Imperium Atakuje

25
696

czyli przepraszamy za usterki.

Miałem spory dylemat czy wrzucać ten film. Z jednej strony fajne piwo i chciałbym, żeby jego recenzja się pojawiła na blogu. Z drugiej nagrały się paskudne zakłócenia, które słychać już na początku filmu i pojawiają się w różnych momentach (przez mniej więcej 1/3 filmu). Mógłbym nagrać film jeszcze raz, ale nie lubię dwa razy mówić tego samego, chyba że kupuję bilet do Baden-Baden, jak mawia Marek Piwowski. Po prostu to już by nie było to samo. Jeśli więc już na początku stwierdzisz, że nie da się tego słuchać, to potraktuj ten wpis jakby go nie było. Jeśli jednak uznasz, że da się usłyszeć o czym mówię to zapraszam do recenzji Imperium Atakuje.


I jak, dało się coś usłyszeć?

25 KOMENTARZE

  1. Nie jest tak źle. Daje się oglądać.
    A mógłbyś jeszcze podać datę jaka jest na butelce. Nie chciał bym trafić na gwoździa a chętnie spróbuje to piwo.

      • Jest w warce lekka metaliczność, ale piwo pije się tak wysoce dobrze, że łatwo tego nie zauważyć. Na początku byłem średnio nastawiony do Imperium po tym jak spróbowałem Double Doga od Flying Doga (no bo niby bardzo dobry), ale na szczęście piwo z Pinty nie rozczarowało 🙂 . Nie wiem za bardzo o co chodzi z tym Flying Dogiem i zachwytami nad nim, bo w moim przypadku było już kilka rozczarowań na grubą skalę.

        Kiedy będzie Kuguar w sklepie 😀 ??

        • Ja mam datę przydatności 02.06.2014 i są monety :P, dla mnie akurat bardziej wyczuwalne w zapachu niż w smaku, ale czuć metal i w jednym i w drugim 😛

        • Ja kupiłem dzisiaj, data przydatności 28-02-2015 i nie czuć metalicznego posmaku. Bardzo polecam. Chociaż ciężko mi się pije gorzkie piwa, to Imperium Atakuje wchodzi zadziwiająco dobrze. Intensywny chmiel plus nuty cytrusowe od niego pochodzące (wg. mnie liczi). Wcześniej jeśli chodzi o lepsze piwa, to miałem dostęp tylko do Ambera i zagranicznych hefeweizenów (chociażby Paulanera), więc Imperium Atakuje to moje pierwsze porządne piwo od dosyć dawna, a żadnego Pale Ale, IPA czy tym bardziej imperial IPA nie piłem i mam nadzieję, że od teraz będę miał możliwość częstszego picia dobrych piw 🙂

  2. Witam,
    jestem ciekaw jak to jest z tym Zeusem/Tomahawkiem/Columbusem, skąd te różne nazwy? Jakby tego było mało w Centrum Piwowarstwa mają i Zeusa i Tomahawka z różnym poziomem alfa kwasów.

  3. Co do szumów – podpinasz jakoś mikrofon do urządzenia nagrywającego? Np. przez mały jack? Bo może być, że wejście trochę się wzięło i nadwyrężyło.

  4. Pewnie wielu przede mną to sugerowało ale ciekaw jestem czy zdobędziesz i nakręcisz degustację The End Of History 😉

    • The End of History jest nie do kupienia. Zresztą kosztowało kilkaset € za but. 0,33L, ale za to w wiewiórce.
      Miałem już zamówione za to Sink the Bismarck (2 stówki za but. 0,33L ), ale na szczęście zabrakło. ;P

      W Bristolu planuję odwiedzić bar firmowy BrewDoga, więc może się skuszę na shota.

  5. Trzasnąłem dzisiaj i ja IMPERIUM.

    Trzeba przyznać, że po samym aromacie nie idzie wyczuć stopnia goryczki.
    Dzięki temu, udało mi się nabrać koleżankę (wielbicielkę słodkości i cytrusów) zachęcając na łyka 🙂 Grymas na jej twarzy vs zachwyt Tomasza, to jak czerń kontra biel.

    • Nie, Heidelberg to miasto w którym jest słodownia Best Malz. Na tym słodzie warzymy ostatnio wszystkie nasze piwa. Ten Heidelberg z Twojego Browaru to najnormalniejszy pilzneński.

    • Innymi słowy można by napisać słód wysoko enzymatyczny. Tylko w jakim celu dawać go od takiego piwa, skoro nie ma w zasypie surowców niesłodowych?

      • ten słód diastatyczny to trochę taki archaizm.
        Po prostu w czasach w których technologia słodownicza nie była aż tak zaawansowana jak dzisiaj, to słody nie miały aż tak dobrych właściwości amylolitycznych (diastatycznych). Opracowano więc technologię produkcji słodów bardzo jasnych, o maksymalnej sile diastatycznej. Poprzez dodatek takich słodów możliwe było skrócenie czasu zacierania.
        Natomiast dzisiejsza produkcja słodu jest tak dostosowana, że zwykły słód pilzneński ma i tak bardzo mocno wyśrubowaną siłę enzymatyczną, gdyż tego wymagają główni odbiorcy produktów słodowni – browary koncernowe, które używają sporo surowców niesłodowanych, które coś musi przerobić (preparaty enzymatyczne przecież też kosztują…). Tak więc dzisiaj (w uproszczeniu) można powiedzieć, że słód diastatyczny to tak na prawdę każdy słód jasny. Taki pic na wodę-fotomontaż. Coś jak słód ekologiczny lub koszerny.

  6. Trochę enigmatycznie wygląda dodanie tego słodu w tym przepisie to fakt. Fajnie by było żeby sam piwowar wyjaśnił to i owo, sam jestem ciekaw 🙂

Dodaj komentarz