Race Rocks z browaru Lighthouse

4
441

czyli amber ale z Kanady.

Chyba pierwsze piwo z Kanady, które mam okazję degustować, a na pewno pierwsze z tego kraju, które pojawia się na blogu. Piwo otrzymałem od Janka Szały, który w lecie ubiegłego roku pracował przy uruchomieniu browaru rzemieślniczego za Oceanem. Więcej o tym możecie dowiedzieć się z wywiadu, który przeprowadziłem z Wojtkiem i Jankiem Szałami. Cały wywiad jest interesujący, ale fragment dotyczący Kanady jest w części trzeciej.


Piliście jakieś piwo z Kanady?

4 KOMENTARZE

  1. Heh, Tomku, tak jak Ci opowiadałem, w tej części Kanady gdzie miałem okazję przebywać, 90% piw dostępnych w lokalnych liquer store, opisanych jako craft beer, było filtrowanych. Ba, nawet browary restauracyjne filtrują swoje piwa. Będąc w browarze w Canmore, zamówiłem pszeniczne miodowe, i dostałem takie coś:

    😀

    Rozmowy n.t. lokalnych gustów utwierdziły mnie, że większość lubi wysoko odfermentowane lagery bez smaku, a niefiltrowane piwo jest po prostu popsute. O zgrozo, miałem wrażenie, że świadomość przeciętnego polskiego piwosza jest wyższa niż jego kolegi zza oceanu. No ale cóż, można powiedzieć, że ja byłem na zadu*** i nie widziałem prężnie piwowarzącego wschodniego wybrzeża ;p.

    Co do samego piwa – Race Rocks wydawało mi się najciekawsze z reszty piw tego browaru. Wg zapewnień kierownika BC Liquor Store w którym się zaopatrywałem, piwa z tego browaru cieszyły się popularnością wśród lokalnych ‘koneserów’ craft beer.

  2. Degustacja ok. Oczywiście nie zachęciłeś mnie do tego pifka. Ale z nim to tak jak z pifkiem z toruńskiego Olbrachta. Niby wszystko ok-ale nie tęsknię za nim. ( za to żoncia tęskni za ich grzańcem-po prostu genialny).
    Za to dzięki temu materiałowi obejrzałem twój wywiad i dowiedziałem się o istnieniu Grodziskiego. Nie wiem czy piłbym te pifko ale na pewno bym spróbował.

Dodaj komentarz