Ogar Polski z Lehe Pruulikoda, czyli Grodziskie z Estonii

26
368

Ogar Polski z Lefe Pruulikoda, to Grodziskie 3,8% alk. z Estonii. Co więcej, nie jest to żadna wariacja na temat, ale klasyka.

26 KOMENTARZE

        • Akurat kolego nie trafiłeś właśnie dlatego ze znam angielski bardzo dobrze prosiłem o nie używanie go przez Tomka podczas degustacji ?

        • Stary, dobrze wszyscy zrozumieli, że znasz dużo lepiej angielski, Ty za to masz problemy z łapaniem ironii. Powiem Ci szczerze, że w dupie mam Twoje rady i jak będę miał ochotę kaleczyć angielski, to go będę kaleczył. Bo dzięki temu kaleczeniu byłem w Denver, Tokio czy Bristolu. Robiłem wywiady z Gregiem Kochem ze Stone’a, Justinem Hawkiem z Moora, Kjetilem Jikunem z Nogne O czy Garretem Oliverem z Brooklyn Brewery. Sędziowałem z Chińczykami, Japończykami, Brazylijczykiem, Hiszpanem, Niemcami, Bułgarami i mógłbym tak długo jeszcze wymieniać. Tacy kolesie jak Ty i tacy nauczyciele angielskiego sprawiają, że Polacy, mimo że obiektywnie znają całkiem nieźle angielski boją się odezwać za granicą, bo przecież nie mówią super po angielsku więc morda w kubeł.

    • Typowe polskie hejtowanie, uwielbiam takich ludzi którzy wytykają złą wymowę. Owszem w niektórych przypadkach trzeba się pilnować, ale nie popadajmy w paranoję. Znam dużo ludzi którzy znają angielski na poziomie Proficiency i nigdy nikt mi nie zwracał uwagi że wymawiam to czy tamto źle. Trzeba używać języka, starać się mówić (na miarę swoich możliwości) poprawnie, ale bez przesady. Uważam że Tomek mówi jasnym i zrozumiałym językiem, więc nie wiem o co Ci chodzi.

  1. Myślałem ,wręcz byłem pewien ze te wszystkie podróże były związane z Twoja znajomością (sędziowaniem ) piwa i całej branży piwowarskiej,a nie były związane ze “znajomością” angielskiego ale skoro tak uważasz to muszę to przyjąć do wiadomości,co do języka w jakim odpisujesz na posty czuje się urażony ,bo byłem pewien ze masz na tyle kultury osobistej ze umiesz mieć do siebie dystans i pewne rzeczy traktujesz z przymróżeniem oko a tu jak widać trochę nerwy puściły no ale…tak czy owak na piwie się znasz na angielskim nie i myśle pozostawmy to na tym etapie zeby nie zaśmiecać i prowokować (i zeby wszystko było jasne to Ty mnie zaatakowałeś w sposób chamski i prostacki a takie zachowanie nie przystoi BLOGEROWI)?

    • Stary przyłazisz tu do mnie (tak jakbyś przyszedł do mnie do domu) i mówisz cytuję: “Tomku na litość prosze nie komentuj po angielsku”. Co oznacza ni mniej ni więcej, “Twój angielski jest tak beznadziejny, że mnie boli jak Cię słucham”. Jeśli Ty uważasz, że to jest spoko, to nie mamy o czym rozmawiać. To mniej więcej tak jakbyś powiedział – jesteś nieukiem i śmierdzi Ci z ust. Nawet jeśli jest to faktem obiektywnym, to jednak takie stwierdzenie jest chamskie.

      Najśmieszniejsze dla mnie jest Twoje zdziwienie odnośnie znaczenia angielskiego dla faktu sędziowania za granicą. Gdybym nie wykorzystywał swego kalekiego angielskiego to w dupie bym był i gówno widział. Aż chyba ZERO IBU nagram, żeby walczyć z tym Twoim ciemnogrodzkim przekonaniem.

      • Myślałem, że nigdy więcej to nie nastąpi, ale jednak muszę się z Tomkiem zgodzić (choć absolutnie nie zgadzam się z formą przekazu). Ja osobiście bardzo bym chciał, żeby moi studenci w Niemczech mówili tak jak Tomek po angielsku. Możemy narzekać na wiele rzeczy, ale niestety jest faktem, że znajomość języków w innych krajach jest przerażająco słaba, a syndrom kołka w dupie jest wręcz wszechobecny. To czego nauczyły mnie inne kraje (i native speakarzy) to w zasadzie to, że są mega życzliwi co do osób, które starają się uczyć ich języka. W takich sytuacjach Anglicy raczej będą starać się pochwalić (i delikatnie zaznaczyć gdzie jest błąd), natomiast w Polsce tysiąc znawców będzie pouczać wszystkich jak co się powinno wymawiać nigdy nie będąc w zasadzie 50km dalej od własnego domu, w szczególności nigdy nie będąc np. w UK, gdzie polską naukę wymowy można sobie wsadzić głęboko. Na samym końcu Sebie należy pogratulować samokrytycyzmu i pokory, gratuluję takiej umiejętności racjonalnej oceny własnych możliwości.

        • Ciekawa obserwacja. Ja sam za to spotkalem sie tez z odwrotnymi zachowaniami nativow, ktorzy czasem dosc chamsko wysmiewaja bledy wymowy i znam takich, co miesiace beda potem przypominac jezeli Ci sie cos takiego zdarzy. Oczywiscie, to nie jest powod, zeby sie tym przejmowac. To na pewno jest kwestia kultury samego nativa, ale chodzi mi o to, ze ta zyczliwosc nie zawsze jest regula. Mozliwe tez, ze ogolnie oni sa milsi dla turysty/kogos, kogo nie znaja, a juz tam mieszkasz, to troche co innego.

    • Seba, wyjmij kija z… już nie powiem skąd 🙂 Twórczość Kopyra zdaje się znasz, widziałeś że na całym świecie gdzieś tam piwnie udzielał i nie jeden i nie dwa materiały z użyciem języka angielskiego zrobił. No ale wolałeś wyskoczyć z tekstem “Tomku na litość prosze nie komentuj po angielsku” 😐 ?!

      • Ja nie neguje jego wiedzy,doświadczenia i znajomosci branży,ja tylko w sposób dyskretny podkreśliłem ze angielski jest słaby a w zamian pod moim adresem rzucane są obraźliwe teksty i chęć wymuszenia na mnie ze Tomka angielski jest super ale tak nie jest o piwie nie dyskutuje bo jestem laikiem ale niech mi nikt nie wmawia ze jego angielski jest ok

  2. Przykro mi ze tak cieżko przyjmujesz krytykę (Twoj angielski jest słaby) może nie śmierdzi Ci z ust i nie pisałem ze jesteś nieukiem ale prosze Cie o jedno zajmij się tym na czym się znasz i nie upieraj się ze znasz angielski,napewno do sędziowania nie wybrali Cie ze względu na Twoj angielski,co do ciemnogrodu to Ty obrażasz ludzi i o tym powinieneś nagrać ZERO IBU troszeczkę pokory nikomu nie zaszkodziło a Twoje zachowanie jest dziecinne i niegodne faceta w twoim wieku,każdy ma prawo krytykować coś co jego zdaniem jest słabe,ja to właśnie napisałem w sposób łagodny i nie bezpośredni a ty rzucasz dupami i chamskimi porównaniami w moim kierunku wiec jest to płytkie i obraźliwe a chyba nie o to chodzi w prowadzeniu bloga ,tak wiec weź kulka głębszych wdechów,otwórz sobie dobrego browara i zastanów się co piszesz

    • Człowieku odpuść. Świat to polska szkoła, gdzie człowiek musi znać wszystkie niuanse gramatyki i ich używać nawet w prostych zdaniach. Realia są zupełnie inne. W każdym kraju kalecząc angielski człowiek jest w stanie jakoś się porozumieć, a jeśli nie jest to kraj anglojęzyczny, to rozmówca też może równie kiepsko mówić 😉
      Ogólnie to Polacy powinni się nauczyć, że język służy do komunikacji i on jest dla nas a nie my dla niego 😉

      Poza tym angielski Tomka jest całkiem ok. Ja z dużo gorszą znajomością języka niemieckiego byłem w stanie poszukać sobie roboty, dogadać się z klientami i założyć swoją działalność. A uwierz mi, słownictwo miałem na poziomie 3-latka a gramatykę na poziomie kompletnie podstawowym 😉

  3. Jestem nauczycielem angielskiego i powiem tylko tyle: chciałbym, żeby większość moich uczniów znała i umiała angielski tak jak Tomek, a przed wszystkim nie bała się go używać i kombinować, żeby wyrazić to co chcą powiedzieć. Jak widać z filmów, Kopyr się bez problemu dogaduje z większością obcokrajowców, a to że robi błędy to co z tego? Każdy robi, nawet ja, nauczyciel angielskiego i zdaje sobie z tego sprawę. Nie ma osób doskonałych, nieomylnych, nawet NATIVE SPEAKERS robią błędy, więc dajmy spokój tej kłótni. Trzeba się cieszyć, że Tomek jest znany na świecie i promuje polski craft. I tyle w tym temacie

  4. @Seba: Człowieku, to nie Tomek ma problem ze swoim angielskim, tylko Ty… Skoro razi Cię, że ktoś “kaleczy” mówiąc w języku, który nie jest jego pierwszym językiem, to jestem bardzo ciekaw, jak ty się polskim posługujesz. Mam ten komfort, że moja Szanowna Rodzicielka jest polonistką, a Szanowny Rodziciel anglistą. Od małego znam oba te języki i posługuje się nimi biegle. I po latach komunikowania się z obcokrajowcami, jak również Polakami, zauważyłem, że: Osoby wymagające od innych perfekcyjnej znajomości angielskiego, często mają problem ze swoją znajomością polskiego. Ponadto, ich komunikacja z obcokrajowcami ogranicza się do wyuczonych na pamięć formułek. Niech tylko temat rozmowy zejdzie z utartego szlaku i taki “znawca” milknie. W tym samym przypadku “kaleczący”, nie zwracając uwagi na swoje potknięcia, nawiązuje rozmowę i nikt mu z tego powodu wyrzutów nie robi…

    A wypominanie innym błędów, jest niekulturalne i nie przystoi ogarniętym ludziom. To nie forum anglistów, tylko blog o piwie, a ty się tutaj uzewnętrzniasz ze swoim rzekomo świetnym angielskim… Popatrz ile w swoich trzech wypowiedziach narobiłeś byków po polsku…

  5. Seba a Ty znasz angielski i kim jesteś i co osiągnąłeś 🙂 ta pewnie teraz nawymyslaśz jaki z Ciebie mistrz w tym i w tamtym 😀 oglądasz filmy Kopyra to pewnie Ci się podobają, więc zamknij gębę, tudziesz klawiaurę i sę dalej oglądaj, urosło Ci ego, że taki komentarz napisałś, otwórz sobie kanał o kaleczeniu języka angielskiego albo jak go nie kaleczć.
    dla mnie jesteś hejt, czyli spam 🙂

Dodaj komentarz