Bristol Trip – dzień pierwszy

32
101

Bridge Inn, The Cornubia, Seven Stars, BrewDog Bristol, Zero Degrees, Three Tuns.

Zaczynam wrzucać materiały z naszej „epickiej” podróży po Bristolu. Napisałem naszej, bo towarzyszył mi Jacek Domagalski znany piwowar domowy z Milickiego Browaru Rynkowego, w internecie występujący jako Jacer. Doszedłem do wniosku, że półgodzinny film z 6 różnych pubów może być męczący, postanowiłem więc wrzucić je osobno, ale zachowując zasadę 1 wpis – 1 dzień. W wolnej chwili postaram się poodpowiadać na zaległe komentarze, ale proszę o cierpliwość. Po wszystkim myślę, że nagram jeszcze jakieś podsumowanie tej podróży i dodatkowo jeden odcinek poświęcę na sam egzamin BJCP. Możecie więc pytać o wycieczkę w komentarzach.

Zaczęliśmy od degustacji dwóch piw jeszcze w hotelu. Oba w amerykańskim stylu, oba z Bristol Beer Factory. Pierwsze to Independence – american pale ale chmielone amerykańskimi odmianami chmielu.

Drugie to Southville Hop, piwo w stylu american IPA.

Pierwszym odwiedzonym pubem w Bristolu było Bridge Inn, w którym spróbowaliśmy piwa Hophead z Dark Star Brewing i Dorothy Goodbody’s Golden Brown Ale (którego degustacja niestety się nie nagrała).

Kolejnym odwiedzonym pubem był Cornubia, w którym degustowaliśmy piwo Merry Maidens Mild z browaru Coastal.

W pubie Seven Star piliśmy dry stout pod nazwą Condor z Birds Brewery. Przynajmniej tak zapamiętałem słowa barmana, bo zdjęcia nalewaka zapomniałem zrobić.

Po typowych angielskich pubach czas na nowofalowy BrewDog Bristol, a w nim dwa piwa z serii: IPA is dead, pierwsze chmielone El Dorado, drugie Amarillo.

Szukając miejsca do zaspokojenia głodu trafiliśmy do Zero Degrees (0°) jedynego browaru restauracyjnego w Bristolu, a tam w oczekiwaniu na pizze degustowaliśmy Pale Ale w amerykańskim stylu.

Na sam koniec bardzo udane zwieńczenie dnia w Three Tuns, gdzie piliśmy American Pale Ale – Triple Hop #5 z Arbor i porter The Art of Darkness z Dark Star Brewing.

Jak Wam się podoba taki wpis? Czekają nas jeszcze 3 dni i wywiad z ekipą Pracowni Piwa, ale chcę zachować chronologię, więc po kolei.

32 KOMENTARZE

  1. Chyba sie mocno roznicie w kwestii oceny goryczki 🙂 Ile w końcu wypiliście w sumie tego dnia? I jak dajesz rade z dieta przemienna w Bristolu?

    • Dieta była zawieszona na kołku w zasadzie od Świąt. No i poskutkowało to +4kg. Ale od dziś wracam do reżimu.

      Jacer nie jest sędzią, więc może trudniej mu oceniać goryczkę inaczej niż tylko jak „pasuje mi, nie pasuje mi”.

    • Aż tak bardzo to nie, może to tak wyglądało. Nie chciałem się powtarzać po kopyrze, bo było by to nudne, chciałem coś dodać od siebie. Po drugie stres przed kamerą jest, nawet amatorską 😉 Po trzecie gdy już oceniam piwo w domu jest wokół spokój, hałasy przeszkadzają, jest więcej czasu na zastanowienie się, pomyślunek, na filmie były by to dłużyzny. Oczywiście jest też kwestia wprawy i treningu.
      Przeszedłem trzy kursy degustatorskie więc jakieś tam podstawy znam, ale ostatnio nie praktykuje. 😉 W piwowarstwie domowym bardziej mi zależy na wychwyceniu ewidentnych wad. Nie rozkładam swoich piw na czynniki pierwsze.

  2. „siedzieć, wlewać, siedzieć, wlewać”- piękna puenta
    no i po przejrzeniu filmików, dziś na bank jakieś dobre piwo zagości w moim pokalu, szkoda, że nie w Bristolu

  3. Na pierwszym filmiku z hotelu ciągle coś lata w kadrze.
    Możesz zdradzić co to jest? Kurz, babie lato, gęsta hotelowa atmosfera? 😀

  4. Tomku super wrzut! Jakbyś na przyszłość nagrywał filmy w plenerze to zainwestuj w jakiś mikrofonik, to zdecydowanie poprawi komfort oglądania. Bardzo mi się podoba formuła konfrontacji z Jacerem Twojej oceny piwa – jednym słowem: profesjonalnie:D

      • Koledze chyba chodziło o inwestycje w mikrofon dopinany do klapy marynarki/koszuli/bluzy (nawet bezprzewodowy).
        Jeśli aparat robiący za kamerę ma opcję wejścia na mikrofon zewnętrzny to w przypadku prowadzenia vbloga rozwiązanie takie znacznie poprawia komfort oglądania 😉

        • Tak, o taki mały mikrofonik mi chodziło:D Nawet w pubie nie byłoby słychać rozmów w tle tak bardzo.

  5. Genialny materiał. Nigdy nie byłem w angielskim pubie-ale z opisów wyglądał jak 2 pierwsze-zwykli ludzie -raczej starsi, do tego ciepłe odgazowane piwo bez piany:)
    Po prostu-zazdroszczę.

  6. Super relacja, ale nieźle się trzymaliście 😛
    Akurat wylatuje do Middlands pod koniec kwietnia, wiec tym bardziej mnie to cieszy. Może zrobisz pod koniec jakieś TOP 10 piw, które warto spróbować i są dostępne w całej Anglii ??

  7. Zawsze jestem pod wrażeniem tego jak potrafisz wyłapać wszystkie zapachy z podziałem (jak w pubie Brew Dog) na pomarańcze, grapefruity itp. Powiedz mi czy od początku przygody, pasją do piwa miałeś tak wyczulony węch czy to efekt pracy w sensie szkoleń które pomagały Ci te zapachy rozpoznać?
    Pytam bo sam nie potrafię nieraz wyłapać, czasem wyłapie ale nie potrafię zidentyfikować.
    Pozdrawiam serdecznie!
    PS. Genialne filmy oglądając można się poczuć jak w angielskim pubie 😉

  8. Zabieranie karty to dość powszechny zwyczaj na tzw. otwarcie rachunku w pubach w krajach anglosaskich. Popularny zwłaszcza w USA. Dość wygodne rzec można. Przynajmniej nikt CI jej nie ukradnie gdy skupiasz się na aromacie i wyłapywaniu landrynki 😉

Dodaj komentarz