Terry Pratchett i Świat Dysku

47
1031

Fantasy, które nie jest fantasy

W cyklu trochu kultury chciałbym Wam polecić autora, którego być może wielu z Was doskonale zna. Sądzę jednak, że Ci, którzy go nie znają, mają małe szanse, żeby go poznać, jeśli przekroczyli te 20-25 lat. Po prostu to wygląda na jakieś czytanki dla dzieci, a tymczasem…

47 KOMENTARZE

  1. Ładna kolekcja, sam jestem miłośnikiem fantastyki, co do Pracheta to czytałem kilka pierwszych tomów jak mieszkałem w Krakowie koło biblioteki, bo wiele dobrego słyszałem, a akurat mieli 😛 Po przeprowadzce, mam dalej do biblioteki, a najbliższe i tak słabiej zaopatrzone, ale dzięki licznym tanim księgarniom w Krk jest coś na półce do czytania, wiec może kiedyś dokończę czytać serie. Miłośnikom klimatów wojennych i fantasy, polecam Glena Cooka.

  2. Dla zainteresowanych ale nie czytających ;] polecam ekranizację ‘Piekła pocztowego’ oraz inne 🙂 a dla czytających ‘Nauka Świata Dysku’ oraz nowy cykl związany z Długą Ziemią.
    Ulubiony bohater – oczywiście główny bohater Piekła pocztowego oraz Świata finansjery.

    • Co do ekranizacji to przede wszystkim Wiedźmikołaj, jest też kolor magii i blask fantastyczny jako jeden 2 częściowy film. Były też animowane ekranizacje trzech wiedźm i muzyki duszy.

  3. Do Pratchett’a zabierałem się już nie raz, ale jakoś jeszcze nigdy nie spróbowałem. Być może dlatego, że książki które miałem pod ręką, od siostry, były po angielsku, a to by już mogło być za trudne do przełknięcia. Jeśli jednak pojawił się już ten temat tutaj i można było zobaczyć, jaka to jest pokaźna kolekcja, to nasuwa się pytanie, czy polecasz czytać to od początku, czy jednak nie zrobi większej szkody, gdy sięgnie się po pierwszy lepszy tom?

    • Dobrze sięgnąć po pierwszy tom z danego podcyklu, czyli np. Straż! Straż!, Piekło Pocztowe, albo Równoumagicznienie. Ja zaczynałem właśnie od Straż! Straż!. Dziś bym chyba polecił Piekło Pocztowe, żeby sprawdzić czy się spodoba. A jeśli tak, to od początku. 😀

  4. świetna kolekcja ja już całkiem na ebooki przeskoczyłem ale widząc taki zbiór aż się łezka w oku kręci ;] Polecam gorąco każdemu i nie radę zaczynać od “Koloru magii” ponieważ można się zrazić. Ulubiona postać chyba Sam Vimes i Myślak Stibbons ;]

    • Hm, zaczynam żałować, że przestałem kupować papier a też przeszedłem na eksiążki. Miałbym kolekcję porównywalną do Kopyra 🙂 Z drugiej strony, nie wiem czy to tylko moje wrażenie ale humor w Świecie Dysku zaczał się zapętlać i powtarzać. Ale aluzje do sytuacji geopolitycznospołecznej są fantastyczne 😀 A od czego zacząć przygodę? To zależy, sam zaczynałem, pod wpływem mojej lepszej połówki od Równoumagiczniena 😀 Ale np. dla amatorów sci-fi (którym sam jestem) zdecydowanie polecam Złodzieja Czasu, wciska w fotel! Pierwsze dwa tomy są…w porządku, dobre wprowadzenie, bez szału ale raczej nie zrażą.

  5. Terry super – ale masz solidną kolekcję 😀 podobała mi się ta którą napisał wspólnie z Gaimanem, może dlatego że to była moja pierwsza. Szkoda Terrego teraz. Umieścił bardzo wzruszający film o eutanazji.

    • Czytałem. O ile Narrenturm mnie powaliło i było świetne, to resztę czytałem siłą rozpędu i odnoszę wrażenie, że Sapkowski tak samo ją pisał.

      • UWAGA KOMENTARZ MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY!!!
        Najgorsze było już samo rozwiązanie trylogii, gdzie w pewnym momencie akcja straciła rozpęd, jakby dostała solidny lewy sierpowy i nagle się skończyło. Szkoda, bo miało to potencjał. A najlepszą częścią byli Boży Bojownicy 😉
        UWAGA KOMENTARZ MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY!!!

  6. Jak dla mnie to coś niesamowitego. Mam wszystko – a wersję o Tiffany w obu tłumaczeniach (zdecydowanie polecam dla dorosłych wersję Cholewy-ale dla dzieci lepsza wersja ta druga). Czytam całość średnio 4 razy do roku. Z utęsknieniem wyczekuję na kolejne tomy. Świat Pratchetta jest po prostu genialny.
    Moja córka 6lat- o czarownicy słuchała z wypiekami na twarzy-a najlepsze były NacMcFeggle-i ich “łojzicku”. Jednym słowem-Genialne ksiązki dla całej rodziny:)
    No i ja zacząłem od 1 tomu jak się tylko ukazał -i już wsiąkłem:)

  7. No, a ja myślałem, że Kopyr czytuje wyłącznie literaturę dla wyrafinowanych intelektualistów 🙂 Uf… Kamień z serca. Polecam Ci, Tomku, powieści duetu Douglasa Prestona i Lincolna Childa. Mieszanka klasycznego kryminału Conan Doyle’a z opowieścią gotycką okraszone jak najbardziej współczesną sensacją.

  8. Jakby zacząć wymieniać ulubione postacie ze Świta Dysku to pewnie by miejsca nie starczyło.
    Moje ulubione jeszcze nie wymienione to Susan wnuczka Śmierci i duet Colon i Nobbs.
    Jako książkę startową polecam “Prawdę” albo “Magiczne Obrazki”.
    Wszystkim zainteresowanym przeczytaniem cyklu polecam filmy:
    “Going postal”
    “Hogfather”
    “Discworld”
    Pełne wersje można znaleźć choćby na YouTube.

  9. A “Kot w stanie czystym”? Wiem że to zupełnie odrębna od “Świata..” książka, ale z właściwym autorowi humorem trafia w samo sedno posiadania zwierzęcia jakim jest kot.. 😉

  10. No właśnie zacząłem ambitnie od “Kolorów Magi” i… wymiękłem 🙂 W takim razie chyba spróbuje jeszcze raz, może od czegoś innego.

  11. Oj troszkę odbiegnę od tematu ale mam prośbę:
    -czy możecie polecić jakiś polski odpowiednik dla piwa Bombay Cat z revelation cat`a ?
    Albo inne równie mocno chmielone.
    Czyli najlepiej double a nawet triple black ipa 😉

  12. No ja przeczytałam wszystko 😛 Zaczynałam od Piramid i Pomniejszych Bóstw, które też polecam dla “początkujących”, a potem nadrobiłam poprzednie i już leciałam po kolei ;))) Moją ulubioną mini serią jest ta wiedźmowa, zaraz potem Śmierć wraz z wnuczką Susan (tak, Śmierć jest dziadkiem, no cóż, tak wyszło, a później ciężko było się wykręcić :P), ale wszystkie inne serie też mają swój urok. Co tu dużo mówić, mnie też Pratchett uzależnił, chociaż nie wszystkie książki mi się podobały (Potworny regiment, Łups).
    Mądrość wiedźmowa- To, że ktoś jest stary nie znaczy, że jest mądry, równie dobrze może być głupi przez bardzo długi czas. 😉

  13. Tomku, błagam: słowa “ci” nie piszemy z wielkiej litery, gdy chodzi o “ich”. Wielką literą podkreślamy jedynie szacunek do drugiej osoby, czyli gdy chodzi o “Ciebie/Tobie”. To jeden z najczęściej popełnianych błędów w internecie, który strasznie mnie denerwuje.

  14. Sam czytam książki T.Pratchett-a i uważam je za świetne.
    Sam spotkałem się z kilkoma opiniami na temat jego książek i jedną sam potwierdzam- zaczęcie od pierwszych dwóch książek jest błędem i może zniechęcić. Ja zacząłem chyba od Potwornego Regimentu, a książkę otwierającą uniwersum dopiero po kilku innych.

    Mateusz

  15. Za dużo spoilerów na tym instagramie dajesz! Jak tego nie było, to człowiek się zastanawiał jakie pojawi się piwo, co rozbudzało ciekawość. A teraz, wiadomo co będzie w następnych odcinkach.

  16. Ja zaczynałem od początku i nadal uważam, że im dalej tym gorzej, tzn. im bliżej Discworldowi do naszej Ziemi, tym bardziej gorzkie i smutne stają się książki (no surprises there). Póki to, co “normalne” u nas było anomalią u nich (“Ruchome Obrazki”, “Muzyka Duszy”,”Pomniejsze Bóstwa”) – jakoś bardziej pasował mi humor i smaczki. Mniej więcej od “Prawdy”, kiedy rzeczy zaczęły krążyć bliżej rzeczywistości, powieści wydaja mi się bardziej łopatologicznie “z morałem,” za czym nie przepadam. Bardzo psuje mi to odbiór całej podserii z von Lipwigiem (a przecież to bardzo fajna postać) i najnowsze Vimesy (“Niuch”)
    Ogólnie, najbardziej lubię Wiedźmy (Babcia Weatherwax!) i Śmierć a za najgorsze uważam rzeczoną “Prawdę” i “Niewidocznych Akademików”
    P.S. Miało nie być, ale wrodzone belferstwo nie pozwala: Rincewind =/rinsłind/, Vimes=/vajms/…;P

  17. Co do wymawiania imienia Vimes słyszałem różne wersje i obie są poprawne. Vajms, jeśli uznamy, że to z angielskiego, a Vimes, jeśli z łaciny o ile dobrze pamiętam. A z “Nauki Świata Dysku” korzystałem kiedyś nawet przy pisanie pracy maturalnej.
    Przy okazji pozwolę sobie pochwalić się swoją skromną kolekcją + kilka zapewne zostało jeszcze na półce: https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash2/t31/457117_391816937523267_1828134159_o.jpg

  18. Ja przygodę z Pratchettem zacząłem nietypowo bo od “Straży Nocnej”, a więc od środka cyklu o Straży. Moją ulubioną postacią jest diuk Ankh-Morpork sir Samuel Vimes. Jeżeli chodzi o postacie “poboczne” to są to pozostali członkowie Straży, Bibliotekarz, G.S.P. Dibbler, Lu Tze oraz Mustrum Ridcully. Fajnie wiedzieć Tomku, że jesteś fanem Świata Dysku 😀

  19. Smutne jest tylko to ze Pratchett juz za wiele nie napisze pewnie. Zreszta ile by nie napisal i tak bedzie za malo. Dawno dawno temu, spedzilem pare godzin w kolejce zeby dostac autograf obu panow, ale bylo warto.

    Uwielbiam go za poczucie humoru i za wszelkie wstawki zwiazane z fizyka w tym z kwantowka, ktorych najwiecej bylo w pierwszych czesciach, pewnie dlatego Kolor i Blask mi akurat podobaly sie bardzo.

    ps.Dziwne ze jeszcze nikt Pratchetowi tu nie wypomnial jego pogladow w sprawach ostatecznych, a moze juz je zmienil.

    • Smutne jest tylko to ze Pratchett juz za wiele nie napisze pewnie.

      To prawda, choć uniwersum jest na tyle poukładane, że można produkować następne tomy wzorując się na jego stylu jeszcze długo. Podobnoż jego córka ma się tym zająć. Nieuświadomionym dodam, że Terry ma Alzheimera, jakąś nietypową odmianę. W związku z tym jest orędownikiem prawa do eutanazji, a przy okazji ateistą i pewnie o to chodziło w tym cytacie.

      Dziwne ze jeszcze nikt Pratchetowi tu nie wypomnial jego pogladow w sprawach ostatecznych, a moze juz je zmienil.

      Moim zdaniem nie ma czego wypominać. Pratchett nie głosi żadnych zbrodniczych teorii. Co do eutanazji to, w jego sytuacji wielu byłoby jej zwolennikami. Nie można ławo go za to potępić. To są skomplikowane sprawy. Zaś sam ateizm, o ile nie polega na zwalczaniu wiary i wierzących, też nie jest niczym szczególnie godnym potępienia.

  20. ‘Dobry Omen’, książka napisana razem z Gaimanem, naprawdę fajna lektura. O tyle ciekawe, że dzieje ‘się u nas’ i świata dysku próżno tam szukać. Zdecydowanie moja ulubiona pozycja, chociaż ciężko walczy z “Prawdą”.

    Co do ulubionej postaci, zgaduj zgadula (dużymi pisze oczywiście śmierć i to nie o niego mi chodzi):
    – Czy to ten moment, kiedy całe moje życie przesuwa mi się przed oczami?
    NIE, TEN MOMENT BYŁ PRZED CHWILĄ.
    – Kiedy?
    TO MOMENT, rzekł Śmierć, POMIĘDZY PAŃSKIMI NARODZINAMI A PAŃSKIM ZGONEM.

    p.s.
    Co tam za Rogue się czai na półce?

  21. Ci niebiescy szkoci to parodia Smerfów;)

    Super lektura, polecam. A oprócz omenu jeszcze bardzo dobra jest “Długa Ziemia”

  22. I część kolejnej wypłaty, pójdzie w…. Pratcheta.
    Wiedziałem, że powinienem unikać tego bloga, od momentu kiedy na niego trafiłem.
    Pratcheta znałem dotychczas jedynie kanon: “Kolor Magii” i “Blask fantastyczny”, ale właśnie się przekonałem do zanurkowania głębiej.

  23. Zacząłem od Koloru Magii, bo na studiach byłem, jak był pierwszym który się ukazał 🙂
    Cały rok się zaśmiewał na ‘zapleczu’ wykładów, z oktaryny, kufra i Gardło Sobie Podżynam Dibblera… 🙂
    Nie umiem powiedzieć które są moje ulubione, choć rzeczywiście niektóre tomy są trochę może słabsze. Ale pierwsze przychodzą mi na myśl (oprócz Koloru i Blasku) Muzyka duszy, Mort, Wiedźmikołaj …
    tak – to chyba chodzi o Susan … wnuczkę Śmierci 🙂

  24. Ja nie wiem co mam powiedzieć… Nie dość, że jesteś Panie Tomku moim piwnym Guru, który inspiruje mnie do “piwnych wędrówek”, to jeszcze Pratchetta czytujesz i doceniasz… Dobrze, że mieszkam pod Szczecinem, bo nie daj Boże byśmy się spotkali gdzieś w knajpie i zaczęli rozmawiać o piwie i książkach, a wtedy moja żona złożyła by wiadomo jakie papiery wiadomo gdzie i pozostałbym sam na tym świecie… 🙂
    Gratuluję bloga i kanału na Youtube! Mimo wszystko, mam nadzieję, że się kiedyś spotkamy.
    P. S. Małżowina obiecała, że na jesieni sprawi mi zestaw do domowego warzenia, a wtedy będzie się działo…
    NIECH ŻYJE PIWNA REWOLUCJA!!!

  25. Pratchett jest świetny, polecam go jednak w oryginale. Cholewa wykonuje solidną robotę, ale mam wrażenie, że w Prószyńskim doszło do lekkiego nieporozumienia i powieści po polsku są bardziej bajkowe i cukierkowe niż po angielsku (stąd zgrzytają postaci bandytów i gangstertów). Oryginały są zauważalnie ostrzejrze, mroczniejsze i bardziej wisielcze.

  26. Trylogia Nomów.
    1989 – Nomów księga wyjścia (Truckers),
    1990 – Nomów księga kopania (Diggers),
    1990 – Nomów księga odlotu (Wings)
    Opowieści o Johnnym Maxwellu
    1992 – Tylko ty możesz uratować ludzkość (Only You Can Save Mankind),
    1993 – Johnny i zmarli (Johnny and the Dead),
    1995 – Johnny i bomba (Johnny and the Bomb)
    Cykl o Długiej Ziemi (wspólnie z Stephenem Baxterem)
    2012 – Długa Ziemia (The Long Earth),
    2013 – Długa wojna (The Long War),
    2014 – The Long Mars (premiera zapowiadana na 19 czerwca 2014
    1971 – Dywan (The Carpet People), później mocno zmieniona i wydana ponownie w 1992,
    1976 – Ciemna strona Słońca (The Dark Side of the Sun),
    1981 – Warstwy wszechświata (Strata) – Drugie polskie wydanie jako Dysk, jedna z nielicznych książek science fiction w dorobku autora, nieco nawiązująca do Pierścienia Larry’ego Nivena,
    1989 – Kot w stanie czystym (The Unadulterated Cat) – opowieść o prawdziwych kotach (z Grayem Jolliffem),
    1990 – Dobry omen (Good Omens) z Neilem Gaimanem,
    2008 – Nacja (Nation),
    2012 – Spryciarz z Londynu (Dodger),
    2012 – Mgnienie ekranu (A Blink of the Screen) – zbiór opowiadań wydanych w latach 1963–2009,
    2013 – A Slip of the Keyboard (premiera zapowiadana na 24 października 2013) – zbiór opowiadań nie poświęconych fantastyce

  27. Zacząłem czytać Pratchetta w oryginale (chciałem się nauczyć brytyjskiego angielskiego) od samego początku i po kilku książkach stwierdziłem, że nie ma co po Polsku czytać, bo tego humoru chwilami po prostu nie da się przetłumaczyć. Na pewno nie w 100%. Są tam takie gry słowne, które na dodatek są rozwleczone na całą książkę, że jestem prawie pewien, że część humoru została bezpowrotnie stracona w tłumaczeniu.

    Może zabrzmi to snobistycznie, ale nie zamierzam “psuć sobie smaku” czytając tłumaczenie. (Tak jak już nie będę pił koncerniaków.) Oczywiście słownik w takim przypadku leży zawsze obok (pierwsze trzy tomy to była bardziej męczarnia niż przyjemność). Teraz czytam na iPadzie i jak czegoś nie rozumiem to zaznaczam słowo i czytam definicję.

    Jest jedna wada mojego podejścia: źle się rozmawia na temat tej serii z ludzmi, którzy czytali po polsku, bo czasami nie wiem o czym/ o kim mówią. To też daje do myślenia. Na pewno tłumacz jest dobry, skoro tylu ludzi go chwali, ale pewnych rzeczy po prostu nie przeskoczy.

Dodaj komentarz