Smoky Joe z AleBrowaru

14
300

i czekolada z Manufaktury Czekolady.

O Smoky Joe Bartek Napieraj opowiadał w wywiadzie, który z nim przeprowadziłem w lutym. Wyraziłem wtedy daleko idący sceptycyzm, co do pomysłu użycia słodu wędzonego do piwa. Po pierwszych recenzjach okazało się, że wbrew moim obawom wędzoność jest dyskretna. Większość degustatorów narzekała wręcz, że jest ona w ogóle niewyczuwalna. Tym co wyróżniło tę premierę było dołączenie do niej czekolady, z tym samym słodem whisky, którego użyto do uwarzenia piwa. Trzeba powiedzieć, że choć nie jest to pomysł całkowicie nowy, to jednak połączenie słodu i czekolady jest nowatorskie. Zdecydowanie ciekawsze to niż tatuaże.


Mieliście okazję spróbować czekolady Smoky Joe?

 

14 KOMENTARZE

  1. #Kopyr mała uwaga, jak będziesz chciał coś pokazać do kamery to może staraj się pokazywać po swojej prawej stronie. Mam wrażenie że fokus zostaje na kolekcji kapsli a nie zmienia się na przedstawiany przedmiot 🙂

    • To prawda “potrenuj” trochę nad (auto-)fokusem.
      Ale duże uznanie że nareszcie nalewasz tak by oglądający dobrze to widzieli czyli przed kamerą.
      Czy będą jakieś relacje ze zbliżającego się festiwalu we Wrocławiu ?
      Planujesz coś w związku z tym wydarzeniem ?

  2. Co do aluzji (1:10) że Joe zaraz puści Smoky, co powiesz na piwo o nazwie “Dymy Olbrachta” z Browaru Staromiejskiego Jan Olbracht w Toruniu? 😀

  3. Piwo zdecydowanie na plus, cieszy mnie pomysł zwiększenia ilości słodu do whisky. Czekolady nie udało mi się nigdzie spotkać w sklepie, a zamawiać przez internet nie będę bo już sama czekolada jest bardzo droga, a z kosztami wysyłki to by było dopiero…
    Szkoda, że czekolada nie była wysyłana razem z piwem do sklepów/knajp.

    • zgadza się – tego piwa nie degustowałem i zastanawiam się jak odnosi się zawartość torfu w tym piwie (45 ppm jak podali na etykiecie) do wartości dla whisky – taki np. Laphroaig przy pierwszej degustacji niemal “zabija” torfem a ma go ca. 40 ppm.

  4. Gratuluję wszystkim, którzy potrafią to wypić ze smakiem 🙂 Zapach dla mnie jest tak odpychający, a smak tak intensywnie wędzony, że po kilku łykach musiałem wylać (data ważności lipiec 2014).

    • Nie wylałem – do końca starałem się poszukać pozytywnych nut w smaku i… nie udało się. Nie wiem czy to ta sama warka, nie pamiętam daty ważności.

Dodaj komentarz