[VLOG] Smalec, lagery i premiery, czyli 7. FDP we Wrocławiu

29
248

Przez Facebook przetacza się fala krytyki Wrocławskiego Festiwalu Dobrego Piwa. Za dużo smalcu, za dużo browarów, za mało promocji i za niska frekwencja. Jak ja to widzę, we VLOGu z nutką 1000 IBU.

PS: jak Wam się podoba nowa aranżacja studia?

29 KOMENTARZE

  1. Wydaje mi się, że bardzo mocno pomija się aspekt promocyjny wystąpienia na tej imprezie. Można nie wyjść za zero na pojawieniu się na imprezie, ale później zbierać na tym korzyści na większej rozpoznawalności.

  2. I racją jest że Euro + ESK zrobiło „złą robotę” – dużo moich znajomych z tych powodów się nie pojawiło. Sądzę, że w następnym roku to się nie zdarzy i będzie o wiele więcej osób.

    Ja sam mogę powiedzieć, że nie wypiłem ani jednego piwa od Pinty czy AleBrowaru. Było tyle ciekawych premier, że ich piwa niczym mnie nie zaciekawiły.

    • No właśnie to samo pomyślałem, może do AleBrowaru mało kto chodził dlatego, że wszystko jest tam już znane i szeroko dostępne na co dzień (więc po co pić i przepłacać na festiwalu) 😉 Pinta akurat to inna bajka – ostatnio mega kreatywni są.

  3. AleBrowar musi się przyzwyczaić że wraz z Pintą nie są już Bogami i punktem absolutnie obowiązkowym dla każdego uczestnika festiwalu. Czasy się zmieniły. Mam wrażenie że oni myślą że dalej będą jechać na fame i samo się sprzeda. Jest mnóstwo browarów i każdy z nich chce przyciągnąć klienta a osoby nowej co to za różnica jaki to browar skoro go i tak nie zna, pójdzie tam gdzie zostanie zwrócona jego uwaga. Dla mnie Atak Chmielu i Smoky Joe to są dwa wyjątki od reguły nie picia drugi raz tego samego piwa ale nie na Festiwalu, szanujmy się. Zwłaszcza że mam je dostępne w Drink Halli przez 70% roku albo i więcej.

  4. Ja bym widział festiwal pod inna nazwa „Premiery 2017” . Zapowiedziało by sie wtedy, ze wystawiamy same premiery lub nowe browary. Zainteresowanie by wzrosło znacznie, ze zbytem piw nie było by problemów. Kolejki tez by zniknęły, bo przecież gdzie nie stanę , tam nowości 🙂

  5. Kierownik dobrze mówi, nie po to jadę (w moim przypadku 160km) przez pół Śląska żeby się napić Crazy Mike’a, który tak jak pozostałe poz. Ale Browaru są na półkach w specjalistycznym sklepie. Więc po części mogą mieć pretensje do siebie. ps Studio ok 🙂 Byle prowadzącemu było wygodnie.

  6. Na festiwalu niestety nie byłem, trochę nie rozumiem, czemu tych meczy puścić nie mogli skoro byle festiwal w Krakowie-Zabierzowie dwa lata temu wyświetlał finał ligi mistrzów i cieszyło się to dużą popularnością.

    Czemu nowe studio takie puste? Co się stało z wcześniejszym? Tamto było już trochę „oswojone” poprzez szafkę z piwami oraz tablicę korkową. To ponownie wygląda mocno sterylnie, jak za czasów wprowadzania się 🙂

    • Co do meczy, to pomijając kwestie techniczne, zapewne powód braku stref jest taki sam, dlaczego nie ma ich w miastach – licencja. Według cennika Polsatu:
      – lokal o pow. do 50 m.kw. – 1250 zł,
      – klub wielkości 1000 m kw. – 20 tys. (brutto).
      – Strefa kibica w mieście nawet 246 tys. zł za samą licencję.

      Dla porównania, licencja od TVP w 2012 za strefę kibica w mieście to był wydatek 7 tysięcy złotych. Dane z wirtualnemeda.

  7. Nawet jakbym tam był to zwyczajnie ominąłbym stoisko AB z racji, tego że wszystkie ich piwa znam i zwyczajnie wolałbym spróbować jakiś nowości, a nie picia Be Like Mitch. Zamiast jęczeć to zagęściliby ruchy i wypuścili jakieś nowe ciekawe piwa, a nie… co to w zeszłym roku – Be Like Mitch. WOW, super nowość w zalewie setki w podobnym stylu piw.
    Np. Pinta cały czas wypuszcza nowe piwa, przeciera szlaki, a ci jadą na tych samych piwach od kilku lat. Ludziom się zwyczajnie to opiło, a inne browary tez mają w ofercie IPA coby nowicjusz miał pierwszy kontakt z tego typu piwem.

  8. AleBrowar miał wg mnie problem z tym, że mieli na tablicy napisane, co jest na kranach, wielkimi literami (i to było super) ale… nie było napisanego stylu. Ja nie znam piw AleBrowaru i nie wiem, jakie piwo to jaki styl, dlatego też nie kupowałem, bo nie chciałem za każdym razem podchodzić i pytać się, o te 8 piw na kranie, w jakim są stylu, tym bardziej, że jednak aż takie pustki u nich nie były, a bez sensu robić niepotrzebną kolejkę. Sam byłem i w sobotę i niedzielę i uważam, że niektóre browary miały złą lokalizację. Browar Hopium, który miał naprawdę dobre piwa, był tak usytuowany, że w sobotę, gdzie byłem od 15 do 22 go nie zauważyłem, a w niedzielę, gdzie byłem 3h, udało mi się go dojżeć. To jest wg mnie też do poprawy. 2 ścieżki, szersze gdzie po lewej i po prawej byłyby stoiska i to tak sznurkiem. Bo jednak była przerwa między stoiskami, i jak wchodziłem od strony, gdzie jest torowisko pociągów, to ominąłem browary, które były przy wejściu, gdzie jest tramwaj 31 (nie znam ulic :P). A kolejek lepiej, żeby nie było, bo mnie zawsze odrzucają i nie chce mi się w nich stać, wolę iść gdzieś indziej. Chociaż i one były dziwnym zjawiskiem, bo patrzę, kolejka na 15 osób, wracam za kilkanaście minut i już nikogo przy stoisku nie ma :P, chociaż piwa te same. Ogólnie żałuję tylko, że nie spróbowałem żadnego porteru, ale jakoś nie miałem ochoty, myślę, że ze względu na pogodę 😉

  9. Ja musiałem przejechać ponad 200 km z Górnego Śląska i jestem bardzo zadowolony. Za rok też będę i zabiorę znajomych. Ale Browaru nie odwiedzałem bo znalazłem mniej znane browary, z których piwa jeszcze nie piłem. Byli ludzie z Wielkiej Brytanii, Portugalii, Hiszpanii, Kanady (!). Wszyscy, z którymi rozmawiałem, mówili, że są pod wrażeniem. Nie jadłem pajd ze smalcem, ale mi nie przeszkadzały. Widziałem ludzi z koszulkami Kiep_Skiego piwa kupujących przy stoiskach … chyba… Brokrecji. Festiwal robi robotę.Ja nie miałem parcia na wejście na trybuny – było mi to średnio obojętne.
    Aha! Kopyr, na żywo jesteś duuużo wyższy!

  10. Studio jak studio. Spoko.
    Ale zostawiaj sobie więcej miejsca nad głową. Tak żebyś zajmował z 2/3 miejsca na wysokość, może nieco więcej. Strasznie głupio wygląda, jak Ci obcina czubek głowy, a jak jest mało przestrzeni nad głową, to nie wiele lepiej.

  11. Byliśmy ze znajomymi w sobotę, moim zdaniem festiwal dobrze zorganizowany. Było dużo miejsca do siedzenia, widać, że było dużo ludzi, którzy z kraftem nie mają zbytnio do czynienia i wcale nie rzucali się na raciborskie. strefy dla dzieci, więc można było się wybrać z rodziną, dobre jedzenie, a przynajmniej burgery, które jedliśmy, pogoda dopisała.
    Tak teraz przeczytałem post Bartka z AB i szczerze mówiąc nie będę się za bardzo odnosił, bo moje wrażenia z perspektywy odwiedzającego były zupełnie inne (do AB podeszliśmy, ale zwyczajnie nie było nic ciekawego , a kolejki chyba najdłuższe). Mam tylko wrażenie, jakby Bartek chciałby, żeby to był festiwal kraftu i żeby frekwencja nadal przy tym pozostała na poziomie 60-80 tys ludzi, sory to nie zadziała. Kto jest beer geekiem ma we Wrocławiu BGM, a FDP jest i był zawsze festynem z dobrym piwem (i jest sporo osób, która nie ma ochoty płacić 12zł za pół litra piwa, a mimo wszystko przyjść, posiedzieć ze znajomymi i rodziną). Jedyne z czym się na pewno można zgodzić to lipa z terminem, piątek mecz otwarcia, w sobotę FLOW, na który poszło bardzo dużo osób, niedziela mecz Polaków, gdyby nie to, na pewno frekwencja byłaby dużo większa (choć w sobotę i tak było tłoczno).

  12. To co pisze kolega Vignar w teorii – dokładnie uskuteczniłem w praktyce. Nawet nie zawracałem sobie głowy, żeby próbować piwa z AB, które były dla mnie atrakcją 4 lata temu w Leśnicy, ewentualnie w Żywcu 3 lata temu. Od razu nastawiłem się na browary, które przygotowały na festiwal jakieś nowości, szczególnie jeśli były to browary mniejsze i trudniej dostępne w ogólnej dystrybucji. Absolutnie o moim braku zainteresowania stoiskiem AB nie decydowało miejsce – przechodziłem obok nich wielokrotnie.
    Inna sprawa to ceny – według mnie zdecydowanie za wysokie. Małe kraftowe piwo 0,3 kosztowało najczęściej minimum 8 zł, a taki Kazimierz 20 zł. Nie uważam, że porównanie tych cen do wrocławskich pubów (niby niższe niż w tych pubach) jest adekwatne. Pub jest przecież pośrednikiem i musi zarabiać – taki jest jego cel, a festiwal powinien raczej służyć promocji browaru sprzedającemu piwo bezpośrednio konsumentowi, a nie jednorazowemu nabijaniu kasy. Uważam, że przy dalszym utrzymywaniu się tej tendencji cenowej liczba odwiedzających festiwal we Wrocławiu nie będzie już wzrastać…

  13. A ja żałuję, że pajdy ze smalcem nie zjadłem. W tym roku tylko bigos, pierogi i ogórek małosolny konsumowałem :p Dla hipsterów takie jedzenie oczywiście to przypał. Polska tradycyjna kuchnia jest bardzo dobra, jak się mieszka na obczyźnie to się to wtedy docenia.

  14. Byłem w piątek i był to mój pierwszy FDP na stadionie. Podobało mi się i nie narzekam. Z jedzeniem akurat mi pasowało, bom głodny na festiwal trafił, więc goloneczka była w sam raz. Obszedłem wszystkie stosika, bo szukałem tylko tego, czego nie piłem lub czegoś dla mnie ciekawego, a na stoisku AleBrowaru niestety tego nie znalazłem, więc wygląda na to, że jestem kolejną osobą, która ma podobne odczucia.

  15. Byłem na festiwalu w sobotę, przyjechaliśmy z Warszawy (będzie ze 380 km 😉 ) i nie żałuję ani czasu, ani pieniędzy jakie poświeciliśmy na ten wyjazd. Festiwal był świetny i to jęczenie jest trochę nie na miejscu. Wiadomo, że parę rzeczy na pewno można by poprawić, ale od razu tak się obrażać i rezygnować z wystawienia stoiska w przyszłym roku? Trochę jak strzał w kolano.
    Jeśli chodzi o lokalizację AB to chyba taka zła nie była skoro po imperialnego smoky joe w sobotę stałem 10 minut w kolejce (swoją drogą warto było! zwłaszcza, że na WFP nie załapałem się). No a resztę ich piw piłem już wielokrotnie wcześniej i po prostu szkoda mi było pieniędzy, żeby wydawać je na coś co i tak już piłem gdy wszędzie wokół tyle nowości. Myślę, że jak już chłopaki z AB ochłoną, to może dojdą do nieco innych wniosków co pozwoli im spojrzeć na całą sprawę z innej strony i tym samym przygotują na następny WFDP jakąś bombę, po którą będą ludzie stać cały dzień w kolejce. No ale to już tylko i wyłącznie leży w ich rękach, tak samo jak sukces AleBrowaru zależy tylko od ich pracy, a nie od organizatorów festiwali.

  16. Z tego co pamiętam to pajdy ze smalcem bywały na festiwalu chyba od początku więc nie wiem w czym problem, fakt faktem kfc i kosmetyki mogli sobie darować ale czemu się czepiać o resztę jadła? Każdemu co jego, a prawda jest taka że większość ludzi lubi coś zjeść do piwa… Jeśli chodzi o piwne premiery to absolutnie się z tobą zgadzam ab jest sobie sam winien, mając do wyboru kilkanaście premier których chciałem spróbować i tylko kilka h w sobotę nie dobijałem się po żadne piwo które już znam, była by to zwykła strata czasu… Mimo iż Wrocławski festiwal podobał mi się o wiele bardziej gdy był na Leśnicy (lepszy klimat, wolę zieleń niż beton) to i tak nie ma co narzekać i hejt jest w tym momencie nie na miejscu. Jeśli komuś się nie podobało? jego strata zawsze może podpisać umowę z Biedronką XD

    • Ale wiesz, pajda ze smalcem się z taka wiochą kojarzy. A dla takich gogusiów to tylko eko-freerange-slowfood-burgery z grzybami enoki i sfermentowanym serem spod napleta na jakiś targach śniadaniowych to jedyny posiłek na jaki by tknęli. Nie wiem kto ma coś do smalcu, ale to jedyna najlepsza podkładka i przygotowania żołądka na przyjęcie sporej ilości alkoholu.

      • Jaką wiochą. Smalec w niektórych kręgach jest na topie, najlepiej ze skwareczkami. Poza tym jeśli to festiwal z alkoholem, to nie widzę lepszej rzeczy niż tłusty smalec.

        • Sądząc po wypowiedziach niektórych ludzi. Buła ze smalcem i kraft to nie ta ranga, nie ten poziom.

  17. Nie rozumiem płaczu właścicieli browarów bo kto myślący będzie przepłacał za piwo, które może w każdej chwili kupić taniej w osiedlowym sklepie?

    Po wizycie na kilku już festiwalach mogę stwierdzić, że ceny piwa oferowanego na nich są delikatnie mówić absurdalne. Przykładowo idę na festiwal w Warszawie kupuje piwo za 10 czy 12 zł a wracając do domu wstępuje do sklepu na osiedlu i to samo piwo kupuję tam 8 zł. WTF?

    Festiwal to powinna być promocja browaru i nie mówię żeby rozdali je za darmo ale powinno być przynajmniej tańsze niż w sklepie kilka ulic dalej. A jak ma płacić za piwo tyle co w pubie to wole iść do pubu. rezerwuję sobie stolik, nie muszę stać w kolejkach czy płacić za wejście.

Dodaj komentarz