Grodziskie – reaktywacja

9
298

Grodziskie to obok porteru bałtyckiego skarb polskiego piwowarstwa. Niestety skarb, który został zagubiony. Jak to szło? Miałeś chamie złoty róg… Piwo o które dopytują się obcokrajowcy (po premierze klipu jestem piwowarem domowym z angielskimi napisami, miałem sporo pytań na forum homebrewtalk, o to jak się warzy Grodziskie), piwo wspominane przez Michaela Jacksona, Randyego Moshera, piwo o drożdże do którego poprosiły czeskie browary, aby uwarzyć piwo w tym stylu. Niestety w browarze w Grodzisku nie bardzo wiedziano, jak sobie z tym skarbem poradzić. Lekkie, wędzone piwo, które zamiast próbować sprzedawać jako rarytas, próbowano wrzucać na rynek aby konkurowało z jasnym pełnym. Tworzono w schyłkowym okresie wersje mocniejsze, jakby to miało być remedium na problemy ze sprzedażą. Nie będę tego ciągnął, bo nie mam pełnej wiedzy. Fakt jest faktem, że piwa nie ma. Co gorsza nie ma też surowców do jego wyrobu. Piwo warzone było ze słodu pszenicznego suszonego dymem bukowym, w chwili obecnej żadna słodownia takiego słodu nie produkuje. Fermentowane były szczepem drożdży typowym dla browaru w Grodzisku. Drożdże są podobnoż w laboratoriach KP, która jest spadkobiercą Browarów Wielkopolski Lech, które z kolei były właścicielem browaru w Grodzisku. Na pewno zaś ten szczep jest w laboratoriach Politechniki Łódzkiej, skąd w zeszłym roku pobrane zostały przez… Czechów, aby zostało uwarzone na nich piwo w browarze Pivovarsky Dum w Pradze. Stało się to zresztą przyczynkiem do dyskusji, czy jest popyt na to piwo, czy ktokolwiek zdecyduje się na jego uwarzenie. Wielu rozmówców wyśmiewało to jako totalną mrzonkę. Tymczasem w kończącym się właśnie roku podjęto trzy niezależne próby wskrzeszenia Grodziskiego. Z czego dwie przez naszych braci Czechów i jedną w kraju. Miałem okazję spróbować dwa z tych piw, A’la Grodziskie z browaru Grodzka 15 w Lublinie oraz Grodziczki z browaru Kocour w Varnsdorfie.

A’la Grodziskie z Grodzkiej 15, czyli w zasadzie mogłoby być Grodzkie. 😉 Piwo mocno limitowane, uwarzone specjalnie na Festiwal Brifolia, bo taką fantazję mieli Żywiec i Zdrój. Dwaj kierownicy zamieszania tej imprezy. Pierwszy to Grzegorz Zwierzyna, prowadzi Piwiarnię Żywiecką i corocznie jest głównym organizatorem Festiwalu, ten drugi to Ziemowit Fałat, założyciel Browarmatora, i główny animator piwowarskiej części Birofiliów. Na przekór malkontentom, którzy wieszczyli, że tego nikt nie kupi, że nie ma tego szczepu drożdży, nie ma tamtego słodu, nie ma tamtej wody, itd. itp. W Lublinie przy ul. Grodzkiej 15 26 maja uwarzono 5,5hl piwa, które miało przypominać legendarne Grodziskie.

Wita nas klasyczna butelka dla Grodzisza, czyli Vichy o pojemności 0,33L. Etykieta jest przeróbką oryginalnej etykiety grodziskiej, odpowiednio zmodyfikowanej. Bombowy efekt nieco burzy goły kapsel, ale nie przesadzajmy. Z etykiety dowiadujemy się, że piwo miało 2,65% alkoholu, oraz 8% ekstraktu. Po przelaniu do dedykowanego szkła pojawia się bardzo rachityczna piana. Piwo było mętne. Wysycenie dużo, dużo za niskie. Niestety bez refermentacji nie da się pewnie osiągnąć wyższego przy butelkowaniu w browarze restauracyjnym. W zapachu bardzo słaby zapach słodu, nut wędzonych właściwie nie stwierdziłem. W smaku goryczka średnia, z mojego wyobrażenia jakie mam o tym stylu wydaje się, że powinno być mocniej nachmielone. Wędzoność wyraźna, ale tylko na początku, później wyraźnie słabnie. Jest ona o wiele mniej agresywna, niż w Schlenkerli. Podsumowując, tym co można było zarzucić, była zbyt niska goryczka i zbyt słabe wysycenie. Za to należy pochwalić za dość podobny do moich wyobrażeń smak, wyraźną wędzoność i jak na 8% ekstraktu całkiem solidne ciało, że posłużę się winiarskim porównaniem.

Nasi bracia z południa wypuścili aż dwie interpretacje Grodziskiego, ja miałem okazję spróbować tę z Varnsdorfu. Pierwszym co zastanawia jest nazwa Grodziczki. Nie wiem co to znaczy, czy to jakieś tłumaczenie, czy próba zabezpieczenia się przed jakimiś pretensjami ze strony Grodziska Wielkopolskiego. Z etykiety w kocourowym stylu, dowiadujemy się, że piwo ma 3,7% alkoholu. Po przelaniu wita nas również skąpa, ale nie aż tak jak w przypadku polskiej wersji, piana. Kolor jest złocisty, delikatnie mętny. Wysycenie średnie, do niskiego. Do szampana, do którego porównywano Grodziskie, dużo brakuje. W zapachu nuty weizenowe, czyli sporo banana, którego moim zdaniem być tu nie powinno, oprócz tego sporo fenoli, ocierających się o goździk, który moim zdaniem w Grodziszu jest absolutnie nie na miejscu. Brak za to aromatu chmielowego czy nut dymu. W smaku wyraźna wędzoność, ale też spora kwaśność. Goryczka średnia. Piwo smakuje jak średnio udana wersja Grodzisza z browaru domowego. Smakuje też tak, jakby było zakażone.

Z tych dwóch interpretacji zdecydowanie wybieram polską. Po pierwsze samo piwo jest smaczniejsze, a po drugie bardziej odpowiada moim wyobrażeniom o tym jak Grodziskie smakowało. Skąd tę wiedzę czerpię, skoro nie miałem okazji spróbować nigdy oryginału? Po pierwsze z interpretacji piw domowych, których kilka już spróbowałem. M.in. piwo, które zajmowały miejsca na podium konkursu “Prawie jak Grodzisz”. W tym roku odbyła się już 3. edycja konkursu, zorganizowanego przez kilku pasjonatów z Wielkopolski. Do jury zaproszono byłych pracowników browaru grodziskiego. Po drugie pochwalę się, że w 1. edycji moje Obornickie zajęło 5. punktowane miejsce. Byłoby lepiej, ale było nieco przechmielone.

Wierzę, że te komercyjne przykłady Grodziskiego to tylko jaskółki zwiastujące odrodzenie tego stylu. Co prawda, nadzieje na reaktywację browaru w Grodzisku i Grodziskiego warzonego w tym mieście, wydają się płonne, to nie to jest tu najważniejsze. Najważniejsze jest odrodzenie stylu, który na fali rosnącego zainteresowania piwami wędzonymi, ma przed sobą bardzo dobre perspektywy. Dobrze by jednak było gdyby ten styl przynosił splendor Polsce, a nie Czechom (oni już swoje zasługi dla piwowarstwa światowego mają).

9 KOMENTARZE

  1. Znajac polityke KP to raczej sa male szanse na reaktywacje z ich strony. Bo skoro maja drozdze, to tym bardziej beda mieli oryginalna recepture. Z drugiej strony pytanie czy masowy klient jest zainteresowany czyms innym niz jasne pelne? Na patriotyzm chyba nie ma co liczyc, bo nawet baltyckie portery masowo rynku nie podbijaja. Chociaz pszenica to zupelnie inne piwo niz baltycki porter 🙂 A co do czechow, to mamy juz Anglika ktory pisze Polska historie, Szwedow tworzacych polskie piesni patiotyczne, a teraz czesi robia polskie piwo 😉

  2. Szkoda, że nie miałem okazji spróbować polskiej próby “wskrzeszenia Grodziskiego”. Wczoraj piłem kolejną butelkę Grodziczek (2 tygodnie po terminie ważności) i przyznam, że mi smakowała. Sam Kocour pisze, że z Polski wzięli chmiel i pomysł, a piwo jest w zasadzie podobne do Saisona 🙂

  3. Miałem możliwość degustacji grodziskiego z Grodzkiej w ślepym panelu testowym z piwami domowymi; wypadło najgorzej.
    Domowe przykłady tego piwa są całkiem niezłe, a już zwycięzca konkursu “Prawie jak Grodzisz” z 2010 to mistrzostwo świata, wątpię, żeby oryginalne grodziskie było tak smaczne; gdyby tak było, nie zniknęło by z półek.

    A co do tego dziedzictwa… historycznie rzecz biorąc piwo jest bardziej pruskie niż polskie. Skoro udało im się wprowadzić Gose do produkcji omijając prawo czystości, może zainteresują się też Graetzer-em

    • Wydaje mi się, że piwo bez refermentacji zawsze przegra z refermentowanym. Poza tym smak miał drugorzędne znaczenie.
      Po pierwsze przed modą na weizeny, polski konsument nie był przygotowany na piwa refermentowane w butelce, z osadem drożdżowym. Pierwszą czynnością w sklepie, jaką robił klient było obrócenie butelki do góry dnem i obejrzenie pod światło, czy aby nic w niej nie pływa, czy piwo nie jest mętne, bo mętne znaczyło zepsute.
      Po drugie Grodziskie na pewno było różne. Powtarzające w relacjach, tych którzy pili Grodzisza jest to, że często gwałtownie opuszczało butelkę, co świadczyłoby albo o infekcji, albo o przegazowaniu.
      Po trzecie klient łaknął wtedy piwa w typie Żywca, to był wówczas św. Graal.
      Teoretycznie próbowano z Grodziskiego zrobić piwo ekskluzywne – dedykowane, eleganckie szkło. Ponadto barmanów w szkole gastronomicznej uczono specjalnego sposobu nalewania Grodzisza bez osadu. Co z tego skoro inne działania browaru z tym kompletnie nie korespondowały. No i pewnie wielkość produkcji była zbyt wysoka, jak na tego typu niszowy trunek.

  4. Cześć. Uwarzyłem drugą warkę grodziskiego i coś nie tak jest z piwem. Piwo w butelkach ma lekko kisielowatą konsystencję. Smak i goryczka OK. Czy to infekcja, fermentacja też była inna niż przy pierwszej warce, burzliwa ponad 2 tygodnie.

Dodaj komentarz