Chrzczone piwo w knajpie

50
1678

czyli piwne mity odcinek 4.

Czy w polskich knajpach, pubach, restauracjach rozcieńcza się piwo wodą? Czy pod barem znajdują się całe instalacje do rozwadniania piwa? Czy woda jest dolewana do beczek, czy może podczas wyszynku? A może restauratorzy są uczciwi i nie ma żadnych oszustw? A barmani są zawodem społecznego zaufania, zaraz po strażakach? Na te pytania staram się odpowiedzieć w kolejnym odcinku Piwnych Mitów.


A Wy macie jakieś doświadczenia z kantowaniem w pubach?

PS1: Jeśli nie widziałeś wcześniejszych odcinków Piwnych Mitów, to musisz to koniecznie nadrobić. Do tej pory było o: żółci bydlęcej, spirytusie i konserwie.

PS2: beczkę kupiłem na Allegro już jakiś czas temu.

50 KOMENTARZE

  1. A był byś tak dobry Tomku, żeby napisać, powiedzieć coś o piwach belgijskich. Takie podstawy… Czemu coś się nazywa dubbel-em, czemu tripel-em itd… jakie są różnice między nimi (smakowe, produkcyjne…). No i może coś o lambic-ach .
    Tak dla neofity;)

  2. W opisie nad filmikiem masz błąd. Jest “Czy piwo jest dolewane do beczek, czy może podczas wyszynku?”, a zdaje się o wodę chodzi.

  3. Jeszcze jeden motyw na oszustwo, widziany na własne oczy w jednej z drogich, eleganckich restauracji we Wrocławiu, gdzie zdarzało mi się bywać na zapleczu.

    Otóż kelnerka przyniosła z sali tacę ze szklankami po klientach. Jedna z nich była wypita tylko do połowy (nic dziwnego, podłe mają piwo), po czym dolała do pełna i zaniosła kolejnym klientom.
    A knajpa się lansuje, że ho ho.

    • Widziałem podobne zdarzenie w Krakowie, tyle, że tam zbierano wszystkie zlewki do jednej szklanki, i sprzedawano ją gdy była pełna.

  4. Największe oszustwa jakie udaremniłem to podawanie skwaśniałego/zepsutego piwa. I co gorsza czasem się bronią mówiąc, że jest dobre, a ja się nie znam…

    • a czy jest coś takiego jak różne kategorie tego samego piwa w beczkach? takie opinie też słyszałem…że np są 2-3 kategorie piwa tj piwo “lepsze” jest sprzedawane do restauracji, pubów, a np piwo “gorszej” jakości jest sprzedawane na różnych festynach plenerowych??
      kolejny mit?
      oczywiście też słyszy się że no na festynach to oni tam cienkie piwo leją bo można wypić kilka i nic się nie czuje;) może to z tego powodu takie opinie krążą

      • Miałem o to samo spytać, bo słyszałem to samo od kumpla przedstawiciela handlowego pewnego koncernu. Z tym że właściciel knajpy miał do wyboru piwo lepsze lub gorsze.

        Niedawno był jeszcze pomysł sprzedawania piw na stadionach, które mogłoby mieć max coś koło 3%.

        • No to jest oczywiste, każdy browar ma w ofercie piwa droższe (np. Pilsner, Heineken, Carlsberg), tańsze (Tyskie, Lech, Żywiec, Kasztelan) i najtańsze (Żubr, Harnaś, Warka). Nie ma jednak czegoś takiego, że jest Lech czy Żywiec I klasy, II klasy i III klasy.

        • No to dlaczego mam pic w knajpie piwo z kranu jak mam chyba dokładnie to samo piwo w butelce ?Obydwa są w powiedzmy w tej samej cenie(lub butelka 0,50 zł -1zł drożej). kupuję przeważnie butelkę, ponieważ: jest otwierana przy mnie, zawsze biorę małą szklankę (no chyba, że to waizen itp.) i butelkę ze sobą. W ten sposób unikam dolewania wody, wlewania innego piwa jak zamawiam, nie dolewają mi zlewek i znam datę do spożycia. Jedyne co może mnie spotkać to źle umyte szkło lub ciepłe piwo. Czy beczkowe ma jakieś oczywiste większe plusy od butelkowego? oczywiście pomijam sytuację jak w kranie jest coś czego nie ma w ofercie w butelce lub jest bardzo znaczna różnica w cenie (co też byłoby dziwne) dziękuję

        • Ludzie nie popadajmy w paranoję. Wszyscy chcą Was otruć, zarazić gruźlicą, napluć do piwa, okraść, oszukać? Tak się nie da żyć.

          W takim układzie bez broni lepiej nie wychodzić z domu. Piwo tylko własnoręcznie warzone, woda z własnej studni. Kto wie co tam sypią do wody w tych wodociągach?

        • To tak jak z tym wmawianiem, że piwo z Biedrony te markowe jest gorsze od tego w sklepie za rogiem. Zawsze uważałem to za mit ale patrząc na to co dzieje się z mięsem (padlina, konina) już nic mnie nie zdziwi 🙂

  5. Dziękujemy za miłe słowa. Jednocześnie informujemy, że od ostatniej soboty mamy na stałe 13 nalewaków na pierwszym barze. Pozdrawiamy, ekipa z Setki!

  6. Znam sytuacje kiedy do knajpy gdzie sa krany z czeskim piwem wchodzi typ i prosi lecha z butelki, to jest dopiero patologia (a cenowo wcale nie tak mniej)

  7. kolejna metoda na wałek- są knajpy w których można zamówić dzbanek piwa, w karcie jest napisane 1,5l, pani przynosi rozlewamy do trzech szklanek i okazuje się że ostatnia jest napełniona tylko trochę ponad połowę. Tak szklanki 0,5l tak nalewaliśmy do znaczników na szklankach.

  8. Nom.
    Mi też się zdarzyło pić w “restaurancie” piwo niedopite przez innych klientów, zlewki, i to w brudnej szklance (oczywiście nie wypiłem).
    Dlatego nie dziwcie się że ludzie są mądrzejsi i po prostu wybierają własne zdrowie i wolą pić “z butelki”.
    Eech, ludzka “uczciwość i bezinteresowność” w biznesie nie zna granic.
    🙁

    • W lokalu w którym podaje się zlewki, równie dobrze mogą gulasz robić ze zwrotów mięsa, surówki jak nie pobrudzone ziemniakami i sosem też można dwa razy podać. Z jednej torebki parzyć 2 herbaty. Można myć plastikowe rurki i słomki do drinków. I co w restauracji zamawiacie wafelki i chipsy w zafoliowanych opakowaniach? Nie popadajmy w paranoję.

  9. Kilka powodów dlaczego piwo z “kija” jest fatalnej jakości:
    -dolewanie zlewek (piwo jest drogie więc trzeba walczyć ze stratami),
    -odłączanie kegów na czas inwentaryzacji (czasami zabieg powtarzany kilkakrotnie na jednej beczce dzięki czemu do piwa dostają się bakterie ),
    -niskie spożycie (piwo mało “lane” jest niedobre bo traci na jakości stojąc w przewodach pomiędzy beczką a nalewakiem ),
    -przechowywanie beczek podłączonych i niepodłączonych w temperaturze pokojowej zamiast w chłodni.

    Generalnie odradzam picie lanego piwa w Polsce.

    • To prawda, że takie rzeczy się zdarzają, ale jest to patologia, wyjątek i margines, a nie norma. Albo inaczej tak się dzieje w podłych lokalach, a nie w dobrych. W podłych lokalach, podają podłe piwo, więc mnie mało interesują.

      • Witajcie miłośnicy piwa.
        Od zaplecza znam sporo lokali i plenerów. Zdarzyło mi się też pub prowadzić, choć było to kilka lat temu.
        Podawanie zlewek to rzeczywiście margines. Najczęstszym problemem jest przechowywanie beczek i brud. Chłodnia na beczki to rzadkość, dobrze jak jest chociaż oddzielny magazyn. W wielu lokalach stoją tam gdzie akurat jest miejsce np. w szatni, w lecie kiedy sprzedaje się dużo mogą stać na zewnątrz i się grzać w słoneczku. Takie ciepłe piwo chłodzimy potem chłodziarką na maksymalnych obrotach.
        Instalacji nie czyści się co dwa tygodnie tylko jak piwo zaczyna smakować gorzej niż zwykle, szkoda marnować to co w przewodach. Głowicę powinno się umyć przy zmianie beczki, ale tego jeszcze nigdy nie widziałem.
        Co do klas jakości piwa, tu jest ziarno prawdy. Kupując dużą ilość piwa na przykład na festyn, możemy kupić z browaru piwo nie brandowane. Mamy wtedy piwo z dużego znanego browaru, ale nie jest to marka z ich normalnej oferty. Możemy zamówić 3% piwo browaru “X”

  10. Z rozwadnianiem piwa w knajpach to się przez lata zrobiła taka legenda miejska. Każdy słyszał, tylko nikt nie wie jak i nikt nie zna szczegółów 🙂 O podłączaniu rurki z wodą słyszałem jakieś 583 razy, ale nikt nigdy mi nie wyjaśnił jak to właściwie działa i po co to robić, skoro znacznie prościej knajpa może oszukać na mocnym alkoholu. Oprócz tego, że ludzie lubią różne teorie spiskowe o rurkach z wodą, to jeszcze nie umieją liczyć. Ile można na takim “rozwadnianiu” zyskać? No raczej na pewno mniej niż na oszukanych np. cuba libre. Knajpy może mniej, ale kluby mają tu ogromne pole do popisu 🙂

    • Swego czasu pracowałem w hurtownia piwa i nie raz widziałem jak “ktoś komuś” do kega dolewa tańszego piwa. Niewyżycie ? nieopłacalne ? a jednak to się dzieje!

    • Mogę opisac dokładnie technikę, jak to się odbywało ale w poprzedniej epoce 🙂 to pewnie mało kogo dziś interesuje. Powiem tylko, że dla mojej grupy piwno-koleżeńskiej ważne było która barmanka ma “służbę”. Jesli była akurat ta która nie dolewa w kuflu ale nie rozwadnia-to okupowaliśmy naszą pub-spelune cały dzień 🙂

  11. To co mówisz o “Setce” jest identyczne w House Of Beer, 80-90% pije piwa butelkowe, w dodatku nie z kufla, tylko prosto z butelki. Dla mnie to jest patologia do kwadratu 🙂
    Dla mnie to jest niepojęte, ale u nas niestety taka kultura piwna.

  12. Na obalaniu mitów to Kopyr się zupełnie nie znasz (a oglądam drugi Twój odcinek – ten z kropkami zamiast wyjaśnić prawdę to ją sam obaliłeś – kropki są dla kontroli maszyny malującej, a nie ma dużo kolorów ponieważ maszyna stawia kontrolne kropki ogólnie na serii, a nie każdej puszce oddzielnie).

    Na technice się nie znasz i na ekonomii też.

    Do beczki pod ciśnieniem da się podpiąć, zarówno wcisnąć wodę do beczki jak i wpiąć się podczas wlewania piwa do kufla.
    Nie widziałem na własne oczy majstrowania przy beczce piwa, ale widziałem na własne oczy majstrowanie przy butli z gazem.
    I jest to opłacalne. 30 L piwa x 10 zł = 300 zł. Dodajemy 20% wody i 12 „dodatkowych piw”, czyli 60 zł na jednej beczce.
    Festyny, punkt sprzedający tylko piwo, właściciel może zarobić 20% więcej – nie zrobi tego? Nie zainwestuje w instalacje do przelewania i dolewania za tysiaka?

    Czy jest Lech I, II i III kategorii?
    Oficjalnie w sklepie oczywiście, że nie. Ale podczas produkcji zdarza się że jakaś partia nie wyjdzie w 100% tak jak należy. I co wtedy – wylać całą kadź? Czy przelać do beczek i sprzedać taniej na festyny?

    Odróżniam też zmrożone siuśki piwne z butelki i zmrożone siuśki z knajpowej beczki. Te drugie to są dużo, dużo większe siuśki.

    I argument ostatni. Zrobiłem eksperyment.
    Jednego dnia piłem knajpie piwo z beczki. Piłem i piłem a procentów nie czułem. Innego dnia piłem piwo tej samej marki, ale z butelki i już po kilku poczułem procenty w głowie. I bez tłumaczenia, że na pusty żołądek, że było gorąco, że zmęczony, że zwietrzałe – warunki eksperymentu były takie same, a eksperyment powtarzałem kilka razy.

  13. Kilka lat temu pracowałem w barach na plaży w Międzyzdrojach (znaczy – miejscówka ta sama, tylko ajenci/właściciele się zmieniali) podczas tzw. sezonu (czerwiec – sierpień).

    Potwierdzam fakt kupowania tańszego piwa i podstawiania pod droższy nalewak, tylko trzeba uważać jak się wymienia beczkę, żeby nie było oznaczeń widać (kiedyś były logotypy – teraz nie wiem) i co najmniej raz widziałem jak przyszła partia tańszego piwa, nadal koncernówki, które powyżej określono jako substandardowe – festynowe. Co ciekawe, było tańsze i opis na fvat był inny – wpisany dodatkowo był nr partii (wtedy na innych nie było, teraz nie wiem) 🙂

    Za to w jednym roku mieliśmy ciekawą historię która raczej potwierdza że da się odlać piwo z kegi. Nie wiem jak, ale widziałem skutki 🙂

    Transport przywoził właściciel lokalu busem, a nie przedstawiciel koncernówki. I to była pierwsza ciekawostka. A druga – kegi były lżejsze i o różnej ilości piwa! I już wiedzieliśmy, że bedzie jazda z rozliczaniem utargu. Mieliśmy obowiązek rozliczać się z nalanych piw poprzez maszynki liczące (jakby stoper, kliknięcie podwyższa numer na cyferblacie) i co godzinę zliczanie wyniku pracy. Plus oczywiście losowe weryfikacje zapisów wideo.

    Wg mnie pomysł kontroli nie chwycił, bo wszyscy barmani byli bardzo zadowoleni jak pojawiły się te niepełne kegi 🙂 Rok później ten sam ajent już się w to nie bawił. Ale pewnie jakby ktoś poważniej pomyślał, to pewnie można byłoby określić ile właściciel powinien zarobić na każdym tak spreparowanym kegu. Przychodzi mi na myśl proste zważenie kega przed podłączeniem do nalewaka.

    Może to margines, może już tego nie ma, ale i tak picia piwa z beczki nad morzem nie polecam nawet w knajpach.

    Trzy powody:
    1. W większości z nich miejsce w środku jest cenne – mają stać stoliki, stołki, bar, etc. Zapomnijcie więc o chłodni. Tak więc kegi stoją nawet kilka dni na słońcu (a transport jest max 2-3x w tygodniu) na zapleczu.
    2. Dostaniecie kosmicznie zimne piwo, bo to wynika z pkt 1. Model jest taki – keg ze słońca trafia do przemysłowej chłodziarki, później pod bar, no i nie ma siły żeby to tak ustawić, żeby piwo nie było albo za ciepłe, albo za zimne – więc lepiej z założenia nalewać za zimne.
    3. Kopyr, pokazałeś najbardziej chamski sposób dolewania wody do piwa (“osad” w szklance przed nalaniem piwa). Działa, ale raczej jak są kelnerzy i roznoszą kufle po lokalu. Ale jest taki, który nie da 15-20% zysku, tylko max 2-3% – ale ZAWSZE. Mycie kufla/pokala tuż przed nalewaniem. Po prostu myje się szkło tuż przed jego użyciem bez “wytrząśnięcia” z niego wody po umyciu, bo o normalnym osuszeniu to raczej nie ma mowy. I nie ma siły żeby trochę wody nie zostało w kroplach na ściankach. Nawet specjalnie preparowaliśmy środki myjące żeby woda nie zjeżdżała na dno i nie była aż tak widoczna. Niby małe oszustwo, ale jak w jeden wieczór schodzi 1000+ piw, to nawet tak da się zarobić.

    Żeby nie było, zlewki piwne też się sprzedawało, ale to i tak nic w porównania do wałków na alkoholach wysokooprocentowych, najlepiej sprzedawanych w drinkach 🙂 I te wspomnienia, ile na tych wakacjach mogło się wypić, a w domu to max połowę tego 🙂

  14. Ja widziałem kiedyś w Krakowie prosty acz bardzo skuteczny sposób. Otóż bar był dość wysoki, a za nim stały przygotowane i czyste szklanki. Sprytny, barman – oszust w każdej ze szklanek miał nalane około 1 do 1,5 cm wody. Barman, po zamówieniu piwa przez klienta, szybko wyciągał szklankę i szybko zaczynał nalewać piwo tak aby nikt nie zobaczył. Ustawionych za barem szklanek oczywiście nie było widać, a jedynym momentem kiedy można było zauważyć oszustwo to chwilunia tuż przed rozpoczęciem nalewania (akurat ten moment uchwyciłem). Oczywiście barman odpowiednia trzymał szklankę tak aby zasłaniała wodę w szklance. Całość działa się grubo po północy, kiedy towarzystwo było mocno już zrobione i mniejsza jest szansa zauważenia czy też wyczucia różnicy. Jedyną niewiadomą jest tylko to czy barman oszukiwał klientów w porozumieniu z szefem czy oczukiwał też własnego szefa biorąc nadwyżkę w kasie za ilośc sprzedanego piwa do kieszeni. Nazwy knajpy nie pamiętam, było to dość dawno ponad 10 lat temu, ale piszę to po to, żeby ewentualnie zwrócić uwagę na takie triki, bo jak wiadomo proste sposby są skuteczne.

  15. Wierzę, że dolewanie wody pod ciśnieniem do beczki jest procesem kosztownym (nieopłacalnym), spycham wodę w kuflach na margines, podobnie jak wszelkiego rodzaju zlewki.
    Patrzę jednak na prawo dot. impez masowych – do 3,5%. Stanowiska do rozlewu drogich siuśków dostają beczki prosto z browaru, który albo warzy piwo 3,5% (ale tutaj – Pan Kopyra w książe pisze, że polski klient wg browarów ceni procenty, więc pewnie niedużo mamy piw PROJEKTOWANYCH na 3,5%), albo rozcieńcza swoje standardowe. To musi być tańsze – być może jest także dla barów – i tutaj chyba kropka 🙂

    P.S.
    Wyobrażam sobie, że w kranie oznaczonym piwem X znajduje się trunek Y (kiepski) z – a jakże – fabrycznej beczki.

    • Ile wg Ciebie browar/pub zaoszczędzi na zamianie piwa 5,5% na 3,5%? Zauważ, że cała logistyka, pensje pracowników są identyczne dla piwa 3,5% i 5,5%. To są grosze na 0,5l.

      • Jednak temat mnie męczy i stawiam na a) stare piwo b) beczka niezgodna z napisem na nalewaku (czytaj: najtańsze piwo na rynku). A może… browar wyprodukował dużo piwa 3,5% na festiwal, sporo zostało a czas przydatności płynie – robimy promo dla pubów albo wylewamy?

        Bardzo pozdrawiam.

  16. Racja. Zapomniałem o wyliczeniach kosztu produkcji wielkoseryjnego piwa, które sam omawiałeś (książka? YT? nie pamiętam źródła). Pozostaje mi tylko tłumaczyć sobie smak samą jakością piwa.

Dodaj komentarz