Cuvee de Tomme z The Lost Abbey

14
376

Jak leżakowanie w beczce i Bretty zmienią piwo

Jeśli nie oglądałeś jeszcze recenzji Judgment Day, to zrób to koniecznie, dlatego że Cuvee de Tomme to Judgment Day leżakowany przez rok w beczkach po bourbonie i winie, z dodatkiem wiśni i dzikich drożdży odmiany Brettanomyces. Co to zmienia?

14 KOMENTARZE

  1. Jak sam mówisz, brettanomycesy zjadają to, czego inne drożdże nie jedzą, więc czy to 0,5p.p. alkoholu nie może się właśnie z tego brać, zamiast z przejścia z beczki?

  2. Czyżby ta fascynacja aromatami wywodzącymi się z leżakowania otwierała furtkę do nowego hobby? Bardziej (niestety) procentowego?

  3. Tomku,

    Zwiększenie zawartości alkoholu w tym piwie wcale nie musi oznaczać, że piwo zmieszało się z bourbonem który był w klepkach. Na dwoje babka wróżyła, z jednej strony beczki są przeważnie rozbierane na klepki i suszone, ale z drugiej strony jak browar ma blisko i ma jakieś dojście to może załatwili świeżą beczkę. Bardziej przychylę się do tego, że po porstu podczas leżakowania odparowało trochę więcej wody niż alkoholu.
    Jak już idziesz w kierunku beczek i tak cię to jara, to jednak polecałbym zainteresować się tematem whisky i win wzmacnianych

    • Oczywiście, że beczki są po trunku, są świeże i nie są suszone. Woda ma wyższą temp. parowania niż alkohol – to po drugie. Po trzecie od fachowców z Harviestoun usłyszałem, że jak najbardziej resztki alkoholu, które zostają w klepkach beczki podnoszą zawartość alkoholu w leżakowanym piwie.

      • To, że beczki są świeże wcale nie jest takie oczywiste, bo zdecydowana większosć beczek po bourbonie jest traktowana masowo tak jak napisałem powyżej. Jeżeli nie rozbieraj beczek i jest w nich rzeczywiście trochę alkoholu to chwała im za to. Nie neguję tego. Jednak czasem się też zdarza, że alkohol tyknie lekko w górę. procesy zachodząde wewnątrz beczek są dość skomplikowane a i nie możemy być pewni czy ktoś prowadząc efektywną politykę magfazynową nie postanowi uzupełnić ubytku w beczce.

  4. Generalnie znowu się w sumie zgadzam (piłem pod koniec roku – obydwa z tego samego źródła co Twoje). Ja miałem z kolei nadzieję na więcej słodszych wiśni w Cuvee – podobnych do krieka. Interesujące piwo, ale wybitnie degustacyjne. Zdecydowanie nie dla każdegi i raczej na dłuższą chwilę (przeciwnie do Judgment Day, które chociaż też mocne można wypić znacznie sprawniej). Do czasu zakupu Xyauyu (mam podstawową wersję) było to relatywnie (cena do pojemności) najdroższe piwo jakie kupiłem. Planujesz pozyskanie kolejnych pozycji z Lost Abbey? U mnie na degustację czekają 10 Commandments i Serpents Stout, ale jakoś nie mogę się zebrać i mi ich szkoda 🙂 Tym bardziej, że poleżeć spokojnie jeszcze mogą.

    P.S. Dla mnie aromat piw leżakowanych w beczkach po burbonie kojarzy się bardziej z kokosem. Tak było w Anderson Valley – Wild Turkey Bourbon Barrel Stout czy Rooie Dop – Double Oatmeal Stout (wersja Barrel Aged). Mogłem wąchać bez końca, a i smak świetny. Polecam.

    • Niekoniecznie. Już na 4 piwach od nich widziałem taki dziwny wyciek albo jakieś takie śmieszne bąbelki wokół korka. Coś chyba z korkowaniem tych piw mają nie tak. 🙂

  5. Najprawdopodobniej w ciągu tygodnia zdobędę to piwo.

    Tak sobie myślę, czy to nie jest tak, że kwaśność pochodzi od wiśni albo może to piętno beczki po winie? Przecież same Bretty dają efekt funk, ale bez połączenia z bakteriami (nie pamiętam jakiego szczepu) efekt leżakowania nie musi być kwaśny. Przykład – Pinta Brett IPA.

Dodaj komentarz