Artezan – pierwszy prawdziwie rzemieślniczy browar w Polsce

14
717

W czerwcu 2012 roku nastąpiło, to na co czekałem od lat. Powstał pierwszy browar rzemieślniczy założony przez piwowara domowego. Właściwie to przez trzech piwowarów. Dariusz Doroszkiewicz (darko), Jacek Materski (Hasintus) i Piotr Wypych (coder) – piwowarzy domowi, członkowie PSPD, sędziowie certyfikowani PSPD -postanowili pokazać całej polskiej piwnej branży, że można otworzyć browar nie inwestując setek tysięcy złotych w sprzęt. I udało się, pokazali że pasja, marzenia i upór w zmaganiach z biurokracją są ważniejsze niż miliony złotych, nieżyciowe przepisy czy niska kultura picia piwa w naszym kraju. Nazwa Artezan pochodzi z języka francuskiego, a jak wiadomo posługuje się nim południowa część Belgii. Oznacza ni mniej ni więcej a rzemieślnika, przy czym można znaleźć tu nawiązanie do sztuki. W logo browaru znajduje się jeż, choć początkowo miał to być… kot. Wszyscy z założycieli są bowiem miłośnikami kotów, a w dodatku kot jest zwierzęciem pożądanym w browarze, bo łapie gryzonie, które chciałby się dobrać do słodu. Jak się jednak okazało wybór jeża był strzałem w dziesiątkę. Browar nastawia się na sprzedaż piwa w beczce. Najbardziej oczywistym obszarem działania (wokół tzw. komina) powinna być aglomeracja warszawska, ponieważ jednak Warszawa jest dość specyficznym rynkiem (ukułem nawet określenie Birozagadka, by określić jednym słowem sytuację niemal 2-milionowego miasta, w którym nie ma ani jednego multitap pubu, czyli lokalu, w którym serwuje się kilka, a najlepiej kilkanaście piw z kranu), więc chcąc nie chcąc piwo musiało ruszyć w Polskę. Można go spróbować w łódzkiej Piwotece, krakowskich lokalach Omerta i  Strefa Piwa, poznańskim Setka Pub, już niedługo także we wrocławskim Zakładzie Usług Piwnych. Jest też w Warszawie i to aż w dwóch miejscach w Sketchu i 17:15.

Piwa z browaru Artezan swoją premierę miały na Festiwalu Birofilia w Żywcu. Zaprezentowane zostały 2 piwa – witbier oraz abdijbier, czyli piwo w typie belgijskiego piwa klasztornego (pierwotnie miał to być dubbel, ale okazało się, że ma nieco zbyt niski ekstrakt). Bez wątpienia premiera piw z Artezana była najciekawszym wydarzeniem festiwalu w Żywcu. Fenomenalne wrażenie robiły czapki w formie jeża, od razu nasuwające skojarzenie z różowym słoniem z Delirium Tremens.

Słów kilka o piwie. Premierowa warka witbiera była niesamowicie pomarańczowa, choć moim zdaniem była to pomarańcza nieco zleżała. 😉 Jak na witbiera piwo było też trochę zbyt pełne, co obniżało jego pijalność. Ale pierwsze koty za płoty. Druga warka była dla odmiany cytrynowa (jest to swego rodzaju innowacja, bo zwykle używa się skórki gorzkiej pomarańczy Curaçao) i już bardziej wytrawna. Natomiast warka trzecia, która obecnie jest w pubach była warzona z udziałem skórki pomarańczy i cytryn. Cieszy, że zdaniem wielu i moim również, każda kolejna warka była lepsza. Drugim piwem było abdijbier, a więc bursztynowe piwo klasztorne. Przyjemne, choć dla mnie trochę bez pazura. Trzeba jednak pamiętać, że pierwsze warki, to było po częsci testowanie sprzętu, receptury i z nabywanym doświadczeniem będzie coraz lepiej. Choć już jest całkiem dobrze, bo artezański wit bije na głowę wiele z belgijskich piw białych, które miałem okazję próbować.

15. lipca będąc z Krukiem w Łodzi postanowiłem skorzystać z zaproszenia i odwiedziłem browar Artezan podczas warzenia. Warto zauważyć, że browar można określić weekendowym, bowiem warzenia odbywają się w soboty i niedziele. Z bardzo prozaicznego powodu, chłopaki w tygodniu pracują w swoich miejscach pracy. Korzystając z wizyty postanowiłem nagrać materiał, który pozwoli Wam zobaczyć od kuchni ten fascynujący browar, który działa na sprzęcie zaadaptowanym ze złomu, tudzież zupełnie innej branży niż piwowarska. Słów kilka wyjaśnienia odnośnie filmu – nagrany został… telefonem, nagłośnienie jest, jakie jest, ale myślę że to nawet lepiej, jest bardziej rzemieślniczo. 😉 Nie bawiłem się zbytnio w montaż, po prostu wrzuciłem filmy na Youtube. Za “kamerą” stanął darko, po browarze oprowadził mnie Hasintus, a filtracji doglądał w tym czasie coder.

W pierwszym odcinku oglądamy warzelnię:

W odcinku drugim zobaczymy fermentownię:

Teraz czas na leżakownię:

Odcinek ostatni, to… pomieszczenie socjalne. 😉

Dwa filmiki bonusowe – filtracja i zawracanie mętnego filtratu. Ten garnek, do zbierania filtratu pełni funkcję korytka brzeczkowego, a więc granta.


I na koniec coś dla widzów o mocnych nerwach 😉 – podpalanie palnika pod kotłem. Dodajmy, że palnik w pierwszym życiu służył (czy miał służyć), do podgrzewania wielkiej patelni z paellą.

PS: Jak Wam się podoba taki multimedialny wpis? Czy jakość nagrania i dźwięku jest wystarczająca? Czy chcecie więcej takich filmów? Zachęcam do komentowania.

14 KOMENTARZE

  1. Jakość filmików w zupełni wystarczająca, a według mnie więcej informacji można wychwycić z kilku minut filmu niż ze strony tekstu – mi się pomysł z multimedialnymi wpisami podoba 🙂

  2. Dla mnie bomba!! Troszke moze parkinson dokucza, ale ‘tresc i miecho’ calkowicie wynagradzaja niedociagniecia warsztatu filmowego. To bardzo dobry pomysl, poniewaz kazdy tego typu reportaz jest (puki co) na wage zlota.
    Wzoruj sie na np. kolesiach z BTV i wszystko bedzie ok 🙂 .
    Chcemy wiecej !!!

  3. a co w koncu UC powiedział na to, że ponad 50% produkowanego wita to składniki niesłdowe?będzie kara czy odpuszczą? (dla niewtajemniczonych: piwo musi zawierać wg naszego wspaniałego prawa co najmniej 50% słodu, inaczej nie jest piwem i potrzebuje specjalnej zgody na produkcję tak samo jak np wódka ale też i cydr…)

  4. “…można otworzyć browar nie inwestując setek tysięcy złotych w sprzęt.”

    No nie do końca masz rację, bo jednak sprzęt setek nie kosztował, ale uruchomienie browaru liczone jest w setkach złotych. A liczą się koszty nie tylko sprzętu.

    “…ukułem nawet określenie Birozagadka, by określić jednym słowem sytuację niemal 2-milionowego miasta, w którym nie ma ani jednego multitap pubu, czyli lokalu, w którym serwuje się kilka, a najlepiej kilkanaście piw z kranu”

    Warszawa, z całym szacunkiem dla rodowitych warszawiaków to zbieranina ludzi z całej Polski, którzy przyjechali za karierą, splendorem i wiekopomną chwałą. Są to przeważnie ludzie słabo obyci piwnie, bo gdzie w swoich stronach mieli by tę wiedzę nabyć?! Ważniejsze jest być w modowych lokalach, nie ważne jest co się tam podaje, bo sama bytność w nich nobilituje. Drugim aspektem, jakże ważną jest rentowność. Przy cenach wynajmu w stolicy mało komu opłaca się “babrać” w rzemieślnicze akcje. Liczy się zysk, przy minimalnym koszcie własnym.
    Z jednej strony dziwię się, że wybrali Warszawę a z drugiej się cieszę, że nie Kraków… choć z całego serca życzę powodzenia.

  5. Super w końcu wystartowaliście 🙂 dzięki za filmiki bo widziałem jak sprzęt powstawał na bieżąco, a teraz widzę jak działa super sprawa.

  6. Ostatnio właśnie trafiłem na Artezana w krakowskiej Strefie Piwa, postanowiłem spróbować, ale teraz dopiero przeczytałem wpis. Przyznam się, że piwo z kolejnego warzenia tylko częściowo pokrywa się z tym, co opisałeś – chłopaki są coraz lepsze, poczekamy z rok i będzie piwo wybitne.

  7. Czy w planach jest odwiedzenie Artezana po ich przenosinach i rozbudowie w nowym miejscu? Materiał bardzo ciekawy ( jak dla mnie ewenement), jedyny mankament to ucięte w połowie zdania filmiki.

    pozdrawiam

Dodaj komentarz