Czarcia Krew z Olbrachta

105
117

wg receptury Bartosza Nowaka.

Kto się nie wybiera do Żywca, niech sobie obejrzy degustację Czarciej Krwi Bartosza Nowaka.

 

105 KOMENTARZE

  1. Tomku, już któryś raz piwo przez Ciebie degustowane okazuje się innym stylem niż producent deklaruje na etykiecie. Ja też się z tym spotkałem, ale moje poczucie smaku jest amatorskie więc nikogo skarżyć do sądu nie będę bo cóż ze mnie za wyrocznia. Czy nie powinno być jakiejś komisji, urzędu powołanego przez PSPD albo inną instytucję (tylko nie państwową broń Boże), która sprawdzała by przed wypuszczeniem na rynek cóż to takiego jest? Bo w końcu dojdzie do tego, że kupowanie piw z małych browarów stanie się loterią, a co sprytniejsi „biznesmeni” będą to wykorzystywać w celach niecnych i popsują opinię piwowarskiej rodzinie. Autor tego piwa na pewno chciał zrobić to co widnieje na etykiecie, ale nie wyszło-ok zdarza się ale chyba miał tego świadomość po spróbowaniu… można zmienić etykietę np i tyle. Wiem że to koszt ale kosztem jest też to że chcąc się napić piwa w stylu X płacę za styl Y na który ochoty nie mam, a nie zawsze pije piwo po Twej recenzji.

    • Trochę rozsądku…, w mniejszych browarach warka często warce nie równa i to ze względów różnych. Zmieniać etykiety za każdym razem, komisje powoływać? A kto za to zapłaci i jak taka komisja zmusi przedsiębiorcę skoro ma nie być państwowa? „Bezpiecznik” jeden, zamiast trochę się wysilić i w necie recenzji poszukać przed zakupem będzie komisje powoływał…

      • Nie chodzi o małe odstępstwa, to jest zrozumiałe i jasne. Chodzi o to, że jeżeli już ktoś stwierdził na etykiecie że to np. STOUT i oferuje produkt klientom, to ma to być STOUT i koniec, wiadomo, że w widełkach. Ale jeśli nie spełnia tych widełek to nie ma prawa nazywać się STOUT.

      • Idziesz do sklepu kupujesz sok pomarańczowy, otwierasz w domu, wlewasz do szklanki a tu sok z marchwi… no chyba coś nie gra, tak? Żadna komuna. Jak ktoś sobie warzy w domu to niech na lagerze będzie etykieta, że to porter bałtycki, nie interesuje mnie to. Jeśli, natomiast, decyduję się wyjść ze swoim hobby do ludzi i oferuje im produkt za pieniądze, to w butelce musi być to co jest deklarowane na etykiecie. Bo jeśli ludzie maja poważnie traktować piwowarów domowych, rzemieślniczych, regionalnych itp to niech oni sami sobie marki i opinii nie psują. Ja nie twierdzę, że to jest robione celowo bo na 100% wiem, że są to po prostu nieudane próby, ale wtedy albo w kanał albo rozdać znajomym albo co najmądrzejsze sprzedawać to pod stylem właściwym. Chyba taki browar jak Olbracht stać na nową serie etykiet. Wtedy byłby to niezły stout a tak grom wie co to jest.

        • Przecież na większości piw masz napisane czy to piwo jasne czy ciemne, dolnej czy górnej fermentacji. I co byś chciał jeszcze porównywać czy jest zgodne ze stylem czy nie? Co z takim deep love, co z smoky joe? Jeśli to dobre piwo ale niezgodne ze stylem to co? Zabronić produkcji? Czy wy ludzie musicie naprawdę mieć wszystko usystematyzowane?

        • Nie chodzi o usystematyzowanie tylko o informację. Każdy styl ma jakieś widełki i mniej więcej piwo się powinno łapać w nie jeśli chce być piwem z danego stylu, to nie apteka ale mniej więcej powinno się zgadzać. Nie może być tak, że napisane jest IPA a nalane pszeniczne wędzone.

        • Miało być, że na porterze bałtyckim lager-mój błąd. Widzisz jak ważna jest precyzyjna informacja. Co z tego że napisane jest lager… ale jaki lager? właśnie to jest ważne dla tego kto to kupuje.

        • Na co wymyślać jakieś dodatkowe kontrole skoro rynek sam się reguluje, kopyr zrobił recenzję na której zależało piwowarowi do której uwag się zastosuje przy warzeniu kolejnej warki. Tak to działa, w najprostszy możliwy sposób.

        • Nie powinno tak działać, ale wiem, że takie są realia. Idąc tym tropem to daleko nie zajdziemy. Metodę prób i błędów można stosować jeśli w grę nie wchodzi aspekt finansowy, a jeżeli klient za coś płaci to już tak nie można robić.

        • No i właśnie po to są takie blogi jak ten, oglądasz recenzję, dowiadujesz się o co chodzi w danym piwie i głosujesz portfelem. Stary ja wiem,że ludziom wygodniej jest jak ktoś za nich myśli i decyduje, ale wtedy jesteś niewolnikiem.

        • Co ty gadasz człowieku…
          Niewolnikiem? Po pierwsze to nie ma to nic wspólnego z wolnością lub jej brakiem… Tu chodzi tylko o informację. Postaram się to Tobie wyjaśnić na najbardziej łopatologicznym przykładzie jaki mi do głowy przyszedł:

          Kupiłeś bilet, stoisz na dworcu kolejowym, chcesz jechać do Wrocławia. Na dworzec podstawiają się 3 pociągi. Jeden do Wrocławia ale ma informację, że jedzie do Krakowa, drugi do Warszawy ale ma informację, że do Gdyni a trzeci nigdzie nie jedzie a napisane, że do Radomia. Proszę bardzo wsiadaj sobie w któryś może trafisz na właściwy. A jak nie to zawsze możesz powiedzieć, że trudno ale przynajmniej jesteś wolny bo nikt za ciebie nie będzie myślał tylko ty sam podejmiesz decyzję.

        • Na tym polega wolny rynek i twoje ryzyko. To co proponujesz to się nazywa komunizm. Kontrolowanie wszystkiego i wszystkich do najmniejszej śrubki w każdym zakładzie pracy.

          Daj sobie juz spokój z tymi utopiami.

        • A wolny rynek to coś innego niż się tobie wydaje. Owszem rynek odsunie tych co oszukują wciskają badziewie olewają konsumentów. I bardzo dobrze, że tak jest. Ważne jest natomiast to aby ci „źli” ponosili konsekwencje, to działa w dwie strony.

          Zaczynając ten temat-jakbyś przeczytał uważnie, miałem na celu to aby nie ucierpiało dobre imię piwowara i liczyłem na to, że bywalcy tego bloga także mają na celu dobre imię piwowarstwa nie koncernowego, ale widocznie się pomyliłem. Wolny rynek niestety z dzisiejszym podejściem tych co chcą zarobić nie może być pozostawiony bez kontroli bo będziemy pili i jedli syf a uczciwi będą mieli opinię zrobioną przez tych nie dobrych. (nie mówię tu o sanepidach i innych wyjętych z kosmosu kretynizmach i biurokracji) Ale nie jest wielką filozofią napisać na butelce co jest w środku.

        • Sprawdzanie przez kogoś? Kogo ? urzędnika czy inne IRCHy czy producent dobrze nazwał produkt to jest własnie komunizm. To chcieli wprowadzać komuniści, popytaj rodziców jak sam tego nie pamiętasz. Skąd to przeświadczenie, że jakas kontrola będzie skuteczna, przecież tu się dopiero zaczyna pole do nadużyć i łapówkarstwa.
          Rozumiem, że nie lubisz ryzyka i chcesz być bezpieczny przy kasie?

          I to mnie jeszcze bardziej dziwi, bo jak facet może nie lubić ryzyka? No jak?

        • Nie wiem przez kogo, może niech ten co je robi najpierw spróbuje co mu wyszło a potem dopasowuje styl. Nie mam pojęcia jak to rozwiązać. Ale zostawianie wszystkiego wolnemu rynkowi niestety się nie sprawdzi. Może nie zawracać sobie głowy stylami, niech będzie po prostu PIWO a co ci się trafi to się trafi, wolał byś tak?
          Może stosujmy opisy, niech piwowar scharakteryzuje opisowo smak piwa, skoro jest piwowarem to sądzę, że ma poczucie smaku i jest w stanie napisać coś więcej niż „bogaty smak i aromat prastarej polskiej tradycji piwowarstwa zamknięty w czterech magicznych literach P.I.W.O” niech nie podaje stylu a rynek sam to piwo umiejscowi skoro ten wolny rynek to taki wyznacznik 25 lat naszej wolności.

        • Nie rozumiesz człowieku, że na tym polega piękno życia, że się ryzykuje? Jak kupuje kiełbasę od nieznanego masarza ryzykuję, jak kupuje chleb, ser, wódkę. Rezerwuję hotel w tropikach przez internet i nie wiem co dostanę, ryzykuję.

          To jest piękno tego świata, normalnego, że mogę się pomylić, ale mam wolny wybór, mam wolną wolę, mogę kupić albo nie.
          Ty jak widzę wszystkiego się boisz, boisz podejmować ryzyko, chcesz na kazdym kroku czuć się bezpiecznie.
          Jak to pisał Stanisław Lem, chcesz być bezpiecznym, bezwolnym rurkowcem.

          Pamiętaj: kto nie ryzykuje ten nie żyje.

        • Skoro u Ciebie ryzyko życiowe zamyka się w ścianach sklepowych to faktycznie żyjesz na krawędzi. Ryzyko to coś zupełnie innego ale to nie blog o tym. Nie brnij w coś z czego możesz się jeszcze wycofać, nie masz racji to nie twórz historii o ryzyku przy kupowaniu sera czy piwa. To jest po prostu kupowanie i skoro wydaję na to swoje pieniądze to chcę dokładnie kupić to co chcę. Tutaj skala finansowo drobna i w zasadzie można wylać tak, ale nie tędy droga. Odnieś to sobie do jakichś towarów drogich, których kupno uszczupla kieszeń to może zrozumiesz o co mi chodzi. A jak nie zrozumiesz to dalej ryzykuj i żyj na zakupowej krawędzi.

        • Jedyna odpowiedź na Twoje uwagi to konkurencja im więcej będzie browarów na rynku tym lepsza będzie jakość, spójrz co się dzieje w USA, tam jest już tyle browarów że niedługo te najsłabsze zaczną upadać. U nas w przyszłości też tak będzie.

        • W żaden sposób naszego rynku nie da się przełożyć na amerykański, teraz czy w przyszłości.

        • Pewnie, że się nie da skoro przyszły browar musi spełnić całą masę kosztownych warunków żeby móc rozpocząć działalność, porównaj sobie nasze browary z tym co jest chociażby w UK, tam możesz warzyć w trochę większym garażu, na byle sprzęcie co było widać w Glastonbury i nikt się tam nie otruł, ani nie narzeka na podłą jakość piwa, u nas mały rzemieślniczy browar musi spełnić warunki takie jak wielki przemysłowy, dlatego jest to impreza dla bogatych i wytrwałych. To gdzie tu ma się rozwijać kraft? A mimo to rozwija się.

        • To fakt, polskie przepisy i wymagania są chyba po to żeby prosty człowiek się przypadkiem nie dorobił… to jest prawdziwy skandal i z tym się zgodzę. Natomiast, moim zdaniem, nie ma to wpływu na uczciwe informacje jakie powinny być na etykietach 😉 i jeśli coś czymś nie jest to niech się za to nie uważa.

        • Jeśli coraz więcej konsumentów zacznie zwracać na to uwagę to tak się stanie, ale na razie popyt przewyższa podaż i mamy trochę dziki zachód jak na początku lat 90`. Jeszcze wiele trudnych stylów nasze piwowarstwo nie podjęło i trochę czasu to wszystko zajmie zanim to okrzepnie.

        • Ttylko żeby zwracać uwagę na to, że coś jest nie tak, to trzeba poznać smaki i style.
          Co do rewolucji piwnej to odnoszę wrażenie, że ten krąg osób zainteresowanych kraftem osiągnie pewien poziom i zostanie na nim na baaardzo długo. Niestety większość nadal będzie pić żeby się nawalić i nie trafi się do nich z dobrym produktem za odpowiednią do jakości cenę ale z „dobrym piwem do 3 pln…”. Większość ludzi uważa i uważać będzie, że jak ktoś oferuje im piwo za 8pln to chce ich orżnąć bo przecież są takie za 3pln i też poniewierają.

    • A czy jest jakiś wymóg pisania na etykiecie jaki to styl? Może ludzie nie kierują się tym czy to piwo jest stylowe czy nie ale czy jest dobre czy nie. A i tak spora piw rzemieślniczych to raczej wariacje nt. różnych styli.

      • Ok, niech to będzie wariacja, ale niech będzie o tym informacja na butelce. Gdyby piwo było tylko piwem i nie miało żadnych odmian, stylów itp to napis piwo by wystarczył, ale to jest tak duże spektrum smaków i aromatów, ze precyzyjna informacja musi być. Owszem są ludzie, którzy patrzą np na moc piwa, ale oni nie są celem „kraftowców”, oni robią piwo dla tych którzy wiedzą coś więcej na temat niż to, że piwo jest jasne albo ciemne.

        • Ale masz przecież na imperatorze informację, że to jest porter imperialny. Jakich informacji jeszcze potrzebujesz?

        • Nie rozumiemy się… chodzi mi o to że nie może być na etykiecie styl np. RIS a w butli koźlak. Popatrz na to z innej strony. Chcesz uwarzyć piwo z jakimś chmielem amerykańskim, kupujesz taki chmiel a okazuje się, że w opakowaniu był jakiś polski. Wydajesz pieniądze swoje, które powinieneś szanować, bo zakładam że ciężko je zarobiłeś, a tu taka skucha… no to chyba sprzedawca powinien oddać kasę, jak myślisz?

        • przepraszam cię ale ten ostatni argument sprawił, że kontynuacja dyskusji z tobą jest bardziej niż bez sensu.

        • Przecież jeśli wg Ciebie jakieś piwo nie jest zgodne ze stylem, które podaje browar to zawsze możesz do niego napisać i zgłosić swoje uwagi i jeśli jest tych uwag sporo to w każdym browarze rzemieślniczym zastanowią się co robią nie tak, już Ci pisałem że tak działa wolny rynek, który Ty chcesz zamieniać w to co robi Unia Europejska, czyli zakazy, zakazy i nakazy za którymi z resztą stoi konkretne lobby żeby kręcić lody.

        • Widocznie piszę niezrozumiale, jestem ostatnią osobą którą można posądzić o jakieś EU zapędy i inne tego typu sprawy. Żadne zakazy, nakazy itp… niech ten piwowar we własnym interesie spróbuje to piwo zanim je sprzeda. Chyba wie co wyprodukował i że mu nie wyszło, to dalej będzie brnął, że wyszło. Wolny rynek go faktycznie ustawi w odpowiednim miejscu, ale chyba nie o to chodzi. Profesjonalizmu trochę więcej. Metody prób i błędów są dobre na podwórku. A skoro piwne rzemieślnictwo nie pozwala zachować stylu to nie udawajmy, że robimy piwa w stylu. Róbmy po prostu dobre piwo, nazywajmy je „kazik”- piwo o aromacie chmielu z usa i słodów z bangladeszu, a nie IPA na środku etykiety a w butli coś co nie leżało nawet koło kogoś kto widział jak ktoś inny pije IPA.

        • Każdemu początkującemu browarowi zdarzały się na początku wpadki, jeśli w tym odcinku Kopyr recenzuje piwo z browaru rzemieślniczego i jednocześnie mówi, że jego własne piwo będzie miało zmieniony profil smaku bo stało się to, to i to. To o czym to świadczy jeśli nie o samoregulującym się mechanizmie rynkowym o którym pisałem wcześniej?

        • To może darujmy sobie te style wszystkie skoro jest taki problem…? Ale jeśli, mimo wszystko, nadal będzie się używać klasyfikacji stylowej to trzeba się ich trzymać, choćby w widełkach szeroko pojętych. Ale na przykładzie tego filmu widać, że jest spore pudło stylowe. Ja jestem za różnorodnością piwną i bardzo dobrze jak ktoś eksperymentuje bo to posuwa postęp. Ale mam wrażenie, że po pierwsze ludzie mają problem z przyznaniem się że coś nie wyszło, że jest inaczej niż miało być i stosują taktykę, że i tak ktoś kupi. Nie udawajmy, że pomidor to jabłko bo ktoś na nim tak napisał, niby podobny ale to nadal nie jest jabłko bo ktoś tak twierdzi.

        • Chyba nam to nie grozi bo nie robimy piwa na jakiejś wyspie, świat jest dziś otwarty i malutki, w ostatnim czasie były dwie kooperacje, Pinty z O`haras i Alebrowaru z Nogne, po za tym startujemy w światowych konkursach. Dlatego zalecałbym mniej ortodoksyjności bo to prowadzi do frustracji 😉

        • Ale to są nadal ruchy w tej samej grupie docelowej niestety.
          Ja nie jestem ortodoksyjny jeśli chodzi o smak piwa, nowości jak najbardziej, eksperymenty też, czym więcej tym lepiej, wiadomo mam swoje ulubione style 😉 i ich wariacje na temat. Fajnie jest jak ktoś zmodyfikuje jakieś piwo, ale jak będzie miało cechy inne niż założone w tym stylu to nie powinno się tym stylem mienić. Takie moje zdanie i będę się go trzymał. Takie rozciąganie widełek w nieskończoność nie ma sensu. Schabowy niedosolony jest nadal schabowym ale soja w panierce od schabowego już nim nie jest.

        • To jest trochę tak jak z językiem, niby są zasady, ale ciągle wchodzą do użycia nowe wyrazy i zwroty, podobnie jest w piwnym świecie, on nie jest skamieniały dlatego jest tak ciekawy.

        • I to jest akurat fajne, tylko chyba Ci co sprawują piecze nad systematyka piw maja na ten temat inne zdanie… I tu się koło zamyka bo jeśli ktoś chce być w tym świecie ze swoim piwem, brać udziały w konkursach wygrywać je to musi te zasady przyjąć i siłą rzeczy być w stylach. Zawsze można założyć własną organizację i wybierać po prostu najlepsze piwo, takie piwne MMA. To tak jak w sporcie, chcesz grać w piłkę nożną drużynami złożonymi z 12 zawodników to pod auspicjami FIFA się nie uda, niby tylko jeden więcej-nic wielkiego ale jednak nie. Nikt Ci nie broni, ale załóż własną organizację i graj tam na swoich zasadach.

        • Kuba, jak się czujesz oszukany opisem na etykiecie to jest na to stosowny tryb. Nie trzeba żadnych spec komisji.
          Napisz reklamację. Jak Ci nie uznają, to idź to rzecznika praw konsumenta. Jak nie pomoże, idź do sądu. Do pozwu dołącz recenzję naszego gospodarza.

          Dla mnie osobiście nie jest problemem zakup dobrego piwa, nawet jeśli nie jest w stylu. Mówimy o kwotach rzędu 8 zł. Wolę smaczne nie stylowe, niż nie smaczne stylowe.

      • Podaj jakiś przykład, bo to wygląda jakbyś dorabiał teraz sobie do swojej ideologii. Ja się nie spotkałem jeszcze z taką sytuacją. Wydaje mi się, że browary opisują dobrze swoje piwa. No chyba że ty już nie kupisz piwa jeśli jest napisane że to oatmeal stout a będzie dry stout.

        • Na blogu na którym prowadzimy tę dyskusję jest dużo filmów gdzie Tomek ma inne zdanie na temat tego jaki dane piwo ma styl i że może nie koniecznie jest to to co na etykiecie. Przejrzyj filmy, może sam coś znajdziesz, ja nie muszę Cię przekonywać, szczególnie, że widzę opór materii co do przyjęcia rzeczy bardziej niż oczywistych.

        • Jakich rzeczy oczywistych? Chcesz wprowadzić komunizm na etykietach? Tomek ocenia, bo jest sędzią piwnym i zna doskonale opisy stylów BJCP i PSPD. Przeciętny konsument nie odróżnia American Pale Ale od AIPA czy american wheat i myślisz, że interesuje go to jaki to styl? Zresztą ja też mam to gdzieś czy to piwo jest zgodne ze stylem czy nie, jeśli jest dobre i takich piw jest mnóstwo. To nie konkurs piwny, gdzie ocenia się zgodność ze stylem. A takich sytuacji jak przytoczyłeś nigdy nie spotkałem.

        • Ty chodzisz do gimnazjum jeszcze? Nie rozumiesz, że te piwa nie są skierowane do ludzi którzy nie znają stylów piwnych, nie pojmujesz tego, że jeśli ktoś się zna na piwie to szuka konkretnych rzeczy i musi wiedzieć czy to jest styl X czy Y czy ktoś wymyślił coś nowego? Nie ośmieszaj się bo czytając to co piszesz mam wrażenie, że to ty piszesz pytania w stylu „jakie dobre piwo do 3 pln”

    • Świetny pomysł! Dziwię się, że jeszcze tego nie wprowadzono:
      – Stwarzamy Komisję Do Spraw Czystości Gatunkowej Piwa(KSCGP)
      Komisja ta będzie badać czystość gatunkową piwa – według twardych przeliczników. Piwo nie mieści się w ramach – bezwzględnie wywalamy w kanał, a piwowarzy płacą karę – następnym razem odechce im się niecnych oszustw na konsumentach! No bo jak to, piwo które nie ma jednej łatki? Że niby nie jest DOKŁADNIE TAKIE, jak powinno być w gatunku?

      – Następnie tworzymy Zespół Decydowania o Gatunkach Piwa(ZDGP), bo przecież nie pozwolimy jakimś niekompetentnym zagraniczniakom mówić nam, jak wygląda piwo – my wiemy lepiej!

      – Ale chwila – teraz mamy świetne regulacje, i ktoś INNY(np. zagraniczniak!) miałby pić NASZE CZYSTE PIWO? Nie ma mowy – tworzymy specjalny Rejestr Konsumentów Piwa(RKP), którzy otrzymują specjalne legitymacje członkowskie uprawniające ich do kupowania czystych piw

      – Każdy członek RKP musi wpłacać dobrowolną opłatę miesięczną w wysokości 30PLN na Fundusz Jakości Piwnej(FJP), bo z czegoś te instytucje musimy utrzymywać
      – Oczywiście nie łudźmy się, że FJP samo da radę – dorzucamy kasę z VATu.
      – Teraz, mając KSCGP i ZDGP możemy żyć w bezpiecznym świecie, pełnym świetlnej biurokracji i socjalizmu! Hej, rewolucjo!

      PS. dla nierozumnych – tak, to ironia. Na pomysł z „kontrolą” czy piwo jest tym gatunkiem, co na etykiecie mógł wpaść tylko – mówiąc delikatnie – człowiek mało inteligentny. Gatunek to ramy wyznaczone przez ludzi dla ludzi, by łatwiej coś było zaklasyfikować – same ramy przecież różnią się, w zależności od tego, kto je ustala, więc darujmy sobie durne bajanie o jakichś komisjach i innych takich(hej, biurokracjo!), a wróćmy na ziemię i cieszmy się piwem – oby dobrym!

      • Niech każdy warzy co chce ale niech nie twierdzi, że to jakiś styl skoro nim nie jest. To jest proste. A jeżeli już określił się co do stylu to ma obowiązek tego przestrzegać i tyle.

        • Nie ma żadnego obowiązku. To co wygadujesz to kompletne bzdury.
          Jak już pisałem, style są stworzone przez ludzi, dla ludzi – a że każdy trochę inne ma podejście, to zależnie od tego kto definiuje – są niuanse i delikatne różnice. Dodatkowo, różne eksperymenty sprawiają, że nie da się określić wyraźnie gatunku swojego piwa, bo nie da się go umieścić w ryzach pojedyńczego gatunku.

          Jednak pal licho te wszystkie gatunki. Każdy może poczytać o piwie wcześniej, sprzedawca może piwa nie kupić, więc również nie rozprowadzać. Jeśli piwa będą linczowane, to nikt ich kupował nie będzie. Sam czasem sprawdzam piwo w internecie przed zakupem, by zapoznać się z opinią innych – i czasem od zakupu odstępuję. Trudne to nie jest – nie nie chodzi nawet o niezgodność gatunkową. Bo jeśli piwo jest dobre, to kupię – bo kupuję piwo po to, by czerpać przyjemność z degustacji, a nie po to, by kupić piwo danego gatunku.

          Natomiast szerzenie jakichś bzdurnych opowieści o „urzędach”(i to nie państwowych…), czy innych „komisjach” badających gatunek piwa to już bardzo nieśmieszne żarty – jeśli ktoś chce wprowadzać cenzurę i komunę, to do widzenia. Pragnę zauważyć, że jest mnóstwo rzeczy, których definicja zmienia się z czasem – m.in. na skutek tego, że ktoś tworzył coś pod nazwą oznaczającą coś innego(widziałem np. w sklepie podpłomyki wyglądające jak takie chudsze pszenne gofry, albo mój znienawidzony przykład – jak haker został wylansowany jako popularny alias dla crackera, mimo, że to dwie różne rzeczy). Kiedyś „kobieta” było obrazą. Zmieniają się czasy, zmieniaja się definicje – a że kraft się rozwija, to i piwa są różne. Wymaganie od kogoś, by tworzył piwo stricte gatunkowe to przykry żart i nasuwa mi jedynie skojarzenia z naszą niemiłosiernie panującą kastą polityczną, pałającą miłością do biurokracji, korupcji i przekrętów.

    • No to podaj mi różnice miedzy Blach IPA a American Stout i English Porter? Przecież to są niuanse i szczególiki. Jedna warka będzie słabiej nachmielona i co? Zmieniamy etykiety? A kolejna już bardziej bo chmielenie na zimno było wydajniejsze i znowu inna? Etykiety drukuje się przed rozlewem by piwo poszło w Polskę jak najbardziej świeże. Nie popadajmy w paranoję przecież nikt nie wypuście wita jako RIS.

      • To skoro te granice są aż tak płynne i zatarte to jaki jest w ogóle sens klasyfikacji? Ale puki się ją stosuje i piwowar sam sobie to jarzmo ograniczające jego kreatywność narzuca to niech się trzyma wytycznych stylowych. Tak jak mówię, niech każdy warzy jak najwięcej, niech modyfikuje ale niech nie sprzedaje pod nazwą X czegoś co zostało przez niego tak zmodyfikowane że już bardzo mu daleko do tego X.

  2. Ja piłem to piwo wcześniejszej – pod koniec maja i wyczułem aromacie goryczkę żywiczną z dodatkiem cytrusów. Swoje robi chyba też transport i zmiany temperatury. Co ciekawe na stronie ocen-piwo.pl wstawili w opisie styl American Pale Ale.

  3. Wiesz mi to obojętnie , ale twój szablon (strona główna) to totalna lipa 🙂 Jest prosta i czytelna, ale chyba, aż zbyt prosta . Mi się nie podoba, ale to moja opinia . Ja bym zrobił coś normalnego, gdzie znalazło by się przy okazji miejsce na reklamę Adsense 🙂 Na Wordpresa mecz mnóstwo szablonów więc jest z czego wybierać

  4. Ciekawa sprawa z tym CDA/ABA. Nie piłem Czarciej Krwi, ale piłem niedawno Czornego Misia. Piwo bardzo dobre (a nawet świetne), ale w życiu nie pomyślałbym, że to black ale. Prędzej oceniłbym je jako robust porter i to taki mocno agresywny (dużo popiołu, solidna goryczka, gęstość). Ewentualnie jakiś podrasowany stout. Ale gdybym dostał to piwo w ciemno, nigdy w życiu nie pomyślałbym, że producent nominalnie klasyfikuje to piwo jako black ale.

    • Czyli wychodzi na to że wszystko jest tak subiektywne, że nie ma sensu stosować klasyfikacji stylowej, bo i tak każdy powie co innego. To wszystko zaczyna się robić bez sensu, takie mam wrażenie.

      • To wszystko co jak nazywasz „zaczyna się robić bez sensu” to się właśnie nazywa piwna rewolucja/browary rzemieślnicze/rzemiosło/urodzaj nowości/niepowtarzalność/odmienność/WOLNOŚĆ. Tak wiem, zaraz napiszesz, że w ogóle nic nie rozumiem i takie tam… Ważne jest to, że piwowarami w browarach rzemieślniczych są Ludzie, którzy tak samo jak Ja, Jacer, Lerroy (i inni) nic nie rozumieją! I dlatego jest pięknie i będzie jeszcze lepiej!!

        • Postawcie sobie pomniki i pijcie na wzajem to co uwarzycie nazwane stylem jakim tylko chcecie i nawet totalnie nie zgodnym z tym co jest w butelce, ale jeśli wychodzicie z produktem do ludzi, chcecie ich nauczyć picia piwa innego niż koncernowe to nie róbcie z nich idiotów w momencie jak za produkt bierzecie pieniądze. Albo robicie coś co ma służyć jakiejś idei albo zaspokajacie własne piwne ego. Skoro promujecie Stout, IPA, Bocka itp, to dajcie ludziom te style, a jak się uwarzy coś innego to niech nie udaje tego czym miało być.

          Chodzi tylko i wyłącznie o to, że jeśli są zasady stylów to jeśli się posługuje, w odniesieniu do swojego produktu, tym stylem i podaje się go na etykiecie to trzeba się trzymać zasad danego stylu (w widełkach). Jeśli coś, mimo, że jest przewspaniałe, nie spełnia warunków tego stylu to nie powinno się tym stylem epatować z etykiety. To nie uczciwe jest. Nie wyszło, trudno, może weszło w inny styl to nazwijcie to tym stylem a nie moda na IPA, BIPA to teraz wszystko będzie tak nazywane. Na prywatny użytek nie ma to znaczenia, ale jak się od kogoś bierze kasę za coś to już jest zupełnie inna sprawa.

          Trzeba eksperymentować robić nowe rzeczy, tworzyć nowe style ale nie próbować wchodzić w istniejące z czymś co warunków stylu nie spełnia. To jest bez sensu. Rewolucja piwna w naszym kraju to super sprawa ale niech to wszystko ma ręce i nogi… sami na konkursy wysyłacie piwa z podziałem na style, chyba żaden z was nie wyśle pszeniczniaka z etykietką z napisem stout na konkurs IPA?

  5. Widzę, że zaczynasz już wycieczki osobiste w stylu „ty chodzisz do gimnazjum” więc ci odpowiem. To właśnie o tobie świadczy to jak się wypowiadasz w internecie. Może jeszcze napiszesz o mojej matce? Wymyśliłeś sobie jakąś komisję do sprawdzania stylów piwnych i dalej brniesz w to wymyślając coraz to inne teorie żeby się obronić. Browary rzemieślnicze nie piszą na IPA że to porter czy na stoucie że to koźlak. A czy to jest w 100% zgodne ze stylem czy nie dla przeciętnego konsumenta jest mniej ważne. Ważne jest żeby było dobre. A jak masz problem że kupisz AIPA a okaże się że to APA to może napisz do browaru, żeby ci zwrócił pieniądze.

      • Dyskusja z tobą nie ma sensu. Wygląda na to, że to ty jesteś jedynym na tym blogu oświeconym. Żyj dalej w swoim świecie i może powołaj tą komisję do spraw stylów piwnych skoro ci to przeszkadza.

        • nadal nic nie rozumiesz z tego co napisałem? czy udajesz? przeczytaj od samego początku, przemyśl ale już nic nie pisz, bardzo proszę.

    • Leeroy, jeszcze nikt nikogo na siłę nie uszczęśliwił. Nie masz co się męczyć chłopie. Po prostu nie znasz się, gadasz głupoty. Trzeba zrobić tak, jak kolega Kuba081 napisał: „Postawcie sobie pomniki i pijcie na wzajem to co uwarzycie”. W sumie nigdy o tym nie myślałem, ale czemu by nie pierdyknąć sobie popiersia na działce? Pić niestylowe piwo przed własnym pomnikiem… To jest mój plan na przyszłe lato. Pozdro 😉

        • No właśnie, pozorne luzactwo i brak samokrytyki. Bawcie się w kuchniach własnych, zobaczymy jak daleko zajdziecie. Czy wy nie rozumiecie podstawowej rzeczy, że czym innym jest zabawa w domu a czym innym jest produkowanie na rynek, dla ludzi. Nikt wam nie karze produkować w stylu ale jak oferuje ktoś komuś piwo do kupienia w danym stylu to ono ma być w tym właśnie.

      • Czy całe środowisko piwowarów domowych jest tak aroganckie i nie szanujące ludzi, którzy są konsumentami i mają obraz sytuacji z tej drugiej strony? Najsmutniejsze jest to, że wy też jesteście konsumentami. Zrozumcie, że jeżeli to ma się nie zakończyć na zabawie z garnkiem na domowej kuchence to musi być poważne podejście do sprawy. Jeśli ktoś już warzy w browarze restauracyjnym czy kontraktuje sobie miejsce i wychodzi na rynek z produktami to pełnym prawem klientów jest mieć wymagania co do towaru.

        • Brak samokrytyki to jest z twojej strony bo nie potrafisz uzasadnić tej swojej „teorii” o tym, że to niby browary rzemieślnicze robią cię w konia sprzedając ci niestylowe piwo. A gdzie jest napisane, że ma mieścić się w stylu? Ila masz na świecie piw, które nie mieszczą się w stylu. Każdy interpretuje styl według swoich na ten temat wyobrażeń. I to jest piękne bo dzięki temu nie każda IPA smakuje tak samo. Jeśli nie potrafisz tego zrozumieć to chyba tylko ograniczenia twojego umysłu i wyobraźni. Bo ty byś chciał wszystko w ramy zmieścić. Czy twoim zdaniem konsument chce, żeby piwo było zgodne ze stylem?

        • zanim odpowiem Tobie na pytanie, powiedz mi co to jest styl piwa, czym jest dla ciebie i po co jest?

        • Zgadzam się z tym, że jeśli już ktoś sprzedaje swoje piwo z nazwą stylu na etykiecie to oczywiście musi się ono mieścić w tym stylu bo to już jest jakaś deklaracja. Natomiast nikt nikomu nie zabroni tworzyć własnego stylu tak jak to zrobiła Pinta z Imperatorem, pisząc że jest to wariacja na temat porteru bo to byłoby tożsame z tym że kucharz nie może stworzyć np. tatara z ryby.

        • Dokładnie o to mi chodzi. Napisałeś, bierzesz odpowiedzialność i ponosisz ewentualne konsekwencję tego, że nagiąłeś nieprawdę. Dziwi mnie, że JACER i LEEROJ nie potrafią tego pojąć. Przecież każdy który teraz woli Pintę, czy Artezana czy AleBrowar albo Dr. Brew od Tyskiego, właśnie dlatego woli w/w browary bo w pewnym momencie w swoim życiu zauważył, że piwo to nie tylko jasne pils ale jest wiele różnych STYLÓW piwa, a już ten co warzy w domu… przecież też zakłada z góry jakiś styl, taki musi być punkt wyjścia. No chyba, że ładuje w gar co mu podejdzie… to wtedy ja już nie mam argumentów.

        • No tak tylko jakie konsekwencje, bo niby co zamykamy browar czy obcinamy ręce;) bo nie zmieścił się w widełkach? Tworzymy specjalny urząd do walki z niestylowymi piwami c`mon.
          Nie róbmy podziału na my i oni bo wszyscy jedziemy na tym samym wózku mam na myśli świadomych piwoszy i piwowarów. Mam nadzieję, że na tym samym.

        • Jakaś odpowiedzialność musi być bo każdy się będzie tłumaczył, że nie wyszło, że to przecież nic wielkiego…. nie mam pomysłu co z tym zrobić ale tolerowanie tego też nie jest metodą bo poziom spadnie, nikt się nie będzie starał bo przecież co mi zrobią. I rewolucja własne dzieci zeżre… Może faktycznie rynek wszystko sam ustawi i tyle, ale powinno się jednak dbać o zgodność i jakoś swych produktów.

        • Myślę, że jednak rynek trochę sam się reguluje, przykładem jest tu Ursa Maior, którzy arogancko weszli na rynek z wadliwymi piwami i jednak środowisko trochę ich przytemperowało, z resztą niczego wielkiego nie zwojowali.

        • Miejmy taką nadzieję, że tak będzie ale też miejmy świadomość tego, że w naszym kraju różnie może być. Musi też działać system który pozwoli konsumentowi odzyskać swoją kasę, ja nie mówię tu o jednym piwie. Ale czasem tak jest, że z różnych powodów kupuje się skrzynkę, dwie nawet i okazuje się, że warka jest z jakiejś przyczyny nie taka jak trzeba… to droga przez sklep i hurtownię aż do browaru jest tragedią… chciałbym wierzyć, że w przypadku małych browarów mogę się do nich zwrócić z pominięciem tych wszystkich pośredników. Podejrzewam że koncern by mi to szybciej załatwił. Muszą się browarnicy sami pilnować i dbać o jakość swojego produktu i zgodność tego co deklarują na etykiecie.

        • A zapewniam Cię, że możesz, kiedyś zadałem pytania zarówno w Ciechanie jak i w Alebrowarze i otrzymałem wyczerpujące wyjaśnienia. Myślę, że sporo nieporozumień udałoby się wyjaśnić na poziomie facebookowo – mailowym lub na forum browar.biz.

        • No to bardzo dobrze to świadczy o wymienionych przez Ciebie browarach, tylko przyklasnąć. Czyli nie jest tak źle na linii producent-konsument, budujące.

  6. Przeczytaj sam to co napisałeś. Bo jak widzisz chyba nikt nie rozumie twojej wspaniałej teorii. A może wszyscy chodzą do gimnazjum?

  7. W moim, pitym w lokalu w kwietniu aromat amerykańskich chmieli był świetny i bardzo wyraźny stąd też nie miałem wątpliwości, że mam do czynienia z piwem w stylu black ipa (zresztą jednym z lepszych jakie dane mi było degustować). Wychodzi na to, że z czasem się „zestoutowało” co zresztą zdarzało się również w przypadku Black Hope z AB.

  8. hu hu ha 🙂 dyskusja spowodowana przez Kuba081 jest zabawna. Bo jesli Kuba tak jak mozna sie domyslic jest rocznik 81 to powinien wiedziec ze w zyciu nie wszystko jest doslowne, zwlaszcza piwo rzemieslnicze. Wg opisow foreign extra stout i black IPA nie sa tak odlegle, podobny zasyp, chmielenie i drozdze, wiec jezeli gdzies przy chmieleniu na aromat lub na zimno zakradnie sie chochlik to moze wyjsc jak wyszlo. Mysle ze realnie patrzac nie ma dramatu i raczej osoby uwielbiajace black IPA nie gardza dobrym pełnym stoutem. Ja dzis wypilem Americam Witbiera od Dr Brew i wcale mi to witbierem nie podeszlo, raczej jakies leciutkie American Pale Ale, no z nutka pomaranczy (wg mnie zbyt wytrawne, bez kwaskowosci i pszenicznosci), ale daruje sobie i nie bede stal pod brama browaru Bartek zeby mi oddali 6.50 za piwo i koszty przejazdu i protestu. Dla tych co nie znosza niespodzianek proponuje wyroby koncernow spozywczych gdzie dzial kontroli jakosci maja wiecej personelu niz jest wszystkich piwowarow regionalnych i domowych w Polsce.

    • To jaka jest zasadność pisania o stylach, mówienie, że się uwarzyło takie to a takie piwo, skoro wszystko jest tak bardzo względne i subiektywne i w zasadzie nic się nie stało jak piwo ma być jakieś a jest inne? Darujmy sobie pisanie rodzaju piwa i będzie po sprawie. Ja doskonale rozumiem, że nie ma ideałów i że może różnie wyjść bo taki urok rzemiosła. Chodzi mi tylko o deklarację piwowara, napisał że to takie a jest inne. Skoro dany styl tak bardzo ogranicza kreatywność i sprawia, że od razu ten kto chce pilnować poprawności jest tym złym bo nie daje poszaleć, blokuje postęp to nie zawracajmy sobie głowy tym w ogóle. Skoro ktoś używa terminologii przez kogoś stworzonej na podstawie jakichś wytycznych a z góry zakłada, że no przecież odstępstwa mogą być a w zasadzie jak nie wyjdzie to i tak powiem, że to taki styl to po co w ogóle tej systematyki używa? Ja wiem, że nikt nie ma obowiązku wtłaczania się w jakieś ramy ale jak twierdzi, że zrobił żytnie wędzone to niech to będzie żytnie wędzone do jasnej cholery!

  9. poczytaj recenzje tego piwa na browar.biz, tam kilka niezaleznych od siebie osob wyglosilo swoje komentarze, i im pozniejszy termin tym mniej bylo uwag o zywicy i tropikach w aromacie na rzecz czekoladowosci – piwa mocno chmielone pija sie na swiezo. Czyli po miesiacu od dystrybucji mieli rozeslac etykiety zastepcze? Niejaki Bojan raptem 3 czy 4 warki sie kalibrowalwal zanim sie wstrzleil w rownowage miedzy Black a IPA w swoim Black IPA (na marginesie bardzo smacznym i szeroko dostepnym). ZTCW to Kopyr zdegustowal wersje bardziej IPA, pozniej pojawily sie bardziej black (pewnie stoutowe, a ja na przyklad zalapalem sie juz na wersje zbalansowana. Jesli tez nie wiesz to Olbrach wazy 3 piwa w stalej ofercie i co miesiac piwo specjalne jednoroazowo, i wlasnie degustomwana Czarcia Krew to taki pojedynczy wypust. Rzemioslo czystej formy, bylo i nie wroci, beda kolejne nowe….i tyle. Jesli dalej nie mozesz tego stanu rzeczy zniesc to proponuje pijac piwa duzych wytworcow w stylach klasycznych gdzie nie ma cienia watpliwosci co jest w butelce.

    • Akurat to piwo i ten film to tylko przyczynek do dyskusji ogólnej, nie mam nic do tego konkretnego piwa. Chodzi o całokształt i pytanie o sens stemplowania swoich uwarzonych produktów nazwą stylu. Dla mnie logicznym jest, ze jeśli ktoś chciał uwarzyć piwo w stylu X a wyszedł Y to niech nie twierdzi, że to X. Nie mam na myśli tego piwa, może jest zwietrzałe, może stare może siakie i stad ta rozbieżność. Chodzi o ogół sytuacji pewnych. Jest widoczna niekonsekwencja wśród piwowarów, z jednej strony twierdzą, że piwa to nie tylko pils, są różne style, bogactwo smaków aromatów, odmian – czyli jest tez systematyka i klasyfikacja. Wysyłają piwa na konkursy, chcą a to najlepszy stout zrobić a to najlepszy RIS a to IPA sami są w tej stylowej klasyfikacji. A z drugiej strony, łamanie stylów, nie ważne że ktoś napisał że to Koźlak a jest co innego, to przecież rzemiosło, style to ramy, ograniczenia i całe zło… coś tu jest nie tak chyba co? Odpuścić sobie te style i tyle. Poza tym wymagajmy od kogoś kto napisał jakąś informację na swoim produkcie, że dotrzyma słowa. Szczególnie, że chce za to pieniądze.

      • Zatem prosze podaj konkretne przyklady takiego niefrasobliwego etykietowania piwa. ja juz zdazylem podac Ci 2 konkretne przyklady z doswiadczenia swojego. Czyli kupiles kiedys kozlaka a w srodku bylo co?

        • Nie chodzi o błędne etykietowanie, że ktoś się pomylił i nakleił przypadkiem nie to co trzeba. Chodzi o to, że ktoś założył sobie, że zrobi BIPA, no ale mu nie wyszło i stworzył coś co bardziej przypomina stout albo w ogóle coś nowego świetnego mu wyszło. To niech nie twierdzi jak uparty wół że to BIPA i niech umieści inne info na opakowaniu. (nie mam tu na myśli tego konkretnego piwa z filmu) Nie chcę teraz zmyślać i na siłę sobie coś przypominać, bo przy wielości wypitych piw różnych nie jestem w stanie teraz dać przykładu. Coś mi się kołacze, że tak było z Dymami Marcowymi Pinty ale nie dam głowy.

        • Dyskusja na 5 stron i żadnego konkretu… Jasno i wyraźnie: które rzemieślnicze piwo aspiruje do stylu w którym nie zostało uwarzone?

  10. Tomasz, siedzisz cicho. Przyznaj się. Przeczytałeś te wszystkie posty? Odpowiesz coś koledze KUBIE081? Czy może my wszyscy się mylimy? Jeszcze jedno słowo do KUBY081, mógłbym napisać wiele argumentów przeciw Twoim wypowiedziom, ale z racji późnej godziny napisze jeden. A jak rozwiążesz sytuacje taką. Browar chce warzyć BIPA. Mają fajną recepturę, która w domu sprawdziła się w 100% i wyszło z niej świetne BIPA. Decyzja o warzeniu zapadła, trzeba zrobić etykiety. Zaprojektować i zamówić. Po uwarzeniu piwa, leżakowaniu i butelkowaniu okazuje się, że piwo w browarze troszeczkę odeszło od tego co było w domu. Tak się zdarza. I Co teraz? etykiety już są przyklejone. Pamiętaj, że jak chce się zrobić coś nowego to się kombinuje z surowcami. Można zrobić wszystko według przepisu, a może nam wyjść coś delikatnie innego, od tego co wyszło nam w domu w garach. To jest rzemiosło, ręczna robota. Dosłownie… Przykład z etykietami jest trywialny, ale tak się robi. Etykiety zamawia się przed piwem, a nie po degustacji gotowego produktu. I tak jak już Ci koledzy wyżej pisali. Jak ktoś robi jakieś tam piwo już 10 raz, to lepiej potrafi osiągnąć zadowalającą powtarzalność. Ale na szczęście większość nie idzie w powtarzanie tego samego tylko w innowacje…

        • Wstrzymałbym się z takimi teoriami, bo są różne przypadki losowe i zdrowotne, które sprawiają, że człowiek ma dużo czasu bo sytuacja zmusza go do pozostania w domu i ma możliwość większej aktywności internetowej niż zwykle.

    • KUBA081 to typ człowieka, który wierzy w to, ze państwo, jej instytucje są zdolne cokolwiek kontrolować, nadzorować i za człowieka dokonać wyboru. Chyba jeszcze za krótko żyje na tym łez padole by dojść do wniosku, że takie instytucje tylko ograniczą inwencję i rozwój piwowarstwa. Ci zaś, którzy oszukują, z premedytacją wciskają piwa podłe, inne niż jest w reklamie/opisie odpadną bo stracą klientów. Trudno, raz drugi damy się nabrać, ale na tym się skończy,, bez instytucji nadzoru, kontroli etc.

      • Jacy wy jesteście niereformowalni, albo nie rozumiecie. Jakie państwo ma kontrolować-w pierwszym moim tekście napisałem o tej komisji na zasadzie dywagacji i jako przyczynek do dalszej dyskusji bo mnie ten temat stylów i ich przestrzegania lub nie bardzo interesuje. Przecież mi nie o to chodzi, chodzi o to aby, jeśli ktoś twierdzi, że robi piwo w danym stylu to właśnie je takie robił. Jeśli uważa, że style go ograniczają to niech nie pisze na swoim produkcie, że to piwo w danym stylu skoro ono w nim nie jest.

    • Oczywiście lekkie odejście od założonej normy to nic wielkiego, jak sobie robisz w domu herbatę to też wyjdzie czasem słodsza czasem więcej cytryny dodasz. Nie w tym rzecz.

      A co do etykiet to może warto, jeśli to technicznie możliwe, nie zamawiać przed skoro jest duże prawdopodobieństwo tego, że produkt finalny będzie inny niż to co nadrukowane. Jakoś na pewno można to rozwiązać. Albo odpuśćmy sobie style, w ostateczności jak ktoś jest z Wąchocka niech napisze Wąchockie IPA i nikt się nie przyczepi 🙂

  11. Reasumując, bo dyskusja faktycznie się rozrosła i może zbyt rozlała się na boki. Były emocje i lekkie przytyki. Fajnie, że mój post spowodował taką dyskusję. Podsumuje tylko krótko. Jeśli piwowarzy są częścią jakiejś społeczności na którą składają się różne instytucje i organizacje, jeśli stosują czyjąś nomenklaturę dotyczącą nazw stylów na swoich produktach to muszą mieścić się w teoretycznych założeniach tego stylu. Jeśli jednak uważają to za ograniczenie to niech zwyczajnie zaprzestaną mówienia o swoim produkcie jako przedstawicielu danego stylu i tworzą swoje nazwy na style, mogą je zgłosić pewnie gdzieś i dany styl wejdzie do obiegu. Proste.

    • A czy UOKiK nie jest taką instytucją? Stary, nawiązując do przykładu z sokami: jeżeli zgłosisz do nich, że zamiast pomarańczowego deklarowanego na opakowaniu dostałeś marchwiowy to oni mogą na producenta nałożyć jakieś kary itp. Jeżeli browar nie ma obowiązku podać stylu no to trudno. Tym bardziej że niektóre style nachodzą na siebie. Chyba nikt na jasnym lagerze nie pisze że to porter bałtycki, więc chyba trochę robisz z igły widły.

      • No jest, masz rację. Natomiast ja bym chciał, żeby nie trzeba było jakiejś instytucji zewnętrznej, żeby w środowisku ważne było aby kontrolować się we własnym zakresie w jakiś sposób. Żeby nie wypuścić bubla. – pewnie utopia

        Moje pisanie wynika też z tego, że odnoszę wrażenie, że piwowarzy domowi chcieliby aby w środowisku panowała anarchia, wolna amerykanka i degrengolada,żeby każdy robił co chce i jak chce. Ok fajna sprawa, ale do pewnego momentu. Przecież te wszystkie piwa, którymi się zachwycamy z AleBrowaru z Pinty z Dr Brew i od innych poważnych graczy kraftowych powstały właśnie dlatego, że w pewnym momencie właściciele przyjęli pewne zasady, normy i ramy. Nie da się robić czegoś profesjonalnie- bo rzemieślnik tez może być profesjonalista, będąc wiecznym luzakiem i mimo, że część ich osobowości, która widzimy jest taka luźna, wolna i swobodna to czy myślicie, że w kontaktach biznesowych czy przy opracowywaniu strategii w swoich firmach nie przyjmują zasad i norm? No chyba, że da się osiągnąć taki sukces wieczną anarchią i olewaniem systemu, wtedy bardzo proszę ich o radę jak to się robi, bo ja nie wiem. A tu wszyscy jak słyszą „trzymanie się stylu” to dostają wysypki i rzucają komunizmem i faszyzmem, no w pewnym momencie trzeba siłą rzeczy wtłoczyć się w jakiś schemat, takie życie.

  12. Akurat miałem okazję degustować to piwo. Tak samo jak miałem okazję spotkać Tomka Kopyrę w Żywcu i muszę powiedzieć, że na żywo to bardzo fajny gość i dysponuje na prawdę ogromną wiedzą.

    A piwo Orka z Widawy według receptury Tomka pierwsza klasa! Tylko buteleczki małe 😛

  13. Przecież już ci kilka osób napisało, żebyś podał konkrety. Kto ci sprzedał koźlaka zamiast pszeniczniaka? Świadomie omijasz niewygodne pytania i wyolbrzymiasz swoje przykłady, żeby tylko obronić swoją śmieszną teorię.Bijesz tylko pianę i wyszydzasz tych, którzy mają inne zdanie. Jak widać tylko ty masz wyłączność na jedyną prawdę.

  14. Dobra – będzie długo.

    Po pierwsze bardzo się cieszę. Cieszę się, że pod moim materiałem rozwija się dyskusja na ponad 100 komentarzy. Cieszę się, że choć nieco wymknęła się spod kontroli (bo byłem w Żywcu i nie mogłem jej wcześniej spacyfikować), to kończy się na usunięciu kilku komentarzy, które były o niczym, ale nikt nie dostaje bana, bo na szczęście pewne granice jednak nie zostały przekroczone.

    Po drugie, piwo Czarcia Krew jest dobre i nie jest oszukiwaniem klientów. Powiedziałem wyraźnie pod koniec filmu, że świeże pewnie było bardziej chmielowe i Bartek sam sobie jest winien, że nie przysłał świeższego. Granice między Robust Porterem, Foreign Extra Stoutem i Black IPA (czy tam CDA, IBA, BAA) są płynne i absolutnie nie ma tu mowy o oszukiwaniu kogoś, powodów do obruszania się itd.

    Po trzecie, pomysł z utworzeniem komisji do spraw czystości stylów, który zaproponował Kuba081 jest oczywiście księżycowy i niewykonalny, ale… kto nigdy nie zżymał się na piwo, na którym napisano PILS, a goryczki było w nim tyle co w weizenie, niech pierwszy rzuci kamieniem. Nie lubimy być robieni w wała i naturalnym jest podejście – „niech ktoś coś z tym zrobi”.

    Po czwarte, jest organizacja, która może w takim wypadku zadziałać, nazywa się Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Przypomnę, że nałożyła ona np. karę na browar, który napisał, że piwo powstało na podstawie historycznej receptury, a żadnej receptury nie było i były to klasyczne „morskie opowieści”. Jeśli by więc ktoś jasnego lagera o ekstrakcie 11 Plato sprzedawał jako Koźlaka (Bocka), to sądzę, że na wniosek konsumentów IJHARS może na browar nałożyć za to karę.

    Po piąte, rzeczywiście naganne jest jeśli browar oszukuje klienta, np. warzy pszenicznego lagera, a pisze na etykiecie Hefeweissbier, albo pisze na etykiecie American IPA i chmieli piwo Marynką oraz dodaje aromat (identyczny z naturalnym) mango i pomarańczy, albo warzy ciemną 12-tkę i pisze na etykiecie porter bałtycki. Jest to po prostu świadome wprowadzanie klienta w błąd i należy to piętnować. Oprócz IJHARS tę rolę spełniają właśnie piwni blogerzy, fora internetowe, media społecznościowe, być może dziennikarze itd.

    Po szóste, oczywiście rację mają Ci, którzy piszą, że utworzenie takiej komisji czystości stylów byłoby dramatem. Dlaczego? Ano dlatego, że rynek to sam wyreguluje, po drugie może się to obrócić przeciwko małym browarom. Prosty przykład – w interesie konsumentów jest, żeby browary nie mogły zastępować więcej niż 50% słodu w zasypie surowcem niesłodowanym. Chcemy pić piwo ze słodu, a nie z syropu glukozowego czy kaszki kukurydzianej. Jednakże ten właśnie przepis (gdzie granicę 50% ktoś ustali arbitralnie i bez konkretnego uzasadnienia) sprawił, że Artezan nie mógł uwarzyć ortodoksyjnego witbiera z 51% udziałem niesłodowanej pszenicy w zasypie, co miało być właśnie jak najbardziej zgodne ze stylem.

    Reasumując, im mniej urzędowych kontroli tym lepiej. Im większa konkurencja pomiędzy browarami tym lepiej. Im bardziej świadomy klient, tym lepiej. Im więcej piwnych blogerów, vlogerów itp., tym lepiej.

    • Pomysł „komisji” czy „organy pilnującego” był takim przerysowaniem z mojej strony aby coś uwidocznić. Ale już starczy o tym. Przyjmuję wszelkie argumenty Tomasza jako autorytetu w temacie i uznaję temat za wyjaśniony.

      ps. ale faktycznie długa była dysputa 😉

    • I bardzo dobrze, że się wypowiedziałeś bo już się robiło ostro. Jak widać kolega wyjaśnienia Twoje przyjął, jak mu ktoś inny mówił to samo to wyzywał nas od tumanów i wysyłał do gimnazjum.

      • Chyba trochę w inny sposób pisaliście „wy” niż napisał Tomasz i co do formy i co do treści. Owszem, mi się także udzieliły emocje, ale chyba z tym wyzywaniem od tumanów to przesada. Gimnazjum także było w kontekście umieszczone i nikt Cię do niego nie wysyłał. A już tak kończąc ten przydługi spór to moim zdaniem nie jest istotne aby zawsze mieć rację, ważne jest to, żeby uzyskać odpowiedź na to co nas interesuje i ciekawi. Proponuję wirtualne piwo na zgodę 😉 tak już bez emocji i nerwów. Pozdrawiam

Dodaj komentarz