[ZERO IBU] Keep Calm and Speak English

54
733

Pod filmem o Ogarze Polskim, czyli Grodziskim z Estonii wywiązała się dyskusja na temat mojej słabej znajomości angielskiego. Postanowiłem więc nagrać z tej okazji ZERO IBU, bo uważam pewne głęboko zakorzenione w Polakach przekonania za bardzo szkodliwe.

Jednocześnie przypominam, że cykl ZERO IBU nie dotyczy piwa.


54 KOMENTARZE

  1. Bardzo dobrze powiedziane! Polacy mówią zaskakująco dobrze po angielsku w porównaniu z wieloma krajami rozwiniętymi. W Niemczech dogadanie się po angielsku nawet z młodymi ludźmi nierzadko stanowi duży problem.

    O Francji nie ma nawet co wspominać, bo to stan umysłu.

    Włosi też słabi.

    Nie wstydźmy się mówić po angielsku, bo jesteśmy w tym nieźli!

    Na wymowę czasami jednak trzeba zwracać uwage, co ładnie ilustruje filmik tej Pani 🙂

  2. Bardzo dobrze, że nagrałeś ten materiał…
    Mieszkam za granicami Naszego pięknego kraju i na co dzień posługuję się angielskim i holenderskim w stopniu powiedzmy raz lepszym, raz gorszym… Kiedyś ktoś mi powiedział, że to komunikacja i wzajemne zrozumienie jest ważne, a nie sposób w jaki mówisz. Pozdrawiam i życzę sukcesów.

  3. Wspaniały materiał! Sam jako nauczyciel angielskiego nie ująłbym tego lepiej. Będę puszczać ten filmik przed zajęciami, kursami, itp., by oswoić ludzi z tym tematem 🙂

  4. Masz racje Tomku. Polacy to strasznie zakompleksiony narod ale tez nie nawidzacy porazek. Nie wiem czy bierze to sie ze sztucznego w naszym narodzie perfekcjonizmu? Mieszkam w UK od wielu lat i naprawde oni nie zwracaja uwage na bledy jezykowe tak dlugo jak sie dogadujesz. Jesli chcesz poglebiac jezyk to super ale w koncu wyluzujmy sie i nie napinajmy sie gdy ponosimy porazki. Tomek Twoj Angielski jest na dobrym poziomie oby wszyscy mowili tak jak Ty.

  5. angielski jest jednym z najłatwiejszych języków do nauczenia się i nie chodzi o lekcje w szkole czy jakieś dodatkowe. Pomyślcie ile gier, filmów, seriali i piosenek są po angielsku. Chcąc nie chcąc człowiek obcuje z tym językiem (nawet na tej stronie druga zakładka od lewej nazywa się “about”) na co dzień. Wejdźcie na dowolny portal internetowy i poszukajcie angielskich słówek. Okaże sie że nawet nie wiecie jak dobrze mówicie po angielsku 🙂

  6. Kopyr, angielski masz dobry. Znajomość języka to właśnie umiejętność swobodnej wypowiedzi bez zastanawiania się najpierw w ojczystym, a dopiero potem tłumaczenie na język obcy. Na uczelni widzę dziesiątki osób, które mają problem ze skleceniem zdania, nie mówiąc o wyartykułowaniu własnych opinii na dowolny temat. Co jednak nie zmienia faktu, że nad wymową zawsze warto pracować, a nawet oglądanie głupich seriali ma duży wpływ na naszą wymowę.

  7. Bardzo dobry filmik i 100% racji, NIE BAĆ SIĘ MÓWIĆ ! Ja przez 10 lat miałem pracę która wymagała ode mnie mówienia po angielsku w zasadzie codziennie + filmy w oryginale, i to ta praca nauczyła mnie mówić (z pisaniem bywa bardzo różnie) a nie tam jakieś lekcje w szkole… G***O OBCHODZI NASZYCH ROZMÓWCÓW, ŻE CZAS NIE TEN, CZY COŚ JEST NIE TAK Z SZYKIEM ZDANIA. ZAPOMNISZ SŁOWA TO CI PODPOWIE ROZMÓWCA, NIE ZROZUMIE TO ZAPYTA I JAKOŚ SOBIE WYJAŚNICIE! A już w ogóle nie rozumiem tych co się boją rozmawiać po angielsku z Francuzami (no dobra ci mogą nie zrozumieć), Hiszpanami czy innymi innojęzycznymi.

    A wiecie co śmieszy anglojęzyczne osoby najbardziej (przynajmniej tak powiedziało mi kilku Anglików, Amerykanów, Australijczyków…)? Jak ludzie próbują na siłę zatrzeć swój ojczysty akcent i starają się za bardzo aby nie było słychać charakterystycznej dla np. polskiego wymowy głosek itp. Wielu mi powtarzało, że bardziej naturalnie brzmi Polak który mówi np. R twardo niż taki który na siłę chce to “zangielszczyć” i sili się na brytyjski czy amerykański akcent. Tę wymowę trzeba nabyć naturalnie i trzeba na to czasu i to przyjdzie…. a jak nie to trudno i niema co się martwić. Kiedyś rozmawiałem z Amerykaninem, który przyjechał tu na jakiś audyt korporacyjny i mówił, że pękał w duchy ze śmiechu jak panie asystentki dyrektora siliły się na amerykański akcent 😉

  8. … i potwierdza się, że z czegoś głupiego, nieodpowiedniego (np.komentarz) może powstać coś wartościowego i motywującego. W 100% zgadzam się z Twoimi wypowiedziami tak trzymaj. Pozdrawiam

  9. Byłem na targach mot w Lipsku i nie spotkałem pracującego tam Niemca, który mógłby się ze mną dogadać. Na MotoGP w Brnie tylko jedna osoba pracująca w służbach porządkowych była mi w stanie wytłumaczyć drogę do “mojego” miasteczka.
    W Polsce na każdym kroku znajdziesz kogoś kto potrafi w gorszy lub lepszy sposób dogadać się po angielsku.
    Z resztą powtarzam tylko to, co już wcześniej zostało powiedziane przez Ciebie, jak i przez moich przedmówców 😉

  10. Dobrze że wątek powstał bo faktycznie strach przed gadaniem bywa przerażający. Wspomniałes o ludziach którzy przyjezdzają by zarabiać mówieniem w swoim języku. Spotkałem się jednak z sytuacją gdy mój kumpel który nota bene uczy mnie włoskiego chciał zatrudnić “nativa” w wielu przypadkach uznał że nie umie taki mówić po włosku – bo nie wystarczy umiec mówić ale trzeba tez umieć uczyć. Faktycznie gramatyka to gówno – jest ważna ale tylko w takim zakresie by umieć poprawnie budować zdania a reszta przychodzi z czasem i zaangażowaniem. Ważne żeby mówić i rozumieć, choć i tak każdy najpierw będzie wszystko rozumiał a problemy będa gdy trzeba opisać coś po swojemu. Pamiętam jak świeżynka przyszedłem na włoski bez znajomości niczego i od razu parliamo italiano. Myślałem że prowadzący jest włochem – a był, hehe – swój 🙂

    – pozdro tomek

  11. Fajnie, że przywołałeś USA, kiedyś na jednym z wykładów pewien profesor politechniki mówił nam o różnicach oceniania u nas a właśnie w USA. Otóż, u nas pokazuje się błędy i odejmuje punkty, a u nich kładzie się nacisk na to co się zrobiło dobrze i na tej podstawie ocenia.
    Rezultat jest taki, że taki student który uczy się kilka dni do egzaminu i dostaje np 4, w Polsce jest zdołowany bo wskazuje mu się, że pomimo długiej nauki i tak zrobił błędy i jest do dupy, a w USA jest zadowolony i zmotywowany bo mu się pokazało, że jego czas nie poszedł na mare i zrobił zadań “aż na 4”, ma jeszcze niedociągnięcia ale ogólnie jest okej.
    U nas się to tłumaczy “konstruktywną krytyką” co jest dla mnie totalnie debilne, bo ciągle się tylko krytykujemy zamiast coś w końcu pochwalić.
    Tak mi się rzuciły video recenzje Docenta – u niego to dosyć mocno widać, że na dzień dobry szuka w piwie wad, a dopiero potem innych smaków.

    • No dobrze, ale w języku potocznym impuls to za słownikiem “coś, co pobudza do działania”. Równie dobrze mógłbym się upierać, że nie masz racji, bo impuls to był naliczany jak rozmawiałeś przez telefon.

      • Rzeczywiście, SJP mówi o impulsie jako coś zachęcającego do działania. Dziwne, bo z definicji takim czymś nie jest. Może weszło do słownika w związku z nadmiernym stosowaniem, takich przypadków jest wiele 🙂

  12. Mieszkam pare lat w USA, co pewnie jest za malo, zeby byc ekspertem w temacie, ale po sobie zauwazylem, ze najwieksza roznica jest to, ze przestalo mnie obchodzic jak kogos nie zrozumiem albo ktos mnie nie rozumie. Jesli ktos probowal cwiczenie w postaci posluchania jak taki Amerykanin wymawia polski, to wtedy moze zrozumiec dlaczego wymowa wiekszosci Polakow po angielsku nie jest doskonala. Druga strona medalu jest taka, ze chyba nasza nauka w szkolach nie skupia sie na komunikacji, a praktyka jest tutaj najwazniejsza. Rzecz w tym, ze jak nie bedziemy sie odzywac po angielsku, to na pewno z tym nie pomoze.

  13. Co do poprawiania, to wydaje mi się, że Polacy nie są złośliwi wobec obcokrajowców. Osobiście za granicą chciałbym, żeby ktoś mi wytknął błąd, bo dzięki temu szybciej nauczę się języka. Z podobną postawą spotkałem się nie tylko wśród Polaków. Oczywiście można być niegrzecznym, ale to już zupełnie coś innego. Nawet komplement można powiedzieć w sposób obraźliwy 🙂

  14. A co sądzisz o osobach takich jak ja – bilingualiści. Co sądzisz o takim wychowaniu.

    W domu w Polsce mówiono do mnie tylko po angielsku. Natomiast polskiego nauczyłem się na mieście. I w tym momencie władam dwoma językami w równym stopniu. Tak jak mówisz – wystarczy mówić w języku a się nauczysz.

    Pozdrawiam

  15. Dlatego można mówić o Polsce jak o kraju neokolonialnym. Żeby dostać dobrą pracę w Polsce trzeba znać język angielski a np na Dolnym Śląsku to i niemiecki. W firmach niemieckich w Polsce nie mówią po angielsku tylko po niemiecku. Niemcy nie chcą się uczyć języków a tym bardziej polskiego… takie czasy. A od 2020 r. każda przedszkolanka będzie musiała posiadać certyfikat z angielskiego.

    • Jesteśmy krajem neokolonialnym ale z zupełnie innego powodu…. https://www.facebook.com/NoskoErnest/videos/1650123781936477/

      Co do języka angielskiego jako warunek pracy…. to jeśli kontaktuje się ktoś w pracy z, szeroko pojętą, zagranicą…. choćby mailowo, to wypadałoby znać ten język – i to nawet jak się pracuje w polskiej firmie. Innym aspektem tęgo językowego znawstwa jest to, że jak ktoś przyjeżdża do Polski robić biznesy to wypadałoby się nauczyć naszego języka ….. trudny jest ale powinno się.

  16. Tomku, świetny materiał, fajnie poznać Twoje zdanie nie tylko na temat piwa, ale i np. angielskiego i Twoich bojów językowych, ale w jednym punkcie się z Tobą nie zgadzam – moje ponad 15-letnie doświadczenie potwierdza, że Polacy rewelacyjnie reagują na obcokrajowców, którzy uczą się polskiego – mój mąż jest Niemcem, sama od wielu lat uczę polskiego jako obcego i zarówno mój mąż jak i uczniowie m.in. to bardzo cenią i lubią w Polakach, że bardzo wylewnie chwalimy za najprotsze zdania wypowiedziane po polsku, jesteśmy bardzo pomocni w komunikacji i wdzięcznie reagujemy, gdy obcokrajowiec potrafi powiedzieć chociażby dzień dobry czy dziękuję. Denerwujące jest jedynie to, że bardzo często po pierwszych zdaniach rozmowy wielu Polaków chce koniecznie sprawdzić, czy osobnik spoza Polski jest w stanie powiedzieć nieśmiertelnego chrząszcza. Podziw dla obcokrajowca i jego woli nauczenia się polskiego pozwolił nam nawet swego czasu zaoszczędzić stówę mandatu za przekroczenie prędkości, ponieważ policjant puścił nas wolno, bo był pod takim wrażeniem znajomości polskiego u mojego męża. Skąd Twoja opinia o tym, że Polacy generalnie poprawiają obcokrajowców i nie dają im poczucia, że świetnie mówią – faktycznie spotkałeś się z tym, czy po prostu taki stereotyp pasował Tobie do pozostałych tez o Polakach i ich podejściu do języków obcych? Pozdrawiam serdecznie z krainy Stoertebeckera:-)

  17. Młodsze pokolenia będą miały na pewno łatwiejszą drogę do nauki języka obcego niż pokolenie dzisiejszych 30 i 40 latków. Ja w podstawówce za komuny uczyłem się rosyjskiego i się go nie nauczyłem, w liceum na początku nowego ustroju uczyłem się niemieckiego od podstaw i też się nie nauczyłem (znałem wprawdzie dużo słów i gramatykę ale nie byłem w stanie dogadać się po niemiecku), potem poszedłem na studnia i zapisałem się na lektorat z niemieckiego dla zaawansowanych ale stwierdziłem, że bardziej przyda mi się angielski i zaczęłam naukę angielskiego. Nauczycieli z niemieckiego i rosyjskiego miałem bardzo kiepskich dopiero przy angielskim byłem zadowolony z postępów i po dwóch latach nauki miałem poczucie, że umiem więcej niż przez 4 lata nauki niemieckiego. Potem nastąpił zwrot akcji i udało mi się wyjechać na 2 semestry na studnia do Niemiec i dopiero wtedy mój teoretyczny niemiecki nauczyłem się wykorzystywać w praktyce.
    Według mnie recepta na skuteczną naukę jeżyka jest następująca:
    1. Przez 2-3 lata trzeba poświęcić na opanowanie podstaw (ok. 2 tyś słówek i gramatykę, co wystarcza do prostej komunikacji) i to oferują nasze szkoły publiczne.
    2. Potem na miesiąc lub dwa trzeba wyjechać do kraju, gdzie na co dzień używa się tego języka i zacząć wykorzystywać te podstawy, których uczyło się teoretycznie i przez te dwa miesiące można nauczyć się więcej niż przez kolejne 2-3 lata w szkole
    3. Kontynuować tradycyjną naukę i szukać kontaktu z osobami mówiącymi w tym języku.
    Nie można nauczyć się języka obcego tylko w szkole, ani nie opanuje się dobrze języka obcego bez podstaw teoretycznych. Znam ludzi, którzy mieszkają na stałe za granica a nie są wstanie opanować języka bo brak im podstaw oraz są tacy, który uczą się języka przez wiele lat tylko teoretycznie w szkole i niewiele rozumieją a jeszcze mnie są w stanie powiedzieć. Wszyscy których poznałem i opanowali na dobrym poziomie język obcy mieli bardzo dobre podstawy teoretyczne i częsty kontakt z językiem mówionym.

  18. Zgadzam się z Tobą Tomek w 100%. Ja np.kalecze niesamowicie.Jest to mój kompleks, wstydze się i krępuje tego. Wiele razy ciężko mi było się przełamać żeby wyjechać za granicę. Kiedyś Cejrowski w którymś ze swoich programów powiedział że obojętnie gdzie na ziemi możemy porozumiewać się bez problemu za pomocą gestów co nie znaczy że nie powinniśmy się uczyć obcych języków. Po drugie pamiętajmy że nikt się z żadną umiejętnością nie rodzi . Talent to inna para kaloszy… Ja mam wielkie uznanie dla Ciebie i bloga bo nie zwracam uwagi : jak mówisz, czy masz brudną koszulkę czy nie, czy równo kadr itp. Ten blog jest o piwie a nie o innych pierdołach. Poza tym według mnie nawet jeżeli popełniasz jakieś drobne wpadki to i tak łatasz je od razu wiedzą ponieważ Twoje kompetencje na temat piwa,piwowarstwa są niedopodważenia. Szkoda że w realu nie jesteś taką gadułą. W Warszawie zbytnio nie podyskutowaliśmy. Pozdrawiam

Dodaj komentarz