Lwówek Piastowski

7
552

Po długim oczekiwaniu pojawiło się drugie piwo z browaru w Lwówku Śląskim. Lwówek Piastowski. Wbrew oczekiwaniom nie była to reaktywacja Dobrego Mocnego z czasów Wolfganga Bauera. Z tego co pisał Marek Jakubiak, właściciel browarów w Lwówku Śląskim i Ciechanowie, na forum browar.biz, wynika że zastosowano metodę opadowej filtracji wspomagającej za pomocą wiórów dębowych (XVII wiek). Powiem szczerze, że jakoś się z tym nie zetknąłem, leżakowanie w dębowych beczkach, czy mające je imitować dodawanie płatków dębowych podczas cichej fermentacji lub leżakowania, jest dość popularne. Dość powiedzieć, że BJCP wyodrębniło osobny styl pod nazwą Wood-Aged Beer. Jednak, aby jakieś aromaty z drewna przeszły do piwa potrzeba kilku, a nawet kilkunastu dni. Filtracja (tak po prawdzie to nie wiem o jaką filtrację chodzi) trwa znacznie krócej. W każdym bądź razie każe to oczekiwać nietuzinkowego piwa.

Wreszcie piwo trafiło do mojego sklepu. Etykietę widziałem co prawda ciut wcześniej na forum browar.biz tam też przeczytałem pierwsze niepochlebne recenzje. Moje Piastowskie było już chyba z następnego rozlewu. Data przydatności to 10.02.2011.

Co do etykiety to niestety nic dobrego nie potrafię napisać. Pomysł z drzewem, dębem miałby sens gdyby rzeczywiście był gdzieś podkreślony fakt tej unikalnej filtracji z wykorzystaniem wiórów dębowych. Dla mnie ten dąb nie jest w ogóle piastowski, choć mój szwagier stwierdził, że jak najbardziej jest, bo to przecież dąb Bartek. 😉 O wiele czytelniejszym byłby piastowski orzeł jak w herbie województwa dolnośląskiego, względnie któryś z Piastów Śląskich. Najprostszym jednak wyjściem byłoby zastosowanie wariantu ciechanowskiego, czyli ten sam motyw (w tym wypadku lwóweckiego ratusza) w różnych kolorach. Budowałoby to wizerunek całej linii piw z tego browaru. Dodatkowo mamy dziwaczny napis u dołu etykiety, który tylko z najwyższym trudem można odcyfrować. A napisano tam aby chronić przed nasłonecznieniem i mrozem. Niestety wygląda to jak kpina z klienta. Nie dość, bowiem że czcionka jest mikroskopijna, to jeszcze sam druk jest jakiś rozmazany. Uwaga na IJHARS, bo lubią za coś takiego przywalić mandat. Co prawda wtedy dotyczyło to czcionki w napisie z zawartością alkoholu. Oczywiście nie ma też na etykiecie miejsca, żeby choćby wspomnieć o tej unikalnej filtracji, która ma wyróżniać to piwo. Kapsel w jedności siła, taki jak na innych piwach z Ciechanowa czy Lwówka. Idea słuszna, wykonanie już mniej, wg mnie ten kapsel jest po prostu brzydki.

Po przelaniu do szklanki widzimy średnioobfitą pianę, za to białą, drobną i pięknie oblepiającą szkło. Zaskakuje za to dziwnie jasna, jak na 13,8% ekstraktu, barwa. Taki kolor pasowałby do 10-tki, no nawet 11-tki, ale nie do 14-tki?

Zapach jest przyjemny, świeży, taki właśnie niepasteryzowany, ale niestety ani za grosz chmielowy. Wysycenie jest średnie.

Pierwszy łyk i… przecież to smakuje jak Ciechan Wyborne. Wiem, że to szokujące, co piszę, ale tak właśnie znajduję ten smak. Goryczka bardzo niska, słodowość delikatna, leciutka kwaskowość, świeżość i pijalność wysoka. Nie ma typowej dla Książęcego nuty metalicznej. Niestety to wszystko już było, a może jest – pod nazwą Ciechan Wyborne. Nie wiem czy obecnie Ciechan tak smakuje, bo nie sprawdzam co dwa tygodnie czy aby nie sypnęli do niego więcej chmielu, (a bez chmielu był on dla mnie zbyt bezpłciowy), ale to jest charakterystyczny smak, który kojarzy mi się właśnie z Ciechanem Wybornym. Ciekawe jest to, że nie wyczuwam różnicy w smaku, mimo ekstraktu wyższego o prawie 2° Plato. Co też istotne, nie wyczuwam nic nietypowego, żadnej nuty drewna, wanilii czy czegokolwiek odróżniającego od innych jasnych piw. Żeby było jasne, bynajmniej nie sugeruję, że w butelki z etykietą Lwówek Piastowski rozlewany jest Ciechan Wyborny, bo byłoby to moim zdaniem kompletnie bez sensu. Widać jednak, że czy to zasyp, czy chmielenie, czy sposób zacierania muszą być tak zbliżone, że wyszło piwo tak bardzo podobne do Ciechana. O wiele bardziej niż Lwówek Ksiażęcy.

Nie jest to złe piwo, ale na pewno nie jest charakterystyczne. Jest pijalne, ale nie zaciekawia, nie intryguje. A piwo nie absorbujące zmysłu smaku i powonienia mamy w wykonaniu koncernów. Wolałbym zdecydowanie, żeby browar czy raczej piwowar popracował nad recepturą (czy to poprzez szczodrzejsze chmielenie, czy użycie słodów specjalnych) niż eksperymentował z jakąś cudaczną, archaiczną metodą filtracji. Etykieta też jest zdecydowanie do poprawki. Sposób wypuszczenia na rynek tego piwa, bez jakiegokolwiek szumu medialnego, a nawet bez aktualizacji strony www browaru również pozostawia wiele do życzenia. Reasumując, póki co – rozczarowanie.

7 KOMENTARZE

  1. Ostatni Ciechan którego piłem w tym tygodniu był zdecydowanie mocniej “chlebowy” niż starsze warki czy piwa lwóweckie, wydawał się też nieco pełniejszy, przynajmniej w bezpośredniej konfrontacji z Książęcym. No i kolorek mu jakby odrobinę przyciemniał. Jeśli chodzi o uwagi dotyczące szaty graficznej to zgadzam się z Tobą w 100%, orzeł, książę, piast, cokolwiek byle nie to drzewo:)

    PS Bardzo fajna szklanka od Lwówka, aż mi się oczy świecą na jej widok;)

  2. Kilka nawet bardzo dużych browarów w USA stosuję filtrację polegającą na wykładaniu dna tanków leżakowych wiórami dębowymi. Zabieg ten powoduje silne osadzanie się drożdży we wiórach. Być może taką metodę zastosowano w Lwówku Piastowskim.

    • Też o tym słyszałem. Podobno wióry są wygotowane, tak, że nie dają żadnego posmaku dębowego w Bud Light, chodzi tylko o medium podtrzymujące drożdże na dnie tanku, tak, żeby zwiększyć ich powierzchnię styku z piwem. Podobno pomaga to drożdzom w pracy i przyspiesza dojrzewanie. A ponadto jest to dobra ciekawostka marketingowa.

  3. Ciekawa szklanka, tym bardziej, że z błędem dotyczącym lat, w jakich Dobre Mocne otrzymywało tytuł Piwo Roku. Kolekcjonerska sztuka.

  4. Ja znalazłam Lwówek Piastowski całkiem smacznym. Nie przepadam w ogóle za piwami ciechanowskimi, ani też za książęcym, jednak piastowski zaskoczył mnie pozytywnie lekkością, smakuje bardzo świeżo. Nie lubię mocno gorzkich piw (jak np. zawiercia), a tutaj goryczka jest lekka i przyjemna. Bardzo przypadło mi do gustu

Dodaj komentarz