych raczej nie było takich piw, jak czeskie desitki. Był Barbakan, ale z tego co pamiętam (pocz. lat 90-tych) nie był smaczny, był Okocim Jasne Pełne (całkiem niezły, później zastąpił go Okocim Light – też niezły). I to zasadniczo tyle z oferty piwowarskiej w stylu desitki. Żywiec wtedy takich piw nie produkował (Żywiec, Tatry – 2 rodzaje i porter), Tychy tak samo (Gronie i Książęce – innych piw od nich nie kojarzę), nie pamiętam jak było w przypadku Dojlidów – ich oferta była jak na ówczesne standarty dość duża: 4 lub nawet 5 różnych piw. Czy Leżajsk warzył coś desitkopodobnego – też nie kojarzę. W przypadku Lecha, był Lech Jasny, Lech Mocny i Lech Pils – to wszystko, co pamiętam od nich. Jeszcze przypomniałem sobie o browarze Brok, który wówczas miał w ofercie marki: Kanclerz (mój ulubiony), Sambor, Martin i Wiking. Ale żaden z nich nie był chyba w typie desitki. Zupełnie nie pamiętam, jak to wyglądało w przypadku browaru Piast, choć jakieś piwa pod marką Piast czasem pojawiały się w K-kowie.
Warto wspomnieć, że w pobliżu poł. lat 90-tych oferta EB została poszerzona o kilka kolejnych marek: pamiętam jedynie z tamtych czasów EB Red, ale wiem, że jakieś jeszcze piwa pod tą marką były produkowane. I były powszechnie dostępne w lokalach krakowskich.
Natomiast patrząc ogólnie na problem piw lekkich po 1989 roku, to ja to zapamiętałem trochę inaczej: absolutna dominacja rozmaitych strongów, aż do wyrzygu. Wtedy takie piwa wcale mi nie smakowały, powiem więcej: unikałem ich, jak mogłem. Były jednak 2 wyjątki – Kaper Królewski z którym spotkałem się w Darłowie. Ostrzegano nas, młodych chłopaków, że 2 takie mocne piwa, i może być różnie. Ale piwo było wspaniałe. Nieco później pojawił się Ciechan Mocny – też b. dobry.
Jest trochę stron internetowych, prowadzonych przez kolekcjonerów etykiet. Kiedyś namiętnie je przeglądałem, żeby popatrzeć, co warzono za komuny. I doszedłem do takiego oto wniosku: w kraju, który był wódczaną i jabolową potęgą, warzyło się całkiem dużo piw w stylu desitki. Były to piwa sprzedawane w b. popularnych wówczas butelkach 0,33 typu „bączek”. Gdzieś widziałem taką etykietkę piwa Okocim Jasne Pełne z komuny, które zaw. alk. miało ok. 3,5%, a ekstrakt wynosił 12% wagowo. Takich i podobnych piw produkowano wówczas wiele – wystarczy zajrzeć do witryn prowadzonych przez etykietkowców.
Odnośnie piwa 10,5: nigdy go nie próbowałem, tak jakoś rozminąłem się z nim. Natomiast skoro było wodniste i bez wyraźnego smaku (jak nieco późniejsze koncerniaki), to domyślam się, że za koncepcję i marketing tego produktu mógł odpowiadać np. jakiś cudzoziemiec zatrudniony w Lechu lub Polak, który miał za sobą pracę za granicą, na przykład w jakimś koncernie piwowarskim.