I cóż, że ze Szwecji…

11
1118

W potocznej opinii Szwecja nie może być piwnie ciekawym krajem. Pamiętacie skąd się wywodzi nazwa “monopolowy”? Stąd, że kiedyś w Polsce alkohol (wódkę) produkował Państwowy Monopol Spirytusowy (nota bene założony w 1919 r.). Po ’89 monopol państwa w tej dziedzinie się skończył. W Szwecji za to monopol istnieje nadal. A imię jego Systembolaget. Jest to państwowa sieć sklepów z napojami alkoholowymi i to nie tymi w potocznym rozumieniu, ale wszystkimi zawierającymi >3,5% alkoholu, a więc łapie się również zdecydowana większość piw. W przeciwieństwie do Polski nie są to sklepy za rogiem. Wprost przeciwnie, w 9-milionowej Szwecji jest ich tylko ok. 400. W blisko milionowym Sztokholmie jest zaledwie ok. 20 takich sklepów. Z ciekawostek można jeszcze wymienić, że aby dokonać w nich zakupu trzeba mieć ukończone 20 lat, mimo że w restauracji można zakupić alkohol mając skończone 18 lat. W dodatku Szwecja słynie z wyśrubowanych cen na alkohol. Wygląda to wiec dość nieciekawie. Jak się jednak okazuje, nie jest tak źle. Szwecja nie oparła się piwnej rewolucji. Co więcej piwa z browaru Närke Kulturbryggeri uważane są za jedne z najlepszych na świecie. Szwedom nieobce są stouty, portery, ale czy IPA. Tak się składa, że miałem okazję złożyć zamówienie na przywiezienie kilku butelek szwedzkiego piwa właśnie z Systembolaget. Piw z Närke niestety nie udało się dostać, ale i tak wpadło kilka ciekawych pozycji, które pozwalają sobie wyrobić jakieś zdanie o szwedzkiej branży piwowarskiej.

Nils Oscar India Ale, zawartość alkoholu 5,3% – trochę mało jak na rasowe IPA. Po przelaniu piana jest średnioobfita, koloru kremowego, opadając oblepia szkło. Kolor jest bursztynowy. W zapachu przyjemne aromaty chmielowe, ale też nuty karmelowe. W smaku wyraźna, ziołowa goryczka. Pomimo nut karmelowych w zapachu, w smaku piwo jest wytrawne i dość jednowymiarowe. Nie ma pretensji do amerykańskiej odmiany stylu, raczej jest to angielskie IPA. Opakowanie dość ascetyczne, na nim tytułowy Nils Oscar – postać dość mało widowiskowa. 😉 Pochodził z biednej rodziny, w 1865 r. wyemigrował do Stanów, gdzie pracował na farmie, a następnie studiował w Chicago, następnie powrócił do Szwecji, gdzie zrewolucjonizował ich rolnictwo. Postać ta tak natchnęła twórców browaru ze Sztokholmu, że obrali go swoim patronem.  Na kapslu również Nils i całkiem, całkiem to wygląda.

Mohawk Extra India Pale Ale, zawartość alkoholu 7,5%, to już w zasadzie Imperial IPA. Piana niezbyt obfita, choć ładnie oblepiająca szkło. Kolor ciemnomiodowy, bursztynowy, zmętniony, ale w taki niezbyt apetyczny sposób. Nie ma jednolitej opalizacji, a raczej zawieszone w piwie drobiny drożdży, albo chmielu od chmielenia na zimno. W zapachu jakiejś orgii nie ma, a być powinna, bo użyto 7 odmian amerykańskiego chmielu, z tak aromatycznymi jak Amarillo, Cascade i Simcoe na czele. W smaku jest lepiej. Wyraźna goryczka, zbalansowana słodową słodyczą. Całość niesamowicie pijalna, absolutnie niewyczuwalne te 7,5% alkoholu. Szklankę można bez problemu opróżnić na kilka łyków. Opakowanie jak dla mnie nieco tandetne, biały, goły kapsel i przezroczysta etykieta w postaci naklejki. Do tego butelka w nielubianym przeze mnie kształcie. O ile dobrze pamiętam ten typ nazywa się obus.

Ocean Göteborgsporter, o zawartości 5% alkoholu, to porter, powiedzmy, angielski, niektórzy miłośnicy BJCP napisaliby brown porter. Angole napisaliby po prostu porter, ale w Polsce porter, to najczęściej porter bałtycki. Przyjmijmy, więc określenie porter angielski. Piana bardzo skąpa, beżowa, drobna, choć oblepiająca szkło. Kolor czarny, pod światło brunatny, nieprzejrzysty. Wysycenie niskie, klasyczne. W zapachu czekolada i kawa. W smaku goryczka średnia, wyraźne nuty kwaskowe pochodzące od palonych słodów. W zasadzie piwo wytrawne, ale z nutą słodyczy. Obecne również lekkie nuty porto, sherry i suszonych śliwek. Bardzo przyjemne i pijalne piwo. Etykieta nie powala na kolana, choć inne z tego browaru, w tym samym właściwie stylu, już bardzo mi się podobały.

Kals Stout z browaru Dugges, o zawartości alkoholu 5% alkoholu, to oatmeal stout, czyli stout owsiany. Dodatek płatków owsianych ma dodawać aksamitności i pozytywnie wpływać na pianę. Piana powinna być kremowa, gęsta, trwała, no po prostu powinna zachwycać. Cóż, kiedy nie zachwyca – jest skąpa, beżowa i bardzo szybko się kończy. Co ciekawe w każdym oatmeal stoucie jakiego miałem okazję pić, a kilka ich było, łącznie z moim,  zawsze piana była kiepska. Ale w każdej książce znajdziecie, że płatki owsiane to po prostu gwarancja doskonałej piany. 😉 Kolor jest ciemnobrązowy, niemal czarny. W zapachu kawa, czekolada, suszone śliwki i mityczna lukrecja (jak ktoś nie wie jak pachnie lukrecja, to niech sobie kupi “czarne Haribo”). W smaku średnia goryczka, wyraźnie kwaśne (to wpływ palonych słodów), nieco chmielowe. Aksamitna tekstura dowodzi, że płatki owsiane odegrały swoją rolę. Całość jest bardzo pijalna. Opakowanie nowoczesne, postmodernistyczne, nie przekonuje mnie.

Slottskällans Imperial Stout 2010, 9% alkoholu to jak można się domyślić russian imperial stout. Po przelaniu do kielicha pojawia się dość obfita,drobna beżowa piana, która jednak szybko opada (9% robi swoje). Kolor jest smoliście czarny, nieprzejrzysty, zwłaszcza w takim szkle. W zapachu można zidentyfikować nuty kawowe, śliwkowe i winne. W smaku przyjemna, czekoladowa goryczka, pełnia optymalna, nie jest klejące. Intensywne nuty palone i wędzone – coś cudownego. Bardzo dobry stout imperialny. Jak ja żałuję, że piwo w tym stylu nie zdobyło Grand Championa w Żywcu. Ciekaw jestem ile będzie trzeba czekać na polską interpretację stylu. Najszybciej porwać na nią może się chyba tylko PINTA. Opakowanie – kompletnie bez polotu.

Siląc się na małe podsumowanie napiszę, że zdaję sobie sprawę że powyższy wybór piw nie jest reprezentatywny dla szwedzkiego piwowarstwa, ale nie są to też wybrane same perełki. To piwa, które można dostać w przeciętnym sklepie sieci Systembolaget. Jak widać daleko nam jeszcze do poziomu Szwecji. Powiedziałbym, że nawet bardzo daleko.

11 KOMENTARZE

  1. “Jak widać daleko nam jeszcze do poziomu Szwecji. Powiedziałbym, że nawet bardzo daleko.” – nie tylko Szwecji, niestety. Podobne monopole są w Finlandii (Alko) i Norwegii (Vinmonopolet). W Alko bez problemów można nabyć fińskiego Weizenbocka, Rauchbiera, ESB czy portera górnej fermentacji. W Vinmonopolet też można znaleźć coś ciekawego norweskiej produkcji, zwłaszcza z browarów Haandbryggeriet i Nøgne Ø. Zresztą wystarczy odwiedzić strony tych browarów, żeby zobaczyć co oferują. I tylko ceny porażają, np. Ægir Tors Hammer Barleywine w cenie 67 złotych za 500ml.
    A jak poszukać tamże piw z innych krajów to okazuje się, że wybór gatunków mają większy niż tak zwane polskie sklepy specjalistyczne! Nabyć u nas RIS czy Imperial IPA to prawie mission impossible.

    • (…)nie tylko Szwecji, niestety. Podobne monopole są w Finlandii (Alko) i Norwegii (Vinmonopolet).

      Tutaj małe wyjaśnienie, żebyśmy się dobrze zrozumieli. Mnie się nie podoba sieć Systembolaget. Uważam to za wynaturzenie i karykaturę. W dodatku nieskuteczną, w walce z alkoholizmem. Doceniam za to szwedzką branżę piwowarską, która funkcjonując w tak trudnych warunkach prześcignęła nas o kilka długości.

      Co do cen – jak sama nazwa wskazuje Barleywine, to takie wino, tylko z jęczmienia. Czy szokuje Cię cena ok. 100 zł za butelkę wina? Takie wina można kupić bez problemu w Polsce. Nie twierdzę, że to tanio, ale do szoku chyba daleko. 😉

  2. Faktycznie te sieci to dziwny pomysł, nieskuteczny i niesamowicie opodatkowany. Jednak ma to swoją zaletę – można wejść na ich stronę, przejrzeć całą ofertę i sprawdzić czy dany produkt jest dostępny w danym sklepie :). Przykład Barleywine podałem jako ekstremum cenowe. To teraz coś znacznie bardziej przyziemnego – Żywiec. W Polsce kosztuje… nie wiem, może 2,5? W Norwegii, w sklepie ten sam produkt kosztuje 26 złotych. Czyli barleywine jest ledwie 2,5 raza droższy od Żywca 😀

    Ceny w Norwegii są znacznie wyższe niż w Szwecji czy Finlandii. Anchor Porter kosztuje 14pln w Alko, 8.5pln w Systembolaget i 24.5pln w Vinmonopolet. To samo piwo, ta sama butelka. A zarobki są porównywalne.
    Tak więc generalnie branża piwowarska w Skandynawii nie ma lekko, a jednak są w stanie zrobić piwa, o których w Polsce możemy pomarzyć (nie licząc piwowarstwa domowego).

  3. Offtopic cenowy: O tak, pracowałem przez wakacje w dobrym polskim monopolowym i przewinęło się kilku emigrantów skandynawskich. Zostawiali po 2 – 3 tys. robiąc zapasy (m.in. kupując Finlandię do Finlandii ;D) Dla nich wszystko było jak promocja 😉 Pozdrawiam!

  4. Coś strasznie krytycznie podchodzisz do tych opakowań 🙂 Mi osobiście prostota etykiety do Slottskällans Imperial Stout 2010 nie przeszkadza. Podoba mi się spójny z nią kapsel. A za największy plus uważam zadeklarowanie roku warzenia na etykiecie, coś na co u nas chyba jeszcze długo poczekamy.

  5. Bardzo mnie cieszy, że ktoś spróbował piw z mojego ulubionego kraju 🙂 Rzeczywiście w Systembolaget można dostać bardzo różnorodne piwa – w tym także sporo piw z małych browarów z USA. Puby w Sztokholmie czy Goteborgu mają spory wybór piw belgijskich, niemieckich a nawet amerykańskich (oczywiście beczkowych). Mam gdzieś artykuł nt. rozwoju małych browarów w Szwecji z pisma rozdawanego w Systembolaget – b.ciekawy, jak się zepnę to przetłumaczę (ze szwedzkiego) i zamieszczę.

    • Mam do Ciebie pytanie w kwestii Szwecji i Systembolaget. Czy tam naprawdę nie ma innych sklepów, np. sklepów specjalistycznych? I gdzie w takim razie kupić piwa z Närke Kulturbryggeri. Wg ratebeer.com ich piwa można kupić w but. ale w ofercie Systemu ich nie ma.

      • Rzeczywiście, akurat piwa z Närke są dostępne z tego co wiem tylko w pubach i restauracjach (sam piłem ich International Ale i Rökporter – czyli wędzonego portera, z beczki w pubie w Sztokholmie). Na swojej stronie (tylko po szwedzku) podają listę pubów i restauracji gdzie można dostać ich piwa. Co ciekawe, mają w miarę aktualną listę jakie piwa beczkowe są dostępne w konkretnych miejscach (lista zmienia się co jakiś czas). W Sztokholmie spokojnie napijesz się piw z lokalnych szwedzkich browarów (np. na głównej ulicy przy Starym Mieście – Gamla Stan mają kilkanaście piw z beczki, głównie szwedzkie!)

Odpowiedz na „MarcinAnuluj pisanie odpowiedzi