Bierhalle Katowice

7
534

Jadąc na szkolenie do Katowic kombinowałem co tu zrobić, żeby zaliczyć drugi z katowickich browarów restauracyjnych. Spiż udało mi się odwiedzić przy okazji powrotu z Profesjonaliów. Szczęście się do mnie uśmiechnęło, bo warsztaty skończyły się prawie 2h przed czasem, więc pomyślałem, że nie można tego zmarnować. 😀 Dotarłem do Silesia City Center. Patrzę na tę tablicę z planem sytuacyjnym, patrzę i widzę, że Bierhalle jest na 1. piętrze. No wszystko fajnie, ale w której części? Po zasięgnięciu języka w informacji okazało się, że w skrajnie lewej (zachodniej) stronie, obok Cinema City. Intuicyjnie szukałbym raczej gdzieś po środku pamiętając umiejscowienie Bierhalle w Arkadii.

Wejście do Bierhalle w Katowicach. Na wprost wejścia widoczna warzelnia.

Napiszę tak, słyszałem, że lokalizacja tego browaru nie jest najszczęśliwsza, ale to co zobaczyłem to jest dramat. Obstawiam, że 50%, jak nie 80% klientów odwiedzających Silesię nie ma pojęcia, że coś takiego jak Bierhalle w ogóle tam funkcjonuje. Na papierze wygląda to nieźle, ludzie przyjdą do Cinema City i przed seansem, albo po nim, pójdą na piwo. Obawiam się jednak, że widzowie piją raczej Carlsberga czy Heinekena przyniesionego w plecaku. W porównaniu do warszawskiej filii, która jest umiejscowiona centralnie, która rzuca się w oczy, wreszcie, która ma niezależne wejście z ulicy, jest znacznie gorzej.

Szklana warzelnia firmy Joh. Albrecht

Po wejściu okazuje się, że lokal jest mniejszy niż w stolicy. Wszystko na jednym poziomie, warzelnia ze szklanymi kadziami umiejscowiona centralnie. Niestety akurat nic się nie gotowało, piwowara też nie zastałem, a obsługa nie czuła się upoważniona, do pokazania (baczność!) SKŁADU PODATKOWEGO (spocznij!) ;). Niestety, niestety, niestety… pustki. Zaryzykowałbym tezę, że na każdego klienta przypadał jeden pracownik. No góra na dwóch. Smutne to wrażenie robiło. Miła kelnerka poinformowała mnie, że cała sala jest dla niepalących, więc mogę siadać, gdzie mi się podoba. Co do jedzenia, to nie pierwszy raz i nie tylko w BH rozczarowała mnie oferta bezmięsna. Co prawda, coś bym wybrał z ryby, ale zdecydowałem się na grzanki czosnkowe z serem. Otrzymałem 4 kromki chleba baltonowskiego (dosłownie!) posypane wiórkami roztopionego sera, czosnku nie zauważyłem. Takie coś, to robiliśmy sobie za studenckich czasów w mikrofalówce z funkcją grill. W lokalu, który ma w nazwie restauracja, to jest jakaś kpina. Zwłaszcza, że ta przekąska kosztowała 14,99 zł. Za tę cenę oczekiwałbym rzeczywiście grzanek, z masłem czosnkowym, zapieczonych z serem, albo ewentualnie kilku kromek bagietki, posmarowanych masłem czosnkowym, posypanych serem i zapieczonych. To co dostałem było nieco żenujące. Wybaczyłbym, gdyby to było jakieś ad hoc wymyślone danie dla wegetarianina. Wie pan, w zasadzie nic nie mamy, ale zapytam w kuchni, może coś wymyślą. Jednak nie, ta przystawka jest w karcie. Na szczęście nie przyjechałem tam jeść, tylko spróbować piwa.

W ofercie były: pils, weizen i dunkel. Marcowe w karcie oznaczono jako niedostępne. 🙁

Pils

Zaczynam zatem od pilsa. Przyniesiony w ładnym pękatym kufelku 0,4L. W sumie ta pojemność mi pasowała, bo chciałem spróbować wszystkich piw, a jakoś wstyd mi zamawiać 0,3L. 😀 Piana średnioobfita, drobna, pięknie oblepiała szkło. Barwa była cudowna, ciepła, złocisto-miodowa, z ładnym wyraźnym zmętnieniem. Wysycenie – średnie, w kierunku wysokiego.

W zapachu nic ciekawego nie wyniuchałem, być może piwo było nieco zbyt zimne. Za to wydaje mi się, że w tle wyczułem mokry karton, czyli utlenienie. Czyżby piwo zbyt słabo się sprzedawało i było już nieco stare? W smaku solidna, choć nie jakaś szczególnie wysoka, goryczka, ale brakowało mi treści, trochę więcej słodowości, nawet niechby było trochę diacetylu dla zbudowania ciała. W tle pojawił się karton z zapachu.

Weizen

Drugim piwem był weizen, podany w dedykowanej szklance. Piana średnia, jak na ten styl, to wręcz skąpa, ale za to cudownie oblepiała szkło. Wysycenie było w porządku, zbliżone do tego z pilsa, czyli średnie do wysokiego. W zapachu, również niezbyt intensywnym (choć w tym stylu na zbytnie schłodzenie raczej nie powinno się narzekać), wyczułem delikatne nuty goździkowe. W smaku dużo wyraźniejsze nuty fenolowe (4-winylo gwajakol), przyjemna, orzeźwiająca kwaskowość, goryczka niska. Banana (octan izoamylu) jakoś konkretnie nie zidentyfikowałem, ale chyba był obecny, bo piwo mi bardzo smakowało i uważam, że było bardzo stylowe. Najlepsze z próbowanych na miejscu piw.

Dunkel

Ostatnim degustowanym piwem był dunkel. W takim samym jak pils kufelku. Zwieńczony również niezbyt obfitą (oni chyba tak specjalnie nalewają :/), drobną, koloru kremowego, pięknie oblepiającą szkło, pianą. Kolor był bardzo przyjemny, czerwono-brązowy, pod światło cudownie rubinowy, zmętnienie niewielkie, zaledwie opalizacja. Choć światło było słabe, więc nie jestem do końca przekonany. Wysycenie – średnie, w kierunku niskiego. Zapach – słaby, jakby mleczny, czyżby diacetyl? W smaku nuta tekturowo-karmelowa, nie lubię tego smaku, choć przyznaję, że kilka razy spotkałem go we frankońskich piwach, więc może jest stylowy. Kojarzy mi się z takim utlenionym piwem karmelowym. Na plus należy zaliczyć konkretną goryczkę i ogólnie wytrawny charakter tego piwa. Najlepszy z tego piwa jest jednak kolor.

Marcowe

Po uregulowaniu rachunku, gdy już miałem wychodzić okazało, się, że marcowe jest w butelkach na wynos. Pomyślałem, że do pociągu jak znalazł. 😀 Okazało się, że obok wiezena to najlepsze piwo w lokalu. Co akurat mnie nie zdziwiło, bo od dawna tak uważałem. Już po powrocie, po przelaniu do kufla objawiła się średnioobfita piana, wieńcząca piwo o pięknej bursztynowej barwie, niestety niemal idealnie klarownej. Wysycenie niskie. Zapach przyjemny, chmielowy, dlaczego nie było go w pilsie? W smaku średnia goryczka, orzeźwiająca kwaskowość, słodowe tło i gdzieś w odległym tle majaczący posmak kartonowy. Mimo tego, jest to dobre piwo.

Reasumując, nie jest to browar do którego bym wracał z jakimś sentymentem. Co prawda lepszy niż sąsiad zza miedzy, ale gorszy niż oryginał z Arkadii. Ponieważ ich piwa mam pod bokiem we Wrocławiu, więc nie mam wielkiej motywacji, żeby odwiedzić ten browar jeszcze raz. No chyba, żeby zobaczyć fermentownię. Co do piw, to jest fifty-fifty, połowa dobrych (weizen i marcowe), połowa przeciętnych (pils i dunkel). Jak na polskie standardy nieźle, ale oczekiwałem chyba więcej. Od jakiegoś czasu uważam, że Bierhalle warzy najlepsze piwa w kraju, najrówniejsze, najbardziej stylowe. Ta wizyta każe ten sąd przemyśleć. Solidność, to za mało.

7 KOMENTARZE

  1. Ich najlepszym piwem moim zdaniem jest koźlak, jak wiadomo warzony sezonowo, w tym roku piłem go we Wrocławiu około 15 grudnia, już wtedy był podobno na ukończeniu. Piwo wspaniałe, dla mnie wielbiciela mocnych ciemnych piw to poezja, niestety trudno, dobrze że we Wrocławiu mam pod ręką dostęp do niemieckich wspaniałości.
    Jeśli chodzi o Wrocławskie Bierhalle to strasznie mnie bawi mania nazywania przez kilka kelnerek pilsa “piwem jęczmiennym”. Na zasadzie: Dziś polecamy wspaniałe piwo jęczmienne! Nie obeznany klient jest w tym momencie ugotowany, a uwagi na temat tego, że wszystkie ich piwa można nazwać jęczmiennymi spływają jak po kaczce.

  2. Bierhalle w Silesia City Center to pomyłka. Jedzenie jak w dworcowej knajpie, manager wygląda jak osoba stojąca przed tą dworcową speluną. odechciewa sie jeść gdy słyszy sie obok klutnie “pani kierownik” z goscmi, ktorzy nie sa zadowoleni z dania…zgroza. dołączyłem do grona ludzi, ktorzy omijaja bierhalle z daleka.

    dodam tylko,ze piwko dobre tylko piwko!(mozna zabrać na wynos, unikniecie wtedy watpliwej przyjemności spedzenia czasu w „restauracji”(hahaha) bierhalle

  3. Takie miejsca jak Bierhalle lepiej omijać, podobnie jak całe SSC. Chyba, ze satysfakcjonuje nas intelektualny poziom Paris Hilton. Przerost formy nad treścią i nastawienie na kasę, a nie na klienta.

    Następnym razem polecam odwiedzić zacniejsze miejsce tj. ul. Św. Jacka w Katowicach. Są tam dwie naprawdę ciekawe, przytule i co ważne niedrogie knajpy z klimatem:
    1) “Kredens” gdzie serwują pysznego, gęstego jak krew byka lanego stouta Murphy’s z obfitą pianą. Najbardziej uczciwe lane piwo w całych Katowicach śmiem twierdzić.

    2) “Dobra Karma” – różne rodzaje butelkowego Primatora, który ostatnio zdobył moje podniebienie pszenicznym oraz Exklusiv’em (istny misz-masz smakowy).

  4. Piwa z Bierhalle Katowice są przede wszystkim bardzo nierówne. Czasami Pils jest treściwy i pachnie świeżym chmielem z daleka, a czasami mam wrażenie, że podpięli jakąś starą beczkę Tyskiego…

Dodaj komentarz