Sugar Man, czyli w poszukiwaniu Sixto Rodrigueza

20
384

SPOILER WARNING

Jeśli chcesz mieć 100% satysfakcji z oglądania tego filmu, tu przerwij i… wróć po obejrzeniu. Jeśli jednak nie chcesz mi zaufać w ciemno zapraszam do obejrzenia kolejnego odcinka [trochu kultury]. Od razu zastrzegam, żeby uważać na nisko latające spoilery.

20 KOMENTARZE

  1. Nieco inaczej zapamiętałem całą historie ale film oglądałem dość dawno temu i może dlatego. W każdym razie, polecam bo cała historia niesamowita.

  2. dalszy ciąg tej historii:
    28, 29 i 31 marca 2014 Rodriguez grał w warszawskiej Sali Kongresowej.
    twórca filmu – Malik Bendjelloul 13.05.2014 popełnił samobójstwo – miał 36 lat

  3. Historia wygląda jak jakiś socjologiczno-militarny projekt CIA 😉

    Ciekawi mnie tylko czemu między 1998r, czyli tym odnalezieniem a 2012, czyli tym filmem nadal nikt o nim nie słyszał poza RPA? Historia genialna i trzeba było czekać 15 lat na międzynarodowa karierę? Dziwne.

  4. A oglądałyście inny wyśmienity film dok.:
    “Man on wire” ?
    Przysysa do ekranu.
    Awsome movie.
    Także kilka lat temu zdobył Oscara w kat. dokument.
    Nieważne czy film fabularny czy dokumentalny.
    Liczy się to co przekazuje, opowieść.

    • “Man on wire” oglądałem 2 razy, jest genialny. Podobają mi się dokumenty nakręcone w sposób jak ten film. Ale najlepsze są wypowiedzi samego bohatera, widać że mówi z pasją, ma w sobie takie COŚ. Polecam!

  5. No właśnie. W RPA Rodriguez przeszedł do fejmu naturalnie, w opozycji do apartheidu. Najbardziej zastanawiające jest, DLACZEGO nie odniósł sukcesu w Stanach, robiąc kawał dobrej muzyki? To jest zagadka szarej masy.

  6. Film bardzo ciekawy, ale niestety strasznie kłuje mnie w oczy, że to dokument. Jest strasznie jednostronny i przekoloryzowany. Niby zapomniany, niby nic nie wiedział, ale koncerty w Australii czy tam Nowej Zelandii grał, później nawet w Europie. Poza tym porównania do Dylana (a nawet, że większy) czy Jezusa to strasznie subiektywnie. Jeśli to by była fabuła wzorowana na jego historii to bardzo dobry, jako dokument to o wiele słabiej.

    A co do oscarów. To jakoś ostatnio zgadam się tylko z tymi wizualnymi (zdjęcia, muzyka, montaż, efekty specjalne).
    A oglądałeś Tomku, Whiplash?

  7. No właśnie w tym problem, że to jest dokument. W takiej kategorii dostał oskara i jeszcze jakieś tam nagrody, więc dla mnie nie powinno mieć miejsca przekłamanie historii. Bo o ile byłoby tylko przekolorowane (porównania do Dylana czy nawet Jezusa) to oni po prostu przekręcili historię, aby się lepiej sprzedało. Nie sądzisz, że to oszukiwanie i nie powinno tak być?

    A według jakiś wikipedii czy innych takich sporo jest filmów dokumentalnych dokumentalnych w kinach. Nawet ostatnio o Amy leciał (nie oglądałem, więc nie wiem nic o przekłamaniach i takich tam).

    Ale ostatnio w kinach leci “Czerwony pająk”. Oparty jest na prawdziwej historii, ale nie jest to dokument, jest oparty o historię i z Sugar Manem jest jak dla mnie podobnie. Jest oparty, ale dokument to to nie jest.

    • No ale wiesz pojęcie dokument jest bardzo szerokie. O ile pamiętam, to Fahrenheith 9/11 też był w kategorii dokument, a z obiektywizmem to za wiele wspólnego nie ma.

      • No właśnie dlatego ten film stracił u mnie wiele punktów za to, że to niby dokument. Bo od dokumentu wymagam tego, że po obejrzeniu wiem coś na ten temat, a nie to, że muszę weryfikować to później i wychodzi, że połowa to bełkot.

        Jednak sam film przyjemnie się ogląda i muzyka Rodrigeza też do mnie trafia.

Dodaj komentarz