Ten rząd nienawidzi przedsiębiorców [ja to widzę inaczej]

25
2225

To w zasadzie miało być 1000 IBU o sytuacji pubów, ale problem jest moim zdaniem szerszy i w związku z tym zdecydowałem się jednak na felieton z serii ja to widzę inaczej na kanale niepiwnym.
Premiera o 10:00.

25 KOMENTARZE

  1. No dobrze, ale na jakiej zasadzie ludzie są na skraju ludzkiej wytrzymałości, czy na takiej, że Covid spowodował, że ludzie stracili pracę i możliwość utrzymania się? Czy może na takiej, że otwieranie działalności usługowych mocno koreluje ze zwiększoną śmiertelnością. Wybierz jedno. Tu jest ten paradoks i największy problem wszystkich państw, nie tylko Polski. Ale możemy zrobić tak jak zrobili w Brazylii, że plaże pełne i mają pełno trupów. No można i tak.
    I niestety, ale są branże gospodarki, które są bardzo wrażliwe na takie historie i są mało wrażliwe jak branża IT, która pracuje zdalnie i dobrze działa i nic nie da się z tym zrobić, po prostu tak już jest.

    • Obostrzenia są jak najbardziej potrzebne, ale jeśli rząd zamyka komuś biznes to musi podnieść też konsekwencje. Na przykładzie pubu w którym pracuje 17 lat mogę powiedzieć że pomocy od rządu właściwie nie ma. Na 7 miesięcy kiedy byliśmy zamknięci na 3 było zwolnienie z ZUS, pożyczka 5 tyś i pożyczka która pozwoli opłacić ZUS na 10 miesięcy za pracowników. Ludzie otwierają swoje biznesy bo nie mają wyjścia, termin też nie jest przypadkowy bo czekali na tarczę, ale ta tarcza to jest pseudopomoc.

    • Tak, dokładnie na takiej. Są branże jak fitness, targi, gastro, hotele, w których ludzie stracili możliwość generowania przychodów. Jeśli coś takiego się robi na 2 tygodnie, to można to zrozumieć, zacisnąć zęby i przeczekać, ale kurwa nie na pół roku czy rok.

      • 2 tygodnie? Jeżeli ktoś prowadzi rozwinięty biznes (hotel czy restaurację w turystycznym mieście) to moim zdaniem powinien mieć poduszkę finansową żeby bez dochodów móc funkcjonować o wiele dłużej, bo różnie niespodziewane sytuacje mogą się zdarzyć. Tak samo jak ja osobiście oszczędzam co miesiąc żeby w razie problemów (wypadek, utrata pracy itp.) móc rodzinę utrzymać. Bądźmy szczerzy, dochód w firmach był przejadany na nowe BMW dla kadry kierowniczej co pół roku. A dzisiaj wielcy biznesmeni 2 dni po zamknięciu mówią że nie ma pieniędzy na pracowników.

        Druga strona medalu to oczywiście firmy mniejsze i przedsiębiorcy indywidualni. Tu zdecydowanie pomoc jest niewystarczająca i ludzi strasznie żal w obecnej sytuacji.

        Tylko że….fajnie i prosto się narzeka na rząd ale przykra rzeczywistość jest taka że sami go wybraliśmy. Może nie my tu osobiście, ale my jako społeczeństwo. Od lat wiemy na przykład, że służba zdrowia była na granicy zapaści, ale jakoś nie jest to najważniejsza sprawa kiedy przychodzi do wyborów. I idę o k**** zakład że za 2 lata podczas kolejnych wyborów też najważniejsze dla nas będzie: a bo ten jest z PiS, czy PO, czy innego bagna, więc na niego głosuje. A nie ważne sprawy o których dziś rozmawiamy. Mam tylko cichą nadzieję że się tu mylę.

  2. A może odniesiesz się do tego, że liczne serwisy społecznościowe ocenzurowały prezydenta Trumpa i pozamykały mu konta. Ale nie, tutaj nie doszukasz się takiego tematu, tutaj porusza się tylko zgodne z linią zagadnienia. Ani mru mru, cisza jak makiem zasiał. Ciekawe dlaczego? Jak u chińskiego sekretarza.

      • Dobrze wpadnę, ale obawiam się, że i tak się nie wybronisz z cenzury, które zaserwowały nam wielkie korporacje. Bo pewnie będziesz ich bronił, oby tylko nie ze zgubą dla siebie.

  3. Tomku, nawet żyjąc w bańce i mając pracę, znajomi mają pracę to idziesz do paczkomatu i widzisz, że paczkę wydaje Ci kurier z busa, który obsługiwał turystów. Jedziesz taksą i słyszysz o tym, że ludzie stracili prace. Nie ma szans (oczywiście poza byciem znajomym królika), żebyś nie wiedział, że jest słabo.

    A czemu PIS nie zaryzykuje? Bo przez wiele lat wszystkie ekipy rządzące miały w dupie lekarzy i służbę zdrowia, więc liczba zgonów by poszła lawinowo. A nie było by tłumaczenia – ALE MY ZROBILIŚMY WSZYSTKO.
    Oczywiście uważam, że zamknięcie gastro, siłek, basenów i tak dalej to przesada, bo z badań wynika, że tam jest spoko i nikt się nie zarażał.

    Ale tak czy tak moim zdaniem nie jest największym problemem, że jest lockdown – europejskie państwa tak mają. Tylko problem jest, ze nikt nie wie kiedy co będzie działać. I na przykładzie filmiku Docenta. Nie byłby problem, że zamknięto na wiosne, tylko, że obiecano, że będzie spoko, a nie jest. Bo raz zmieniamy tak, a raz tak. Po co były prezentacje w PowerPoincie przedstawiające, że przy tym stanie będzie to to i to jak po 3 tygodniach tego nie ma. A w innych krajach za zamknięcie masz kasę i masz mniej więcej poczucie tego na co się przygotować.

    No i tak to jest…

    • Nie chodzi o to czy zamykanie akurat restauracji i fitnesów ma sens, tylko czy zamykanie ich teraz ma sens? Odpowiedź: nie ma. Trzeba było zamykać w październiku.

Leave a Reply