Ile degustować?

29
677

czyli drugi odcinek kursu sensorycznego.

Kolejny odcinek kursu degustacyjnego. W pierwszym odcinku zajmowałem się tym, gdzie degustować. Tym razem postaram się odpowiedzieć na pytanie – ile degustować. Pytanie jest podwójne, bo dotyczy zarówno liczby egzemplarzy czy inaczej pisząc próbek degustacyjnych, jak i tego w jakich ilościach można degustować piwo, aby nie zaburzyć swojej percepcji. Czym się różni degustacja na panelu sędziowskim, od degustacji w domowym zaciszu? Ile nalewać sędziemu, a ile sobie? Wreszcie jak szybko degustować?


W kolejnych częściach zajmiemy się już praktyką. Obiecuję. 😉

29 KOMENTARZE

  1. Ja ma jak zwykle pytanie z innej beczki(piwa:-)). Wielu blogerów piwnych recenzuje na swoich stronach piwa z paczki od KP. Mam tu na myśli piwa smakowe, które nazywają się Książęce. U ciebie takich recenzji nie znalazłem??? Czyżbyś paczki nie dostał ???

      • Tak w ogóle to ciekaw byłbym Twojej degustacji jednego z “tych podłych piw” 🙂 Ot, nie wiem, jakiegoś klasycznego Tyskiego, czy Lecha, czy innego Okocimia, czy Żywca. Żebyś na wizji powytykał konkretnie i profesjonalnie wady (a może zalety!) takiego piwa 🙂 To, co? Zmusisz się? 😀

        • Chodzi mi po głowie taki odcinek – 6 najlepiej sprzedających się piw w Polsce, ale jakoś nie mogę się do niego zmusić. Może jakbym gdzieś natrafił na aktualne zestawienie, to wówczas byłaby jakaś motywacja.

        • Bardzo fajny pomysł, z chęcią poznał bym opinie profesjonalnego degustatora na temat tak zwanej “komercji” 🙂

        • To z pewnością nie jest łatwe ale powinieneś rozważyć jednak pewne poświęcenie dla społeczności. Oczywiscie większa część widzów/czytelników tutaj jest chociaż trochę zorientowana ale z pewnością codziennie trafiają tutaj nowe osoby. Dla nich recenzje bardziej dostępnych piw będą o wiele bardziej pomocne i pomogą zacząć postrzegać piwo bardziej świadomie. Pamiętaj że chociażby Pinta czy Alebrowar są trudno dostępne dla nieświadomych piwoszy i recenzje ich niewiele im dadzą. Jak zobaczą recenzję czegoś co sami widzieli w swoim sklepie osiedlowym/miejscowym to z myślę że chętniej to obejrzą a później chętniej sięgną po takie piwo. Nie mówię tutaj o najniższej półce oczywiście ale bardziej coś w stylu Komesa dubel i tripel albo Lwówek Śląski belg czy wiedenski (chyba ostatnio dość popularne są) czy chociażby dość szeroko dostępny Obolon (np Biały). Nie mówię aby to było non stop oczywiście ale raz na jakiś czas fajnie jakby pojawiło piwo które jest czymś niezwykłym dla nieobeznanego człowieka.

        • Nowe Komesy mam zakupione, więc jest spora szansa, że niedługo (nie wiadomo kiedy ;)) ukażą się ich recenzje. Na razie daję im szansę się ułożyć.

  2. @Jakub – książęce nie ma piw smakowych. W ofercie mają czerwonego lagera, pseudopszeniczne, ciemne (też lager w sumie) i korzenne.
    Wszystkie są tak samo słabe, więc nie szczególnie wiele do recenzowania jest 🙂

  3. Kopyr, a czy są wydawane w formie drukowanej (np. rocznego kalendarza, albo zwykłego zeszytu) takie dzienniki piwne z gotowymi formularzami do ocen? Gdzieś do kupienia? Ja kupiłem sobie taki zwykły roczny kalendarz z kartką na dzień i sobie go wypełniam, gdy wieczorem jakieś piwo piję, ale teraz się zastanawiam, czy nie ma takich dedykowanych zeszytów?

  4. A czy metoda degustowania na zasadzie 80-100 ml jednego piwa, potem tyle samo drugiego, trzeciego, ponotować co trzeba, a potem można skończyć degustacje i zacząć picie? 🙂 Dzięki temu degustacje można w miarę sprawnie przeprowadzić, porównując piwa między sobą, a tak krótki czasie otwartym butelkom chyba nie powinno się nic stać

  5. Mam co Ciebie pytanie Tomku. W 2-óch różnych piwach koncernowych produkcji “KP” wyczułem bardzo wyraźny smak ZMYWACZA DO PAZNOKCI. O czym świadczy ten smak, czy spotkałeś się kiedykolwiek z nim? Piwa oczywiście poszły do zlewu.. Nie dało się tego wypić…

    • Pewnie chodzi o octan etylu, drożdże wytwarzają go i znajduje się ten związek w każdym piwie, w jednych mniej wyrazisty, w innych bardziej 🙂 Chyba się nie pomyliłem.

    • Zmywacz do paznokci, rozpuszczalnik to tak jak napisał piwosz octan etylu. Ester tworzony przez drożdże przy zbyt małej liczbie zadanych drożdży do fermentacji, zbyt wysokiej i zbyt gwałtownej fermentacji. Częsta sprawa w piwach domowych, zwłaszcza mocniejszych i u mniej doświadczonych piwowarów. Bardzo rzadko spotykane w piwach z dużych browarów, bo tam zwykle nie mają problemów z kontrolowaniem temp. fermentacji, podobnie jak ilości zadawanych drożdży. Ciekaw jestem co to były za piwa. Ciemne czy jasne.

      • Żubr zwykły – bardzo wyczuwalny aromat, Wojak – mniej ale również wyczuwalny. Myślałem że to jakaś chemia po myciu tanków. Tak czy inaczej piwo własnej roboty po 5 dniach od zlania do butelek jest 50 razy lepsze od tych wyżej wymienionych i innych “koncernówek”.

  6. Kopyr czy planujesz degustację czegoś z browaru Meantime ?
    Może sztandarowy Meantime Chocolate Porter ?
    Jeśli już go piłeś to jaka jest Twoja o nim opinia ?

  7. Max 15 piwek w rundzie finałowej na KPD (ok. da się przeżyć) ale optymalnie 7 (powiedzmy tych mocniejszych)… Nie dajmy się zwariować 😉

Dodaj komentarz