[vlog] a co jeśli, nie będę mógł pić piwa?

25
580

Dziś nietypowo, bo klasyczny [vlog], o wszystkim i o niczym, 😉 ale przede wszystkim o tym, co bym zrobił, gdybym nie mógł pić piwa?


25 KOMENTARZE

  1. Jeśli chodzi o Opole to zastanawiam się dlaczego można było śpiewać dla TVP pod rządami PZPR, SLD, PO, PSL, ale pod rządami PiS-u już nie można i od razu bojkot. Może dlatego, że wiedzą iż nie mają nic ciekawego do zaproponowania i pozostała im już tylko polityczna szopka.

    • stawianie rządów PZPR na równi z pozostałymi jest totalna pomyłką. Za PRLu nie było alternatywy teraz jest wiec artyści się buntują i słusznie.

    • No i dobrze, teraz będą dwa festiwale jeden w Opolu opozycyjny i drugi w Kielcach prorządowy, dla każdego coś miłego. Jak już się dzielić to wszystko i wszystkich. Kraj też się podzieli wzdłuż Wisły i szlus.

  2. Tomku, jako twój wieloletni fan i obserwator apeluję, nie vloguj o „dupiemarynie”! Już powyżej jakiś młody kolega podchwycił temat ewidentnie polityczny, zupełnie niepotrzebnie. Nie unikniesz tego dzisiaj brnąc w wygłaszanie swoich opinii, które być może jednych interesują, innych na pewno nie, a jeszcze innych sprowokują do wylewania swoich mądrości i zrobi się drugi Onet, a tego na pewno nie chcesz. Jesteś autorytetem w dziedzinie piwa i piwowarstwa (choć to drugie Ci chyba zaczyna umykać ze względu na brak praktyki?), na tym się znasz i tym się z nami dziel. Nie zaszkodzi jak czasami pobawisz się w recenzenta, choć do tego już nieco inny warsztat jest wymagany. Nikt nie zabroni Ci opisywać rzeczywistości ze swojego punktu widzenia i pewnie nawet znajdą się tacy, których to zainteresuje – bo coraz więcej więcej mamy współczesnych zombie wpatrujących się tępo w nic nie warte vlogi zamiast żyć własnym życiem.

    No chyba, że uważasz się za specjalistę w jakiejś innej jeszcze dziedzinie, o czym po prostu twoi fani nie mają pojęcia?
    Ale jeżeli miałbyś być po prostu kolejnym nic nie wnoszącym do tematu vlogerem odcinającym kupony od swojej popularności, to już naprawdę lepiej zając się piwowarstwem czy choćby podróżami z piwem w ręku, ale pozostać wierny zasadom.

    Coś jednak czuję, że to z Twojej strony tylko taka mała prowokacja i mrugnięcie okiem. Mam nadzieję1

    P.S. Przypomniałem sobie, że już kiedyś próbowałeś nieco innej dziedziny blogerskiej 😀

    • Bardzo dobrze, niech vloguje o czym mu się podoba, jeśli stwierdzi że to przynosi szkody to zaprzestanie, twierdzenie żeby robił to i to bo mnie to odpowiada jest faszyzmem w czystej postaci.

  3. No i masz babo placek! W sumie to „mea culpa” mogłem przewidzieć taką reakcję 😀 Na szczęście elementarne problemy z rozumieniem tekstu pisanego i braki słownikowe nie zmieniają faktu, że Tomasz ma swój rozum i nie odbierze mojego komentarza jako narzucania Mu co ma robić.
    A swoją drogą, strasznie drażliwy coś jesteś młody kolego marcinekuch – wyluzuj majty, to blog o piwie 🙂

    • Dziękuję, że nazywasz mnie młodym bo młodości nigdy za wiele :D, a co do blogu o piwie to nie do końca bo Tomek pozostawił w tytule otwartą furtkę i sam wielokrotnie wypowiadał się na wiele tematów niezwiązanych z piwem, ostatecznie pozwala mi tu pisać od kilku lat i jakoś bana nie dostałem więc mam nadzieję, że i Ty będziesz miał tyle cierpliwości do mojej osoby co Tomek 😉

  4. I tu się w pewnym sensie nie zgodzę. Tomek nieraz prosił o opinie w komentarzach co sądzimy o takiej formie i o tym czy o tamtym. Napewno Tomek nie robiłby filmów, których nikt nie oglądałby i nic faszyzm nie ma do tego, gdyż robi to dla nas i by do nas to doszło w głównej mierze. Osobiście lubie posłuchać opinii i zdania jakie ma na różne tematy, ponieważ pozwala to lepiej poznać punkt widzenia i nie przeszkadza mi to, że w niektórych kwestiach mam inne zdanie. Nieraz Tomek daje pstryczek w nos i przysłowiowo wpycha kij w mrowisko:) Oczywiście to moje zdanie może błędne.

  5. Ano właśnie. Tomasz może pisać w swoim blogu co mu ślina na język przyniesie. Ale jeśli chce zachować charakter bloga i swoich fanów WEDŁUG MNIE powinien się skoncentrować na tym co robi najlepiej. Czyli na piwie (chyba, że ma też inne specjalizacje). Posiadam pewne umiejętności pozwalające mi wnioskować na podstawie tego co widziałem, czy sprawdziłby się, jako powiedzmy krytyk filmowy, czy literacki. Niewykluczone, ale wymagało by to wiele pracy i zmiany nawyków, warsztatu itp. Nawet tak uzdolniona osoba nie jest w stanie wszystkiego z marszu robić dobrze (taka wazelina w samo południe :P)

    Natomiast znając oficjalne (czyli publikowane na blogu) poglądy Tomka na pewne sprawy, nie sądzę, żeby bliska mu była idea zdobywania „lajków” i „subów” za wszelką cenę, kosztem utraty unikalności i charakteru opiniotwórczego.

  6. Absolutnie nie możesz wylewać piwa. Na pewno gdzieś w twojej okolicy znajdzie się zacny człowiek, który w wolontariacie pomoże ci zutylizować to piwo!

  7. Jakbyś nie nagrywał filmów o piwie to w kilka miesięcy zostałby ci kilkanaście procent użytkowników. Tak, że wyhamuj z tą megalomanią bo twoje polityczne przemyślenia czy inne pierdoły „o dupie Maryny” niewiele osób interesują. Tak to możesz sobie pogadać jedynie przy okazji degustacji czy livestreama ale nie robiąc z tego główny temat.

    Takich co to się znają na wszystkim to mamy pod dostatkiem w parlamencie, ministerstwach i zarządach państwowych spółek.

  8. Jakbyś przestał mówić o piwie i zaczął kręcić komentarze społeczno-polityczne, to przez kilka pierwszych filmów byłaby wojna w komentarzach, a potem wszyscy machnęlibyśmy ręką i skończyłoby się oglądanie. W tej tematyce przetwarzasz tylko sygnały z redakcji, które są źródłami. Ty źródłem byś nie był.
    W tematyce piwnej to Ty jesteś źródłem. Sprawdzonym. Gdybyś nawet nie mógł pić piwa, mógłbyś mówić o naszym piwnym półświatku. Takie filmy jak choćby ten o nowym szkle do piwa same się nie zrobią.

    • Tylko, że on nie jest źródłem.I tak przetwarza informacje z browarów czy festiwali, różnica polega jedynie na tym, że na rynku piwnym ma stosunkowo niewielką konkurencję, oraz pozycję jaką sobie wyrobił, oraz to że jest jedynym blogerem w blogosferze, który zajmuje się tym komercyjnie, co jest często zaletą, a czasami nią nie jest.
      Co w konsekwencji teoretycznie pozwoliłoby mu to na pewien skok w bok, oczywiście teoretycznie.

  9. Rozmycie się i utonięcie w oceanie „wszystkiego i niczego” jest moim zdaniem bardzo złym pomysłem. Internet już w tej chwili jest takim potwornym śmietnikiem, że z każdym miesiącem ta wirtualna rzeczywistość podoba mi się coraz mniej. Internet – i świat w ogóle – potrzebuje fachowych, profesjonalnych treści (mogą być podane z przymrużeniem oka), a nie uniwersalnego rynsztoku i opowiadania, co mi ślina na język przyniesie. Takie treści są bezwartościowe i poza pompowaniem własnego ego, niczego nie wnoszą, w niczym ludzi nie edukują. Stąd już tylko krok do absurdalnego „coachingu” (rozumianego jako rozmowy z polipami Mateusza Grzesiaka) i książek Beaty Pawlikowskiej – do niedawna podróżniczki, obecnie specjalistki od depresji, rozmówek językowych, roślin doniczkowych i hodowli kotów, a także wybitnej znawczyni kultur odwiedzanych przez siebie krajów (czemu dała wyraz chociażby w swojej ostatniej książce o Japonii). Żeby o czymś mówić i wychodzić z tym do szerszego odbiorcy, trzeba się na tym znać. A nie tylko mówić.

    Mnie ten wpis pachnie źle – pachnie takim sondowaniem terenu przed ewentualnymi zmianami. Zmianami, które moim zdaniem, wyszłyby Ci na gorsze. Zakładam hipotetyczny scenariusz: Tomek Kopyra zyskał renomę najlepszego blogera/vlogera piwnego w Polsce. Jest rozpoznawalny w środowisku; jest osobą opiniotwórczą, jeśli chodzi o piwo. Ale „aż” o piwo i „tylko” o piwo. Jak sam zauważyłeś, to jest pewien zbiór raczej zamknięty (bez szans na masową, wielomilionową popularność) i dość ograniczone grono odbiorców. Etap piwnej rewolucji i zachłystywania się nią mamy już za sobą. Osiągnęliśmy pewien dość wysoki (w wielu przypadkach – światowy) poziom i tyle. Teraz czeka nas ewolucja i utrzymanie tego stanu rzeczy, albo powolny schyłek. Nawet jak ktoś uwarzy piwo z gównem czy włosami łonowymi, niewiele osób już to zdziwi czy zaszokuje. Być może trzeba więc szukać nowej furtki i wypływać na szersze wody. Dla własnej satysfakcji, z powodu ambicji, ale i dla hajsu (trudno już mydlić oczy ludziom i przekonywać ich, że tu przecież nie chodzi o pieniądze, tylko wyłącznie o działalność „misyjną” – szerzenie kraftowego kaganka oświaty). Ja to rozumiem. Każdy człowiek, który ma głowę na karku i trochę ambicji, chce się rozwijać. Ale jednocześnie uważam, że nie tędy droga. Jeżeli zostaniesz blogerem politycznym, literackim, satyrycznym, a do tego jeszcze szafiarką modową, to będzie początek Twojego końca. Jeszcze raz podkreślam – świat potrzebuje profesjonalistów, a nie gawędziarzy.

    • Tomaszu, czy kraft w Polsce opierał się na szokowaniu dodatkami? Te dosłownie kilka piw ze śledziem, ogórkiem itd przy kilku tysiącach premier za ostatnie 3 lata, wg Ciebie uprawnia do stawiania tezy, że kraft w Polsce to jakieś kuriozum i epatowanie dziwnymi dodatkami. Nie jesteśmy na żadnym schyłku, to się wszystko dopiero rozkręca. Natomiast z mojej strony to było luźne dywagowanie, what if…

  10. Z tego Opola naprawdę można toczyć bekę, bo środowisko związane z totalną opozycją zrobi wszystko i wykorzysta wymyślony bzdurny argument, żeby wywołać awanturę, bo argumentów merytorycznych nie ma – taka prawda. Żadnej cenzury nie było, potwierdziła to sama Kayah. Swoją drogą co sądzisz o spektaklu „Klątwa”? popierasz HGW, która zakazała demonstracji pod Teatrem Powszechnym przeciw temu spektaklowi? Czy to demokracja?

Dodaj komentarz