Klasyka do bólu klasyczna
Witbier był jednym z dwóch pierwszych piw Artezana. Miałem okazję go próbować jako jeden z pierwszych, razem z innymi sędziami Birofiliów w 2012 r. Był bardzo charakterystyczny, bardzo intensywny aromat przejrzałych pomarańczy. Później chłopaki udoskonalali recepturę, by ostatecznie dopracować się smaku klasycznego. Nie wiem czy w ślepym teście wiele różniłoby się od choćby Blanche da Namur czy Hoegaardena, ale obawiam się też, że przez to straciło trochę ze swego charakteru.





























![Szwajcaria Saksońska i Czeska [bez żadnego trybu]](https://blog.kopyra.com//wp-content/uploads/2023/05/szwajcaria-saksonska-i-czeska-218x150.jpeg)




Czyli nic nadzwyczajnego?
Jak dla mnie szkoda że nie butelkują-nie mam okazji pić w pubie-więc Artezana już dawno nie piłem.
javiki
Dlaczego nie masz jak pic w pubie?
W Brzesku takiego cudu nie mają:(
Do Krakowa nie mam okazji jechać tylko na piwo.
Jeśli ktoś mieszka w mieście gdzie są puby -może je odwiedzać-inni -kupują inne piwa. W ten sposób zarabiają inne browary- nie każdy musi pić Artezana:)
javiki
A jest w Brzesku jakiś specjalistyczny sklep gdzie można dostać piwa z browarów rzemieślniczych. Bo ostatnio szukałem i powiem szczerze nie znalazłem. Jedynie w InterMarche można było coś wybrać ale też bez szaleństwa. Jak jest jakiś sklep to byłbym wdzięczny, gdzieś na forach pisano o jakiejś masarni gdzie Pani sprzedaje przy okazji piwo, ale asortyment bardzo loteryjny ponoć.
Marcel idź do Bacówki jest sporo Pinty i trochę innych wynalazków:)
javiki
Ooo dzięki, ja obecnie na Śląsku przebywam i tutaj jest całkiem dobrze z zaopatrzeniem, ale jak jestem w rodzinnych stronach to czasem brakuje czegoś niekoncernowego.
Pozdrawiam
Hmmm no to muszę do pubu zaglądnąć czy nie mają czasem Wita. Pacyfic z kranu to jak dla mnie, genialne piwo sesyjne. Super aromat i bardzo przyjemny w smaku, tylko te 12,- za szklankę (Gliwice), zaciąga lekki hamulec 😀
Przyjedź do warszawy jest taniej (polskie rzemieślnicze po 10-11)
A jakie niby znaczenie dla piwa ma etykieta?
Jak dla mnie, na etykiecie może być nawet kupa, byle piwo smakowało.
W sklepie gdy stoi na półce wśród innych piw, duże.
Ale to nie jest konkurencja Tyskiego. Tu sprzedaje się smak a nie opakowanie.
Kupujesz piwa po etykiecie? To co z ciebie za smakosz?
Pół godziny stałem w Amsterdamie przed półką z samymi piwami z małych NL browarów. W końcu zaczałem brać wedle etykiet 🙂
Dla mnie ma. Być może z przyczyn zawodowych. Ja cenie właśnie etykiety z piw rzemieślniczych, ponieważ nie muszą się przejmować tak bardzo rynkiem jak duże koncerny. Dzięki czemu mogą tworzyć rzeczy bardziej ambitne i ciekawsze. Jeżeli ocenia się barwę piwa to czemu by nie ocenić też wygląd etykiety.
Tomku, od czego w piwach przenicznych pojawiają się nuty, jakby to zobrazować…zjaranej elektroniki? I czym one są faktycznie?
Zapewne fenolowe goździki (4-winylo gwajakol i eugenol) kojarzą ci się z nutami spalonymi. Mnie np. spalone przewody elektryczne też kojarzą się z fenolami, ale innymi pochodzącymi ze słodu wędzonego torfem. Żeby jednak Cię uspokoić, wielu ludziom 4VG kojarzy się z… dentystą, bo taki aromat (goździkowy) ma jakieś tam lekarstwo używane przez dentystów.
Coś w ten deseń, bo zapach jest wypisz wymaluj jak palący się laminat papierowo-fenolowy :). To gdzieś te sfery. W każdym razie 2 razy się tak naciąłem, muszę tylko przypomnieć sobie jakie to było konkretne, gdzie ten „aromat” był nie do wytrzymania.
To były Dwa Smoki z Pracowni Piwa i jakiś koźlak pszeniczny, tyle ustaliłem po menu warszawskich Kufli i Kapsli. O ile bocka dało się jeszcze pić o tyle Dwa Smoki wywoływały odruch niewskazany w miejscu publicznym. I nie byłem jedynym, który to stwierdził. W obu przypadkach ten sam zapach. Czas się wybrać na jakiś kurs sensoryczny, o ile na takich dają do wąchania również czyste związki 🙂
No to raczej jednak nie było 4VG, bo tego w 2 Smokach nie ma. Musiałoby by to być zakażenie, czyli jednak jakieś dzikie drożdże naprodukowały nieprzyjemnych, aptecznych fenoli.
Komenda wróć! Pomyłka, to był Weizen z Primatora. Dwa Smoki były ok. Natomiast było to też we wspomnianym weizenbocku, niestety nie pytałem, z jakiego browaru a napisane nie było. Lekko dało się też czuć w grodziskim z Artezana ale nie przeszkadzało.
No to na dwoje babka wróżyła. A czujesz goździk w innych pszeniczniakach, czy nie wiesz o czym do Ciebie piszę.
Dlatego najłatwiej byłoby, gdybym miał próbki referencyjne poszczególnych związków. Bez tego mogę gdybać. Kojarzę aromaty w piwach pszenicznych (również tą nutę goździkową) jednak (jeszcze) nie mam wiedzy o konkretnych jego składnikach. Piszę więc obrazowo. Przydałoby się również porównanie 2 niezależnych warek tych piw, które mi nie pasowały. Powyższe 2 wymienione piwa miały tą spalenizno-fenolową składową aromatu na tyle intensywną, że nie dało się wypić. Charakterem jest to ten sam aromat, który jest lekko wyczuwalny w np. grodziskim i wielu innych pszeniczniakach. Więcej bez dobrego kursu lub dostępu do czystych składników nie ustalę. Ew. muszę trafić na takie znowu, zabrać nieco do domu i przypomnieć sobie reakcje charakterystyczne wykrywania związków fenolowych. Browamator ze mnie dopiero raczkujący ale z chemią organiczną jestem „na Ty” 🙂
Matuska Weizenbock
Oj jestem ciekaw, kiedy do Gdańska na krany zawita.
Nie dalej jak tydzień temu piłem go w Pułapce. 🙂
Strasznie krótka ta recenzja, ledwo zdążyłem się wsłuchać a tu już 'wasze zdrowie’ ; / przydałoby się trochę bardziej konkretnych degustacji, do których już nas przyzwyczaiłeś ;p
Żeby zrobić konkretną degustację, to i piwo musi być konkretne. O niektórych piwach po prostu się nie da dużo powiedzieć, bo mało sobą prezentują.
To nie tak. Po prostu sporą część filmu zajmują informacje o browarze, a co tu wielce się rozwodzić nad Artezanem, skoro już tyle zostało powiedziane.
Kret stout – klasyka do bólu klasyczna. „Naszym zadaniem nie jest robienie piw, które smakują wszystkim” – Kopyr. A tu proszę – perełka w postaci nudnego stoutu, który jest na tyle nijaki, że nie powinien nikogo drażnić.