Czarnobrody Barley Wine Rum BA z Browaru Stu Mostów

24
2180

Kolejne po Komesie barley wine. Tym razem z Browaru Stu Mostów. Czarnobrody to barley wine z melasą trzcinową, leżakowany w beczce po rumie.


24 KOMENTARZE

  1. I znów kolejny przykład na kompletną nieznajomość alkoholu który wcześniej był w owej beczce.
    Słyszysz, że coś gra, ale nie wiesz w którym kościele 😉
    Tomku, to nie jest naskok na twoją osobę, ale nie czujesz, że gdybyś się tym interesował trochę bardziej niż na poziomie wikipedii to twój warsztat byłby lepszy?

    • No to sprostuj i wyjaśnij jemu i nam pozostałym. Bo takie stwierdzenie: „Oh, jak Ty mało wiesz. Ić się doucz” jest – łagodnie mówiąc – trochę nieedukacyjne 😉

      Nie każdy jest alfą i betą w każdym temacie 😛

      • Ale to ja mam za Tomka pić rum?
        Nawet sterta książek i cały internet nie zastąpi praktyki 😉
        Najprostszym sposobem, żeby wiedzieć czym się charakteryzuje beczka po rumie jest napicie się rumu. Kieliszek jakiegoś ciężkiego rumu w stylu brytyjskim przed wypiciem tego piwa otworzyłby oczy i ukazał Tomkomi, te same nuty.
        Takie rumy charakterzyzują się właśnie takimi nutami przepalonymi, popiołowymi, trampkowymi, czyli to, co było w tej rezenzji określone jako “takie trochę peated”

        • A jakbym nieszczęsny napił się białego Bacardii, to jakie bym mógł błędne wnioski wyciągnąć. Jakbym przed każdą degustacją Barrel Aged miał kupować flaszkę alkoholu, w którym leżakowało piwo, to bym nic innego nie robił. Jest to po prostu nierealne. Ale dziękuję Ci bardzo, że potwierdziłeś, że to nuty rumu.

        • Tomku, wierzę w twoją inteligencję i myślę, że wiesz dlaczego białe bacardi jest białe 😉
          Czy tak po prostu nie kusi Cię żeby wiedzieć?

          Btw. Czemu piwiarze traktują beczki jakoś tak kompletnie per noga? Są nimi niby zajarani, sztosy i w ogóle, tylko jakoś tak nie za bardzo chcą pogłębiać swoją wiedzę na temat starzonych alkoholi.
          I potem:
          – nie odróżniają sherry od cherry. A że Fino, Oloroso czy PX to już zapomnij.
          – innych win wzmacnianych niż sherry i porto to już w ogóle nie znają
          – mając beczkę po whisky nie wiedzą, że coś było w niej jeszcze przed whisky i że to też może wpłynąć na smak
          – nie wiedzą co to 1st fill i refill
          – Brandy to brandy, a że mamy różniące się od siebie brandy hiszpańskie, francuskie, wschodnie itd
          – nie wiedzą co im da dąb europejski a co amerykański

          Nie trzeba być bednarzem ani technologiem drewna. Wystarczy trochę się interesować alkoholem innym niż piwo.

          Na koniec ja mam zapłacić kilkadziesiąt zł za błądzenie po omacku?

        • Na koniec ja mam zapłacić kilkadziesiąt zł za błądzenie po omacku?

          Ale przecież nie musisz. Możesz za cenę kilku sztosów kupić sobie single malt whisky, sherry, koniak czy inny armaniak.

        • I kupuję whisky, sherry, rumy, tequile, ale chciałbym też dobre piwo 😉
          Argumentacja “nie podoba się to nie kupuj, a poza tym nie krytykuj, a tak w ogóle to zrób lepsze!” jest kulawa.
          Chce kupić dobre piwo i oczekują, że za cenę dobrego piwa dostanę dobre piwo, a nie próbę zrobienia dobrego piwa.

        • Oczywiście masz prawo oczekiwać i masz prawo krytykować, jeśli efekt końcowy nie spełnia oczekiwań, apeluję jednak o zejście na ziemię. Kraftowcy kupują takie beczki jakie są dostępne, a nie jeżdżą miesiąc po destylarniach w Szkocji i wybierają beczkę, która najlepiej będzie pasowała do ich piwa. Takie rzeczy ładnie wyglądają na reklamach Jamesona, ale życie wygląda nieco inaczej. I nie ma innej drogi niż metoda prób i błędów.

    • Ale kto tu Ci nawija o reklamach Jamesona? Byłem w Szkocji, Kanadzie, Meksyku, Jerez i trochę wiem jak to wygląda.
      “Kraftowcy kupują takie beczki jakie są dostępne” – no trudno, żeby kupowali niedostępne. Z dostępnych da sie wybrać lepsze i gorsze.
      “nie jeżdżą miesiąc po destylarniach w Szkocji i wybierają beczkę, która najlepiej będzie pasowała do ich piwa” – nikt tego nie oczekuje.
      “I nie ma innej drogi niż metoda prób i błędów.” – Pogłębianiem wiedzy można jednak oganiczyć szansę na bląd, a zwiększyć szansę na sukces.
      Od początku naszej wymiany jestem na stanowisku, że wystarczy się trochę interesować alkoholem, który wcześniej w beczce był i i będzie wiele łatwiej. Znając whisky z konkretnych destylarni, ich charakterystykę można dobrać coś co będzie pasować akurat pod twoje piwo. Znając się odrobinę na sherry można uniknąć fakapu, bo ktoś ci wciśnie beczkę po jasnym sherry dojrzewanym biologicznie. Znając się w ogóle na winach wzmacnianych można zaoszczędzić na beczce, bo zamiast beczki po oloroso można kupić tańszą beczkę po winie bez denomination de origen albo w ogóle pójść w Maderę, Marsalę, Malagę itd.

      Biorąc beczkę trzeba wiedzieć z jakiej jest destylarni/bodegi, co w niej było, ile razy była napełniona, czy była wypalona, czy była odnowiona, jak była dezynfekowana. trzeba się domagać informacji o beczce, jej numeru, jakiejś metryczki itd.

      Jest tyle fajnych kombinacji, które po prostu kraftowcom nie przychodzą do głowy bo o nich nie wiedzą.
      Ktoś kupił beczkę po Lafroju to wszyscy sie rzucają na beczki po Lafroju, potem ktoś oloroso i wszyscy szał na oloroso.

      Czy naprawdę nikt nie pomyśli, że jakby przysiadł, poczytał, popróbował rzeczy, odwiedził destylarnię/bodegę przy okazji wakacji to mógłby sobie tą wiedzą zbudować trwałą przewagę nad resztą stawki w wyścigu o tytuł króla sztosów?

      • Ale aby przysiąść i poczytać i dowiedzieć się to kosztuje czas. Widzę, że Ty tę wiedzę posiadasz więc możesz ją sprzedać kraftowcom – za konsulting. Tak jak to robi Tomasz w kwestii piwa Ty możesz robić w kwestii beczek. Z tego co piszesz wygląda, że raczej nie miałbyś na razie zbytniej konkurencji na rynku. Zatem do dzieła. Zakładaj firmę konsultingową „Pocieszne Beczki” i wszyscy na tym zyskamy 🙂
        PS. Dla mnie 10% od pierwszej udanej transakcji za wymyślenie nazwy 😛

      • Włączę się tu do rozmowy, bo Pocieszny skupił się na piwowarach, a temat dotyczy moim zdaniem w równym stopniu recenzentów – a zwłaszcza dużych i poczytnych, jak Tomek. I już pal sześć te beczki. Mnie by raczej chodziło o co innego – nie trzeba być od razu ekspertem od win wzmacnianych, rumu, whisky itd. ale jeśli już wypowiadamy się na temat piw, w których owe alkohole biorą przynajmniej pośredni udział, wypadałoby choć liznąć temat, żeby później uniknąć sformułowań typu “takie trochę peated”, czy “czuć nuty sherry”. Nikt Ci nie każe kupować butelki rumu przed każdą degustacją, ale wystarczy że raz – na przykład przy okazji wizyty we Wrocławiu w jakimś dobrze zaopatrzonym barze – zrobisz sobie porządną degustację przekrojową przez różne gatunki rumu i już będziesz w stanie powiedzieć sporo więcej o wpływie rumu na piwo. Podobnie z sherry – to mocno zróżnicowane wino, więc wrzucanie wszystkich do jednego wora to mniej wiecej ten sam poziom dyletanctwa co jakby to samo zrobić z piwem – a sam wiesz najlepiej że na przykład takie gueuze, ris, aipa i desitka jednak ‘nieco’ od siebie się różnią.

        • No nie zgadzam się z tą analogią, że sherry=piwo. Sherry to co najwyżej może być styl piwa. Dajmy na to pils. I owszem, może to być pils, czeski, niemiecki, czy amerykański, ale nadal jest to pils, a nie stout.

      • To nie jest tak, że ktoś kupił beczkę po Laphroigu, a ktoś po sherry, a reszta nich zrzyna. Po prostu, pojawiły się takie beczki w ofercie i kupiło je kilka browarów. Ktoś w nich wypuści jako pierwszy, a ktoś jako drugi lub trzeci. To nie są jakieś skomplikowane mody czy trendy. To jest kwestia dostępności.

  2. Mnie filmik rozśmieszył. 🙂 A jakby Kopyr wiedział więcej i interesował się wszystkimi alkoholami to oczywiście byłoby lepiej, ale myślę, że nie ma co narzekać i szukać dziury w całym. Natomiast wspomnieć o tym też można. Pzdr

  3. Hmm, zdziwiła mnie trochę ta recenzja. Według mnie, to piwo jest tegorocznym najlepszym wypustem (przynajmniej jak do tej pory, gdyby Trzech Kumpli wypuściło Ragnara, który poleży beczce, to mogłaby być jeszcze większa petarda) i powiedzieć, że urywa cztery litery, to nic nie powiedzieć. Przede wszystkim beczka jest bardzo wyraźna, występuje w nim duża “drewnianość”, czyli posmak jak w dobrym koniaku, naprawdę pijąc to piwo miałem wrażenie, że piję naprawdę dobrze dojrzały destylat. Jest mocno alkoholowe, ale nie jest to alkohol nieułożony, tylko alkohol mocno rumowy. Zgodzę się, że jest to piwo zdecydowanie trudniejsze niż Komes BW, ale od piwa leżakowanego w beczce właśnie tego się oczekuje. Oczywiście każdy ma swoje upodobania, ale mimo wszystko jestem zdziwiony.

Dodaj komentarz