Saint No More

36
203

czyli nieświetny Xmas Ale

Nastał taki czas (świąteczny), że pojawiły się, jak prezenty pod choinką, piwa… świąteczne. Takie też piwo wypuścił AleBrowar. Zapowiedzi już same w sobie zwiastowały spory dysonans, bo z jednej strony 55 IBU, a z drugiej dodatek miodu. Ponadto płatki dębowe, ale z przypraw jedynie wanilia. Co z tego wyszło? Moim zdaniem najsłabsze piwo z AleBrowaru. To nie znaczy, że ono jest jakoś bardzo wadliwe. Nie, raczej, nieułożone, bez charakteru, bez pomysłu. W sumie wszystko już wiecie, ale zachęcam do obejrzenia filmu, gdzie oprócz oceny SNM, podaję też mój prywatny ranking piw z AleBrowaru.



A jakie są Wasze wrażenia z degustacji Nieświętego?

36 KOMENTARZE

  1. a mnie smakowało… podobnie jak Naked Mummy, choć podobnie absolutnym nr 1 z AleBrowaru jest Rowling Jack, a tuz za nim Amber Boy. W SnM miód i wanilia idealnie pasuja mi do zimy, świąt i nieświętego, który ukatrupił elfa. Zimowe herbaty z miodem, pierniki z miodem, wanilia we wszytskich ulubionych wypiekach… dla mnie te smaki w tym okresię są bardzo OK. Nie jestem znawcą, kupuje to co mi smakuje i zakupiłem kolejne 2 butelki SnM w moim ulubionym sklepie 🙂

  2. Osobiście uważam (pomijając moją ocenę tego piwa), że ocenianie piwa konkurencji (i to tak podobnego piwa do Renifera) jest co najmniej niefajne. Bartek Napieraj postanowił nie oceniać ani swoich, ani konkurencyjnych piw i bardzo go za tę decyzję szanuję. Natomiast w tym przypadku wygląda to trochę na taki tani pseudo-marketing. Wiem, że każda pliszka swój ogonek chwali, ale nie każda pliszka cudzy ogonek gani…
    Podające przykład z mojej działki: to jest tak, jakbym w jednym wpisie wychwalał Piwotekę pod niebiosa (choć znam jej wady), a w drugim zrąbał jakąś zaprzyjaźnioną, dobrą piwną knajpę. Tego się po prostu nie robi…

    • Jak mawiał Paweł Janas [zachrypnięty głos on] ja to widzę inaczej [zachrypnięty głos off] . 😉
      Tak podchodząc do sprawy nie powinienem w ogóle żadnych piw oceniać, bo albo są od konkurencji, albo od zaprzyjaźnionego browaru, albo zaprosili na imprezę, albo sponsorują PSPD. Jeśli uważasz, że niesprawiedliwie oceniłem to piwo, żeby pognębić konkurencję, to oznacza, że jestem dla Ciebie niewiarygodny,nierzetelny i chyba nie ma w takim układzie sensu dalej mnie czytać czy oglądać.

      • Bartek Napieraj z tego co wiadomo zajmuje się marketingiem, a w związku z tym ocenianie innych piw (w tym krytykowanie) może być uznawane za czarny PR i wygląda mało profesjonalnie z perspektywy zawodu jaki wykonuje, więc raczej mnie jego postępowanie nie dziwi.
        Sędziowie PSPD są do tego, żeby oceniać piwa (po części czytaj “pracować”). Wiadomo, że opinie różnych sędziów są różne i to nie jest powód do tego, żeby od razu sugerować, że ktoś jest mało obiektywny, albo subiektywny, widzi interes itp.
        Może z tym piwem wyszło niezręcznie (przynajmniej trochę), ale każdy kto kupi te dwa piwa będzie je w stanie sam porównać, a poza tym i tak większa część osób kupuje dane piwo nie sugerując się recenzjami, bo chce się przekonać sam.
        Przyznawanie się do błędów jest oczywiście trudne i siedząc w środku jeszcze trudniejsze, ale jak do tej pory wszystkie piwa od Widawy, które udało mi się kupić, trzymały poziom wysoki (konfrontując degustację z filmu i swoją własną), a moim zdaniem Kangaroo można potraktować jako piwo bardzo dobre, więc no nie wydaje mi się, że zadaniem twórcy piwa, przy autorecenzji, jest wskazywanie wad na siłę i uderzanie się w pierś. Nie było jeszcze piwa, którego Tomasz i Wojciech mogliby się wstydzić, więc można jednego z nich rozgrzeszyć za posty bez samokrytyki.

        • Jedno mnie ciekawi, czy gdybym pochwalił SNM, że to ciekawe połączenie miodu i melanoidynowych aromatów słodowych to ktokolwiek napisał by, że nie powinienem oceniać piwa konkurencji? A może pojawiły by się głosy, że chwalę po znajomości. Tak naprawdę jeśli w komentarzu napisałbym, że recenzji SNM nie będzie, to chyba byłby to gorszy sygnał. Teraz każdy może sam ocenić, czy opis smaku go zachęca czy zniechęca, bo jak najbardziej dopuszczam, że dla kogoś będzie to fajne piwo. Mi nie podeszło, ale poza nieułożeniem nie ma ono większych wad.

        • Po pierwsze nie zajmuję się zawodowo PR i nigdy się nie zajmowałem. Zajmuje się marketingiem AleBrowaru jako członek- założyciel 🙂 dostrzegasz chyba drobna różnicę?
          Rozumiem, że jak zrobię certyfikat PSPD to będę mógł ocenić wszystko jak leci?

        • Mogę ale nie chcę :). Chciałem się odnieść do słów, że ocenianie w moim wydaniu było czy czarnym PR a w wydaniu innych jest ok..

        • A rozumiem. Moim zdaniem jak najbardziej możesz oceniać. Polacy mają taką korbę podejrzliwości na temat sędziowania, oceniania, krytykowania, że coś strasznego. U nas nawet reklamę porównawczą cen w marketach odbiera się jako coś niemoralnego. Swoją decyzją w pewnym sensie utwierdzasz ludzi w tym przekonaniu, ale jasnym jest, że dla AleBrowaru jest to lepsze.

        • Przeczytaj Bartek jeszcze raz co napisałem, wyrazie wskazałem, że zajmujesz się marketingiem, i żadne kolejne zdania złożone nie prowadzą do wniosku, że zajmujesz się PR-em. Dokładnie napisałem, że rozumiem brak chęci oceniania z Twojej strony, w Polsce coś takiego traktowane jest jako niezdrowa konkurencja i właśnie czarny PR, co raczej rodzi problemy (patrz cały wątek!), więc raczej potwierdziłeś to co napisałem, niż zaprzeczyłeś. Jak już napisałem, cała sytuacja, mimo wszystko, wygląda trochę niezręcznie, i żeby było też jasne, nikt Twojej osoby nie atakuje (przynajmniej nie ja).
          Z innej beczki, czy śledziłeś Tomasz np. kampanię prezydencką w USA ? Uważasz, że taki system mógłby przejść w Polsce ? Ja uważam, że nie, i to kwestia może i całego pokolenia kiedy to się zmieni.

      • Nie zgodzę się z twoim wytłumaczeniem: ocenianie innych piw nie musi nieść za sobą takich kontrowersji, jak ocenianie piwa, które zostało uwarzone w tym samym stylu, o tych samych parametrach i miało premierę w tym samym okresie co Twoje. Tym bardziej, że nie widziałem jeszcze Twojej recenzji Twojego piwa, która by wskazywała na ewidentne jego wady – ja nie jestem “ekspertem”, więc nie mnie oceniać, ale pojawiają się głosy, które wskazują na te wady. Z Twojej oceny Saint No More odniosłem właśnie wrażenie, że została stworzona w celu zdyskredytowania konkurencji. I chyba nie tylko ja takie wrażenie odniosłem. Nie twierdzę, że to było działanie zaplanowane i celowe. Jednakże uważam, że nie wystarczy być piwną “mądrą głową”, trzeba mieć jeszcze pewne wyczucie taktu, czego najwyraźniej w tej recenzji zabrakło, a i w Twojej odpowiedzi na moje wątpliwości widzę sugestie, żebym się mówiąc wprost “odwalił”. Co niniejszym uczynię.

        • Nie przypisuj mi słów, których nie napisałem. Za to stwierdzenie, że recenzja SNM “została stworzona w celu zdyskredytowania konkrencji” jest tak absurdalne, że aż nawet nie śmieszne. Możesz mi napisać w jakim celu miałbym dyskredytować SNM? Co sprzedamy wtedy więcej Renifera? Nie wrzucanie recenzji SNM świadczyłoby tylko o moim kunktatorstwie.
          Co do wad w naszych piwach. W recenzji Kangaroo mówiłem o diacetylu, w przypadku Kawki o podwyższonej kwaśności. Sharka opisałem jako bardzo goryczkowe piwo. Jeśli powiedziałem nieprawdę udowodnij gdzie, jeśli zataiłem coś wal konkretami, a nie zarzucasz mi działanie na szkodę konkurencji. Ani my dla AleBrowaru, ani oni dla nas nie są żadną konkurencją.

        • “odniosłem właśnie wrażenie, że została stworzona w celu zdyskredytowania konkurencji” – to brzmi tak absurdalnie, że aż niewiarygodne, że wybrzmiało…

        • @Marek Chciałoby się kliknąć “Lubię To”, ale niestety nie ma takiej opcji. W Pana komentarzu padło słowo klucz – “wyczucie taktu”.
          P.S. Obawiam się, że po Pana wpisie nie napijemy się już w Łodzi piwa z Widawy 😉

        • A ironiczne wypowiedzi o charakterze pejoratywnym są wyrazem wyczucia taktu osoby, która stwierdza brak takowego u drugiej ? Strasznie złości mnie hipokryzja, zatem nic więcej nie napiszę, bo jeżeli czegoś wymaga się od kogoś, to powinno się zacząć od siebie.
          “P.S. Obawiam się, że po Pana wpisie nie napijemy się już w Łodzi piwa z Widawy ;)” – pachnie przedszkolem.
          Pozdrawiam serdecznie, mimo wszystko.

        • No tak, każdy komentarz wbrew jedynej słusznej “opcji”, którą patrząc po komentarzach Pana, Pan wyznaje, jest “ble”. Przecież nie wolno mieć innego zdania i wyrazić swojej opinii. Przypomnę Panu, że internet (a zwłaszcza możliwość komentowania) to taka trochę “ulepszona” demokracja, każdy ma prawo powiedzieć co tylko chcę i zrobi to zupełnie anonimowo i bez żadnych konsekwencji. Pan Kopyra decydując się na “upublicznienie” siebie musi się z tym liczyć, tak jak i wszyscy jego wyznawcy. A za przedszkole dziękuję, może to wpływ mojego syna, który jest w wieku przedszkolnym. Zdecydowanie za dużo z nim przebywam. Pozdrawiam

        • Nie jestem wyznawcą jedynej słusznej opcji, tylko ta cała nagonka jakoby ktoś miał jakiś ukryty cel jest trochę dziwna. Wysłuchałem komentarza, piwo, jak będzie, i tak kupię, więc nie rozumiem na czym ma polegać dyskredytowanie konkurencji ? Widawa i AleBrowar to dwie różne ligi, więc doszukiwanie się jakichś podtekstów chyba jest zbyteczne.
          Mhm, to nie jest miejsce, żeby uświadamiać o tym jaka jest rola internetu, ale niestety jest Pan w ogromnym błędzie jeżeli chodzi o bezkarność i anonimowość – tu stosuje się takie samo prawo jak w rozmowie ludzi na ulicy, więc żadnej różnicy nie ma.
          Pozdrawiam

        • Niestety nie mogę odpowiedzieć na Pana wątek więc odpowiadam na swój.
          Nie wiem o jakiej nagonce Pan mówi. Pan Marek wyraził swoją opinię, którą ja podzieliłem. Spotkało się to z dosyć niegrzeczną odpowiedzią Pana Kopyra (tu trochę zaleciało przedszkolem, coś w stylu “nie to nie, nie będę nic oceniał i w ogóle proszę stąd iść [obraziłem się]” ).
          Nie rozumiem również czemu Pan uważa, że Ale Browar i Widawa to dwie różne ligi. Dla mnie jako konsumenta widzącego koło siebie dwie butelki piwa z tych browarów, nie ma żadnej różnicy. Kończąc z mojej strony tę dyskusję uważam, że Pan Kopyra, jako autorytet w świecie piwa (poruszający wszystkie tematy od szkła, przez temperatury serwowania kończąc na procesie warzenia) powinien wiedzieć, że trafia nie tylko do grupki piwowarów domowych, ale również do zwykłych miłośników piwa.

        • Postaram się nakreślić dlaczego Widawa to inna liga niż AleBrowar, to kwestia przede wszystkim biznesowa. Po pierwsze, proszę spojrzeć na kanał dystrybucji jednego i drugiego browaru, tj. gdzie np. można kupić Rowing Jacka, a gdzie można było kupić Renifera ? Widawa ma znikomy kanał dystrybucyjny (kilka pubów i kilka sklepów, dosłownie), natomiast AleBrowar ma zupełnie inne moce przerobowe, zupełnie inną dostępność, mniej więcej stałą ofertę piw (podobnie jak Pinta), i mówiąc dość brutalnie, to czy 50 osób nie kupi piwa po recenzji kilku blogerów nie wpływa na płynność finansową przedsiębiorstwa, ani o ich mniejszych zarobkach. Większa część osób już uważa, że AleBrowar to najmniejszy browar koncernowy w Polsce, więc nijak ma się to do Widawy, która może wyprodukować 10 000l piwa na rok. Z perspektywy miłośnika piwa oczywiście nie ma różnicy, z perspektywy funkcjonowania przedsiębiorstwa, różnica jest diametralna, w tym też sensie mówi się o różnych ligach obu browarów, poza tym AleBrowar posiada szerszy target. Moim zdaniem stwierdzenie, że recenzja piwa zaszkodziła AleBrowarowi jest trochę jak wylewanie dziecka z kąpielą.
          Pozdrawiam

        • A co to za bzdury o koncernowości AleBrowaru? AleBrowar choć jest kontraktem, a nie browarem sensu stricte, to jak najbardziej jest browarem rzemieślniczym. Ludzie ogarnijcie się, mamy 4 browary, odwołujące się do filozofii piwowarstwa rzemieślniczego: Pinta, AleBrowar, Artezan i moja kolaboracja z Widawą. Wszyscy wywodzimy się mniej lub bardziej z tego samego środowiska piwowarów domowych i to jest piękne. Mam takie hasło, które lubię powtarzać jak się razem spotykamy
          Craft brewers of Poland unite!
          I tak to odbieram. Co nie oznacza, że z tego powodu mam mówić o piwie, że zachwyca skoro nie zachwyca. Było by to z mojej strony sprzeniewierzenie się moim wartościom. Podobnie odnoszę się do krytyki moich piw. Ja się mogę nawet kłócić się z kolegami, że się nie znają 😉 ale większym policzkiem dla mnie byłoby, gdyby powstrzymywali się od wypowiedzi w imię… No właśnie, w imię czego? Będę ich z całego serca bronił gdy ktoś im zarzuca pazerność, zdradę ideałów, ale to nie powód żebym wychwalał etykiety, które mi się nie podobają.

          Zresztą całkiem serio uważam, że taki wpis, jak ten o SNM, dobrze się przysłuży sprzedaży. Dlaczego? Bo ktoś może chcieć sprawdzić ile racji ma ten kopyr. Po drugie to aktywizuje tych, którym to piwo zasmakuje, do skomentowania mojego wpisu. Z biernego odbiorcy stają się oni rzecznikami AleBrowaru.

        • Ja skupiłem się na wypisaniu cech AleBrowaru, które mogą wskazywać, że jest to mały koncern pod względem organizacji przedsiębiorstwa, mocy przerobowych, większej sieci dystrybucji itp. itd., natomiast Ty napisałeś coś, co trochę nie ma związku. Przecież nikt nie zaprzecza, że AleBrowar jest rzemieślniczy, ale pod względem organizacji (no może poza organizacją pewnych eventów) AleBrowar wyróżnia się na tle pozostałych (nie oceniam, czy wyróżnia się na plus, czy minus). Mimo wszystko prezentowanie pewnych cech koncernowych nie jest ujmą, a może i niedługo będzie standardem dla pozostałych mniejszych browarów (czytaj: przetrwania na rynku).
          Pozdrawiam

        • Określenie “piwo koncernowe” to nie jest synonim piwa ze świetnym marketingiem, tylko synonim piwa bezsmakowego, nudnego, w którym na pierwszym miejscu są niskie koszty wytworzenia. Określenie, więc AleBrowaru koncernem, czy ich metod koncernowymi jest absurdalne i jest dorabianiem im gęby. Nie do końca rozumiem, co jest takiego godnego naśladowania w piwowarstwie koncernowym i co można przypisać AleBrowarowi. Określenie AB małym koncernem jest nieprawdziwe i niesprawiedliwe.

        • Jeżeli masz taką interpretację (synonim) słowa koncernowe, to rzeczywiście możesz wrażać swoje niezadowolenie – masz wyrobiony taki stereotyp, więc nic na to nie poradzę. Chyba nawet Jacek Materski wypowiadał się do chłopaków z AleBrowaru, że są najmniejszym koncernem, i raczej nie zareagowali w taki sposób jak Ty (było w tym też oczywiście trochę żartu, ale i również trochę prawdy). Nie dorabiam im gęby, kibicuje żeby im szło jak najlepiej, jak i wszystkim innym “małym”. Pozdrawiam

  3. Każdy ma prawo oceniać co chce, a czy się przy tym jest wiarygodnym ocenią czytelnicy/widzowie. Każdy ma swój rozum i jest w stanie określić czy się z Kopyrem zgadza czy nie. Ja np. widzę lepsze ocenianie piw z Widawy, które praktycznie nie mają żadnych wad (wg autora), co jest nie prawdą, bo były piwa rewelacyjne jak choćby Borsuk jak i zwyczajnie słabe nie warte swej wygórowanej ceny. Trudno jest ocenić sprawiedliwie siebie stąd też pewnie opinia Marka.

    • Rzuć jakimś przykładem gdzie nie wymieniłem wady w naszym piwie, a ona tam ewidentnie była. Tylko proszę niech to nie będzie aromat kawowy w coffee stoucie. 😛

    • Nie znam się na tym specjalnie ale czy to ze Kopyr jest certyfikowanym sędzią nie powinno uwiarygadniać jego opinii? Czy jeśli nie byłby obiektywny to by nie stracił na wiarygodności jako sędzia i opinii wśród innych sędziów?
      Poza tym zauważyłem ze jednak zawsze stara się rozdzielić czy mówi o jakiejś wadzie czy o czymś co mu osobiście nie smakuje lub czegoś nie lubi.

  4. Piwo faktycznie jest nieułożone, ale czy bez pomysłu i bez charakteru? Było smaczne i ciekawe, fakt że do poprzednich pozycji się nie umywa Ale Browaru, ale jak na świąteczną wariację to dobrze się wpasowali wanilią i miodem, goryczka jak na takie IBU była słabo wyczuwalna, ale ogólnie robi pozytywne wrażenie to piwko. Renifer natomiast był całkiem inny i moim zdaniem nie powinno się porównywać tych piw! Są to dwa różne wariacje na temat świątecznego, renifer miał wady spore, a także to ma wady ale ogólnie obydwa piwa robią dobre wrażenie, choć w tej cenie nie kupię żadnego więcej bo nie są tego warte 🙂

    Co do rankingu to u mnie jako najgorsze króluje Sweet Cow, było nie do wypicia, potem Naked Mummy, było to piwo bez wyrazu, a Lady była w nie stylu 🙂 Najlepsze było Black hope i Wiosłujący Jacek, a Amber Boy 2 warka była lepsza.

  5. Jak mam oceniać to mimo wielkiego szacunku dla TOMKA i Jego pracy blogowej to muszę powiedzieć, że Renifer przez dodanie tak dużej ilości płatków dębowych daje wrażenie piwa bardziej wędzonego niż w zapachu niż waniliowego. Dlatego nie zgadzam się z Twoją oceną co do SNM, uważam że piwo z Alebrowaru jest lepsze. A porównując do świątecznego piwa z ANCHORU to jeszcze nasi browarnicy muszą trochę popracować. W piwie z za Atlantyku czuć jak by się konsumowało pierniki toruńskie…

  6. Kopyr czy mógłbyś zrobić takie podsumowanie i ranking dla Pinty ?
    Czy w ramach degustacji zagości na v-blogu Porter Łódzki ?

  7. Cyt:”Chyba nawet Jacek Materski wypowiadał się do chłopaków z AleBrowaru, że są najmniejszym koncernem, i raczej nie zareagowali w taki sposób jak Ty (było w tym też oczywiście trochę żartu, ale i również trochę prawdy).”
    Albo to nie prawda albo musiałem być mocno naprany. Normalnie delirium 🙂

    • Powiedziałbym Panie Jacku, że był Pan mocno komunikatywny, ale nie naprany 😉 …
      PS. Nie jestem miłośnikiem RISa, ale Dziadek był bardzo fajny, gratulacje za dobrą robotę.

  8. Dopiero dziś wypiłem SNM i obejrzałem Twój film. Aromat miodu wyczułem dopiero jak przeczytałem skład na etykiecie. Piwo mdłe, bardzo karmelowe, czy jak stwierdziłeś melanoidynowe.

    PS. W obliczu ostatnich wydarzeń, podczas gdy wymawiałeś nazwę Saint No More, ja słyszałem Sęp No More 😀 Trzymaj się.

Dodaj komentarz