Amber z konserwy

13
651

Po wypuszczeniu dla sieci Netto niepasteryzowanego piwa o nazwie Natur, Amber postanowił pójść za ciosem i ten sam produkt skierować na szerszy rynek, tym razem pod nazwą amber naturalny. Od razu napiszę, że jestem mocno uprzedzony do tego piwa. Generalnie z konserwy toleruję jedynie Guinnessa Draught, za widgeta (chociaż na Litwie i w Czechach można kupić Draughta w butelce). Po drugie jestem mocno rozczarowany ostatnimi dokonaniami browaru Amber. Od wprowadzenia Granda na początku 2008 r. browar Amber nie zaproponował piwoszom nic ciekawego. Mimo, że co jakiś czas pojawiały się zapowiedzi, że coś ciekawego ma lada chwila ujrzeć światło dzienne. Dodatkowo zaobserwowałem, że Żywe zaczęło się nad wyraz słabo sprzedawać u mnie w sklepie, co zaowocowało tym, że wyleciało z półki. Z kronikarskiego obowiązku sięgnąłem po amber naturalny, z myślą – a nuż się miło zaskoczę.


Puszka zachwycać nie może, choć jest raczej ładna ;). Dodatkowo nie do końca kupuję tę nazwę. Wg mnie powinna brzmieć amber naturalne, a nie naturalny. Cieszy za to pojawienie się w nazwie piwa nazwy browaru. Podoba mi się też, że w nazwie browaru pojawiło się nazwisko właściciela, możemy bowiem przeczytać, że Warzone i puszkowane w: Browar Amber Andrzej Przybyło Bielkówko. Jestem gorącym orędownikiem umieszczania nazwiska właściciela w nazwie firmy. Stanowi to dla mnie swoistą rękojmię jakości, jeżeli właściciel nie boi się podpisać na produkcie własnym nazwiskiem. Tym co nieco zaskakuje jest umieszczone centralnie logo Akademii Piwa (The Beer Academy). Ze strony browaru dowiadujemy się tego, co jest oczywiste, że celem Akademii Piwa jest krzewienie świadomości bogactwa piwnego świata, jego tradycji związanych z metodami produkcji, składnikami, celebracją towarzyszącą rozsądnej degustacji, łączeniem z żywnością i recepturami oraz kreowanie wizerunku jako napoju będącego elementem naszego dziedzictwa kulturowego i bogatej historii piwowarstwa. Bla, bla bla… Czy coś z tego wynika? Póki co, chyba niewiele. Z opakowania dowiadujemy się również, że piwo ma 12,2% ekstraktu wagowo i 5,7% alkoholu objętościowo. Z jednej strony plus za podanie zawartości ekstraktu, z drugiej minus za kolejne wysokoodfermentowane piwo. Jeszcze jedną informacją jest termin przydatności czyli 21.12.2010. Obstawiam, że wyjeżdżając z browaru piwo ma 3-miesięczny termin przydatności do spożycia. Czyli tyle ile spokojnie mogłoby mieć Żywe.

Przejdźmy jednak do konkretów. Piana jest średnioobfita, i niestety krótkotrwała. Znika nie brudząc szkła. Kolor jest w porządku złocisty, klarowny (choć chyba bardziej bym się ucieszył z jakiego niefiltra z Ambera ;)). Zapach jest świeży, typowy dla piw niepasteryzowanych, aczkolwiek również typowo nie uświadczyłem tu aromatu chmielu. W smaku jest niestety do bólu przeciętnie. Średnia, do  niskiej goryczka, raczej średnia do niskiej treściwość, ale z jakimś takim typowym dla Ambera, ciężkim akcentem (ni to alkoholowym, ni to słodowym). Wyczułem też delikatną nutę metaliczną (to jakaś plaga ostatnio, albo ja się tak uwrażliwiłem). Wysycenie jest w porządku. Paradoksalnie najlepsza w tym piwie jest puszka. Gdyby nie to, że puszka dobra być nie może.

Nie wiem jaki cel przyświecał browarowi w wypuszczeniu tego piwa. Czy sukces piwa Natur w sieci Netto, postanowiono dodatkowo zdyskontować, czy ma to być odpowiedź na Kasztelana Niepasteryzowanego w puszce? Jedno jest pewne, nie jest to coś,  co mogłoby zachwycić polskich piwoszy. Fajnie mieć taką alternatywę dla koncerniaków, czy nawet dla Łomży czy Perły, ale taki Lwówek Ksiażęcy ambera naturalnego po prostu niszczy.

Pisząc ten wpis sam się zaskoczyłem, że to aż dwa i pół roku minęły od premiery Grand Imperial Porteru. Kilka miesięcy po tej premierze zmarł Sławomir Pahlke, szef marketingu Browaru Amber. Mówiło się, że Żywe i Grand to jego pomysły.  Chyba jednak nie jest prawdziwe powiedzenie, że nie ma ludzi niezastąpionych. 🙁

13 KOMENTARZE

    • Co prawda, pod wskazanym linkiem jest informacja o odmianie nazwisk, ale chyba możesz mieć rację. Także dzięki za zwrócenie uwagi. Cieszę się, że nie ma poważniejszych błędów, bo zwykle tylko raz czytam tekst przed publikacją.

    • Wiesz plastikowe kwiaty też mają wiele zalet. 😉 Czy bardziej z naszego podwórka butelki do wina z nakrętką. Ja jednak zdecydowanie wolę korek, czy w naszym przypadku zamknięcie koronowe (popularny kapsel). To nie do końca jest zawsze takie w 100% logiczne, czasem chodzi o tradycję, savoir vivre, konotację itd.

      Puszka nigdy nie skojarzy się z napojem tradycyjnym, rzemieślniczym, choć oczywiście wiem, że wiele amerykańskich małych browarów korzysta z tego opakowania. Konserwa to symbol produkcji masowej, fabryk piwa zamiast browarów itd. itp.

  1. Nie jestem pewien czy Natur to to samo piwo co amber naturalny – o ile pamiętam natur ma 6%.
    Naturalnego jeszcze nie próbowałem, a nawet nie widziałem go w żadnym sklepie. Ale jeżeli chodzi o natura to wg mnie jest lepszy od żywego. Pomimo tego, że jest puszkowy to lepiej trafia w mój gust.

  2. Natur ma wyższy poziom ekstraktu chyba 16.9, więc to nie jest to samo piwo. Wydaje mi się że Natur to lepsze piwo niż Naturalne a to z uwagi na wyższy poziom ekstraktu, to tylko takie moje domysły bo Naturalnego nie próbowałem. Natur na początku nie wydaję się być szczególnie dobrym piwem ale jak już dopije się do połowy to zaczyna smakować, moim zdaniem Natur obecnie jest piwem lepszym niż Staromiejskie (które ostatnio nie smakuje już tak dobrze jak kiedyś – chociaż może to tylko słabsza seria).

  3. Staram się unikać piwa w puszcze ale w pewnych okolicznościach puszka z uwagi na wagę i możliwość “kompresji” po spożyciu jest lepszym rozwiązaniem. W takich warunkach to piwo sprawdza się znakomicie tym bardziej gdy można go kupić w cenie 2 zł za puszkę.

Dodaj komentarz