Saint Petersburg z Thornbridge

25
177

czyli bardzo ciekawy RIS, polecony przez…

W zasadzie to pewien paradoks, bo recenzja, która zachęciła mnie do zakupu tego piwa była zdecydowanie negatywna. Jednak pomimo negatywnej oceny, jeśli czyta się między wierszami, to można wyłowić następujące treści. Michał Kopik na piwnym garażu napisał tak:“Zapach: Ciemne słody, czekolada, likier kawowy, wanilia i, niefajnie, lekka autoliza. (…) Smak: (…) Paloność wchodzi praktycznie od razu i zostaje na długo po przełknięciu piwa. Jest wręcz ściągająca. Dodatkowo sprawy nie polepsza szorstka, mocna goryczka. W smaku wychodzi jeszcze dodatek słodu wędzonego torfem, ale nie polepsza to sprawy.”. Przyznacie, że brzmi zachęcająco. 😉


Piliście St. Petersburg, jak wrażenia?

25 KOMENTARZE

  1. Połowa recenzji zamiast o piwie to o mnie, w zasadzie to nie wiem czy powinienem się zacząć martwić czy nie 😉 Jeszcze chyba za wcześnie na stalkerów. Zamierzasz dodać do swojego CV “kopikoznawca” ;)?

    • Wyciąganie logicznych wniosków z aksjomatów (bądź podanych założeń) powinno być domeną ludzi z wyższym wykształceniem, więc tej umiejętności nie należy wpisywać do CV.

  2. O gustach sie nie dyskutuje. Dzieki temu ze blogerzy maja rozne gusta mozna sobie znalezc takiego o guscie przynajmniej zblizonym do wlasnego, dzieki czemu jego oceny ulatwiaja wybor w morzu roznorakich piw. Natomiast jesli ktos wylal piwo bo znalazl w nim ewidentna wade no to juz przy tym nie ma co dyskutowac a taka ocena piwo dyskwalifikuje niezaleznie od gustu blogera.

    • Nie wiem jaka to musi być ewidentna wada żeby piwo wylać? Kwas, ocet, ohydny diacetyl, EDI, chemia, doprawki?

      Jeżeli jest to tylko nie zbalansowanie (magiczne słowo- fetysz) i mocna goryczka to to jest śmieszne.

      • Cokolwiek z powyzszych to wada ewidentna. Niezbalansowanie to juz odczucie subiektywne. Milosnikow goryczki mozna porownac do milosnikow ostrej papryki, ktorzy wcinaja rzeczy po ugryzieniu, ktorych “normalna” czesc populacji blagala by o szybka smierc.

        Niektorzy lubia lagery bez smaku (tu wiekszosc, ale slabo reprezentowana przez spolecznosc blogerow piwnych), inni lubia piwa zbalansowane, a jeszcze inni uwielbiaja piwa bardzo gorzkie, zapewne istnieja tez ludzie uwielbiajacy piwa slodkie. Gusta i gusciki, dopoki piwo nie wali maslem, szmata, szpitalem czy czymkolwiek paskudnym i jest smaczne to raczej nikt go nie wyleje (zreszta nie wiem jak mocno musialo by walic zebym ja wylal piwo).

        ps. Takie pytanie jak to jest ze dogfish 90 przy pierwszym lyku wykreca jezyk gorycza, a w kazdym nastepnym czuc tylko slodycz ? Piwo dosyc cieple, ale nie wiem czy to ma jakikolwiek wplyw na to odczucie.

        • Nie jestem zwolennikiem wypijania piwa do końca, bo: “piwa się nie wylewa”, “wydałem na nie spore pieniądze”, itp. Niektórzy mogą mieć nawet jakieś pozostałości z dzieciństwa, że trzeba zjeść wszystko, co jest na talerzu, czy wypić wszystko co jest w kuflu. 😉 Nie mam żadnego problemu z wylewaniem piwa, nawet drogiego. Inną sprawą jest jednak wylanie piwa, które jest zepsute, a czym innym wylanie piwa w stylu, który mi nie smakuje. Mógłbym nagrać kilkadziesiąt filmów z wylewania koncerniaków, piw z dodatkami syntetycznych aromatów, wielu bezpłciowych koźlaków, koelaschów itd. Tylko dla mnie to jest bez sensu. Szkoda mi pieniędzy, nerwów i czasu na kupowanie piwa, o którym wiem, że nie będzie mi smakowało.
          Kupowanie IPA, CDA, IIPA i narzekanie, że jest gorzkie, to mniej więcej tak, jak kupić weizena i narzekać, ze jest estrowy i fenolowy. On jest estrowy i fenolowy, to jest prawda, natomiast interpretacja tego jako wady jest błędem. Na to właśnie zwróciłem uwagę przy recenzji St. Petersburga dokonanej przez Michała Kopika. Ja nie mam się do czego przyczepić jeśli idzie o zidentyfikowanie aromatów, wręcz muszę napisać, że ja nie wyczułem czerwonych winogron, zamiast autolizy (przypalone mleko), wyczułem lekką nutę laktozy, jak z milk stoutu, nie zidentyfikowałem wanilii. I po takim opisie następuje podsumowanie, że piwo jest do dupy, bo ma ubogi aromat. No to przepraszam, ale ja czegoś nie rozumiem.

          Podczas kursów na sędziego zwraca się dużą uwagę, na to, żeby opis korespondował z ilością przyznawanych punktów. Nie można pisać, że wszystko jest ok, a potem ciąć po punktach. Jeśli dajesz mało punktów, to musisz to uzasadnić. Jeśli występuje sprzeczność między ilością punktów, a opisem, to jest to jeden z większych błędów jakie może popełnić sędzia. Sędzia może nie wyczuwać pewnych związków, są to uwarunkowania osobnicze, ale nie może postępować wbrew sztuce. Tak samo jak nie może napisać – smak: ok 14/17 albo smak: ok 10/17.

        • Chyba nie, a przynajmniej nie był to kwasiżur. Natomiast mam jedno piwo RIS z Niemiec i na 90% jest to kwas, bo inni blogerzy o tym pisali i nie mam odwagi go spróbować. 😛

        • No tak wtedy juz bys nie mogl powiedziec, ze kazdy RIS jakiego piles byl dobry. No ale do odwaznych swiat nalezy.

      • Jak pisałem na Garażu, z Saint Petersburga zapamiętałem najbardziej czekoladowy smak, było to dla mnie piwo jak najbardziej przystępne, a był to mój pierwszy RIS. Nie lubię AIPA, nie szukam ekstremalnych goryczkowych doznań.

  3. sorry kopyr ale Ty nie odczuwasz goryczki mniejszej niż 40 IBU – w temacie piw mocnogoryczkowych piwnygaraż bardziej trafia w moje gusta

    • Ale właśnie dlatego, tym którzy nie podzielają mojego uzależnienia od chmielu, polecam blog Michała. Nigdy nie ukrywałem tego, że jestem hopheadem i głównie dla podobnych freaków adresuję ten blog. Nie ukrywam też jakich stylów nie lubię i ponieważ nie lubię robić czegoś co nie daje mi frajdy staram się nie umartwiać piciem koźlaków, altów czy koelschy. Co do odczuwania goryczki <40 IBU, to oczywiście jest to fajny bon-mot, ale to nie jest tak. Ja po prostu goryczkę <40IBU określam jako poniżej średniej (globalnie), 40 IBU dla hefeweizena to będzie bardzo dużo, ale dla IPA lub APA to jest nisko. Ponieważ głównie oceniam piwa mocno chmielone, więc 40 IBU, to nie jest wiele. Chodzi właśnie o to, żeby każdy znalazł sobie tego blogera, którego gust jest najbardziej zbieżny z jego własnym. Nigdy nie twierdziłem, że ktoś kto nie lubi mocno goryczkowych piw jest gorszym degustatorem, sędzią, sensorykiem. Po prostu trzeba brać na to poprawkę, kiedy taki degustator/bloger ocenia piwo w stylu, którego nie lubi.

  4. Myślę, że aby poprawić sobie notowania w oczach Michała powinieneś wraz z Widawą zmienić dostawcę surowców na jedynego właściwego. Patrząc po notach jakie uzyskuje Artezan na “PiwnymGarażu” to całkiem niezłe wyjście.

    • [Komentarz usunięty ze względu na złamanie zasad. Obraźliwe, personalne wycieczki. Możesz napisać ten komentarz jeszcze, raz innymi słowami, ale takie teksty nie będą tutaj tolerowane. To nie jest browar.biz.] – kopyr

      • Żadnej teorii nikt tu nie dorabia. To tylko zauważenie prostej zależności: “nie kąsa się ręki która Cię karmi”. I nie widzę w tym nic zdrożnego o ile się wcześniej nie pozowało na bezstronnego blogera.

Dodaj komentarz