1000 IBU – Multitapie, opróżnij magazyn!!!

54
574

Dlaczego puby chomikują piwo i co z tego wynika?

multitapieW kolejnym odcinku 1000 IBU postanowiłem narazić się pubom i multitapom ;). Zjawisko, o którym mówię jest tak powszechne, że nie wymieniałem nazw, bo i ekipy tych lokali i klienci dobrze wiedzą o jakich lokalach mowa. Zresztą – naprawdę wszyscy tak robią. Od dłuższego już czasu, można zaobserwować następujące zjawisko – otóż kilka tygodni po premierze danego piwa, ba czasem po kilku miesiącach, pojawia się na kranie w jednym z lokali piwo, o którym w browarze już dawno zapomnieli. Albo nagle pojawiają się opinie klientów, że w jednym mieście dane piwo ma piękny aromat chmielowy, a w drugim tego aromatu brak. Jaka jest tego przyczyna? Moim zdaniem nadmierne zapasy piwa gromadzone (chomikowane) przez puby. Dlaczego tak się dzieje i jakie ma to konsekwencje, zapraszam do oglądania.

Mam nadzieję, że lokale się nie obrażą, bo zmiana tego stanu rzeczy jest również w ich interesie. Wiem natomiast z prywatnych rozmów, że piwowarzy rzemieślnicy, nawet jeśli tego nie potwierdzą głośno, to mają zbieżne stanowisko do mojego.

54 KOMENTARZE

  1. Jest taka knajpka ktora podaje pizze w Lublinie, nazywa sie Spirala, nie radze prosic w niej o ketchup bo wlasciciel wywali na zbity pysk, to tak apropo walki z klientem 🙂

    • Bo według włoskiej tradycji pizzy nie je się z ketchupem 🙂 U nas też była knajpka z b. dobrą pizzą, właścicielka walczyła pod liceum i sprzedawała pizzę na kawałki uczniom i serwowała je bez sosu. Walka z wiatrakami. Dzieciaki wymusiły na niej wprowadzenie ketchupu do oferty 🙂

      • Według zadnej tradycji nie je sie niczego z ketchupem takim jaki mamy dzis (bo o dziwo, tu mala dygresja, slowo ketchup pochodzi z chin, okraszalo sie kiedys nim rybe ale bylo to cos zupelnie innego:) Stad moja analogia do soku w piwie, chociaz tutaj by sie jakis niemieckich tradycji szlo doszukac.

        Generalnie chodzi mi o to, ze oczywiscie najlatwiej jest zalozyc bar karaoke, sprzedawac jak najtansze piwo w wolnych chwilach puszczajac disco polo- czyli oferowac to co statystyczny klient w polsce chce najbardziej, ale wg. mnie czasem “walka z klientem” jest dobra bo po 1 przyciaga tych ktorzy maja wieksza swiadomosc “tematu” a po 2 spelnia role selekcjonera, skupia w jednym miejscu ludzi ktorzy maja scisle sprecyzowane gusta. Oczywiscie pizza na kawalki pod LO sie raczej w to nie wpisuje.

        • To był tylko przykład jak mocno klient wpłynął na knajpę, jakiej jakości by ona nie była. Dla niektórych taka sytuacja to być albo nie być na rynku i stąd robią takie przekręty, co oczywiście dobre nie jest. Wolę iść do knajpy gdzie serwują 3 dobre piwa niż do tego gdzie co chwila serwują kwasibóra.

    • Jest takie powiedzenie, będziesz miał takiego klienta jakiego sobie wychowasz. Niestety to trochę trwa. Ogólnie Wielkie Brawa dla Tomka za dobre piwo i pizzę a także za edukację chmielową. Jestem z takich dla których piwo istnieje tylko w lecie i tylko u niego i dawniej w Spiżu w zimie piłem. Trzeba jeszcze poczekać aż pokolenie moczymordów peerelowskich wyginie a ludzie docenią szlachetny napój. Powodzenia!

  2. Czy faktycznie w Polsce istnieje pub, który ma 10 kranów i serwuje same koncerniaki? W Czechach widziałem, u nas nie słyszałem.
    Co do świeżego piwa – masz całkowitą rację. Śledzę w miarę na bieżąco wypusty browarów, więc wiem co przeleżało już miesiąc i więcej, a pojawia się na kranach 🙂 Problem pojawia się z piwami będącymi w stałej ofercie – tam jest ruletka, choć np. wiadomo, że taki a taki browar nie wysyła pojedynczych beczek kurierem i już można mieć podejrzenia… Ale nie o to w tym chodzi!

    • Witam, do tej pory nie widziałem PUB’u gdzie jest aż 10 kranów – a co dopiero mowa o laniu z nich kilku-kilkunastu dobrych piw 😉

      Nie wiem jak jest w Polsce, ale na Śląsku (Gliwice) raczej się z tym nie spotkałem, niestety…

      • Wspomniany w felietonie pub Kufle i Kapsle, a przeze mnie odwiedzony niedawno, ma 11 czy 12 piw lanych w ofercie.

        Też jestem z Gliwic i na mnie to zrobiło wielkie wrażenie 🙂 chociaż akurat gliwiczanie na piwną ofertę chyba narzekać nie mogą, bo kilka konkretnych miejsc w których można dostać fajne produkty u nas jest.

      • Serdecznie zapraszam do Katowic! Biała Małpa serwuje piwa z 10 kranów, mając również świetną oferte piw butelkowych. Jak słusznie się szczycą, są pierwszym Śląskim multitapem. Warto sie pokusić nawet z Gliwic 🙂

  3. Cały problem w tym, że klyent nie myśli o tym, że to knajpa/sklep trzyma piwo w niewłaściwych warunkach, a od razu idzie wina na browar. Wiadomo, że i browarom zdarza się wlać do beczki gęstwę, czy masło, ale to problem rzadki. Ratunkiem jest pasteryzacja, ale klyent yntelygent zarzeka się, że pije tylko niepasteryzowane. Póki odbiorcą będzie idiota, to trzeba się nastawiać na idiotę, bo pieniądze się same nie robią, a chyba żaden browar/pub nie jest fundacją charytatywną 😛

    • Jeśli odbiorcą jest “idiota” (a wg mnie człowiek po prostu nieuświadomiony) to trzeba starać się edukować go w tym zakresie. Mieć wyedukowanego klienta to dla pubu sama przyjemność i zysk, bo klient wróci, będzie właśnie “nieawanturujący się” i jeszcze kogoś ze sobą przyprowadzi. A jeśli pubowi bardziej “opłaca się” serwować przeleżane kwasiżury to niech potem nie narzeka, że klientela to barany, bo sami sobie takich na własnej piersi wychowali.

    • To życzę powodzenia takim pubom. Wydaje mi się, że serwując piwo rzemieślnicze właściciele pubów nie robią tego tylko dla kasy, ale po części z pasji, bo przecież zarabiają MNIEJ sprzedając krafty. Bardziej opłacalnym jest opędzlować Lecha czy Tyskiego za 6-8 zł. Jeśli ktoś zabiera się za sprzedać takiego piwa powinien dbać w 100% o jego jakość aż do rozlewu. Koniec kropka.

      • Pasja pewnie wśród części z tych ludzi jest, ale przecież pub nie jest instytucją podległą pod PCK, czy inny Caritas. Nie oszukujmy się – biznes robi się dla pieniędzy. Pewnie za jakiś czas, kiedy “świadomość piwna” w narodzie wzrośnie to będzie można sobie pozwolić na trochę “uczciwszą” metodykę działania. Raczkujemy (my jako Polacy) w tej dziedzinie i za jakiś czas (mam nadzieję) będzie poprawa – tak i w jakości produktu jak i usługi. Czego sobie i Państwu życzę 🙂

  4. W Warszawskich multi zdarzyło mi się jedynie kosztować zepsutych De Molenów (dwóch różnych), ale bez problemu dostałem za to pełnowartościowe piwa, nawet droższe. Na szczęście wszystkie krajowe wyroby były ok. Zobaczymy co się bezie działo podczas święta piwa w przyszłym tygodniu 🙂

    • jeśli chodzi o De Molena to chyba znów jakiś problem w browarze mają, bo ja piłem całkiem niedawno kwaśnego Amerikaans z kija, dla pewności kupiłem w butelce i było dokładnie to samo, pomimo nie przekroczonej daty ważności.

      • De molen w ogóle ma problemy z kontrolą jakości. Poza tym, uważam, że bez sensu kupować sesyjne de moleny. Po prostu im nie wychodzą. Za to imperialne stouty i ipy są świetne

  5. Ja przed wczoraj w jednym z Lubelskich sklepów z piwem zakupiłem Komesa Potrójnego. Piwko schłodziłem, otwieram, a tu co… jeden wielki KWACH nie dało się tego przełknąć. Sprzedawca mówił że to najnowsza warka. Nie wiem co Komes myśli o swoich klientach skoro serwuje im kwasiżura. Ja już więcej nic od nich nie kupię.

  6. Uświadamiać klientów? Kto ma to czynić? W knajpach, w kerych bywam, mających większy wybór piw (jedna z nich chyba jest multitapem – 10 kranów, rotacja) nawet obsługa nie zna się na towarze, który sprzedaje, Nie mówię już nawet o wiedzy o różnych gatunkach piw oraz “co jest do czego podobne” ale o elementarnej wiedzy np: zawsze przy zakupie dowiaduję się ile dane piwo ma ekstraktu chmielowego (mimo, że piwo było chmielone granulatem), którego jest powyżej 10 stopni.

      • Doskonale o tym wiem, że chodzi o ekstrakt słodowy. Uwidocznić tylko chciałem jak bardzo głęboka jest niewiedza obsługi, która po pierwsze nie wie z czego piwo jest produkowane (w takich miejscach zazwyczaj pija się piwa, chmielone granulatem czy tez szyszką a nie ekstraktem) a po drugie nie wie co oznaczają informacje zawarte na butelce.

        • A to przepraszam nie zrozumiałem twojej poprzedniej wypowiedzi:) Masz rację, często obsługa nie ma pojęcia co tak naprawdę sprzedaje a już w browarach restauracyjnych to się cuda można nasłuchać…

    • Jeśli miałbym swój pub nie wyobrażam sobie zatrudniać “lewych” barmanów, polewaczy i podawaczy. Wg mnie to jest filar prowadzenia knajpy z dobrym piwem/jedzeniem. Wydałbym ostatnią złotówkę na doszkalanie kadry i dbanie o to, by się nie rotowała niczym reklamy google’a. W interesie właściciela jest zatrudniać ludzi, dla których to co robią to pasja. Ludzi, którzy odróżniają pszenicę od ipa. Ludzi, którzy potrafią powiedzieć coś na temat piwa, które serwują, takich którzy wiedzą do czego piwo nalać i jak to zrobić 🙂

  7. Wczoraj w PDSL kupiłem Dr. Citra – walił pisuarem, wcześniej Wit Artezana był lekko skwaśniały. Nie wiem czyja to wina ale odechciewa mi się powoli piw z beczki

  8. Spotkanie piwowarów domowych z okolic Łodzi w Piwotece jakiś czas temu. Koleżanka zamawia “Codera”, próbuje i wyraźnie jej nie smakuje. Po kolei wszyscy wąchamy i degustujemy, czuć aptekę, zgniłe jaja, pety papierosowe, po prostu nie do wypicia. Idziemy do właściciela i grzecznie o tym informujemy. Powąchał, spróbował i… stwiedził, że z tym piwem jest wszystko ok. Było nas ok. 10 osób, każdy z nas wiedział, że z tym piwem jest nie halo, ale nie polemizowaliśmy dalej po tak olewającej postawie właściciela. Piwo oddaliśmy do wylania. Jak widać liczy się tylko kasa.

    • A czasem zdarzy się tak, że w zwykłym pubie zrewanżują Ci się mocno za np przeterminowanego albo lekko kwaśnego heinekena z kranu 🙂

  9. ło matko około 3 minuty dywagacji na temat definicji multitapów a już na “poważnym forum o tematyce piwnej, na którym głos zabierają jedynie eksperci” jęczą na Ciebie :D:D w sumie lubimy się z żoną z Tobą nie zgodzić oglądając vloga aczkolwiek im więcej dziecinady na “poważnym piwnym fomum” tym większą pałam do Ciebie sympatią 😉 a tak z innej beczki jest jakaś szansa na zamówienie w browarze Widawa & browarze Kopyra zestawu wszystkich etykiet z piw przez was warzonych?

  10. Kluczowe słowo, które pada z ust Tomka to Piwo Wrażliwe. Co do filtracji nie mam wątpliwości – nie służy ona bukietowi smakowemu ani nie poprawia Jakości, utrwalanie na filtrach PVPP, stabilizacja koloidalna, eliminacja polifenoli tym bardziej, ale co z pasteryzacja? Zdania są podzielone? Przynajmniej dałoby się wyeliminować Lactobacillusy i Pedicocusy. Karton i wszelkie inne “podpalane” utlenienia to już siła wyższa jak mówi moja mama.

  11. Zasada z pubami jest taka sama jak z browatami rzemieślniczymi: nie podoba się – nie kupujesz. Mamy w kraju kapitalizm, zasady dyktuje popyt. Inna sprawa, że rynek jest mały i często nie konkurencji nie ma albo akurat nie leje piwa X. Ale nie ma co zaraz wylewać żółci.
    Co do chomikowania beczek – one muszą chyba mieć jakiś termin ważności, tak jak butelki?

    • Data ważności, datą ważności. Nie wszystkie puby mają chłodnie (cool-room’y), a data odnosi się do piwa przechowywanego w warunkach chłodniczych. Druga sprawa: aromat i często smak. Wiele z piw mocno chmielonych zdecydowanie traci z czasem aromat. Możesz to sam(a) przetestować kupując dwie butelki tego samego, świeżego(!) piwa i pijąc jedno od razu, a drugie w dniu daty ważności. Oczywiście nie mówię o RISach, porterach itp.

  12. We Wrocku siki typu Tyskie kosztuja w pubie 10 zl za 0,5 wiec chodzenie do knajp aby sie napisac jest BEZ SENSU i od tego trzeba zaczac.

  13. Możliwe, że coś w tym jest. Jakiś czas temu zdjąłem z kranu świeżo podpiętego Ciechana Miodowego. Kanaliza i skarpeta w jednym, ale większych protestów ze strony ekipy nie było.

  14. Krzywdzące jest takie stwierdzenie, iż “wszystkie puby” chomikują piwo. W KiK NIGDY jeszcze nie zdarzyło się aby piwo z rodzimych browarów rzemieślniczych leżały w chłodni dłużej niż kilka dni ( góra tydzień ). Jak już są podłączamy dane piwo, to od razu sprzedajemy wszystkie beczki, które mamy na stanie.
    Co do soku do piwa to cena jest żartem. Tak naprawdę go nawet nie mamy.

      • Tak, tak wiem. Skoro wystawiam piwo w konkursie, to nie powinienem w nim sędziować. Skoro sam warzę piwo, to nie powinienem prezentować swojego piwa na blogu. Skoro warzę piwo w Widawie, to nie powinienem oceniać innych polskich piw. Skoro bloguję w Polsce, to powinienem recenzować takie piwa, które można w Polsce kupić. Skoro udzielam się w pubie/sklepie to nie powinienem wypowiadać się na temat innych pubów/sklepów. Itd. itp.
        Odpowiem cytatem z Arniego Mistrza Ciętej Riposty – Bullshit! 😀

    • I bardzo dobrze, brawo. Ten video-felieton nie ma służyć piętnowaniu poszczególnych pubów, dlatego nie podawałem przykładów, bo nie o to chodzi. To jest próba zwrócenia uwagi na pewne zjawisko. Poza tym, nie powiedziałem, że “wszystkie puby” tak postępują, ale że jest to zjawisko powszechne. Świadomie generalizuję, właśnie po to, żeby uniknąć przepychanek i rzucania nazwami.
      Co do soku, to trochę mnie to rozczarowało., że go nie macie. 😉

  15. Tyle razy w liceum wałkowano literaturę narodowo-wyzwoleńczą. Tyle czasu poloniści przeznaczali na omawianie “Dziadów”, “Konrada Wallenroda” czy “Kordiana”. A Polacy na własne życzenie kaleczą własny język wtrąceniami z angielskiego…

  16. Śpieszę poinformować, że w KiK piwo przechowywane jest w warunkach chłodniczych (5-6 stopni), KEGi nie są przetrzymywane, ani chomikowane z jednego, prostego powodu – nie mamy na nie miejsca. Najdłużej, bo po parę tygodni, leżą brew dogi czy inne piwa specjalne (belgi itp). Ale im leżakowanie nie szkodzi.

    BTW, niedawno wyedytowałem definicję multi-tap na Wikipedii. Jakbyś chciał coś dodać, to bardzo proszę: https://pl.wikipedia.org/wiki/Multi-tap .

    • Moim zdaniem kiepska to definicja… W jej ujęciu pub, w którym są dwa krany (na jednym ciągle Tyskie, na drugim Carlsberg), ale za to w lodówce jest 30 rodzajów piwa (uzbierałoby się tej komerchy coś koło tego), to również multi-tap.

Dodaj komentarz