O Rzesz Ku… z Browaru Bednary feat. Browar Piwoteka

30
197

Miałem pewien zgryz z publikacją tego filmu, zastanawiałem się czy nie dograć jakiegoś wstępu. Uważam je za absolutnie genialne, innowacyjne i najlepsze na Beer Geek Madness… pod warunkiem, że jego aromat powstał w ten sposób, w jaki opisał mi to Rafał Łopusiński, czyli poprzez dodanie orzechów do kotła. Jednak na scenie padły słowa, które mnie nieco zastanowiły. Bowiem Marcin Chmielarz (Mason) (współautor piwa) zapytał czy dodawanie aromatu orzechowego do piwa jest zgodne z duchem kraftu? Na co padła odpowiedź, że w każdej plotce jest trochę prawdy, ale że piwo jest zgodne z duchem kraft (BTW mikrofon włączyłem w momencie, w którym zaczyna się film, wcześniej przez 7 minut był niestety wyłączony).

No cóż jeśli aromat tego piwa pochodzi od aromatu identycznego z naturalnym, to mój entuzjazm podzielcie przez 10. Ponieważ jednak nie mam powodów nie wierzyć mojemu rozmówcy, a pytałem wyraźnie jak uzyskali ten efekt, ponadto na etykiecie o aromacie nie ma słowa, wobec tego zakładam, że cudowny orzechowy aromat pochodzi od orzechów i słodów.

30 KOMENTARZE

  1. Trochę nie do końca wiadomo, czy to pitolenie o Chopinie, czy prawda, choć wszyscy widzą, że Piwoteka miała już zagrania z ekstraktami, sztucznymi barwnikami itp. Ciekawe gdzie rozeszły się beczki i czy będzie można je dostać jakoś szerzej. Trochę bezsensowny wybór Dragon Fire kładzie lagą (jak dla mnie) ideę Madness.

  2. Aromat orzechów włoskich – świeżych, które jeszcze dobrze nie wyschły. Aromatu laskowych wcale nie czułem. Niestety piwo było serwowane za zimne. Było bardzo ciekawe, ale chyba jednak nie było najlepsze.

  3. Równie dobrze może to być ekstrakt z orzeszków (dodawanie masy orzechów tylko po to by uzyskać zapach jest imho bez sensu, lepiej dodać jakiś olejek orzechowy).
    Jeśli identyczny z naturalnym to tragedii nie ma – w końcu substancja zapachowa to ta sama co w orzechach a to czy uzyskana z orzechów czy na drodze syntezy chemicznej to wsio ryba. Oczywiście mówię tu pod względem samego rozpatrywania “dodatku do żywności” bo wiadomo, jak się piwo robi to prawdziwa sztuka to uzyskać aromat od dodawanych składników.

    • Wiesz, jak ostatnio napisał Browarnik Tomek na 44. Sesji Chmielarzy i Piwowarów usłyszał, cytuję, bo nie uwierzycie:

      Jednym z gości, którzy także wypowiadali się na mównicy, był prezes jednego z największych graczy na polskim rynku skupu chmielu i produkcji granulatu chmielowego. To, co usłyszałem z ust tego dżentelmena wprawiło mnie w osłupienie. Otóż jego reakcja na słowa prezesa Kormorana była taka, że skoro browary chcą by chmiel pachniał pomarańczami, bananami i innymi owocami, ziołami i tym podobnymi, to on oczywiście może w trakcie produkcji granulatu dodać do nich olejków aromatycznych i będzie to wszystko pachnieć tak, jak sobie tego browary i konsument życzą.

      No to wiesz, zamiast leżakowania w beczkach ekstrakt wanilinowy, zamiast drożdży do weizena, goździki do kotła itd.

      • No dobra, a jeśli człowiek poczyta, weźmie orzechy, przeprowadzi ekstrakcję aromatu tak, żeby uniknąć dodawania kłopotliwych technologicznie tłuszczy to w końcu do piwa doda ekstraktu orzechowego – tak? I czy to jest jeszcze zgodne z “duchem” czy już nie. Jeśli tak to co będzie, jeśli kupi gotowy, naturalny ekstrakt? Jeszcze jest czy już nie? Niedługo dojdziemy do tego, że jeśli ktoś sam ręcznie nie zaorał pola, na którym ręcznie zasiał, a później zebrał sierpem jęczmień, który sam (…itd.) to nie jest zgodne z “duchem”.
        Tak czy inaczej – piwo jest świetne? No to co za różnica, czy piwowar do niego napluł, czy nalał płynu do naczyń? Chyba na tym powinno polegać robienie dobrego piwa, a nie jakieś krafty-srafty 😉
        P.s. To, że chemicznie to jeden grzyb to tak nie do końca. Zazwyczaj na aromat składa się ileś-tam związków, a aromaty i.z n. zawierają zazwyczaj tylko ten związek dominujący.

      • O i tutaj mam już jawne oszukiwanie – skoro dane aromaty maja pochodzić od słodu (bądź dodawanych od zawsze produktów niesłodowych), chmielu lub mają je wyprodukować drożdże, to zabawa z aromatami w takim wypadku jest jawnym oszukiwaniem klienta. Chyba, że robimy piwa smakowe w stylu Reddsów.
        Jako tako, żeby nie było nieporozumień – nie popieram dodawania aromatów tam gdzie nie powinno się ich dodawać. Wiadomo skąd mają pochodzić aromaty w piwie. Tak damo nie rozumiem kaw karmelowych czy waniliowych – kwa sama w sobie jest niesamowicie aromatycznym produktem i dobra kawa może nas zaatakować niesamowitymi aromatami.
        Ale jeśli robimy piwo kombinowane (jakiś koksowy porter czy kawowy stout) to już z definicji dodajemy obce dla piwa aromaty. Stąd tutaj dodanie jakieś olejków nie jest oszukiwaniem (o ile się o tym wspomni na etykiecie).

        • Zgadzam się, że jeśli jest pełna informacja to jest ok. Z drugiej strony, ja nie twierdzę, że wówczas piwo mi przestaje smakować. Ja w tym momencie przestaję podziwiać piwowara za to piwo.

        • Powiem Ci jeszcze, że nie za bardzo rozumiem też na czym polegała ta kooperacja. Piwo było warzone w Bednarach z udziałem (bez udziału) Piwoteki w osobie Masona, który był odpowiedzialny za zasyp a za dodanie orzechów (rozumiem, że całych orzechów i tak trochę też wynika ze zdjęć) kolega z Bednar. Później Mason na prezentacji wypala coś takiego, co nie wiadomo czy podkłada kłody, robi sobie wała, czy nie wiadomo co i tworzy jakieś niedomówienia. Bardzo osobliwa ta kooperacja.

  4. Nie miałbym nic przeciwko sztucznym aromatom dodawanym do piwa, ale w przypadku piw rzemieślniczych po prostu MUSI to być umieszczone na etykiecie. Generalnie moim zdaniem cała sztuczność sztucznych aromatów polega na ich notorycznym przedawkowywaniu w różnego rodzaju produktach. Jeśli umiar byłby zachowany to czemu nie? Przecież lindemansy też są aromatyzowane, a są smaczne. Ale jeśli w przy produkcji Ożeszkur użyto aromatów i nie było to podane do ogólnej wiadomości to twórcy zasłużyli sobie na mały bojkocik. Konsument, a świadomy konsument piw rzemieślniczych to już na pewno, musi mieć możliwość świadomego wyboru pomiędzy piwem robionym jak przed laty i superhiper nowofalowej premiery ze sztucznymi aromatami.

    • Tylko cały myk polega na tym, jaki aromat dajemy. “Aromat identyczny z naturalnym” to dokładnie te same związki chemiczne, które nadają zapach danemu owocowi czy orzechowi, ale otrzymane sztucznie. Przy czym nie ma tu tej sztuczności (chyba, że wniesie ją jakiś rozpuszczalnik). Ale gdy dajemy jakiś ester, aldehyd czy keton, który po prostu “pachnie jak” to już oszukujemy z deka i to wali sztucznością. Np octan butylu – pachnie jak banan, ale w bananie takiego estru nie uświadczysz. Do tego wąchając taki ester w laboratorium oprócz banana dostaniesz po nosie zapachem rozpuszczalnika.
      I tak jak pisze Tomek – ktoś zrobił piwo z aromatem orzechowym i jet smaczne – OK propsy dla autora. Ale jeśli zrobił na orzechach, co jest znacznie trudniejsze a smakuje wybornie – o tu dopiero trzeba autora docenić.

  5. Zakupiłem to piwo w Bednarach i na etykiecie/naklejce (bo jest to taka zwykła biała prostokątna karteczka z nadrukiem) mamy następującą informację:
    O RZESZ KU…Double Nut Brown Ale
    skład: woda, słód, chmiel, drożdże, arom. orzechowy.

    Na oficjalnej etykiecie widzimy w składzie zamiast arom. orzechowego, orzechy.
    Zgaduj zgadula 😛

  6. Dla mnie to piwo okazało się niepijalne, w aromacie zamiast orzechów rosół, ale nie taki babciny tylko z proszku, ordynarny na kostce rosołowej. Być może mam za dużo receptorów odpowiedzialnych za piąty smak umami, ale ja w tym piwie czułem jedynie glutaminian sodu. Tak się niestety zazwyczaj kończy zabawa ze sztucznymi aromatami.

    • Czyli jednak aromaty, ale wątpię, że sztuczne. Wystarczy wygooglować aromat naturalny i już znajdziemy sklep z aromatem orzechowym – zwykły ekstrakt z orzechów.

    • To samo powiedział mój chłopak, jak je spróbował… Ja mówię: “ale orzechowe, mniam mniam”, a on, ze czuje maggi po prostu.
      Piwo bardzo smaczne, ale faktycznie tak “ordynarnie” daje orzechami (nie są to subtelne aromaty, których w innych piwach trzeba się doszukiwać, degustując i wąchając), że od razu po spróbowaniu pomyślałam, że musieli tam “namieszać” jakimś aromatem. Czy to dobrze, czy źle? Wszystko zależy od tego, jak został otrzymany ten aromat, a tego tak naprawdę nie wiadomo – stąd te wątpliwości.

  7. Jeśli chodzi o mnie to aromaty są zaprzeczeniem idei craftu. Aromat uzyskany z orzechów przez ich gotowanie-tak-bo to jest coś co pokazuje kunszt warzelnika. Aromat uzyskany z …gotowca-już nie. Nie znaczy to ze piwo z dodatkiem aromatów będzie złe. Czy tez że piwo zrobione z puchy będzie be-jak jest smaczne to chwała osobie która zrobiła. Ale idea craftu polega dla mnie na czymś innym. Właśnie za ta ideę -ręcznej roboty-się płaci. Nie zawsze się uda. Czasem są dziwne aromaty. Ale to jest właśnie craft. Nigdy 2 butelki piwa z 2 warek nie będą identyczne. W wersji z aromatem uzyskanym z gotowca-piwo będzie zawsze prawie takie same.
    javiki

  8. Miałem przyjemność spróbowania, faktycznie baaaardzo orzechowe – wyraźnie czuć taki lekko cierpki smak orzechów włoskich – może od skórki – nie wiem. Brakowało mi jednak trochę ciała, pełności, orzechy i nic więcej. Jakaś goryczka też by się przydała. Jednakże jako Geek’s Beer – strzał w dziesiątkę!

Dodaj komentarz