Hades Gone Wild z Olimpu

35
665

Na Stout Day miałem ciężki orzech do zgryzienia, wiele wyśmienitych Imperial Stoutów czeka na degustację, Hades Gone Wild pewnie mógłby jeszcze poleżeć, ale chciałem, żeby był jakiś polski akcent. Jak smakował świeży Hades możecie sprawdzić tutaj.

35 KOMENTARZE

  1. cytat ze strony Olimpu “W kadzi zaciernej wylądowały też kruszone ziarna kakaowca oraz odrobina (jak na tą skalę) mleka w proszku. Nie chodziło jednak wcale o dodanie piwu słodyczy czy mlecznych posmaków. Laktoza wchodząca w skład mleka w proszku stanowi ledwie ułamek procenta ekstraktu i jest wykrywalna zapewne tylko metodami analitycznymi ;). Białka zawarte w mleku, po pocięciu przez enzymy proteolityczne ze słodu, miały spełnić dwie ważne role. Po pierwsze, ułatwić życie drożdżom. Po drugie, zniwelować negatywny wpływ ziaren kakaowca na pianę (ziarna kakaowca to w większości niszczący pianę tłuszcz). Testy naszego piwowara sprzed przeszło roku udowodniły że to działa”

  2. Cześć Tomku, mam pytanie, jako, że dzisiaj jest Stout Day, a , że nie mam żadnego innego oprócz mojej warki, którą butelkowałem w tą niedzielę, jak myślisz, będzie już zdatne do wypicia, czy poczekać, pamiętam, że jak ty robiłeś Stouty do “warzę z Kopyrem” to mówiłeś, że będziesz dawał je na spróbowanie w Wiśle po tygodniu, było już nagazowane, czy nie bardzo wyszło?

  3. Szkoda, że piwo wyszło w tak niewielkiej ilości, bo nie udało mi się go kupić, ale za to czeka już w kolejce Duke of Flanders z Szału Piw, leżakowany w beczce po Bordeaux, więc też może być ciekawie.

      • Statystycznie rzecz ujmując taki moment nie powinien nastąpić -> 3k browarów w USA, 1k browarów w UK, 700 we Włoszech, itd.
        Chyba, że Kopyr przestanie pić najlepsze piwa zagraniczne, których jeszcze nie próbował i skupi się wyłącznie na PL.

  4. Ktos co mowil, ze z beczakami ciezko i ogolem drogie importy z zachodu.

    Przeciez mamy swoj destylat – sliwowica, produkowane w kraju. Jak wyglada temat polskich beczek wobec tego?

    Po drugie. Ukraina slynie z produkcji koniakow. Nie wierze by z tamted nie dalo sie kupic jakiejs beczki.

    Podejrzewam, ze taki hades z beczusi po koniaku zerwal by pape z dachu i to ostro.

    • I gdzie widziałeś w sklepie tę śliwowicę leżakowaną w dębowych beczkach? Już pomijam, że te legendarne egzemplarze są tymi pędzonymi gdzieś pokątnie, nalewanymi do używanych butelek i żadnej beczki nie widziały.

      • Nie tak dawno można było kupić za stosunkowo niewielkie pieniądze beczki po Starce (ceny zaczynały się od 250zł, chyba za 50L) ze szczecińskiego Polmosu, ciekawe czy jakiś browar spróbował zainwestować w nie.
        Swoją drogą, nie wiem jakie efekty by dała piwu, ale marketingowo by to na pewno ciekawie wyglądało – jedyne na świecie piwo leżakowane w beczkach po Starce…

  5. Dla mnie Tomek to piwo to niestety jedno z większych rozczarowań ostatnio. Nie, że jest złe – gdybym je pił jako stouta, imperial stouta – powiedział bym, że ciekawy, intrygujacy. Jako RIS – baaardzo nijaki. Dla mnie wszystkiego było za mało – może poza alkoholem (tu na plus, że był ładnie ułożony i w smaku niewyczuwalny). W tym samym dniu degustowałem tez sweet nugusa i ten zrobił na mnie o wiele lepsze wrażenie. Co do Hadesa – brak IMO wyczuwalnej beczki (bo winny kwas to jeszcze nie beczka), zbyt wodniste, mało ciała – gdybym nie wiedział, że w środku są papryczki – nie zorientował bym się. Więc moim zdaniem – jako stout – OK, ale nie za te pieniądze – jako RIS słabo.

    Do tej pory piłem 2 RISy – jeden własny (mało udany ze względu na zbyt duża ilość cukrów nie słodowych) – mimo bimbrowych posmaków był na bogato pod względem innych smaków. Drugi – w Chorwacji (ale samo piwo było z Bośni czy Serbii – nie pamiętam – miała taką fajną etykietę jakby ktoś po prostu na kartce coś długopisem namazał). I tamto piwo (może jeszcze też zbyt wodniste) – bardziej spełniało moje wyobrażenie o RISie. Bogate ciało, mocna kawa, delikatna słodycz – generalnie działo się.

    Powiem też szczerze – że wykorzystywanie beczek po winie to trochę loteria i proszenie się o problemy. W domowych warunkach staram się ( w przypadku kostek/płatków dębowych) zachować zasadę, że do piwa, to może iść drewno po czymś mocniejszym (whisky/ey/calvados) – drewno z wina to w destylacie ląduje i tam “robi robotę”. Wydaj mi sie, że w przypadku Hadesa też by mu wyszło na dobre gdyby poszedł w beczkę po W innym przypadku ryzyko kwacha jednak znaczne

    • Po pierwsze, jakbyś mógł wyjaśnić czym według Ciebie różnią się imperial stout i RIS. Po drugie, leżakowanie w beczkach po winie wiadomo było, że ma dać efekty takie jak we Flanders Red Ale, czyli kwaśność, dzikość. Wiadomo było, że nie będzie wanilii, bo z takiej beczki jej być nie mogło. Papryczki były delikatnie wyczuwalne, ale faktem jest, że nie jestem chiliheadem, chili jestem bardziej wrażliwy na czyli.
      W kategoriach RIS, to regularny Hades jest gdzieś na 3. miejscu w Polsce. Na pierwszym umieściłbym Pracownię z Mr. Hardem. Drugie nie jest takie oczywiste, bo pasowałoby dać tu Imperatora Bałtyckiego, no ale pojawiają się kwestie formalne, czy to jest RIS. Na 3. miejscu byłby Hades. Natomiast Hades Gone Wild to jest klasa sama w sobie i po prostu nie ma żadnej konkurencji w tym stylu.
      Inne beczki (niż wino) nie są w Polsce prostym tematem – drogie i to zarówno jako beczka, jak i jako transport i przede wszystkim bardzo ryzykowne.

      • Jak to widzę tak, IS to bogatsza wersja Stouta, a RIS to bogatsza (we wszystko) wersja IS. Żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie uważam, że Hades jest piwem złym – po prostu totalnie minął się z moim oczekiwaniem, wyobrażeniem RISa. Rozumiem też intencję “gone wild” i tu beczka z winem i dodatkowe “dzikie” drożdże – ale to mi właśnie w tym RISie przeszkadzało, bo niejako było na pierwszym planie. O ile kwaśność np z kawy był by w moim odczuciu na miejscu, o tyle taka winna/octowa – nie moje klimaty. Oczywiście – jeśli taki był zamiar twórcy, przemyślane działania – to szacun, wyszło. Zastanawiam się jednak, czy nie było tak, że “gone wild” pojawiło się na etykiecie jako efekt wtórny po degustacji przed rozlewem 🙂

        Podsumowując – jeśli ktoś na podstawie Twoich poprzednich degustacji narobił sobie smaków na RISa, oczekując bogactwa wszystkiego, ciała, oleistości itd, itp – IMO Hades go może rozczarować. To piwo wymaga jednak amatora. Zwłaszcza, że przy ocenie w tym przypadku, nie możemy zapominać o aspekcie finansowym i dobrze by było, aby potencjalni klienci (o ile jeszcze mają szanse kupić) – chcący napić się “wymarzonego” RISa, mieli świadomość, że to nie do końca musi być to czego szukają i 50 zł można inaczej wydatkować.

        • Jesteś w błędzie. Imperial Stout=Russian Imperial Stout, nie ma między nimi różnic. Po prostu niektóre browary używają przymiotnika Russian, bo może się wtedy odwołać do historii, pobawić konwencją, nazwać piwo BORIS, a innym to nie jest do niczego potrzebne, albo wręcz ich drażni i piszą Imperial Stout. To co uważasz za Imperial Stout to Foreing Extra Stout.

          Co do Hadesa – to ustalmy coś. Hades i Hades Gone Wild to są kompletnie różne piwa. Hades to jest RIS, natomiast HGW to nie jest RIS, tylko hybryda, wariacja Sour RIS, Wild RIS.

      • A gdzie w rankingu najlepszych risów podział się Samiec alfa którym Pan się tak zachwycał ze względu na płatki dębowe? Sądziłem po Pana degustacji i zachwytach że to najlepszy polski ris…

        • Dlaczego na podium najlepszych polskich RISów zabrakło Samca Alfa, którym się Pan tak zachwycał. Z tego co pamiętam stwierdził Pan, że płatki dębowe w tym piwie sprawiają, że piwo to jest lepsze od RISa z Pracowni Piwa. Mółby się pan ustosunkować do mojego pytania?

        • Zrobi Pan kiedyś recenzje Trappistes Rochefort 10 Quadrupel ? Dziwie się dlaczego nie umieścił Pan na swoim blogu recenzji tego genialnego piwa do tej pory. Jestem ciekaw czy miałoby szanse z ulubionymi pana piwami czyli RISami. Jak Pan w ogóle postrzega ten styl piwny na tle RISów?

  6. A mi niestety nie podszedł, świeży Hadesem zachwycałem się, miał piękny aromat, było czuć papryczki. Po okresie leżakowania Hades oraz Hades Gone Wild niczym już nie zachwycają.

  7. Zakupiłem dziś piwo z drugiej, jak mi się zdaje, warki Hades Gone Wild.

    Uległo lekkim modyfikacjom, a mianowicie ekstrakt zmniejszono do 25 BLG, a ABV wzrosło do 12,2% oraz nie jest już w ogóle korkowane.

    Lubię Belgie, kwachy toleruje. Ale to jest, tak jak mówisz, piwo klasy światowej. Smakuje przede wszystkim jak czerwone, wytrawne wino zmieszane z czarną, deserową czekoladą i kawą. Natomiast w aromacie jest stajnia, żeby nie powiedzieć obora, czyli Brettanomyces pełną gębą.

    Niesamowite doznania.

Dodaj komentarz