Brackie Pils [kopyr masakruje reklamy] – odc. 7.

24
712

Wg profilu promującego Brackie Pils na Facebooku Czesi piją piwo w litrowych kuflach i zagryzają je langoszem. No chyba nie.

24 KOMENTARZE

  1. Generalnie to Czesi do większości obcokrajowców chłodno się odnoszą.
    Nawet ostatnio były badania opinii publicznej i nielicząc Słowaków, to właśnie Polacy są najmniej nielubianym narodem w Europie

  2. Przepraszam, że drugi komentaż, ale pierwszy napisałem zanim obejrzałem do końca.
    Czesi jedzą langose, ale jest to jedzenie serwowane podczas świątecznych czy wiosennych jarmarków.
    Można bez problemu spotkać snyta w czeskich knajpach. Nawet w cennikach są więc nie trzeba jakoś specjalnie dopytywać. Co do reszty sposobów to się zgadzam.
    Nie ma już w obiegu halezy. Nadal są na cenówkach ale są nie używane i ceny sa zaokrąglane w dół lub w górę do pełnej korony.

  3. Ale zdajesz sobie sprawę, że wygłaszając te swoje “nigdy,” “każdy,” “zawsze” robisz dokładnie to samo, co zrobili w reklamie Brackiego? Tylko w drugą stronę. Też parę razy byłem w Czechach, jadłem hermelin, piłem z litrowego kufla, wcale nie zawsze dostawałem piwo bez zamawiania. Zabawne – robisz dokładnie to, co krytykujesz.
    Przemyślenia ze środy wystarczyły tylko do czwartku, jak się okazuje.

  4. Jeśli chodzi o moje subiektywne (!) doświadczenia (chyba częściej bywam w południowych Czechach, niż na północy):
    – Większość knajp w których byłem ma na kranach minimum 10 i 12. Bardzo często do tego dochodzi ciemne, specjal (lager o wyższym ekstrakcie) albo ten nieszczęsny Pilsner. Małe hospódki wiejskie mogą mieć tylko jedno piwo, ale one raczej są ciężko dostępne dla turystów
    – Nigdy mi nie zdarzyło się, aby kelner przyniósł piwo bez zapytania się “czy jeszcze jedno”
    – Langosza widywałem od czasu do czasu w budach z których bałbym się brać. Często można znaleźć w południowej Słowacji, gdzie są spore wpływy węgierskie.
    – Nie spotkałem się aby wzięcie 0,3 było specjalnie piętnowane, zwłaszcza w porze obiadowej jest to zrozumiałe.

    • Nie jest zrozumiałe w porze obiadowej, bo limit dla kierowców wynosi 0,0. Zrozumiałe jest nealko (bezalkoholowe) i oczywiście jest lane 0,5.

    • Nigdy mi nie zdarzyło się, aby kelner przyniósł piwo bez zapytania się „czy jeszcze jedno”

      A mnie i owszem. Przynosił i stawiał kreski, trzeba było zawczasu powiedzieć, że koniec.

  5. BTW na tego pilsa z Żywca najwyraźniej odpowiedział Carlsberg wprowadzając Žatecký Světlý Ležák warzony w praczeskim Brzesku pod Krakowem (inna sprawa, że font, który użyli, jest niemal identyczny jak w piwie Žatecký Gus – ciekawe, co na to Rosjanie), oczywiście piwo ma tyle samo wspólnego z Pilsem.

  6. Porażka to piwo, jeden z najgorszych eurolagerów. Na śląsku KP miała piwo lokalne “Książece’ takie złote, zanim wyszły te obecne. Do kupienia było raczej tylko w tym regionie. Miło je wspominam 🙂

  7. Byłem w Výčep Na Stojáka w Brnie i jest normalnie Šnyt a tradycyjny “fastfood” to smazak w housce ale to Morawy. Czochtana nie spotkałe. Gaz to plyn 🙂

  8. Jest tak jak mówisz. Najtańsze jedzenie jest w porze obiadowej – zwykle 11.00-14.00, wtedy obowiązuje menu z 4-5 pozycjami do wyboru w bardzo dobrej cenie. Nawet w dość drogo wyglądających lokalach ceny są atrakcyjne. Czech jak jedzie samochodem, to bierze nealko (mają limit 0,0) i nikogo to nie dziwi – dlatego nie mają wynalazków typu 0.3l.

    • Spokojnie przy granicy np w okolicach Głuszycy i dalej jak na Nachod w każdej knajpce więc nie wiem czemu każdy przytacza Prage. Byłem ostatnio w Harrachowie i również nie było z tym problemów. W 100% to co Tomek powiedział zastaliśmy w knajpie gdzie w sumie nie spotkałem ani jednego Polaka. Sami Czesi. Gdy weszliśmy bylo praktycznie pusto l. Nastała pora obiadowa pełno ludzi zjechało się. Pani przynosiła kufle, kreseczki wstawiała. Swoją droga było super

  9. Wygrałem 4-pak Brackiego w konkursie dwa lata temu,ale mnie nie przekupili tym.Piwo podłe.Często piłem bo najtańsze w moim ulubionym pubie (życie studenta..)
    Brackie jest promowane jako ‘piwo regionalne’.
    Mieszkam przy granicy z Czechami.Hospody odwiedzam często więc mogę się wypowiedzieć:
    -nie widziałem nigdy Czecha z litrowym kuflem
    -langosza jada się na festynach i odpustach ewentualnie basenach itd
    -fakt w małych hospodach max dwa krany (czasem pilsner czasem zielone piwo)
    -nie spotkałem się z sytuacją by kelner przynosił piwo bez pytania..miejscowym owszem,ale nie turystą
    -gdy chciałem zamówić małe piwo to kelnerka nie wiedziała o co chodzi
    -kuchnia w lokalach jest czynna do danej godziny (np:20 czy 22)
    -jako zagryzki popularne są utopence
    -Czesi do piwa zamawiają często zieloną “nalewke” miętową zwaną ‘zeleną” ma coś około 15-20%
    -co do cen pełna zgoda

  10. Tomku, czy tylko niekompetentne reklamy wymuszają na Tobie ekscytujące narracje? Przekazałeś ekspresyjnie
    dużą dawkę wiedzy, słuchacz/oglądacz czuje się jakby tam był.
    W swoich programach zaniedbujesz piwną Austrię, stwórz równie ekscytującą narrację – polecam zacząć np. od
    Rennweg 8 / Apollogasse 6 w Wiedniu. Pozdrowienia.

  11. Te dwa krany w barze to częściej są Polsce, nas nawet w dużych miastach niż w Czechach. W Czechach, nawet w barach w jakichś zabitych dachami wioskach jest więcej piw do wyboru. Kiedyś nawet byłem w jakiejś malutkiej mieścinie pod Ostrawą to w barze mieli 6 kranów w tym jedno bezalkoholowe. W nie jednym pubie w Warszawie jest gorszy wybór niż w Czechach na wsi 🙂

  12. W Monachium, np w słynnym Augistiner Keller, w biergarden, pije się głownie z mass-ów, co więcej jak się zamówi 0,5 to kelner patrzy się z niedowierzaniem ; )

Dodaj komentarz