Porter ze Lwowa

16
363

czyli Wyleżakowane portery odcinek 3.

Jedyne w tym towarzystwie (Żywiec Porter, Staropolski i Komes) piwo zagraniczne. Co prawda można by powiedzieć, że jako to zagranica? To nasz kochany Lwów, ale nie bądźmy jak Ci organizatorzy z European Beer Star, którzy wręczając nagrodę Kormoranowi nie mogli nie zaznaczyć, że to browar z Ost Preussen. Czy na Ukrainie potrafią uwarzyć dobrego porteru, albo raczej czy ich porter nadaje się do długiego leżakowania? O tym przekonacie się oglądając kolejny odcinek degustacji Wyleżakowanych porterów. Ten egzemplarz również ma około 5 lat. Jeśli nie macie pojęcia w jakim celu trzymać piwo 5 lat, to cofnijcie się do początku tego serialu.



Piliście kiedyś Lwowski Porter?

Dodam, że nie jest to jedyny zagraniczny porter, który mam w piwniczce. Jest tam również Pardubicky Porter z Czech i Samuel Smith’s Taddy Porter, który co prawda porterem bałtyckim nie jest, tylko jest porterem angielskim, czy jak chcieliby w BJCP brown porterem.

16 KOMENTARZE

    • Mówimy „nawarzyłeś sobie piwa”, a nie „nawarzyłeś sobie piwo”, czyli operujemy dopełniaczem (kogo? czego?). Przez analogię wiec, myślę że tutaj też powinienem użyć dopełniacza. Mimo, że normalnie w czasownikach dotyczących zrobienia czegoś używamy biernika (kogo? co?) np. zbudowałem dom, ugotowałem zupę itd. Może i „uwarzyć porteru” nie jest hiperpoprawne, ale jednak odwołuje się do jakoś tam zakorzenionego w polszczyźnie zwrotu „nawarzyć sobie piwa”. Tak myślę.

      • Zdaje się to nie do końca tak. Słowo „nawarzyć” ma podobny sens, jak słowo „nazbierać” (i inne „na-„, „nawinąć”, „nanieść”, itp…). I teraz obie formy są dopuszczalne, zarówno biernik, jak i dopełniacz, ale mają nieco inne zabarwienie znaczeniowe. „Nazbierać grzybów” / „nawarzyć piwa” oznacza czynność dość nieprecyzyjnie określoną, będącą częścią całej czynności, robioną przy okazji, bądź bez precyzyjnego celu. „Poszedł do lasu, by pospacerować trochę i przy okazji nazbierać grzybów” (w domyśle „trochę”). Ale już „idę nazbierać grzyby do zupy” – czynność jest konkretna i kompletna, wiemy ile tych grzybów trzeba zebrać, bo zupa jest z przepisu (chyba, że robimy zupę „wszystkową”, i postanawiamy wrzucić do niej również grzyby, to wtedy „idziemy nazbierać grzybów” :D). Podobnie z „nawarzeniem”. Dlatego o ile w popularnym sformułowaniu „nawarzyć piwa” użyty dopełniacz ma odzwierciedlenie również w gramatyce, o tyle będąc w zgodzie z gramatyką powinniśmy mówić „uwarzyć porter”, gdy mówimy o konkretnym planie posiadania na koniec butelki piwa :). Natomiast gdy wpadnie mi do głowy nagle myśl „a, nawarzę dziś porteru, a co…”, to wtedy dopełniacz 🙂 Różniaca dość delikatna, ale jest 🙂

        • Jeżeli rozumielibyśmy wyraz porter jako policzalny, czyli porter=1 butelka porteru to może i tak. Ale jeśli uznamy porter za niepoliczalny, to wydaje mi się, że można uwarzyć (trochę) porteru. Brzmi to archaicznie, ale niech Wam będzie, że to taka licentia blogotica. 😛

  1. Poza tym Twoje przykłady są nieco nietrafione, bo owszem „zbudowałem dom”, „ugotowałem zupę”, ale „nabudowałem domów”, „nagotowałem zupy”. Podobnie z warzeniem: „nawarzyłem piwa”, „uwarzyłem piwo”.

  2. woow, co jeden to Miodek, a na temat ani jednego komentarza,
    btw. bardzo fajna seria, szczerze mówiąc nie wiedziałem, że można a nawet trzeba tak długo leżakować Portery

  3. Piękna, przedwojenna historia…http://pl.wikipedia.org/wiki/Browar_Lwowski
    Jakieś 3 lata temu lwowski browar „zasłynął” sponsorowaniem i lokowaniem produktu w serialu telewizji ukraińskiej opowiadającym o rzezi w Humaniu. „Promowano” m.in. hasło, żeby wieszać „Lacha, Żyda i psa – bo ich wiara jednakowa”. Było o tym głośno swego czasu. W samym Humaniu wymordowano w 1768 r. 20 tys. Polaków i Żydów, a wydarzeniami tymi inspirowali się później banderowcy. Pomijam już oczywisty fakt, że browar ten nie miał wtedy z Ukrainą zupełnie nic wspólnego, choć do dziś posługuje się sloganem reklamowym „najstarsze piwo Ukrainy”, czy jakoś tak. Ech…żal Kresów. A Ukraińcy przechodzą dziś wszelkie granice rozsądku w zakłamywaniu historii. No nic, koniec małego offtopica. Seria o porterach bardzo dobra i godna promowania, czekam na Komes 🙂

  4. Mnie tam nie żal kresów. TVP Wrocław kręci wspomnienia pierwszych przesiedleńców na Dolnym Śląsku. Niedawno widziałem odcinek gdzie kobieta mówiła jak to zasiedlali domy. Gdy weszli przeżyli szok, bo w domu było centralne ogrzewanie i WC w budynku. Dla nich to było jak wygranie na loterii, z rozpadającej się chałupiny trafili do niebywałych luksusów. W jednej chwili przestali tęsknić za swoją wioską. 🙂

  5. Przede wszystkim porter ze Lwowa jest wytrawny.Jesli on nie jest wytrawny smaku to nie wiem co jest.Ten smak moze przeszkadzac ale w sumie moze stac sie jego zaleta gdyz go wyroznia.Przykladowo Grand -a mozna by pomylic z Okocim porter, nie jest to w zadnym wypadku ujma dla w/w piw ale nie maja tego wyrozniajacego sie wyznacznika(Okocim jest bardziej soft, taki dla poczatkujacych porterowcow ;).Za to Zywiec porter to mistrzostwo w tej klasie i przedziale cenowym, pelnia smaku, gorycz to jest to co tygrysy lubia najbardziej 🙂 .Gdyby Zywcowi przyszlo do glowy zaniechac produkcji, „unowoczesnic” (zepsuc) produkcje to by byla katastrofa w przedziale tanich dobrych krajowych porterow.

  6. Porter ze Lwowa ostatnio jest dostępny u mnie w jednym z sieciowych sklepów. Etykieta inna, ale 20 Plato i 8,5% volta. Faktycznie nie jest zbyt ciemny. W samku sporo skórki ciemnego chleba, goryczka średnia, ale długa. Dosyć dobrze pijalne.

Dodaj komentarz