Black Panther z Kambodży degustowane na Śnieżniku

14
204

Dzisiaj podwójnie wyjątkowa degustacja. Po pierwsze, w tak pięknych okolicznościach przyrody, bo na Śnieżniku (1425 m npm). Po drugie, piwo egzotyczne, bo z dalekiej Kambodży.

14 KOMENTARZE

  1. Stout, piwo biedoty… w sumie prawda. Po tym materiale popularność gatunku w “naszem pienknem kraju” jeszcze bardziej może spaść. 😉

        • Raczej ceny dla wszystkich. Tyle samo kosztują w sieciowych sklepach z uwidocznionymi cenami.
          Dla mnie było pewnym zaskoczeniem, że najgorszy stout w Kambodży był w browarze restauracyjnym Munich w Phnom Phen. Gdzie z kolei lager był nawet pijalny, w przeciwieństwie do tych koncernowych ;).

        • Już mniejsza o to gdzie jest gorzej, ceny mają piękne nawet w stosunku do naszych. Czy jest u nas jakieś piwo kraftowe kosztujące 3,5zł? ;p

        • Ale to nie jest piwo kraftowe. To są koncerniaki z Carlsberga i Heinekena. Ich odpowiednikiem byłyby Żywiec Porter lub Okocim Porter. Niedawno w Żabce była chyba promocja ŻP po 2,99 za 0,5L.

  2. Mi to piwo zupełnie nie smakowało. Piłem je w Kambodży w pełnym upale i tamtejszej wilgotności i czułem tylko alkohol. Ciężkie i niedobre i po wypiciu 3/4 puszki uderzyło mnie po głowie 😉

Dodaj komentarz