Porter Bałucki z łódzkiej Piwoteki

22
182

Jedziemy dalej z porterami. Tym razem Porter Bałucki z Piwoteki, podobnie jak Baran z Jajem, na drożdżach górnofermentacyjnych.


22 KOMENTARZE

  1. A Ja waśnie dla tego używam s-04 do ris-ów i do tego zacieram na słodko ,przyjmę każdą krytykę , że nie w stylu itp . oprócz takiej która będzie mi chciała wmówić ,że mi nie smakują

  2. Co do sklepów internetowych, to władza znowu zrobiła ludziom na rękę – dosłownie 🙁 Zamknęli mój ulubiony sklep z Katowic – można tam było zarezerwować przez net fajne browarki i odebrać później osobiście, a teraz dupa :0 Nie ma co jeździć w ciemno i muszę się zaopatrywać lokalnie. No ale w najbliższym sklepie wyższe ceny, mniejszy wybór, krafty grzeją się na półce, a Żubry i Harnasie marzną w lodówce…

  3. Tylko, że alkohol w myśl prawa i to już dawno przed orzeczeniem NSA można było sprzedawać tylko w wyznaczonych miejscach, natomiast w sklepach internetowych dochodziło tylko de facto do zamówienia, a faktyczna sprzedaż czyli przekazanie alkoholu następowało w różnych miejscach, np, w domu u klienta, a to jak wiemy jest nielegalne, bo np. mieszkanie jest 10m od szkoły lub kościoła itd, itp.
    Inną kwestią jest dlaczego mimo postępującej sprzedaży różnych towarów przez internet legislacja nie nadąża za postępową rzeczywistością? No wiadomo bo u nas trzeba wszystkich golić po równo, wtedy będzie sprawiedliwie.

    • De facto sprzedaż następowała w sklepie, tam towar był nabijany na kasę, księgowany był przelew. Kurier jedynie dostarczał towar, no ale NSA orzekł, że nie. Wcale nie chodzi o żadne 10 m od przedszkola czy od szkoły. Chodzi o to, że jak ustawa jest o przeciwdziałaniu, to jest od zakazywania, a nie od dozwalania. Zresztą to jest powodem, że sprawa cały czas była niejasna i można było oczekiwać też innych wyroków.

      • Ale co do tego alkoholu i domyślnością, że jak niedozwolone to zabronione, to nie wiem czy słyszałeś ostatnie orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie Bulwarów Wiślanych. Co prawda tam bardziej była sprawa skupiona na problemie podwójnej definicji ulicy, ale Sąd orzekł, że „należy przyjąć korzystniejszą dla sprawcy” oraz „obywatelom wolno to, czego prawo im wyraźnie nie zabrania, zaś organy władzy upoważnione są do wykonywania wyłącznie tego, na co prawo wyraźnie im zezwala” i dalej „uwagi powinny […] przyczynić się do zerwania z totalnie błędną praktyką uznawania że, spożywanie alkoholu jest niedozwolone w szeroko rozumianych miejscach publicznych”.

        Inna sprawa, że nie wiem czemu HGW się z tymi schodkami pieprzy. Jeśli miastu to tak przeszkadza, że ludzie tam piją to zamiast czepiać się niepewnej definicji i ciągać się z tym już kilka lat, dodać ten obszar do listy miejsc zabronionych i koniec. (Inna sprawa, że to nic nie zmieni, ale przynajmniej ludzie będą mieli to świadomość, że z premedytacją łamią przepisy 😀 )

        • Dziwnym trafem przeszkadza po lewej, a już nie przeszkadza po prawej stronie Wisły, inną sprawą jest to jaki ludzie zostawiają tam syf po swoich „degustacjach”.
          Był nawet taki samozwańczy strażnik bulwarów, który wrzucał do youtube filmiki ze swoich akcji, ale Warszawiacy szybko go spacyfikowali i dalej poddają się z pasją zanieczyszczaniu własnego miejsca do rekreacji.

        • Bo mandaty powinny być za zaśmiecanie, to jest problem a nie samo picie. Następnego dnia jest taki syf, że się nie da przejść.
          Zawsze mnie to zadziwia jak człowiek może nieść kilka butelek piw nad tę Wisłę, ale potem pusta butelka jest taka ciężka, że już z powrotem nie da się jej z zabrać. Nie pojęta fizyka. Chyba jedyny taki fenomen, że puste opakowanie jest cięższe niż pełne 😀

  4. Zamknęły się PiwaRegionalne, teraz Piwoteka, kto następny??? I co w takiej sytuacji mają począć osoby z mniejszych miejscowości, gdzie jest ograniczony dostęp do piw rzemieślniczych? Pieprzone przepisy zabijające wszystko co dobre. Dzięki tym sklepom było mi dane spróbować niesamowitych piw i być w miarę na bieżąco z nowościami. A teraz???

    • Wszystkie. Ja tu widzę dwie możliwości: założyć sklep w Czechach, aczkolwiek to musiałby rzeczywiście być sklep w Czechach, żadne fikcje typu magazyn w Polsce, to za duże ryzyko lub uruchomić przy którymś ze sklepów jednoosobowe przedsiębiorstwo kurierskie – ktoś idzie, robi zakupy, dodaje od siebie jakąś kwotę za fatygę, pakuje i wysyła.

Dodaj komentarz