Sophia z Olimpu (feat. Absztyfikant)

12
204

Kolejne Grodziskie, pod nazwą Sophia, to owoc kooperacji browaru domowego Absztyfikant i browaru kontraktowego Olimp. Piwo ma ambicję odtworzenia oryginalnego Grodzisza, a więc zobaczmy jak wypada w porównaniu z Piotrkiem z bagien czy Piwem z Grodziska.


12 KOMENTARZE

  1. Wędzonkę to ja tam czułem i to fest, oczywiście nie na takim poziomie jak w jakimś rauchbocku, ale naprawdę jest wyraźnie wyczuwalna i myślę, że nie tylko dla znawców.

  2. Wczoraj dokonałem porównania Piwa z Grodziska, Piotrka z bagien i Grodziskie 4.0 (Sophia niestety nie była już w zasięgu).
    Piwem z Grodziska byłem zawiedziony, bo aromat miało kanalizacyjny. W smaku było nawet niezłe ale trzeba się było przemóc do pierwszego łyka. Najlepsza była imponująca piana.
    Piotrek z bagien miał na początku zaskakująco najbardziej wędzony zapach – jak kanapka z szynką. Natomiast piana nie umiała nawet wytrzymać kilku sekund do zdjęcia. Po paru chwilach piwo to zmieniło się zupełnie w aromacie i smaku w jakiegoś nieudanego Pilsa.
    Najlepsze wg mnie było Grodziskie z Pinty. Co prawda piana nie była imponująca, wędzonka w aromacie ledwie zaznaczona no i mocne zmętnienie. Ale jako jedyne z tych piw dokończyłem je z przyjemnością.

    Niedawno słyszałem takie słowa, że teraz wypuszcza się tyle piw i tak szybko się to wszystko zmienia z tymi browarami, że jak się trafi na poprawnie zrobione piwo to już się człowiek cieszy. I w tym porównaniu właśnie tak było – cieszyłem się piwem poprawnym.

    • Udało mi się nabyć Sophię. Piana jest naprawdę ładna choć powoli się dziurawi i opada. Wędzonka jest wyczuwalna choć trochę słodka. Smak to jest to jak sobie wyobrażam grodziskie. Nieco wodniste ale z wyraźnie zaznaczoną wędzonką. Może to przez to, że jest świeża a z Piwem z Grodziska i Piotrkiem z Bagien czekałem tydzień, ale Sophia jest od nich wyraźnie lepsza. Również od Grodziskiego z Pinty.

  3. Kupilem ostatnio piwo z grodziska w zabce z czystej ciekawości po obejrzeniu twoich filmów. Powiem szczerze ze nie jestem jakimś znawca i nie udaje mi się jeszcze znajdowac w piwach wad o których mówisz(mokry karton itp.) ale takiego żelaza to jeszcze w żadnym piwie jakie pilem nie czułem, normalnie jak bym paczkę gwoździ w ustach trzymał… A piwo ogólnie bardzo ciekawe, ta wedzonka na pierwszy raz może zszokowac niewprawnego konsumenta;) pozdrawiam:)

    • A więc nie byłem samotny w swych doznaniach 🙂 Nie wiem co się stało w browarze, ale faktycznie, tak metalicznego posmaku w piwie to ja już dawno nie czułem. I niestety jego intensywność przysłaniała mocne strony tego całkiem ciekawego piwa. Czekam na poprawę i ponowną degustację.

Dodaj komentarz