Jak COVID19 wpłynął na branżę piwną? [1000 IBU]

6
1211

1000 IBU, a w nim kilka przemyśleń na temat tego jak COVID19 wpłynął na branżę piwną w Polsce.
Premiera o 18:15.

6 KOMENTARZE

  1. Cześć,
    Myślę, że ludzie, którzy chodzą do pubów z piwem kraftowym to ludzie młodzi, którzy w przekroju całego społeczeństwa covid boją się najmniej i mają chyba najmniej powodów by obawiać się tej choroby, co oczywiście nie oznacza, że nic im nie grozi. A jeśli nawet się boją, to w jakiś spośób racjonalozują sobie ryzyko i do pubu przychodzą, bo przypuszczam, że dla wielu z nich wyjście do takiego miejsca jest bardzo silnym przyzwyczajeniem, które wyrugować mogłyby naprawdę nadzwyczajne wydarzenia, których bliskość i nieuchronność byłyby nie do odparcia. Mieszkam w bardzo dużym mieście, nie będę mówił w którym ale jednym z największych w Polsce. Przypominam sobie ostatni weekend w którym puby i inne lokale były czynne, kiedy wiadomo było już, że na drugi dzień czy dwa dni później wszystko zostanie zamknięte. W ten dzień sytuacja była taka, że krzywa szybowała w górę a we wszystkich mediach głównego nurtu podgrzewano atomsferę strachu. Wiem, że to jest tylko zawodne ‘wnioskowanie’ z obserwacji poczynionej jednego dnia, jednakże trzeba przyznać, że to dzień iście symptomatyczny. W każdym razie moje miasto poszło ‘na maksa’ wtedy. Ludzi było w mieście w cholerę. Było tak dużo osób, że nawet widziałem fotki na różnych portalach internetowych z tej pamiętnej nocy z biadoloniem, że społeczeństwo zwariowało. Pod niektórymi klubami były wielometrowe kolejki , żeby wejść trzeba było długo stać. Byłem w dwóch knajpach. W pierwszej z nich po pewnym czasie nowi goście musieli obejść się smakiem ponieważ nie było wolnych miejsc, a w drugiej można było tylko usiąść na krzesełku przy barze. Tym samym covid, który był już napędzany w mediach nie zadziałał odstraszająco. W moim mieśćie odbywały się też duże protesty z powodu orzeczenia TK. Sam nie protestowałem jednak pewnego dnia poszedłem do centrum do księgarni i natknąłem się na to wszystko. Chwilę się temu przyglądałem, ponieważ żeby dojść do księgarni musiałem ominąć tych ludzi. Postawię tezę, że na rozmiar protestów pośród ludzi młodych duży wpływ miało to, że zamknięto im puby i kluby do których normalnie uczęszczają. Generalnie, bardzo dużo ludzi popijało coś i bawiło się. To bardziej przypominało nie tyle uliczny protest co uliczną imprezę, przynajmniej tak zachowywali się niektórzy. Wg mnie była to wśród protestujących pokaźna grupa ludzi, która po prostu poszła na imprezę w czasach, w których normalne imprezy odbywać się nie mogą. Stąd sądzę, że puby do których chodzą ludzie młodzi, w tym wiele pubów kraftowych będzie miało obroty, które pozwolą wszystkim zarobić, pod jednym wszakże warunkiem. Mianowicie, jeśli rząd nie wpadnie na pomysł by otwarcie tych miejsc na nowo uzależnić od spełnienia nierealistycznych warunków sanitarnych typu stolik co 10 metrów i jedna czy dwie osoby przy stoliku. Niestety tego obawiam się o wiele bardziej niż to, że ludzie nie przyjdą do pubów z piwem kraftowym. W takim wypadku to faktycznie będzie koniec dla bardzo wielu miejsc. Na koniec dodam, że w okresie letnim tak od czerwca do października do pubów z piwem kraftowym dużo ludzi przychodziło. Nie wiem jakie były obroty ale z perspektywy gościa w weekendy dostępne stoliki były bardzo często w komplecie zajęte (w niektórych pubach nie tylko w weekendy).
    Pozdrawiam.

    • To świadczy o jednym, że branża piwna jest jedną z najmniej dotkniętych pandemią, piwo to jednak produkt pierwszej potrzeby, a młodzież i studenci co prawda najmniej chorują, ale za to najbardziej roznoszą zarazę po starszych. I niestety nie pomogły apele by się nie gromadzić tłumnie, nie łazić po pubach i klubach, po protestach, nie, Polak wie lepiej i dlatego pierdykło powyżej 20 tys. i później płacz bo puby zamykają. Sami są sobie winni.

  2. Na potwierdzenie tezy, że to studenci, czy ludzie chodzący do pubów byli głównym rozsadnikiem epidemii w Polsce nie ma żadnych badań naukowych. O wiele bardziej prawdopodobnie wydaje się (zwłaszcza jeślli spojrzy się na kalendarz) że to dzieci, które poszły do szkoły we wrześniu przyczyniły się do roznoszenia wirusa na taką skalę. Nie będę dyskutował tutaj o zasadności izolacji, działań rządu itd. Bo mam dosyć polityki i przychodzę na ten kanał by posłuchać o piwie. A tego typu uproszczenie jak to w poście wyżej pozostawiam bez komentarza.

  3. Puszek nikt nie pokochał, bardziej klient został do nich zmuszony. Gdy piwo wychodzi tylko w puszce i nie ma alternatywy butelkowej, a chcesz go spróbować, siłą rzeczy musisz kupić puszkę. Do do jakości tych piw nie ma żadnej zmiany, wiele po miesiącu jest tak samo przegazowanych czy utlenionych jak te w butlach. Nadal trzeba pić piwo tylko świeże, zaraz po premierze. Nic puszka nie zmieniła w tym temacie i na nic terminy przydatności 9 miesięcy czy rok.

Leave a Reply