Dlaczego nie łączę piwa z jedzeniem i czy warto mnie naśladować?

27
1881

Oraz jakimi zasadami kierować przy food pairingu.

W dzisiejszym odcinku 1000 IBU, o tym dlaczego nie łączę piwa z jedzeniem, ale też o tym dlaczego zachęcam Was do tego, żeby niekoniecznie brać ze mnie przykład. A na sam koniec kilka zasad – czym kierować się przy doborze piwa do potrawy.

27 KOMENTARZE

  1. Ja widzę jeszcze jedno zagrożenie, o którym nie wspomniałeś (chyba że to jest oczywiste). Większość (95%) piw degustuję wieczorem, bo tylko wtedy mam czas i warunki, żeby się na danym piwie skupić i wypić je świadomie od pierwszego do ostatniego łyka. Ładowanie w siebie jedzenia o godzinie 22 czy 23 – wszystko jedno, czy to będzie łosoś, sałatka z sosem tysiąca wysp czy mazurek czekoladowy – jest prostą drogą ku temu, by się spaść jak świnia i wodą na płyt dla tych, którzy grożą palcem, że od piwa rośnie brzuch. A brzuch nie rośnie chyba właśnie od samego piwa, tylko od precelków, chipsów, orzeszków i paluszków.

  2. Fakt, że częściej można znaleźć wino zdatne do spożycia w restauracji, niż piwo. Myślę, że to wynika jednak z potrzeby budowania takiego eleganckiego klimatu. Czyli tu białe obrusy, karta win – taki francuski klimat i… żywiec z beczki. Mogli by się pokusić chociaż o 3, 4 pozycje w butelkach.

    Trzeba jednak pamiętać, że piwo no nie zaczynało jako bardzo wysublimowany trunek. Wino natomiast zawsze się uważało za elegancki napój. I te 95% ludzi dalej tak uważa.

    A odnośnie łączenia piwa to polecam – krwisty stek i porter do tego <3

    • Wchodzimy na temat stereotypów. Jak kiedyś powiedziałem swemu tacie, że jest piwo (dokładnie Ægir Tors Hammer), które kosztuje w przeliczeniu około 65 złotych, za butelkę 0,5l to powiedział: “Tyle kasy za piwo?! W życiu bym tyle nie dał!”, gdzie sam jest czasem w stanie kupić butelkę wina za podobną cenę, a w sumie oba trunki mają podobne parametry. No cóż, jeśli chodzi o kwestie piwa, to mamy w tym kraju ciemnogród i trzeba z tym walczyć. Może metodą małych kroczków uda się chociaż wyeliminować podstawowe piwne mity 😉

      • Ponoć w Niemczech młodzi rezygnują z piwa na korzyść innych napojów alkoholowych typu smirnoff ice, wina rozcieńczane jakimś syfem własnie dlatego, że picie piwa jest źle kojarzone – negatywne stereotypy.

        BTW. ostatnio będąc na kolacji połączylem portera z pierogami ruskimi – jak dla mnie rewelka 🙂

    • Wino natomiast zawsze się uważało za elegancki napój. I te 95% ludzi dalej tak uważa.

      Nie do końca. W krajach śródziemnomorskich wino jest czymś codziennym. Nie jest tam niczym dziwnym mieszanie go z wodą, serwowanie w dzbankach, w wielu lokalach nie ma żadnych kart win, tylko jest wino – czerwone i białe, albo tylko czerwone. W Polsce wino zwykle było importowane, stąd otaczający je nimb towaru luksusowego.

      • No zgadza się. Tylko, że to są takie średniej jakości wina robione przez małe prywatne winnice, lub jakieś ogólno-dostępne. Chodź fakt jest taki, że Francuzi piją tylko swoje wina.

        Chodziło mi natomiast o to, że jak ktoś zobaczy w karcie wino za 120zł i np Xyauyu za tez około tylko to wybór będzie prosty. I czynnikiem decyzyjnym tu będzie cena i nazwa wino/piwo. Tak jak przed chwilą Cichus napisał.

  3. Polecam połączenie lambik + naleśniki na słodko. Sam miałem obiekcje co do łączenia piwa z jedzeniem, ale taka skrajność smaków: kwaśny i słodki jest genialne. Szczególnie dla kogoś, kto nie przepada za bardzo kwaśnym piwem.

  4. No ale jak to nie ma cheddara w Polsce. To już nawet w Lidlu i Biedrze jest w stałej ofercie, a to znaczy, że ludziska kupujo 😉

      • No dobra, ale prawdziwa holenderska gouda to też zupełnie inny wyrób, niz to co u nas w kraju pod nazwą “gouda” funkcjonuje. Ta prawdziwa też jakiegoś wielkiego udziału w rynku nie ma, choćby z powodu ceny.

      • To moze wynikać z tego, że pojawiło sie chyba sporo przepisów na żarcie z tym serem, ja dośc często dostaję zlecenie od żony bo cos tam robi nowego i jest cheddar w przepisie. Podobnie niektóre inne sery. Na razie wygląda na to, że camemberty i brie zagościły na stołach bo oferta jest stała i dość bogata, coraz więcej też jest pleśniowych – lazur i inne.
        Nie ma u nas jeszcze takiej tradycji jedzenia sera jako przystawki, małego dania, raczej to dodatek do kanapek, ale to też chyba się zmienia, są pasjonaci..

      • cheddar z lidla ma cene dosc przystepna i jest dosc smaczny, co prawda milosnik sera porownalby go do koncerniaka, ale w stosunku do polskiej masownego sera to to jest eksplozja smaku 😉

        co do holenderskiej goudy to racja, polska gouda smakuje jak kit do okien. a juz holenderskie goudy marketowe sa dosc solidne i tylko czekac az lidl czy inna dronka je zaimportuje i bedzie mozna jesc calkiem smaczny ser….

  5. Czy to miała być odpowiedź na video ,Parowanie piwa z jedzeniem” na kanale Piwny Garaż ? 😀 Fakt jest faktem, że słowo ,,parowanie” jest co najmniej śmieszne. Jestem częstym obserwatorem łączenia piwa z jedzeniem w Niemczech. Oczywiście do fastfoodów typu hamburger zawsze Pilzner, ale spotkałem się z restauracjami gdzie można było w czym wybierać (bardzo dużo koźlaków) !

  6. Tomek! “OKRES CZASU”? C’mon…
    U nas też jest “kultura” picia do jedzenia w postaci 50ml do tatara 🙂 Dobry felieton ale dość wtórny, większość już była w poprzednich filmach.

    ps
    może już odpuść z tymi minami w miniaturkach, fajnie że masz do siebie dystans ale zaczyna to wyglądać troche jak nadmierne zwracanie na siebie uwagi

  7. Nie masz wrażenia, że spore znaczenie ma kolejność spożywania tzn. jedzenie tłustych pokarmów – z grilla itp. – wg. mnie – całkowicie niszczy smak piwa, jeżeli pijemy je potem?. Z czego to wynika? osobiście doszedłem do tego etapu, że przed napiciem się piwa, nawet koncerniaka, nie konsumuję żadnego pokarmu 🙂 gorsza sprawa, że potem pobudza ono apetyt 🙂

  8. W Polsce duzo latwiej o dobry ser niz w USA. I na pewno duzo latwiej niz o dobre piwo. Choc z serem jest jak z piwem, wiekszosc woli bezsmakowa i bezzapachowa goude (w wersji Polish, bo gouda w innych wersjach to ser na wypasie :)). Choc moze to w obu przypadkach tylko kwestia cany, ale watpie.

  9. czytuję sobię książke “PIWO” z wiedzy i zycia – konsekwentnie ominąłem rozdział “Piwo i jedzenie” – jak przeczytałem o jakimś cieście z nadzieniem krabowo-bekonowym, gotowanych na parze małżach i frytkach, czy inną jakąś piersią gwinejskiego kurczaka w truflach – to złapałem sie za gardło i też mówię – albo rybki albo pipki – albo jemy albo degustujemy – tez wolę skupić się na piwie. Nie mogę jednak oprzeć się moim włoskim serowym naleciałościom – jeśli piję piwo którego smak już znam a zarazem cholernie doceniam by znów się napić – to najlepsza do tego jest gorgonzola 🙂

  10. Coś jest w tym stwierdzeniu gdzieś w komentarzach powyżej o pozornej elegancji wina i piwie kojarzącym się z zadymionym, niezbyt atrakcyjnym pubem. Jeśli już podaje się coś do jedzenia w takich miejscach to są to orzeszki, chipsy i paluszki. Spotkałam się też ze stwierdzeniem, że piwo to alkohol, którego nie powinny spożywać kobiety bo to jakieś prostackie i nieeleganckie. Dla mnie- kulinarnego eksperymentatora piwo niesie jednak o wiele szerszy wachlarz doznań, smaków i zapachów niż jakiekolwiek wino. Dodawanie piwa do potrawy, nie tylko serwowanie go do posiłku, może zmienić smak zwykłych dań w coś niezwykłego;).

  11. Hej, dla mnie dosc wazne przy laczeniu piwa z jedzeniem jest fakt, ze kazdy cukier zawarty w jedzeniu, zmiania odbior alkoholu w piwie, zwieksza jego smak, dzialanie, ciezko okreslic, a juz szczegolnie wszelkiego rodzaju przekaski, orzechy, chipsy, chrupki – masakra.

Dodaj komentarz