AleBrowar – piwna rewolucja przyspiesza!

6
1896

O tym, że będziemy mieli nowy browar kontraktowy w Polsce, dowiedziałem się jakiś czas przed oficjalną premierą. Kiedy okazało się, że piwo będzie warzone w Gościszewie pomyślałem sobie, że to ze strony pomysłodawców hazard, niemal jak rosyjska ruletka. W swojej karierze piwosza nigdy nie piłem wybitnego piwa z tego browaru. Za to wiele razy piłem piwa skwaśniałe, z DMSem, z diacetylem. Kiedy okazało się, że piwo z AleBrowaru będzie niefiltrowane i niepasteryzowane po prostu włosy mi stanęły dęba na głowie. Przecież to szaleństwo. Chłopaki wydawali się niezrażeni i twierdzili, że będzie dobrze. Cóż stwierdziłem no risk, no fun – choć ja bym w ten interes raczej nie wszedł. Wróćmy do samego projektu pod nazwą AleBrowar – nazwa ma być grą słów, po pierwsze Ale Browar, czyli Co za browar, a po drugie browar warzący ale – co samo w sobie nie robi już dziś takiego wrażenia, choć oczywiście cenna jest deklaracja, że nie będą warzyć lagerów. 😉

AleBrowar premierę miał 5. maja w dniu urodzin łódzkiej Piwoteki, dla tego lokalu zostało też specjalnie uwarzone jedno z piw, czyli Black Hope.Tuż przed premierą w sieci pokazano etykiety, poczynając od Lady Blanche. Efekt w postaci wzbudzenia emocji na pewno udało się osiągnąć, nikt nie pozostał obojętny. Są tacy, którzy je pokochali i tacy którzy je znienawidzili. Mojego serca etykiety nie podbiły. Kojarzą mi się z jakąś galerią osobliwości pokazywaną w objazdowym cyrku – baba z brodą, facet z wiosłem zamiast ręki. Dodatkowo nie przekonuje mnie samo wykonanie. Kolor Rowing Jacka jest chamski i prosty jak konstrukcja cepa, tak jakby był wybierany spośród palety 16 kolorów. Rozumiem, że miało być to nawiązanie do koloru chmielu – dlaczego więc nie wybrano koloru oliwkowego? Na plus można zapisać podanie pełnego składu, a także zawartości ekstraktu i przewidywanego IBU (czyli jednostek goryczki). Całości dopełnia pełna gama gadżetów – dedykowana szklanka, o pojemności ok. 0,4L, kilka wariantów t-shirtów, podstawki, Jednym słowem debiut – na bogato. Przejdźmy do meritum, czyli do piwa.

Najwięcej batów zebrała Baba z Brodą, znaczy Lady Blanche. A że za ciężkie, za słabo witbierowe, bez kolendry. Na FDP spróbowałem i stwierdziłem, że chyba się krytykom, za przeproszeniem, w dupach poprzewracało. Bez żadnej wątpliwości można było stwierdzić, że mamy do czynienia z witbierem. Na szczegółową ocenę postanowiłem zaczekać do wersji butelkowej.

Piana nieszczególnie obfita, dodatkowo jak na witbiera wręcz żenująco krótka. Barwa ciemnozłota, wyraźnie mętne. W aromacie intensywnie pomarańczowe, w tle delikatna kolendra. W smaku kolendry, nieco perfumowej w charakterze, już znacznie więcej. Jest sporo pomarańczy, lekka słodycz. Goryczka niska, ale taka papierowa, nieprzyjemna. Nie jest to mistrzostwo świata, ale piłem wiele witbierów rodem z Belgii, które Baba z… znaczy Lady zostawia w tyle.

Piwem, które zrobiło największą furorę wśród piwoszy jest Black Hope w stylu Black IPA. Samo określenie Black India Pale Ale to oczywiście oksymoron. Nie może być piwo jednocześnie i czarne i jasne, dlatego Amerykanie, którzy wymyślili ten styl – piwo czarne jak stout, a chmielone jak IPA – ochrzcili je mianem Cascadian Dark Ale, z kolei Brewers Association określa to jako American Style Black Ale. Ze względów marketingowych uzasadniona jest jednak nazwa Black IPA i takie określenie tego stylu stosuje wiele browarów za wielką wodą.

Piana jest doprawdy wzorcowa, gęsta, kremowa, drobna, pięknie oblepiająca szkło. Barwa jest czarna, nieprzejrzysta, tak jak w stoucie. Kiedy próbowałem to piwo na Festiwalu Dobrego Piwa, rozczarował mnie nikły aromat. Gdzie te amerykańskie chmiele? – pytałem. W przypadku wersji butelkowej (co prawda z drugiej warki), aromat jest intensywny, cytrusowy, z przyjemną kawową nutą. W smaku przyjemna czekoladowo-kawowa paloność, która jednak zbyt długo pozostaje na podniebieniu i przechodzi w odczucie popiołu. Goryczka intensywna. W tle cytrusowe nuty pochodzące od chmielu. Całość wytrawna, odrobinkę więcej body by nie zaszkodziło.Reasumując Black Hope swój sukces zawdzięcza przede wszystkim charakterystyce stylu. AleBrowarowi należą się brawa za wzięcie tego tematu na warsztat, ale do samego wykonania miałbym pewne zastrzeżenia.

Ostatnim piwem jest India Pale Ale w odsłonie amerykańskiej, czyli Rowing Jack. Niby nihil novi sub sole, w końcu za sprawą Ataku Chmielu jest to już styl Polakom znany. Co więcej doczekaliśmy się też pierwszego polskiego Imperial IPA, czyli Imperium Atakuje, a nawet w ostatnich tygodniach Single Hop IPA Simcoe z Brovarnii. Czy więc Rowing Jack ma jakieś atuty w tym towarzystwie?

Piana jak w Black Hope, drobna, gęsta, wspaniale zdobiąca szkło, różnią się jedynie kolorem. Ta z Rowing Jacka jest w kolorze kremowym, przybrudzonej bieli, ta na Black Hope jest beżowa. Kolor, to zgaszone złoto, wyraźnie widać, że piwo jest niefiltrowane. Tym, co uderza od razu przy otwarciu butelki jest zniewalający aromat chmielowy, manifestujący się zapachem owoców tropikalnych, przede wszystkim mango. W tle pochodzące od słodu nuty biszkoptowe. W smaku intensywna grejpfrutowo-herbaciana goryczka, o wiele szlachetniejsza niż ta z Czarnej Nadziei, z przyjemnymi nutami biszkoptów. Całość jest ekstremalnie pijalna, raczej wytrawna. W tyle pozostawia Atak Chmielu, a nawet Imperium Atakuje. Dla mnie było to najlepsze piwo, jakie piłem na Festiwalu Dobrego Piwa we Wrocławiu i uważam je za najlepsze polskie, butelkowane, IPA.

Podsumowując, AleBrowar rozpoczął swoją działalność w atmosferze pewnych kontrowersji. Moim zdaniem spełnił pokładane w nim nadzieje. Piwa są dobre, albo jak w przypadku Rowing Jacka doskonałe. Czekam co AleBrowar pokaże nam w dalszej kolejności, choć zapowiedzi każą oczekiwać raczej dopracowywania tych piw i stopniowego sięgania po inne style, niż seryjnego wypuszczania nowości, jak robi to PINTA, Zobaczymy jak się to przyjmie. Osobiście wolę podejście drugie, ale namiastką tego ma być zmienianie receptur i informowanie na czym polegały zmiany w recepturze. To sprawi, że po kolejne butelki Black Hope czy Lady Blanche będę sięgał z mniejszą lub większą ciekawością.

6 KOMENTARZE

    • Podejrzewam, że pisząc to myślałem o Single Hop IPA z Gdańska. Taka freudowska pomyłka, która pokazuje które IPA uważam za najlepsze w Polsce. 😉

  1. Wspomniałeś, że nigdy nie piłeś dobrego piwa z browaru Gościszewo. Moje pytanie – co sądzisz na temat piwa Minister Pils, albo Minister Pszeniczne, które także są rozlewane w owym browarze – Gościszewo? Byłbym wdzięczny za odpowiedź,
    Wielkie dzięki, za świetny blog Piwny!
    Pozdrawiam,
    Jan.

  2. A ja piłem Rycerza (kilka lat temu) i w większości przypadków był bardzo dobry. Gdyby ktoś mi podał kilka nazw browarów, w których ktoś chciałby zacząć warzyć kontraktowo to obstawiałbym dwa browary i jednym z nich byłoby Gościszewo. Gratulacje dla AleBrowaru za ten gest i 3 nowe ciekawe na polskim rynku piwa.

Dodaj komentarz