Piwne podsumowanie roku 2010

4
398

Przełom roku nastraja do podsumowań. Na zestawienie TOP 10 polskich piw butelkowych przyjdzie jeszcze czas, na podsumowanie działalności blogu browar kopyra również (pewnie w rocznicę pierwszego wpisu), tutaj pozwoliłbym sobie na luźne uwagi na temat ubiegłego roku w kilku, ad hoc wymyślonych kategoriach.

Wydarzenie roku 2010

Myślę, że największym wydarzeniem roku nazwać można powstanie Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych. Jeszcze półtorej roku temu nikt nie spodziewał się, że sprawy mogą potoczyć się tak szybko, choć paradoksalnie trwało to tak długo. Mam tu na myśli drogę przez mękę w postaci rejestracji w Sądzie. Co prawda nie wiemy czego uda się dokonać PSPD, ale potencjał wydaje się ogromny. Tym, czym ma zająć się PSPD, jest podnoszenie umiejętności piwowarów domowych i może ich profesjonalizowanie się. Na lobbowanie w sprawie zmian w prawie, póki co nie robił bym sobie nadziei. Jednak brak kadr dla powstających browarów, może być nawet większą barierą niż wyśrubowane wymogi prawne. Ktoś musi przecież warzyć piwo w tych nowo powstających browarach.

Rozczarowanie roku 2010

Bez wątpienia była to liczba nowo otwartych browarów. W ubiegłym roku otwarto w Polsce 1 (słownie: jeden) browar i to też rzutem na taśmę. 11. grudnia 2010 r. w Łodzi swoje podwoje otworzył Brazilian Steakhouse Grill de Brasil. Nazwa odjechana, jeszcze bardziej odjechane logo, przedstawiające figurę Chrystusa z Rio de Janeiro. Obecnie chyba bardziej kojarzące się z figurą ze Świebodzina. 😉 Ciekaw jestem połączenia grill baru z browarem. Chyba za bardzo nie będę tam miał czego szukać. 😀 Chociaż, podobno ma być wydzielona część pubowa. Rozczarowanie wynika po pierwsze z tego, że oczekiwałem otwarcia przynajmniej kilku (i to bliżej 10, niż 2) browarów w 2010 r. Po drugie tym, co mnie kompletnie dobija w temacie jest fakt, że w tym samym roku w czterokrotnie mniejszych Czechach otwarto ok. 20 (słownie: dwudziestu) browarów, w Niemczech powstało kilkadziesiąt (nie znam dokładnych danych) nowych browarów, jakby mało im było ponad 1300 browarów. 😉 Tym, co może nieco tonować ten minorowy nastrój jest fakt, że większość otwarć przesunęło się na 2011 rok. Wiem o przynajmniej kilku browarach, gdzie są już zamontowane warzelnie, ba czasem nawet słód na paletach czeka. Na co czeka? Zwykle na dokończenie horrendalnej papierologii, czasem na dokończenie inwestycji. Także na 100% można powiedzieć, że 2011 będzie lepszy pod tym względem. Tym, co mogło jeszcze osłodzić sytuację była reaktywacja dwóch browarów przemysłowych, ale w tym dobrym tego słowa znaczeniu. Bo nie są to ani molochy, ani browary w blaszanych barakach, tylko browary w zabytkowych budynkach, w dodatku stosujące otwartą fermentację. Mowa oczywiście o Lwówku Śląskim i browarze Zamkowym w Raciborzu. I tu możemy przejść do kolejnej kategorii…

Zaskoczenie roku 2010

O ile ponowne otwarcie Lwówka było spodziewane czy wręcz wyczekiwane, bo sprawa się przeciągała, o tyle Racibórz nie wydawał się pewniakiem  do reaktywacji. Aresztowanie właściciela, kłopoty z jakością piwa pod koniec działalności, pogłoski o sprzedaży browaru, nie wróżyły najlepiej. Okazało się jednak, że bez wielkiego rozgłosu, niemal równocześnie z Lwówkiem Ksiażęcym na rynku pojawiło się Raciborskie. Ciekawe piwo, choć tym co było prawdziwym wejściem smoka była premiera Twierdzowego. Rewelacyjne piwo, z wyraźna goryczką, ze świeżym smakiem piwa, takim jak onegdaj bywało. Moja żona stwierdziła, że smakuje jak z budki z piwem. Wg mnie to mógłby być komplement. Gdyby nie to, że zdarzały się jakieś dziwne wahania formy tego piwa (choć mnie trafiła się tylko jedna taka butelka), a najnowsza warka jest dużo słabiej nachmielona, to byłby dla mnie pewniak na Piwo Roku.

Choć jakby się zastanowić to, zaskoczeniem roku można uznać wynik Profesjonaliów. 😀

Piwo Roku 2010

Tu sprawa jest ciężka. Jak już wspomniałem długo byłem przekonany, że najbardziej na ten tytuł zasługuje Twierdzowe. Później wielkie wrażenie wywarło na mnie Bursztynowe z Zawiercia. Niestety informacje, o tym, że kolejne warki są już o wiele słabiej nachmielone, każą zastanowić się, czy to, co uznałem za genialnego bittera, nie było przechmielonym bursztynowym piwem górnej fermentacji.  A czy takie qui pro quo zasługuje na zaszczytne miano piwa roku? Chyba nie. Na szczęście pod koniec roku pojawiło się jeszcze Brackie Pale Ale Belgijskie i choć nie jest to mój ulubiony styl i piwo ma pewne mankamenty (posmaki żelaziste), to zdecydowanie najbardziej zasługuje na tytuł Piwa Roku 2010.

Kicha Roku 2010

Szkoda pisać… bo czy wybrać kompletną degrengoladę Konstancina, który z jednego z browarów warzących najlepsze piwa stał się producentem kwasiżurów, czy powstanie browaru-widmo w Pile (Gontyniec), czy niepasteryzowane, mikrofiltrowane, zapuszkowane Naturalne z Ambera, czy mocny zjazd smaku Brackiego, Lwówka Książęcego, Żywego, niechlubne wypusty GABa czy EDIego. Można wymieniać jeszcze długo. Ale może dajmy temu spokój.

Rok 2010 był dla mnie osobiście bardzo udany w warstwie okołopiwnej, dla całej branży był podobno jednym z gorszych, dla małych/regionalnych, czy jak je zwać, browarów – podobnoż rewelacyjny. Moim zdaniem był dość przeciętny, nie był bardzo zły, ale przełomu nie było. To był rok stagnacji. A niestety kto się nie rozwija, ten się zwija. Jak napisałem w akapicie o rozczarowaniu roku, sąsiedzi i nie tylko oni uciekają nam znacznie szybciej niż ich gonimy. Wierzę jednak, że może w bólach, może z opóźnieniem, ale energia Polaków objawi się też w branży piwowarskiej. Będzie lepiej. Musi być.

4 KOMENTARZE

  1. Co do Piwa Roku, to zgodze się co do Bursztynowego i Championa, natomiast Racibórz powalił mnie negatywnie. Próbowałem raz jeden Raciborskiego i Twierdzowego. Oba miały jakiś nietypowy, ciężki do określenia posmak, na tyle dokuczający, że do tego piwa już nie wróciłem i chyba nie zamierzam. Chyba, że mi się trafiła jakaś zepsuta partia (obu?), ale to też raczej dyskwalifikuje to piwo jako produkt roku.

    Do zaskoczeń dodałbym informację o sprzedaży Czarnkowa Gontyńcowi. Tego się nikt nie spodziewał. Tym bardziej tuż przed świętami.

  2. Toć właściciel Gotyńca to był menago browaru w Czarnkowie, śmierdzi mi to trochę ale ważne, że moje ulubione piwo będzie dalej produkowane, przynajmniej przez 2 lata.

Dodaj komentarz