Lilith Bourbon Barrel Aged, czyli kolejny obiekt westchnień beer geeka

48
411

Kolejny rarytas, który znika z półek szybciej niż na nie trafia. Lilith w wersji leżakowanej w beczce po bourbonie. Otake krafty walczyłem!


48 KOMENTARZE

  1. Tomku takie pytanie zupełnie od czapy – zastanawia mnie czy ty wszystkie swoje filmy archiwizujesz na własnych dyskach czy po uploadzie do yt kasujesz? Nagrałeś tyle materiału że musiałoby ogromną ilość miejsca.

  2. Piwa nie piłem. Więc odniosę się tylko do wyglądu. Fatalny. Patrząc przez pryzmat ceny i “nakładu” ta butelka wszystko psuje. Przecież to butelka jak jakiś Gniewosz czy Łomża. Nawet ta etykieta tego nie ratuje. Przecież przy takim pozycjonowaniu piwa to trzeba działać na wszystkie zmysły. Butelka jak leffe blonde albo grimbergen double było by ok. A tak to marność …

    • Sorry kolego, ale wykazałeś się trochę ignorancją. W Steine, bo tak nazywa się ta butelka, nalewane jest wiele świetnych belgijskich piw. I mi np. ta butelka się świetnie kojarzy.

      • Nie jesteśmy w Belgii. W polskich realiach ta buteka zalatuje hmm… taniością (może słowo nie najszczęśliwsze ale inne nie przychodzi mi teraz do głowy). Naprawdę jak piwo kosztuje te 17,50 to jakby kosztowało 1 czy 2 zł więcej przy tym nakładzie różnicy by nie zrobiło. A dedykowana butelka cieszyła by też oko. Proszę postawić to piwo obok Onyksa i Bałtyk Adriatico. No słabo to będzie wyglądać i nawet Belgowie tu nie pomogą.

        • Pozostaje jeszcze kwestia technologiczna. Linia rozlewnicza w Kamionce nie rozleje do butelek o innej szerokości. Po za tym uważam, że bączek ma swój urok ☺

        • Bzdury wypisujesz. Lepiej niech to piwo będzie 2-3zł tańsze i w takiej butelce. Butelkę zjesz czy postawisz na kominku?? Chodzi o zawartość szkła, a nie opakowanie które i tak jest całkiem niezłe.

        • Ludzie, czy to onet, że nie można szanować podejścia innej osoby?!
          Dla jednego opakowanie ma znaczenie dla drugiego nie, ale czy to powód aby uważać, że tylko „ja” mam rację i „moja racja jest racja najmojsza”?

          Trochę szacunku do poglądu innych osób.

  3. Ostatnie miejsce gdzie wczoraj było dostępne w Poznaniu to “Lot Chmiela” przy ul. Żydowskiej. Warto było! Petarda!

  4. Pytań kilka.

    1. Picie młodych RISów i starych IPA to już standard? Ok, to akurat swoje poleżało w beczce, ale wierzę że z czasem byłoby jeszcze lepsze.
    2. W czym ta Lilith była leżakowana w końcu? Whiskey/whisky – żytnia czy jęczmienna czy bourbon?
    3. Tutaj pytanie trochę nie do samego Kopyra (choć oczywiście zachęcam szanownego autora do odpowiedzi) – jak to przed premierą? W dość znanym sklepie w Warszawie w którym kupuję Lilith BA już “była” i “wyszła”.

    • Ja to powiedziałem.

      Chociaż przyznaje, źle się wyraziłem. Premiera owszem była. Ale z tym że z niektórych sklepów już wyszło to akurat dziwne. U mnie jeszcze nie dotarło wogóle, a nawet na fanpejczu Golema jest że piwo w hurtowniach dopiero pod koniec tego tygodnia czyli dziś.

  5. Tomku, oj Tomku. Myślę, że jeszcze daleka droga przed chłopakami. Jeżeli ja tu wyczuwam beczke.. to faktycznie no wyczuwam jakieś słodkie muśnięcie gdzieś tam na końcu.. BOURBON BA, BOURBON ! Ja tu mam mieć kokos, wanilie.. Tego tu wogóle nie ma. NIe wiem dlaczego. Nie lansujmy czegoś – czemu wiele brakuje i to na prawdę tak wiele. Ja jestem wyagający. Ale kurcze no….. No nieeee.. To nie jest dobre Bourbon BA. W tym stylu palonośc nie może zabijać większośći smaku i stać jak penis na pierwszym planie. Szanujmy się. Pozdrawiam.

    • Na Facebooku były też takie głosy. No i tu musze powiedzieć, że w mojej butelce było naprawdę sporo beczki. Jedyne wytłumaczenie, że były dwie beczki (na to wskazuje zresztą liczba butelek ok. 1300 but. to daje dwie beczki po 200 litrów) i piwo przy rozlewie nie zostało zmieszane. Ja z pewnością miałem wersję mocno bourbonową.

      • Jeżeli tak było to rozumiem – jest to w pewnym sensie konkretne wytłumaczenie. Bo wiadomo każda beczka inna i w każdej może co innego zajść. Jeżeli faktycznie tak było no to chciałbym spróbować tej wersji mocno bourbonowej bo niestety dostałem tą prawie wogóle nie bourbonową.. A nie o to w tym przecież chodzi i mam prawo być zawiedziony. Tym bardziej że tych piw “trochę” przez życie wypijam, a że wiem jak smakuje dobre i nie szczędze grosza – to wiadmo wymagam. Ale tak jak mówię jeżeli faktycznie jest tak jak mówisz to nie można mieć pretensji do chłopaków. Szkoda tylko że tak wyszło, ale miejmy nadzieję że na jesień będzie lepiej. W tej sytuacji na pewno dam drugą szansę. Pozdrawiam

        • Oficjalna odpowiedź od Artura z Golema (na Facebooku):

          “Było 5 beczek po bourbonie i piwo było mieszane przed rozlewem, nasycane CO2 i pasteryzowane (butelki).”

          No i w tym momencie to już chyba zostaje nam różna temperatura degustacji.

  6. To ja odpowiem odnośnie pytania zadanego przeze mnie w punkcie 1.

    Niedawno miałem na leżaku kilka butelek Łodzi i Młynu, Older Viscosity i dwa Hoppin Frogi – podobno stosunkowo nowy Rocky Mountain BORIS oraz DORIS BA. Wypiłem ze dwie flaszki Mill&Wherry, piwo z Port Brewing i BORISa. Gdybym miał cofnąć czas, kooperacyjne i BORIS wciąż by leżały. Nie żałuję że wypiłem Older Viscosity bo podobno wraz z utlenianiem w miarę leżakowania nikną tam nuty beczki.

    IPA piję tylko młode – kilka razy nadziałem się na “masło” i jestem ostrożny.

    No, ale co kto lubi…

  7. Kopyr to ja w takim razie nie rozumiem.. 🙂 Ja jak to zawsze w risach wstawiłem go z temperatury pokojowej na 15 min do lodówki. Wyjąłem, odczekałem jak zawsze 5 min przelałem, pierwszy niuch, odstawiłem na pare minut odstawiłem, ogrzałem w rękach i dalej paloność, paloność, paloność plan pierwszy. Nie ma żadnego kokosa wogóle. Wanilia mówie może muśnięcie.. Te piwo albo za krótko leżakowało w beczkach a potem w butelkach, albo nie wiem. Otworzyłem potem Risa Bourbon BA z De Molena i czysta ambrozja.. Kokos pierwszy plan, długo nic, i wanilia, czekolada lekka nuta paloności. Myśle kurde to jest to.. Nie wiem czym się zachwycać w Lilith, ponieważ do swojego stylu to on ma baaaaaaaardzo długą drogę moim zdaniem, na prawdę bardzo długą. Węch mam dobry, smak też, ogólnie wszytko ze mną w porządku. I nie mogę się zgodzić że to piwo spełnia oczekiwania. Na pewno nie moje. Nie ma w nim podstawowych rzeczy których oczekuje po beczkach. Nie wyobrażam sobie tego że na pierwszym planie w RISie Bourbon BA jest paloność….. Bądzmy szczerzy ale tu tak właśnie jest. Ja nie hejtuje. Poprostu też myślę że mamy w Polskim krafcie bardzo dużo do zrobienia jeszcze pod względem piw wymagających. Mamy świetne AIPA, świetne Portery, mamy świetnie wymrożoną BUBĘ nota bene najlepsze piwa jakie piłem w życiu. Ale jeśli chodzi o Barley Wine BA, RISy BA jesteśmy daleko w dupie od najlepszych. Taka jest prawda. Niektórzy wydaje mi się już za bardzo uwierzyli że jesteśmy potęgą w każdym aspekcie. Nie jesteśmy. Dużo pracy przed browarami I TYLKO TRZYMAĆ KCIUKI. Ale czasami jak w przypadku tego piwa jak i wszystkich innych musimy być coraz bardziej wymagający żeby było coraz lepiej. Dla mnie osobiście Lilith Bourbon BA nie spełnił moich oczekiwań wogóle. Ja oczekuje beczki, a nie muśnięcia beczki. Pozdrawiam.

    • Słuchaj, wierzę w Twoje umiejętności sensoryczne, ale jestem też pewien swoich – bourbon był. Kokosa nie było, ale kokos nie jest wcale taki typowy dla beczki po bourbonie, zdecydowanie bardziej typowa jest wanilia. Może problemem nie jest to, że było mało wanilii, tylko, że dla Ciebie było za dużo paloności. Ale w RISie o to właśnie chodzi, że może/powinien być mocno palony. Co do Barley Wine Barrel Aged, to ja będę się upierał, że 27,5 BW BA jest klasy światowej. Oczywiście Weer und Wind jest moim zdaniem lepszy, ale to nie są lata świetlne.

      Jakiś czas temu piłem “I love you with my stout” z Evil Twin, czyli z browaru który wypuścił genialne Imperial Doughnut Break i powiem że tak nieułożonego piwa to polski kraft by chyba nie wypuścił. To była wóda, wóda, kawa i wóda. Zero czekolady, zero wanilii zero kompleksowości. Lilith BA go kładło na łopatki. Tak więc nie zgadzam się, że jesteśmy 100 lat za Murzynami. Co najwyżej 2-3.

      • Masz Tomaszu absolutna racje, RIS powinien byc palony, mieć solidna goryczkę o to w tym chodzi. Ale RIS Bourbon BA powinien ta palność i goryczkę kontrować wanilia i kokosem. I dla mnie Lilith BA od zwykłego różni sie tylko muśnięciem jakiejs tam słodyczy. Nie wyczuwam w niem żadnej beczki. Mało tego 3 osoby które rowniez Piły rowniez były zawiedzione brakiem beczki. Jeżeli Ty wyczuwałes w tym piwie beczkę bardzo dobrze to ja to szanuje i bardzo dobrze bo o to w tym chodzi. Odrazu zaznaczam ze jestem tez świadom tego ze Twoje pojęcie o piwie od mojego no to juz na pewna sa lata i to ‘pare’ ładnych lat 😉 Natomiast wszyscy pozostali moi znajomi którzy go wypili zgodnie stwierdzili ze ni kurna cos jest nie tak. Szczerze podejrzewam ze słabe te beczki chłopaki mieli. No ale dobra jyz czas usiąść do Samca-dobrze ze tu wszystko bedzie jak należy 😉 pozdrawiam, lubie takie dyskusje 🙂

  8. Oczywiście, że Weer&Wind jest lata świetlne przed Doctor Brew Barley Wine 27,5 Bourbon Barrel Aged. Pod każdym względem. W życiu nie powiedziałbym, że ww. 27,5 BBA jest klasy światowej. Jest dobre,może nawet bardzo dobre, ale nie genialne, a już na pewno nie klasy światowej.

    O I love You With My Stout się nie wypowiem, bo go nie piłem.

    • No właśnie nie jest. Jest lepsze, ale to nie są lata świetlne. Lata świetlne to dzielą Atak Chmielu i Tyskie. Lata świetlne dzielą Atak Chmielu i Samca Alfa BA. A różnica między Weer und Wind a 27,5 to jest jak między Okocim Porter a Komes Porter. Komes zwykle jest lepszy, ale nie 100 razy lepszy.

  9. Tutaj wchodzimy mocno w gusta, a o nich jak wiadomo się nie dyskutuje. A poza tym, nie za bardzo rozumiem jak można porównywać Doctor Brew z De Molenem (z całym szacunkiem i sympatią do chłopaków) bo to właśnie tak wygląda jakby zestawić ze sobą ww. Tyskie z Samcem Alfa.

    Nawet jeśli brać pod uwagę to nieszczęsne 27,5 Barrel Aged, które owszem jest bardzo dobre, ale nic więcej.

  10. Zdecydowanie piwa. A na podstawie piw można ocenić browar, czyż nie? Niedawno piłem w stosunkowo krótkim okresie czasu, dwa razy pod rząd, Barley Wine 27,5 Bourbon Barrel Aged. Kilka miesięcy temu upolowałem Weer&Wind wersję z 2016. Nie robiłem testu side by side, ale W&W po prostu zapada w pamięć. 27,5 nie – i na tej podstawie wysnuwam wniosek że DLA MNIE nie jest to piwo klasy światowej tylko solidny polski wyleżakowany Barley Wine.

    I nie o fame, nie o sławę mi chodzi Tomku. De Molen ma renomę, bo sobie ją wyrobił piwami. Życzę Marcinowi i Łukaszowi takiej z całego serca.

Dodaj komentarz