Festiwal Prawdziwego Piwa – Łeba 7-9. sierpnia 2015

18
117

Tak wyglądał Festiwal Prawdziwego Piwa w Łebie. Nagranie było ok. 20:00, czy jak mawiają Anglicy ósmej, a nawet 8:08 PM 08.08.15. Tak więc widzicie, że nielicha sytuacja. Czołówka to ruchoma Wydma Łącka nieopodal Łeby, nagranie z 5.8.15.

18 KOMENTARZE

    • Tamtędy przechodziło mnóstwo ludzi, ale zabrakło jakiegoś transparentu na płocie, że tu się dzieje coś piwnego, a domyśleć się nie było łatwo…

  1. Dwa szybkie pytania:

    AIPA z Koreba było dobre bo tanie czy z innego powodu?
    Prowokacja to z dlatego że Koreb nie pasuje do „prawdziwego piwa” czy to też żart dla wtajemniczonych?

  2. Strasznie nakręciłem się na festiwal w Łebie. Miałem wszystko dopięte na ostatni guzik, niestety znajomi odpadli w ostatniej chwili. Zaparłem się i powiedziałem sobie muszę tam być. Przybyłem w niedziele. Nie ma to jak spędzić 6 godzin w podroży po to by być 2 godziny na festiwalu. Ale co tam warto było. Pierwsze co zrobiłem będąc na miejscu poleciałem do stoiska Widawy. Pierwsze zdanie poproszę Sharka. Po kilku łykach stwierdzam, aromat bajka, piana 1-sza klasa, goryczka mhyy…, własnie czemu ona jest taka niska?. Przeczytałem masę pochlebnych opinii dotyczącej goryczki i liczyłem na mega cios w szczękę i podniebienie. Do głowy przychodzą mi dwa możliwe powody takiej sytuacji. Albo moje kubki smakowe miały wolną niedziele, albo ktoś na stoisku Widawy nalał mi nie tego piwa co trzeba. Szkoda. Może jeszcze kiedyś będę miał okazję go spróbować. Jestem z Elbląga a kupienie go tu graniczy z cudem. Ogólnie naprawę dobre piwo. Pozdrawiam.

  3. Tomek, a czy nie uważasz że kwas Gamma to troszkę za mało końskie i czuć jedynie w nim kwasowość od kwasu mlekowego i do tego cienki sok z malin? Tzn. wydaje się to bardzo kompotowe rozcieńczone piwo jak od babci, która miała jedynie 100g owoców a narobiła kompotu dla 100 osób 😉

  4. Może się czepiam, ale chyba coś takiego jak beczka po single malt nie istnieje. Co najwyżej po single cask. Blendy powstają ze zmieszania już postarzonych destylatów i zaraz po „zblendowaniu” idą w szkło, a nie jeszcze raz w beki, a single malt to też blend – tyle że powstający z mieszania single cask’ów z tej samej destylarni. Taki mi się wydaje, ale mogę się mylić 🙂

    • Single cask to właśnie pojedyncza beczka. Trudno o coś takiego jak beczka po beczce. 😉
      No i tak, jest jak mówisz, w większości przypadków single malt whisky to mieszanka zawartości wielu beczek napełnionych w jednej destylarni. Takie tam roztrząsanie to trochę dzielenie włosa na czworo. W gruncie rzeczy, każda beczka napełniona w destylarni to single cask (zanim zawartość zostanie zmieszana z zawartością innych beczek), a jednocześnie przecież jest to single malt, bo (prawie) nikt nie napełnia beczek destylatem z kilku destylarni.
      A co do blendów, to różnie bywa z ich butelkowaniem. Najczęściej „przegryzają się” przez jakiś czas w stalowych pojemnikach, ale bywa, że i w beczkach.

      • Czyli tak jak mówię 🙂 – pisząc single cask mam na myśli produkt finalny czyli single cask whisky. A bardziej w tym „dzieleniu włosa” chodziło mi o to, aby przemycić jednak trochę info whisky i terminologi bo sam często spotykam się z opinią że single malt to właśnie święty gral, najwyższa półka nie mieszanej whisky, a to nadal jednak tylko blend – specyficzny, ale blend. O single cask’ach się nie mówi, bo mało kto to na półce w sklepie widział o próbowaniu nie wspominając.

        żeby nie było, nie chodzi mi o onanizowanie się samą terminologia – lubię whisky, pije whisky (wolę jednak bourbony) – jednak np dla mnie 50 % single maltów, które dane było mi pić i 100% single cask’ów (w sumie 2) było nie do wypicia – maksymalny hardcore dla podniebienia i kubków smakowych. Tomek często recenzując piwo pisze i bandażach, spalonych kablach – ja do tego dodam jeszcze smołę, gorący asfalt, spalony kuter rybacki przesiąknięty rybą, pomnożę razy 100 – i mamy dobrego single caska 🙂

  5. pisanie o januszach mówi wiele o piszących tak osobach. Pogarda do ludzi jest w pewnych środowiskach spora ale wystawia świadectwo nie tyle „januszom” co „młodym wykształconym z dużych miast”…

Dodaj komentarz