Kyritzer Mord und Totschlag z Neuzelle

1
177

W konkursie na najbardziej odjechaną nazwę piwa Kyritzer Mord und Totschlag byłoby w pierwszej dziesiątce. Po polsku nazwa oznaczałaby ni mniej, ni więcej, tylko Morderstwo i Zabójstwo w Kyritz. Co ciekawe Randy Mosher w Radical Brewing przywołuje listę najbardziej dziwnych nazw lokalnych piw niemieckich, którą stworzył dr Lintner. Pochodzi ona z 1867r. i występuje na niej Kyritzer Mord und Totschlag, także piwo ma bogatą historię. Na ile wyrób klasztornego browaru z Neuzelle do niej nawiązuje, ciężko mi ocenić. Na etykiecie znajdujemy informację, że jest to Schwarzbier. Po moich doświadczeniach z Kostrizer Schwarzbier, który jest uznawany za ikonę stylu stwierdziłem, że nie jest to moja poetyka. Schwarzbier z Kostritz jest piwem wodnistym, mało zdecydowanym, ani treściwym jak porter bałtycki, ani gorzkim jak stout, po prostu nijakim. Jak na tym tle wypada Schwarzbier z Neuzelle?

Na etykiecie mamy tytułowy mord. Dwóch bywalców tawerny na beczce z piwem siłuje się w bójce. Można domniemywać, że historia skończy się tragicznie dla obu delikwentów. Zawartość alkoholu wynosi 7,2%. Brak informacji o ekstrakcie, jednak ze strony browaru dowiadujemy się, że wynosi on 18%. Czyli ktoś tu nas robi w balona, bo wg wytycznych BJCP Schwarzbier ma gęstość początkową z przedziału 11,5-13°. Po przelaniu do szklanki objawia nam się piwo barwy bardzo ciemnobrunatnej, praktycznie nieprzejrzyste. Kolejne odstępstwo od stylu, bowiem wbrew temu co zapowiada nazwa stylu piwo bynajmniej nie jest czarne, a raczej brunatne i zwykle przejrzyste. Całość wieńczy średnioobfita, drobna, beżowa piana.Wysycenie jest raczej niskie, co bardzo tu pasuje.

W zapachu wyczułem słabe nuty kawowe.W smaku Mord und Totschlag, ani trochę nie przypomina Kostritzera. Piwo jest wyraźnie słodkie, pełne, treściwe. Zasługa w tym podkręconego ekstraktu. W zasadzie zahacza on już o lekki porter bałtycki. Goryczka jest wyraźna, przypominająca gorzką czekoladę. Wyczuwam również typowe dla porteru nuty suszonej śliwki i porto.

Jak na Schwarzbiera to bardzo mi smakowało, pewnie dlatego, że Schwarzbierem nie jest ;). Polecam, mimo nie trzymania się stylu (a może właśnie dlatego).

PS: piwo zdegustowane było 7. lipca 2010.

1 KOMENTARZ

Dodaj komentarz