PINTA Dyniamit

5
446

czyli pierwszy polski pumpkin ale.

Pierwszy, ale nie jedyny. Mniej więcej w tym samym czasie oprócz Dyniamitu pojawiło się piwo z AleBrowaru pod nazwą Naked Mummy. Dyniowe ale, czyli pumpkin ale to dość popularny za Oceanem styl piwa, zwłaszcza w okolicy przełomu października i listopada. Wynika to zarówno z okresu dojrzewania dyni, jak i powszechnej jej obecności w popkulturze za sprawą Halloween. Skąd wywodzi się pumpkin ale? Czy Dyniamit jest dobrym reprezentantem tego stylu? Na te pytanie postaram się odpowiedzieć w kolejnym odcinku vlogu.


W kolejnym odcinku skonfrontuję Dyniamit z Naked Mummy.

5 KOMENTARZE

  1. Widzę bardzo dużą zmianę barwy piwa w porównaniu z tym, które piłem w Zawierciu z tanka leżakowego. Nie wiem, czy to przez oświetlenie, czy przez to, że nie wlałeś osadu, a najpewniej jedno i drugie. Piwo z leżaka było znacznie jaśniejsze i bardzo mętne, nieprzejrzyste. Trochę na pograniczu mocno mętnego witta i hefe-weizena.

  2. Właśnie filtruję Pumpkin Ale. Nigdy więcej tego piwa filtracja słodu z upieczoną dynią to jest horror 3 godziny się paprałem żeby to przefiltrować przed chmieleniem. Jeszcze z żadnym piwem się tak nie namęczyłem mam nadzieje że efekt będzie warty zachodu. P.S Panie Tomku goździków nie dałem wcale

  3. Mi ani Naked Mummy, ani Dyniamit za bardzo nie podeszły, w szczególności ten ostatni, dla mnie osobiście zajechało grzańcem, za którym zupełnie nie przepadam. Może to co Pinta sobie zamierzyła (czyt. browar.biz), to osiągnęła, nie ma co krytykować, bo gatunek kontrowersyjny i niepolski. Ja osobiście zupełnie inaczej sobie wyobrażałem piwo dyniowe, kiedyś piłem jakiś pumpkin ale i smakował zupełnie inaczej, się znaczy bardziej jak piwo. Za to Stare Ale Jare wyszło im bardzo fajnie, tą nowość można polecić (i skonfrontować z Altbierem od Jabłonowa).

    PS. Kruk okazał się Czarnym Kurem, ale za to w końcu do Strefy Piwa zawitała Kawka …

  4. Nie jestem piwnym ortodoksem dlatego Dyniamit wypiłem z ciekawością i nawet przyjemnością.
    Na pewno należy się uznanie za próbę poszukiwania i przybliżania stylów piwa.
    Czyli odejście od przeciętności.
    Traktuję piwa od Pinty jako odskocznię i niejako “muśnięcie piwnej góry lodowej”.
    Zatem inspiracji do tworzenia kolejnych piw na pewno Pincie nie powinno zabraknąć, przez jakiś czas.
    Mam nadzieję że od czasu do czasu znajdą także odwagę na próbę stworzenia czegoś “naszego” na bazie krajowych typowych charakterystycznych dodatków, przypraw, może ziół itp.
    “Rekonstrukcja” A`la Grodziskiego stanowiła, mam nadzieję, pierwszy krok.
    Ciekawe co by było gdyby za piwo czosnkowe wzięła się Pinta ?
    😉

Dodaj komentarz