Chmielarium, SzałPiw i Doctor Brew na PTP

33
634

Ostatnia relacja z Poznańskich Targów Piwnych to wizyta na stoisku Chmielarium, gdzie degustowałem Angielski Hydrant, na stoisku SzałuPiw spróbowałem 1 (no sami powiedzcie czy to jest dobra nazwa na piwo, a na stoisku Doctora Brew – Double IPA. Wiem – jakość dźwięku mogłaby być lepsza, szczególnie na stoisku SzałuPiw i Doctora Brew. Wiem, widać po mnie trudy degustacji.


33 KOMENTARZE

      • Ocena wyglądu etykiety to na prawdę subiektywna sprawa. Dla mnie np. wiele etykiet z Mikkellera czy Brewdoga wygląda ja (psia)kupa w trawie, a jakoś się nie czepiasz 😉

        • Oj akurat Mikkellera wielokrotnie krytykowałem. Tzn. doceniałem, że mają swój styl, ale do mnie on totalnie nie trafia. Co innego BrewDog, tu z małymi wyjątkami akurat etykiety mi się podobają.

        • Moim zdanie w przypadku piw rzemieślniczych wygląd etykiety jest mało istotny (nie mylić z jej zawartością merytoryczną). Takie piwa kupuje się zazwyczaj w sklepach specjalistycznych. Większość kupujących wie co za piwo kupuje, a najczęściej odbiera złożone wcześniej przez internet zamówienie. Liczy się zawartość, a nie etykietka.
          Wyobraźmy sobie jednak hipotetyczną sytuację: świetnie wyposażony w piwa rzemieślnicze hipermarket. Przychodzi jakiś fan tyskiego i nagle stwierdza: wezmę zamiast niego paczkę Ataku Chmielu, bo ma fajną etykietkę! Chyba zgodzimy się – mało prawdopodobne 😀
          Dla mnie nr 1 to ety z Bevoga. Jednak gdyby w środku był eurolager i tak bym nie kupił 🙂

        • Większość kupujących wie co za piwo kupuje, a najczęściej odbiera złożone wcześniej przez internet zamówienie. Liczy się zawartość, a nie etykietka.

          Zapewniam Cię, że to jest promil sprzedaży w sklepie specjalistycznym. Sądzisz po sobie, a zdecydowana większość ludzi, nawet w sklepie specjalistycznym, kupuje oczami.

        • Pamiętam jak kupiłem pierwszą warkę Imperatora Bałtyckiego. Zdążyłem zrobić rezerwację przez internet. Piwo zniknęło w ciągu 2 godzin, a sklep nie miał jeszcze zdjęcia jak wygląda butelka 🙂

        • No Imperator akurat miał bardzo dobrą etykietę. Poza tym na takiego Imperatora, który schodzi na zapisy, przypada 50 innych piw, które muszą zachęcić do sięgnięcia po nie z półki lub lodówki.

        • Może masz rację, że oceniam zakupy przez swój pryzmat. W przeciwieństwie do tego co mówią reklamy to jak kupuję telewizor nie patrzę tylko ile ma cali i jaka jest cena 😀

        • Ocena etykiet może być tak samo obiektywna jak ocena piwa na konkursie sędziowanym przez sędziów PSPD. Trzeba tylko znać się na tym.

        • Problem w tym, że ludzie znający się na piwie rzadko kiedy są ekspertami w kwestii grafiki i odwrotnie 🙂

  1. Panie Tomku, z myślą o relacjach z targów piwnych, nie warto byłoby zainwestować w mikrofon? Z pewnością byłoby trochę niewygodne, ale na pewno widzowie mieliby większą przyjemność z oglądania takich filmów, bo tak człowiek musi się wsłuchiwać, żeby w niektórych momentach cokolwiek usłyszeć. Co prawda tak źle jak w tym filmiku bywa rzadko, ale jednak 😛

    Co do trudów degustacji, to rzeczywiście widać 😉

  2. 1 – piłem już jakiś czas przed targami. Z beczki dużo lepsze niż z butelki. Ale i tak ŚWIETNE!
    2. Angielski hydrant – just ESB, ano no more.
    3. Double IPA od doktorków… porażka na całej linii. Dwie pozostałe premiery (single hop’y) – wyjątkowo słodkie, bardziej kobiece, ale lepsze niż Double. To chyba moje największe rozczarowanie tych targów. DIPA Czesława Dziełaka było dużo lepsze.

    • Piję właśnie to piwo i muszę zgodzić się z przedmówcą: nic specjalnego (poza naprawdę wysoką goryczką). Piwo jest “ciężkawe”, alkohol dość mocno z niego wychodzi (zarówno w przełyku, jak i w “czubie” 😉 ). Jedno z najsłabszych piw, jakie piłem od doktorów (a piłem prawie wszystko).

  3. Jedynka jest jak najbardziej spoko nazwą, Nogne też miało swoje numerowane piwa #100, #500 etc. W ten sposób oprócz tego, że etykietami to jeszcze całą seria odróżniają się od tego co robią poszczególne browary. To już mniej polotu mają doktorzy z nazwami 😉

  4. Zgadzam się, że nazwy piw kooperacji Pracownia&SzałPiw są niezbyt pomysłowe, a przede wszystkim niepraktyczne. Ostatnio w jednym pubie zamówiłem “jedynkę” i dostałem piwo z pierwszego kranu. A “1” było na trzecim… 🙂

  5. 1 miałem okazję już pić i byłem zachwycony. Moim zdaniem to piwo idealnie nadaje się do górskich chatek zamiast grzańca.

    Na Double IPA od Doctorów czekam choć nie spodziewam się szału. Jedynie mam nadzieję, że nie będzie takie nudne i zrobione na jedno kopyto.

  6. Piłem wczoraj 1 (faktycznie słaba nazwa;) ) i tak jak z beczki piana była bardzo obfita tak z butelki trudno było wymusić jakąkolwiek pianę. Co do smaku się nie wypowiadam bo totalnie nie moja bajka, nie pasują mi te przyprawy do piwa i ledwo je domęczyłem do końca 😛

  7. Piłem wczoraj ten “Angielski hydrant” z butelki 0,5 l. Nie zwróciłem uwagi na to, że jest w nim tyle karmelowych słodów, więc może źle się nastawiłem do tego piwa. Z butelki piana jest słaba, wymuszana, ale nie opada do zera. Klarowne. Co do zapachu i smaku… Dla mnie osobiście to musiała być tu jakaś wada, bo waliło, za przeproszeniem karmelowym pop-cornem (diacetyl? DMS? a może to po prostu jakaś moja awersja do karmelu) nie do zniesienia. Ta karmelowość przytłaczała również w smaku, a goryczki w “bitterze” było jak na lekarstwo. Ledwo dopiłem. Jeśli chodzi o moje wrażenia, to było jedno z najgorszych piw, jakie w życiu piłem.

    Z tymi etykietami to panowie z Chmielarium sobie chyba jednak robią celowo jaja. Albo ze względów finansowych nie zlecili pracy nad etykietami grafikowi i projektują je sami. Na oko to chyba będzie WordArt oraz ClipArt z MS Office’a w wersji co najwyżej 97. 😉

  8. [OFFTOP] Czy każdy butelkowany porter można leżakować? Czy portery bałtyckie małych browarów również nadają się do leżakowania?

  9. Mnie najbardziej urzekły etykiety Ursy. Naprawdę wyróżniają się z tłumu. Szkoda jedynie, że za jakością etykiet nie idzie jakość piwa.

Dodaj komentarz